JORGE napisal(a): ... ci wszyscy jutubowi świeccy nie mają racji bytu, w dłuższej perspektywie. Od tego są księża, po to chodzi się do kościoła, od tego są zaakcpetowane przez Kościół pisma. Tak naprawdę jedyne co wartościowe na jutubie to nagrania kazań.
!!! +1 Żadnego nie słucham. Każdego znam, bo samo YT mi poleca, bo wy mi polecicie, więc od czasu do czasu obejrzę kilka minut.
••• Wolę - jeśli o świeckich mowa - yuotubowe wykłady (nie vlogi) biblisty Marcina Majewskiego, dla mnie taka pokolenie młodsza męska Świderkówna.
Chyba coś mnie ominęło, bo nie wiem kto to Yola Szymańska. Ale dzięki za przypomnienie, bo dzięki temu załapałem że dziś imieniny Jolanty a mamy serdeczną znajomą, przyjaciółkę rodziny, o której warto pamiętać :-)
JORGE napisal(a): ... ci wszyscy jutubowi świeccy nie mają racji bytu, w dłuższej perspektywie. Od tego są księża, po to chodzi się do kościoła, od tego są zaakcpetowane przez Kościół pisma. Tak naprawdę jedyne co wartościowe na jutubie to nagrania kazań.
!!! +1 Żadnego nie słucham. Każdego znam, bo samo YT mi poleca, bo wy mi polecicie, więc od czasu do czasu obejrzę kilka minut.
••• Wolę - jeśli o świeckich mowa - yuotubowe wykłady (nie vlogi) biblisty Marcina Majewskiego, dla mnie taka pokolenie młodsza męska Świderkówna.
Czy jakieś inne biblijne kanały koleżeństwo poleca? Pamiętam taką stronę o archeologii biblijnej ale już chyba przestała być aktualizowana - takie ciekawostki powinny być na bieżąco wrzucane na oficjalnych stronach mediów katolickich
Szturmowiec.Rzplitej napisal(a): A jaki to logiczny fikoł trzeba wykonać, żeby aborcjonistycznym nazwać wprowadzenie najbardziej antyaborcyjnego rozwiązania w Wujni i okolicach?
No bo mniej antyaborcyjne niż to co sobie wymyśliłem. Tych ludzi nie obchodzi materia tylko idee. A wrogiem jest ten, kto jest bliżej, ci dalsi stają się już abstrakcją. Dla św.p. Jana Olszewskiego w latach 90-tych to nie komuna była największym wrogiem tylko Jarosław Kaczyński. Kaja Godek do dziś twierdzi, że Jarosław Kaczyński jest największym aborcjonistą.
Szustak nie tyle krytykował zbyt blisko idący radykalizm ustawy (być może też, ale ja na to nie trafiłem), ile sam fakt jej wprowadzenia.
Najpierw krytykował PiS, że trzeba wprowadzić ustawę a oni nie wprowadzają a potem krytykował PiS, że wprowadzili ustawę a ta ustawa jest niepotrzebna. Jak Thusk, albo inna Budka.
Brzost napisal(a): Chyba coś mnie ominęło, bo nie wiem kto to Yola Szymańska. Ale dzięki za przypomnienie, bo dzięki temu załapałem że dziś imieniny Jolanty a mamy serdeczną znajomą, przyjaciółkę rodziny, o której warto pamiętać :-)
Nie ma się czym trapić, Yola kiedyś jutuberka, dziennikarka, aktywistka katolicka, dziś jutuberka, dziennikarka, aktywistka elgiebete-kukuryku-feministyczna, sponsorowana przez skandynawską matke meblową i skandynawską markę motoryzacyją z chińskim włascicielem. Po kaminałcie molestacyjnym (ksiądz na oazie chwycił mnie za kolano-mam trałme) , koścół opresjonuje kobiety i paru bulwersujących katolicką widownię tezach, teraz prezentuje ksiażki wydawane przez krypola i art. wnętrzarskie wspominanej wyżej firmy meblarskiej oraz 'jara się' psychoterapią własną.
Prorokuję: skończy jako Karen na prochach zafiksowana na jakimś polit. poprawnym temacie typu plastik, ochrona zwierzont, veganis, czy walka o prawa niebinarnych istot z macicą indentyfikujących się jako bezwzględni maczyści łomotanych przez aktywistów frontu wyzwolenia kobiet.
Niegdyś Yola yolalna, dziś Yola nieyolalna wyindywidualizowała sie z rozentuzjazmowanego chrześcijańskiego tłumu niczym eLBeGieTowski niezidentyfikowany prestidigitator.
reklamowała się jaka jest fajna chociaż katolicka. Potem się niewiele zmieniło - wciąż katolstwo jest dla niej obciachem a fajność jest najfajniejsza, tylko jeszcze ją katole atakują niewinną liliję.
Mania napisal(a): "Nazywam się Jola Szymańska. Opowiadam o wrażliwości i kulturze."
- a ja odbezpieczam rewolwer. Bo znam takie cwaniary.
A nic nie odbezpieczaj. Zostaw. Idiotki były, są i będą. Jedynie co się zmienia to zainteresowanie nimi. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn co jakiś czas mamy okresy zauważania takich zjawisk.
Przemko napisal(a): Jak dla mnie to on zawsze taki był, tylko tematy inne poruszał i nie rzucało się to w oczy.
No nie Przemko, on na początku grubo jechał po PO i mejnstrimie. Aż w pewnym momencie się zreflektował - czy nie ma we mnie miłości i czy Katolowi wypada ? I coś mu się w głowie poprzestawiało.
A z jutubem to jak ze wszystkim co ma być prawdziwe. Do momentu kiedy robisz to z pasji - zarabiasz. Kiedy głównym motywatorem staje się zarabianie - przestajesz, albo może inaczej, wchodzisz na ścieżkę, na końcu której nie ma ani pieniędzy, ani pasji.
Być może da się zrozumieć co rozegrało się w jego głowie, bo wiadomo jakie lektury wpłynęły na to co pod kopułą. Wygląda jednak na to, że droga która może jest dobra dla jakiegoś zwykłego katola staje się karykaturą w przypadku wykonywania zawodu jutubera. Stąd postawa nawet nie tyle symetryzmu, co próba bycia ponad to wszystko.
W jego i innych przypadku będzie coraz więcej biedy i zamętu, jeśli KEP nie zaordynuje jakiegoś e-imprimatur dla świeckich i osobnej dyspozycji na występowanie w social-mediach dla duchownych.
MarianoX napisal(a): Ksiądz Teodor prowadzący youtubową Teobańkologię dostał taka dyspozycję od zwierzchników.
Dlaczego niby katolicy mieliby odpuszczać media strumieniowe? Czy Maksymilian Kolbe odpuścił przed wojną ewangelizację za pomocą fal radiowych?
To nie chodzi o to, że katolicy odpuszczą występy w mediach strumieniowych. Katolicy odpuszczą oglądanie mediów strumieniowych, w materii - religia. Powiem tak, po dość długim okresie kiedy oglądałem bardzo dużo na jutubie rożnego rodzaju katolickich, albo ogólnie chrześcijańskich kanałów uważam, że to się nie skleja. Nie ufam.
Księdzu głoszącemu kazanie w kościele ufam. Jego słowa mają moc. Odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu. Jeżeli coś jest wydobyte ze śmietnika wszystkiego - maleje jego znaczenie. A tak to się dzieje na, nawet sprofilowanym, jutubie.
Na yt jest bardzo dużo nagrań kazań, homilii, rekolekcji i konferencji wygłoszonych w realu oraz audiobooków poważnej i uznanej literatury religijnej. Rozmawiamy oczywiście raczej o słuchaniu takich treści, a nie o wynurzeniach jakiś domorosłych teologów do czego rzecz jasna należy podchodzić ostrożnie
MarianoX napisal(a): Na yt jest bardzo dużo nagrań kazań, homilii, rekolekcji i konferencji wygłoszonych w realu oraz audiobooków poważnej i uznanej literatury religijnej. Rozmawiamy oczywiście raczej o słuchaniu takich treści, a nie o wynurzeniach jakiś domorosłych teologów do czego rzecz jasna należy podchodzić ostrożnie
Jednak jest cienka granica, lub... już jej nie ma!
Odnoszę się do o. Chmielewskiego (tego od Wojowników Maryi). Jak dla mnie jego kazania/homilie wygłaszane podczas mszy świętych są już de facto vlogami na youtube'a, głoszone tak i z treścią taką, że są gotowym "odcinkiem" na kanał tubki.
Lektura pamiętników przynosi często cytaty nader poważne, mówiące o krwawych bitwach czy masakrach. Są też wzmianki dużo ‘lżejsze’, przy których trudno się nie zaśmiać. Holsten, już w służbie polskiej (w regimencie rajtarii Lubomirskiego) wspomina o sytuacji kiedy grupa jego rajtarów została zaatakowana przez tłum polskich chłopów, którzy wzięli ich za Szwedów:
„Tu z pól zleciało się ponad 100 ludzi z kosami, spisami i drągami, i zaczęli przeraźliwie krzyczeć: ‘sabito, pohanski sin skurfessin’, co znaczy: zabijajcie łobuzów przeklętych i skurwysynów”.
Fragment listu hetmana Jana Sobieskiego z 22 lipca 1671 roku (do Podkanclerza Koronnego) – lektura tegoż niezwykle mnie ubawiła. Późniejszy ‘Lew Lechistanu’ donosi bowiem w tej korespondencji, jak to listownie poskarżył mu się… Swinkazy-Aga (spotyka się też zapis Swinkazy Murza), wodza ordy białogrodzkiej, którego wojska zostały haniebnie rozbite przez Polaków. Oddajemy głos hetmanowi:
'Mam też list od Swinkazego, Starszego nad tym Białogrodzkim woyskiem, albo raczey paskwil y satyrę, tylko bardzo prostą y głupią. Gniew się o rozgromienie woyska swego, z którego effective pięćset trupów padło, iako to tłumacze deducunt, z Białogrodu po więźniów y od więźniów tu przyieżdżaiący. Gniew się y o to, żem do niego nie pisał; zowie mnie pyszny, wyrzuca mi inszych Hetmanów, którzy większe miewali woyska, a nei byli tak pysznymi, grozi czterema kroć sto tysięcy woyska, y pułtorasty dził, a na wiosnę samym Cesarzem Tureckim.'
Tatarski wódz miał jak widać niesamowite poczucie humoru, grożąc Sobieskiemu nieistniejącym wojskiem (jego liczba jest wszak astronomiczna). A może po prostu był rozgoryczony, że hetman nie pisał do niego takich pięknych listów jak do Marysieńki…
romeck napisal(a): połowa XVII wieku (potop szwedzki)
Lektura pamiętników przynosi często cytaty nader poważne, mówiące o krwawych bitwach czy masakrach. Są też wzmianki dużo ‘lżejsze’, przy których trudno się nie zaśmiać. Holsten, już w służbie polskiej (w regimencie rajtarii Lubomirskiego) wspomina o sytuacji kiedy grupa jego rajtarów została zaatakowana przez tłum polskich chłopów, którzy wzięli ich za Szwedów:
„Tu z pól zleciało się ponad 100 ludzi z kosami, spisami i drągami, i zaczęli przeraźliwie krzyczeć: ‘sabito, pohanski sin skurfessin’, co znaczy: zabijajcie łobuzów przeklętych i skurwysynów”.
Dobry ten teskt o naszych mlecznych korzeniach. Część pt Mleczna komunia mnie zaciekawiła o tyle że pamiętam z lekcji religii w szkole średniej jedną z lekcji w której omawialiśmy sakramentu chrztu. Ksiądz m.in. wspominał o chrzcie jako tym sakramencie który może każdy z ochrzczonych udzielić np. w momencie zagrożenia życia. Wspominał też historię położnej/pielęgniarki która w czasie wojny odebrała poród ale że dziecko było bardzo słabe, w obawie o jego życie ochrzciła go. Ale wg jej słów "no bo ono takie ledwo żywe było to ja go ochrzciłem nie wodą ale mlekiem żeby mu sił i zdrowia dodać". Ksiądz wspominał tą opowieść w kontekście nieważnie udzielonego sakramentu, a historia to wyszła na światło dzienne w momencie ślubu tego dziecka. Jako że aby przystąpić do sakramentu Małżeństwa należy mieć wcześniej udzielony sakrament Chrztu, a ponieważ ślub brał w innej parafii musiał dostarczyć zaświadczenie w tej kwestii czyli Chrztu świętego. No i go nie mógł zdobyć bo ochrzczony został w okolicznościach wyżej opisanych więc zaczęło się "śledztwo" w tej sprawie. Szczęśliwym trafem dotarli do owej położnej która mu tego sakramentu udzieliła i wtedy właśnie wspomniała ona była o historii z tym mlekiem zamiast wody. No i się zaczęło....tzn nic strasznego się nie stało ale dziecko owe było powtórnie chrzczone w czasie swojego ślubu.
A z tekstu Agnosiewicza wynika że w początkach chrześcijaństwa mleko i miód były częścią Sakramentów.
Tak mnie przyszło na myśl udzielić komuś Sakramentu np. Bierzmowanie miodem zamiast krzyżmem....no herezja pierwszej klasy
marniok napisal(a): ..., a ponieważ ślub brał w innej parafii musiał dostarczyć zaświadczenie w tej kwestii czyli Chrztu świętego. No i go nie mógł zdobyć bo ochrzczony został w okolicznościach wyżej opisanych więc zaczęło się "śledztwo" w tej sprawie. Szczęśliwym trafem dotarli do owej położnej która mu tego sakramentu udzieliła i wtedy właśnie wspomniała ona była o historii z tym mlekiem zamiast wody. No i się zaczęło....tzn nic strasznego się nie stało ale dziecko owe było powtórnie chrzczone w czasie swojego ślubu.
Nie powtórnie, tylko pierwszy raz!
dyzio napisal(a): Ciekawe z tym chrztem mlekiem tzn. ciekawe czy jakby się nikt nie kapnął na tym łez padole to czy Święty Piotr na bramce by uznał...
A ciekawe! Bo i tedy i sakrament spowiedzi nieważny (brak zmazania grzechu pierworodnego). I tak dalej ..
adamstan napisal(a): Wszystko zależy od wymaganego stopnia czystości wody - w końcu i mleko wodę zawiera, i to, wg łajki, ponad 87%
We zasadzie i kwasie, woda może być nawet i brudna, byleby ciecz moża było jeszcze nazywać wodą... (a nie ściekiem, pomyjami, zlewką).
Komentarz
Błazeństwo
Czy jakieś inne biblijne kanały koleżeństwo poleca?
Pamiętam taką stronę o archeologii biblijnej ale już chyba przestała być aktualizowana - takie ciekawostki powinny być na bieżąco wrzucane na oficjalnych stronach mediów katolickich
Najpierw krytykował PiS, że trzeba wprowadzić ustawę a oni nie wprowadzają a potem krytykował PiS, że wprowadzili ustawę a ta ustawa jest niepotrzebna. Jak Thusk, albo inna Budka.
Po kaminałcie molestacyjnym (ksiądz na oazie chwycił mnie za kolano-mam trałme) , koścół opresjonuje kobiety i paru bulwersujących katolicką widownię tezach, teraz prezentuje ksiażki wydawane przez krypola i art. wnętrzarskie wspominanej wyżej firmy meblarskiej oraz 'jara się' psychoterapią własną.
Prorokuję: skończy jako Karen na prochach zafiksowana na jakimś polit. poprawnym temacie typu plastik, ochrona zwierzont, veganis, czy walka o prawa niebinarnych istot z macicą indentyfikujących się jako bezwzględni maczyści łomotanych przez aktywistów frontu wyzwolenia kobiet.
Uszanowania dla Jolanty - przyjaciółki rodziny
- a ja odbezpieczam rewolwer. Bo znam takie cwaniary.
W jego i innych przypadku będzie coraz więcej biedy i zamętu, jeśli KEP nie zaordynuje jakiegoś e-imprimatur dla świeckich i osobnej dyspozycji na występowanie w social-mediach dla duchownych.
Dlaczego niby katolicy mieliby odpuszczać media strumieniowe? Czy Maksymilian Kolbe odpuścił przed wojną ewangelizację za pomocą fal radiowych?
Księdzu głoszącemu kazanie w kościele ufam. Jego słowa mają moc. Odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu. Jeżeli coś jest wydobyte ze śmietnika wszystkiego - maleje jego znaczenie. A tak to się dzieje na, nawet sprofilowanym, jutubie.
https://twitter.com/wolski_jaros/status/1537722200614227969
Odnoszę się do o. Chmielewskiego (tego od Wojowników Maryi). Jak dla mnie jego kazania/homilie wygłaszane podczas mszy świętych są już de facto vlogami na youtube'a, głoszone tak i z treścią taką, że są gotowym "odcinkiem" na kanał tubki.
fb, → Kadrinazi, blog historyczny (polecam!)
fb, → Kadrinazi, blog historyczny (polecam!)
Mnie sze zdaji, że to o wiele starsze powiedzenie, za Agnosiewitzem:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10308
Część pt Mleczna komunia mnie zaciekawiła o tyle że pamiętam z lekcji religii w szkole średniej jedną z lekcji w której omawialiśmy sakramentu chrztu. Ksiądz m.in. wspominał o chrzcie jako tym sakramencie który może każdy z ochrzczonych udzielić np. w momencie zagrożenia życia. Wspominał też historię położnej/pielęgniarki która w czasie wojny odebrała poród ale że dziecko było bardzo słabe, w obawie o jego życie ochrzciła go. Ale wg jej słów "no bo ono takie ledwo żywe było to ja go ochrzciłem nie wodą ale mlekiem żeby mu sił i zdrowia dodać". Ksiądz wspominał tą opowieść w kontekście nieważnie udzielonego sakramentu, a historia to wyszła na światło dzienne w momencie ślubu tego dziecka. Jako że aby przystąpić do sakramentu Małżeństwa należy mieć wcześniej udzielony sakrament Chrztu, a ponieważ ślub brał w innej parafii musiał dostarczyć zaświadczenie w tej kwestii czyli Chrztu świętego. No i go nie mógł zdobyć bo ochrzczony został w okolicznościach wyżej opisanych więc zaczęło się "śledztwo" w tej sprawie. Szczęśliwym trafem dotarli do owej położnej która mu tego sakramentu udzieliła i wtedy właśnie wspomniała ona była o historii z tym mlekiem zamiast wody. No i się zaczęło....tzn nic strasznego się nie stało ale dziecko owe było powtórnie chrzczone w czasie swojego ślubu.
A z tekstu Agnosiewicza wynika że w początkach chrześcijaństwa mleko i miód były częścią Sakramentów.
Tak mnie przyszło na myśl udzielić komuś Sakramentu np. Bierzmowanie miodem zamiast krzyżmem....no herezja pierwszej klasy
A ciekawe! Bo i tedy i sakrament spowiedzi nieważny (brak zmazania grzechu pierworodnego). I tak dalej ..
We zasadzie i kwasie, woda może być nawet i brudna, byleby ciecz moża było jeszcze nazywać wodą... (a nie ściekiem, pomyjami, zlewką).