Co teraz czytacie i co polecacie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Istotnie - książka jest raczej o ludziach niż o mieście. Niemniej, chyba nie jest ono tak całkiem nieobecne. Nie mam w tej chwili pod ręką egzemplarza (chyba komuś pożyczyłem?) ale pamiętam że gdy przed 20 laty pierwszy raz odwiedzałem wraz z Małżonką Wilno, to chodziliśmy po nim z "Masią" w bocznej kieszeni, odnajdując kolejne ulice na których zamieszkiwała główna bohaterka i jej usamodzielniające się dzieci. Pamiętam też scenę, gdy młody Jan Kobyliński spacerował z narzeczoną po Antokolu i razem odczytywali napis nad wejściem do kościoła św. Piotra i Pawła "REGINA PACIS FUNDA NOS IN PACE".
Heroiczność cnót - tak, dokładnie pokrywa się to z moim wrażeniem. Ale że jako prawnuk mogę być nieobiektywny, cieszę się że niezależny czytelnik to wrażenie potwierdza :-)
Skądinąd wiem, że w latach 70. i 80. "Masia" była polecana jako lektura przez kierowników duchowych w seminariach.
Nawiasem mówiąc, dopiero kilka lat temu dowiedziałem się o świadectwie mocy modlitwy Masi (za Jej życia) w bardzo ważnej i trudnej sprawie, która skutkowała zdarzeniem mającym znamiona cudu. Ale to już bardziej na priv.
Swoją drogą, ciekawą lekturą uzupełniającą były dla mnie wspomnienia Cioci Janki (czyli młodszej siostry Eugenii), wydane już współcześnie:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4858114/los-juz-mna-zawladnal-wspomnienia
gdyż pokazują, jak różny może być odbiór tego samego dzieciństwa przez różnych przedstawicieli tego samego rodzeństwa. Wg Eugenii - surowy ojciec, z dyscypliną w ręku, wg Janiny - łagodny ojciec, "który chyba nigdy nas nie uderzył". Z kolei Janek junior był ulubionym (młodszym) bratem Eugenii, wrażliwym i ambitnym (oboje łączyły tendencje "wolnomyślicielskie"), a wg Janiny, starszy, agresywny i złośliwy, z którym całe dzieciństwo darła koty.
Ale OK, w końcu to biografia, a nie przewodnik turystyczny, natomiast sam bios został opisany duszoszczypatielnie, mam też wrażenie że rzetelnie.
Ja to zawsze zazdraszczam ałtorom zdolności zmyślania dyalogów, które bohater dyalogował w wieku lat 13, kedy to ałtorka przebywała jeszcze w myśli Pana Boga.
W uzupełnieniu do jednego ze zdań recenzji - nie było to łatwe małżeństwo, ale na pewno nie można go nazwać nieszczęśliwym. Najbardziej nieszczęśliwa rzecz w tym wszystkim to śmierć Jana, w sile wieku. No i oczywiście umierające w wieku niemowlęcym dzieci (czworo spośród dwanaściorga). Ale w tamtych czasach nie było to rzadkością.
"Zabierz mnie Mistrzu do Efrem
i pozwól mi z tobą pozostać
gdzie ciszy dalekiej wybrzeża
opadają na skrzydłach ptaków..." itd.
Pozycja pełna błyskotliwych stwierdzeń o tym np. jak to trzymając siekierę potwierdzamy ciągłośc kulturową z neolitycznymi przodkami.
Nie ma tam jednak sielanek bukolik i chłopomańskich tonów ale za to próba analizy skąd takie postrzeganie wsi przez "miastowych" się wzięło co nam dało to dziedzictwo wywiedzione z życia w "samowystarczalnym gospodarstwie rolnym zarządzanym patriarchalnie"
Polecam i mogę "pożyczyć"
Jako, że akurat mamy urlaub, pomyślałem, że to będzie odpowiednia, letnia, lekka, wakacyjna pozy*cja na wypoczynek. I nie omyliłem się.
Wcześniej czytałem tylko wspaniały „Pierścień rybaka” i sporo gorszy „Sire”, ale jako że to jeden z nielicznych pisarzy naszej strony, postanowiłem spróbować i Antoniego.
I nie żałuję, gdyż powieść ta raczej przekroczyła me oczekiwania.
Znajdziemy tam niesamowity suspence. Autor jakby w kryminale (nie w więźniu a w książce dedektywistycznej) myli tropy. Prowadzi narrację w ten sposób, że niecierpliwością pochłaniamy kolejne strony, by dowiedzieć się, gdzie przebiega linia prawdy, co się naprawdę wydarzyło.
Podobnie, jak w dwóch w/w książkach, w tej znajdziemy pochwałę tradycji, umiłowanie monarchii. Zobaczymy dokąd zaprowadzić nas może wykształcenie. Dowiemy się, jaki jest właściwy st*osunek do pieniędzy a także jak należy realizować marzenia i idee.
Przeczytamy też o wspaniałych przymiotach rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej, konkretnie tytułowej Patagonii.
Przez pewien czas, na początku powieści, odnosiłem wrażenie, jakby była napisana przez jednego z naszych znakomitych kolegów, potem jednak pomyślałem, że mógłby się on obrazić za wyartykułowania tej impresji, toteż nika nie wymienię.
Ale generalnie polecam, zwłaszcza na plażę.
dziś trafiłem na fb Pogrubione - to mi się podoba!
https://www.facebook.com/439800572829088/posts/2096619583813837/
Nie mogę napisać w jednym zdaniu o czym jest ta w sumie nieduża książeczka, bo zbyt wiele takich jednych zdań ją opisuje. Najczęściej myślę o niej jak o książce o ojcostwie.
Pojęcie o tamtej kulturze i wiedzę insajderską może mieć ktoś, kto tam żyje, fakt. Opisać noc na pustyni, pobyt w luksusowym hotelu weneckim (z najdrobniejszymi detalami), z podaną nazwą hotelu, zachwycić się ogrodem Majorelle w Marrakeszu, być śmiertelnie zakochaną w swoim arabskim mężu, przeżywać z nim raj i piekło, wysłuchiwać niekończących się opowieści arabskich (i nie tylko) kobiet - może tylko ktoś kto tam żyje, kto to widział, słyszał i przeżył. Ktoś pozbawiony codziennych trosk, ktoś, kto ma mnóstwo czasu na pisanie. W dodatku - ktoś dobrze wykształcony, obdarzony empatią i talentem.
Czy wydaje Ci się prawdopodobne porywanie i wywożenie ukraińskich dzieci (i dorosłych) gdzieś wgłąb Rosji, nie wiadomo gdzie? W XXI wieku? Może to bzdet i ściema? Przecież są różne opinie...
Książki L.Shukri to właściwie reportaże ubrane w formę powieści, udokumentowane suchymi informacjami z encyklopedycznych/historycznych/oficjalnych źródeł. Dociekliwy niedowiarek jest w stanie właściwie wszystko zweryfikować. Jako żem (ex-) reporterka - nie mam takiej potrzeby, bo swój pozna swego.
Pojęcie o tamtej kulturze i wiedzę insajderską może mieć ktoś, kto tam żyje, fakt. Opisać noc na pustyni, pobyt w luksusowym hotelu weneckim (z najdrobniejszymi detalami), z podaną nazwą hotelu, zachwycić się ogrodem Majorelle w Marrakeszu, być śmiertelnie zakochaną w swoim arabskim mężu, przeżywać z nim raj i piekło, wysłuchiwać niekończących się opowieści arabskich (i nie tylko) kobiet - może tylko ktoś kto tam żyje, kto to widział, słyszał i przeżył. Ktoś pozbawiony codziennych trosk, ktoś, kto ma mnóstwo czasu na pisanie. W dodatku - ktoś dobrze wykształcony, obdarzony empatią i talentem.
Czy wydaje Ci się prawdopodobne porywanie i wywożenie ukraińskich dzieci (i dorosłych) gdzieś wgłąb Rosji, nie wiadomo gdzie? W XXI wieku? Może to bzdet i ściema? Przecież są różne opinie...
Książki L.Shukri to właściwie reportaże ubrane w formę powieści, udokumentowane suchymi informacjami z encyklopedycznych/historycznych/oficjalnych źródeł. Dociekliwy niedowiarek jest w stanie właściwie wszystko zweryfikować. Jako żem (ex-) reporterka - nie mam takiej potrzeby, bo swój pozna swego.
Koledze chyba chodziło o to, czy ta konkretna autorka faktycznie jest świadkiem bezpośrednim wydarzeń, o ktorych napisano. To że takie rzeczy się dzieją, nie budzi wątpliwości. Tak samo jak wszelkiego rodzaju tortury na ludziach w każdym miejscu globu. Co nie znaczy, że wydawane ksiązki opisujące je, lub czerpiące z nich, są świadectwem kogoś, kto to przeżył.
A Kraszewski taśmowo produkował to, co sobie wymyślił. Chociaż u niego też pewnie można znaleźć różne prawdziwe opisy jakiegoś pałacu czy zamku. Jak z tym hotelem z nazwą. A w ogóle co to dziś za problem opisać hotel nawet z drobnymi szczegółami jak jest internet, mnóstwo reklam, zdjęć itp. Jak przepiszę prawdziwe menu z hotelu w Wenecji i podam dokładnie prawdziwy wystrój pokoju to znaczy, że tam bylem?
"Warto poczytać o Missisipi."
Zagiął mnie kolo, więc czytam. Do 95 strony doszłem i widzę, że warciej niż być przyzwoitym.