Skip to content

Pierwsze ruchy w nowym Sejmie i rządzie

1246721

Komentarz

  • AnnaE napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Mania napisal(a):
    @Cyrylica; ona mówiła, że sami nauczyciele postulowali taką zmianę. Mówiła tez, ze nikt pracy nie straci, bo uczniów od tej zmiany przecież nie ubędzie.
    No właśnie już dyskutowaliśmy w innym wątku ;)
    Nie czytałam tamtego wątku z dyskusją.
    Syn nauczyciel twierdzi, że wielu straci pracę. Do jego gimnazjum przychodzą uczniowie z kilku podstawówek. Jeśli tam zostaną jeszcze przez 2 lata, to zdychające gimnazjum nie zapewni pracy dotychczasowej kadrze. Naiwnością jest wiara w to, że podstawówki oddadzą godziny nauczycielom odchodzącym z gimnazjów. Każdy dyrektor podstawówki da zarobić przede wszystkim swojej kadrze. Doprłni do całych etatów umowy śmieciowe, rozdzieli nadgodziny, a co skapnie, odda nowemu.
    Nigdy nie będzie tu prostej matematyki.
    Nieco lepiej to może wypaść w zespołach szkół 3 poziomów.



    Tak właśnie będzie. Podstawówki dadzą pracę swoim. Nie jest fajnie. Gdybym wiedziała wcześniej to, co wiem dzisiaj, nie wiem jakby głosowała moja rodzina. Przyznam, że mam żal o ten brak informacji przed wyborami, a dzisiaj pani Witek i prof Legutko potrafili się wypowiedzieć. Myślę, że to celowe przemilczenie, głównie informacji, że rewolucja będzie w 2016.
  • Nie mogę nic robić, nie mogę spać. Sama przyłożyłam do tego rękę. Zięć nie ma pracy, jeszcze jak córka straci, to nie wiem, co będzie. Ideami się dzieci nie nakarmi i kredytu nie spłaci.
  • To jest problem i rozumiem ten lęk. Trzeba więc działać i informować. Jest przecież nauczycielska Solidarność, za chwilę będą biura poselskie i jest wiele kanałów informacyjnych. Trzeba egzekwować obietnice dialogu społecznego, mam nadzieję że szczere.Ta zmiana musi zawierać osłonę dla nauczycieli z likwidowanych gimnazjów, jasne mechanizmy ich przejscia gdzie indziej. Oczywiście że ryzyko jest i zmiany miejsca pracy (szkoły) będą konieczne.Pani minister Witek i cały PiS będzie rozlizcany z tego jak tego dokona. To oczywiste.
  • Nie martw się na zapas, Cyrylico.
    Nauczyciele na pewno będą potrzebni, bo z zapowiedzi wynika, że ten rząd (który jeszcze nie powstał :) będzie stawiał na edukację. Wystarczy, że zostanie rozszerzony program (i liczba godzin) niektórych przedmiotów - i już wszelkie ewentualne nadwyżki sił pedagogicznych będą zagospodarowane.
    Poza tym nie jest tak łatwo zwolnić nauczyciela - i słusznie. bo to strategiczny dla państwa zawód, niezbędny do jego istnienia, a indywidualnie patrząc - to powołanie.
  • edytowano October 2015
    przemk0 napisal(a):
    AnnaE napisal(a):
    Naiwnością jest wiara w to, że podstawówki oddadzą godziny nauczycielom odchodzącym z gimnazjów.
    Jeżeli w ustawie będzie coś o mniejszych klasach to to nie jest kwestia wiary, tylko faktów. Jak będzie - zobaczymy, gimnazja trzeba zlikwidować i trzeba się z tym pogodzić. To jest również w interesie tychże nauczycieli, bo ich dzieci też tam prędzej czy później trafią.
    Odnośnie liczebności klas:
    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CBwQFjAAahUKEwiaudv_z-jIAhUI7XIKHdF_DfI&url=http://www1.men.gov.pl/rap_download/index.php?param=RapDownload_getFile_e4df4c34aca539ac52326ddbfb6289a0_7be90f5a992ced00e73d4901afaa9ec2_pdf&usg=AFQjCNG3glY2EEyZViJLOGrX8VwHJDdreQ&bvm=bv.106379543,d.bGQ

  • KAnia napisal(a):
    Nie martw się na zapas, Cyrylico.
    Nauczyciele na pewno będą potrzebni, bo z zapowiedzi wynika, że ten rząd (który jeszcze nie powstał :) będzie stawiał na edukację. Wystarczy, że zostanie rozszerzony program (i liczba godzin) niektórych przedmiotów - i już wszelkie ewentualne nadwyżki sił pedagogicznych będą zagospodarowane.
    Poza tym nie jest tak łatwo zwolnić nauczyciela - i słusznie. bo to strategiczny dla państwa zawód, niezbędny do jego istnienia, a indywidualnie patrząc - to powołanie.
    No właśnie, nie jest łatwo, więc rządy kombinują. Odchodzący rząd np. "pożyczył" sobie kolejny rocznik przymusowych sześciolatków. Jeśli przyszły rząd to cofnie, a dodatkowo odejmie jeden rok obowiązkowej edukacji, to siłą rzeczy zmniejszy liczbę uczniów. W rezultacie realna potrzeba zatrudnienia nauczycieli będzie mniejsza.
    Oczywiście, że "taki zawód jest niezbędny", ale pytanie, w jakiej ilości.

    Aha, w przypadku likwidacji szkoły nauczycieli wcale nie musi być tak trudno zwolnić.
  • Większa liczba mniej liczebnych klas w nieznacznym stopniu zmieni sytuację. Godziny nadal pozostaną do rozdysponowania w podstawówkach, których jest więcej od gimnazjów.
    Chyba że ustawowo zakażą pracy w nadgodzinach, a to też będzie krzywdą dla wielu.
    Solidarność nauczycielska?
    Trudno o nią nawet w jednej szkole, a co dopiero w stosunku do przybyszy.
    Ta konkurencja w walce o byt trwa od chwili wejścia Polski w niż demogragiczny

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia

  • Jeżeli wkrótce będzie się rodzić więcej dzieci (ustawa "500 zł" taki ma cel w końcu), to najpóźniej za 6 lat rozpocznie się zwiększone zapotrzebowanie na nauczycieli specjalizujących się w nauczaniu początkowym, a w kolejnych latach - na nauczycieli starszych roczników itd.
    Te fluktuacje związane z demografią są duże, ale można przecież wyrównywać je liczebnością klas i liczbą godzin w programie. Poza tym nie można zapomnieć o problemie imigrantów (problemie, w który wpakował nas poprzedni rząd) - nauczyciele będą potrzebni także do pracy z dorosłymi.
  • edytowano October 2015
    Aż boję się napomknąć, ze konkurencja trwa w Polsce, na przykład w moim zawodzie czy zawodach, od najmniej 25 lat, a w wielu krajach świata to nawet można liczyć w setki lat.Może klucze do rozwiązania tego problemu kadrowo - edukacyjnego są dwa, albo więcej. Jeden to wspomniane zmniejszenie klas i wzrost poytu na usługi nauczycieli oczywiście w zamian za podniesienie jakości nauczania w ten sposób. Drugi zaś to wolna konkurencja między nauczycielami o etaty. Mam na myśli konkurencję stałą pomiędzy wszystkimi nauczycielami o kontrakty. To jednak wymagałoby odrzucenia filozofii mianowań i nieusuwalności nauczyciela, wprowadzenia rozliczania szkół, szczególnie dyrektorów z wyników nauczania, o czym tu niedawno była mowa, i dania im dużej swobody w doborze kadry nauczycielskiej.
  • Ja tam nauczycieli bojących się o etaty rozumiem, bo niestety, to skończy się tak, że nauczyciele głosujący na PiS albo z nim powiązani w większości województw dostaną po dupie, a zeteselowska i peowska mafia to przetrwa. Ot, chcieli dobrze dla Polski, sami sobie powróz założyli na szyję.
    Jasne, zawsze mogą wziąć kredyt i zmienić pracę, zwłaszcza na prowincji.
  • Przekonaliście mnie, im paskudniejsi ludzie będą u władzy, tym populacji będzie lepiej.
  • los napisal(a):
    Przekonaliście mnie, im paskudniejsi ludzie będą u władzy, tym populacji będzie lepiej.


    Damy radę!


    X_X

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia

  • Rafał napisal(a):
    Aż boję się napomknąć, ze konkurencja trwa w Polsce, na przykład w moim zawodzie czy zawodach, od najmniej 25 lat, a w wielu krajach świata to nawet można liczyć w setki lat.Może klucze do rozwiązania tego problemu kadrowo - edukacyjnego są dwa, albo więcej. Jeden to wspomniane zmniejszenie klas i wzrost poytu na usługi nauczycieli oczywiście w zamian za podniesienie jakości nauczania w ten sposób. Drugi zaś to wolnma konkurencja między nauczycielami o etaty. Mam na myśli konkurencję stałą pomiędzy wszystkimi nauczycielami o kontrakty. To jednak wymagałoby odrzucenia filozofii mianowań i nieusuwalności nauczyciela, wprowadzenia rozliczania szkół, szczególnie dyrektorów z wyników nauczania, o czym tu niedawno była mowa, i dania im dużej swobody w doborze kadry nauczycielskiej.
    No właśnie, a może opcja zero? Tak propagowana tu w innych "branżach". Czyli zwalniamy wszystkich, a potem nowe władze i rynek rozpoznają swoich. A kto się nie załapie, to cyt. ma dwie zdrowe ręce i może pracować.
  • Natomiast mówiąc poważnie, "w Kolegi zawodzie" są jakieś obiektywne kryteria, które pozwalają na obiektywną konkurencję. Zarabiasz (firma zarabia dzięki tobie) to jesteś cenny, nie zarabiasz nie jesteś. Ale nauczyciele i szkoły tak nie działają, tzn. teoretycznie mogą, ale czy tego chcemy? Można zrobić system, w którym wszystkie szkoły będą prywatne, a kto zachęci majętniejszych i chętnych zapłacić więcej żeby posłali dzieci do jego szkoły ten się utrzyma. Kto nie, ma dwie zdrowe ręce itd.
    Natomiast jak rozumiem konkurencja miałaby się odbywać w ramach państwowego, obowiązkowego, nieodpłatnego szkolnictwa. Czyli kryterium konkurowania o kasę odpada. A jakie zostają? Trzeba by wymyślić jakieś inne, sztuczne, zewnętrzne testy czy coś. Do czego to prowadzi świetnie wiemy - a może właśnie nie? Nie wiem na ile Kolega bezpośrednio czy choćby pośrednio zetknął się z systemem edukacji w późnych latach 90. i jeszcze później. I na ile zetknął się ze zjawiskiem uczenia do testu zamiast uczenia przedmiotu. Efektem będą półgłówki dobrze wypadające w zobiektywizowanych testach, no ale z czegoś ofiarę liberalnym bożkom trzeba przecież zrobić.

    Jeszcze jest tutaj kwestia tego mianowania, w domyśle Karty Nauczyciela itd. Można oczywiście wyobrazić sobie system, że takich gwarancji nie ma, a nauczycieli w prowadzonych przez placówki samorządach zatrudnić na umowy na czas określony równy kadencji burmistrza. Zmieni się burmistrz, kadra do wymiany i co się przejmujemy dziećmi? :D

    Wracając do polityki, przypomnę, że AWS właśnie przejechał się m. in. na reformie oświatowej. Z poziomu niewiele mniejszego poparcia niż teraz PiS, zjechał na 5,6%. A że była to reforma w drugą stronę niż teraz planowana? Rozgardiasz spowodowany nagłymi zmianami zawsze może być problematyczny. Obecny system, czy nam się podoba czy nie, istnieje już 16-17 lat i trudno to ignorować. Nie mówię, że nie można go w ogóle zmienić, ale na pewno nie powinno się tego robić na łapu-capu.
  • mmaria napisal(a):
    Wywiad z prof. Legutką.
    http://wpolityce.pl/polityka/270118-prof-legutko-o-gimnazjach-zebysmy-nie-wiem-jak-kombinowali-tego-systemu-nie-uratujemy-wprowadzenie-go-bylo-absurdalne-nasz-wywiad?strona=1

    Czytałam ten wywiad i właśnie dlatego się wścieklam. Mikczeli przed wyborami jak zaklęci, a wczoraj nagle zaczęli mówić.
  • "Rozumiem obawy nauczycieli, jednak trzeba pamiętać, że poziom zatrudnienia nauczycieli zależy przede wszystkim od liczby uczniów, a także od liczby klas. Wyobrażam sobie wygaszanie gimnazjów w taki sposób, by to nie powodowało redukcji. Większym problemem jest dołek demograficzny. On może utrudnić tę sytuację."

    Szydło obiecała, he he he.
  • loslos
    edytowano October 2015
    celnik.mateusz napisal(a):
    Nu ale niż demograficzny "może utrudnić sytuację" i prowadzić do redukcji etatów niezależnie od tego, czy reforma będzie przeprowadzana, czy nie.
    Dokładnie.

    Skąd wziął się ten paskudny obyczaj odpuszczania wszystkiego łajdakom i obarczania ludzi przyzwoitych winą za wszystkie nieszczęścia? Aż się normalnie trzęsę.

  • Różnica jest taka, że po PiSie można się spodziewać jakichś prób ratowania sytuacji - w przypadku platformy po kilku(nastu) miesiącach pozorowanych działań wysypałyby się masowe zwolnienia, poprzedzone jeszcze rozkręcaniem masowego hejtu na nauczycieli.
  • Wydawałoby się, że jest to tzw. oczywista oczywistość. Widać nie dla wszystkich.
  • Cyrylica napisal(a):
    Czytałam ten wywiad i właśnie dlatego się wścieklam. Mikczeli przed wyborami jak zaklęci, a wczoraj nagle zaczęli mówić.
    Jakoś nie śledziłem specjalnie tematu gimnazjów, ale było dla mnie oczywiste, że PiS ma skasować gimbazę.

  • Exspectans napisal(a):
    ... wysypałyby się masowe zwolnienia...
    Ale takie już były kilka lat temu... Stąd te obawy.

    Mam znajomą, wieloletnią nauczycielkę w liceum (rocznik 58), a od 7 lat w kuratorium i bardzo to przeżywała, bo walczyła o przynajmniej 3/4 etatu, by nie było zwolnień. W jej "okręgu" zwolniono ok. 80 nauczycieli.
  • Brzost napisal(a):
    Kluzica gotowa na śmierć, tak przynajmniej deklaruje:

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kluzik-rostkowska-jestem-gotowa-zginac-zeby-bronic-gimnazjow/5crcxz

    Swoją drogą na razie komentarze jawnie pisoskie :)

  • van.den.budenmayer napisal(a):
    Czytałam ten wywiad i właśnie dlatego się wścieklam. Mikczeli przed wyborami jak zaklęci, a wczoraj nagle zaczęli mówić.
    Jakoś nie śledziłem specjalnie tematu gimnazjów, ale było dla mnie oczywiste, że PiS ma skasować gimbazę.



    Też dla mnie było oczywiste, tylko nie było informacji, kiedy. Nic by się nie stało, jakby nie zrobili tego z dnia na dzień i solidnie to przygotowali. Nie wyobrażam sobie stworzenia podstaw programowych, podręczników i innych ważnych rzeczy w ciągu paru miesięcy. I nagle się okazuje, że likwidacja gimnazjów to sprawa priorytetowa. Szkoda, że pani, która nawet jeszcze nie jest ministrem, w ten sposób zaczyna.
  • Cyrylica napisal(a):
    Nie mogę nic robić, nie mogę spać. Sama przyłożyłam do tego rękę. Zięć nie ma pracy, jeszcze jak córka straci, to nie wiem, co będzie. Ideami się dzieci nie nakarmi i kredytu nie spłaci.
    Cyrylico, mnie zapewne koleżanki i koledzy z pracy zaczną tarmosić za nogawki na przerwach. Dobrze wiedzą o moim zaangażowaniu w zwycięstwo PiS :-<
  • DMC napisal(a):
    Ja tam nauczycieli bojących się o etaty rozumiem, bo niestety, to skończy się tak, że nauczyciele głosujący na PiS albo z nim powiązani w większości województw dostaną po dupie, a zeteselowska i peowska mafia to przetrwa. Ot, chcieli dobrze dla Polski, sami sobie powróz założyli na szyję.
    Jasne, zawsze mogą wziąć kredyt i zmienić pracę, zwłaszcza na prowincji.
    Jeżeli Kulega teraz wypowiedział prorocze słowa zamelduję to na pewno na forumku. Oj zamelduję... :-<
  • Eden napisal(a):
    Cyrylica napisal(a):
    Nie mogę nic robić, nie mogę spać. Sama przyłożyłam do tego rękę. Zięć nie ma pracy, jeszcze jak córka straci, to nie wiem, co będzie. Ideami się dzieci nie nakarmi i kredytu nie spłaci.
    Cyrylico, mnie zapewne koleżanki i koledzy z pracy zaczną tarmosić za nogawki na przerwach. Dobrze wiedzą o moim zaangażowaniu w zwycięstwo PiS :-<
    Ja nie spojrzę w oczy córce i zięciowi, bo przeze mnie tez głosowali na PiS. A ona nie ma życia w pracy. Niech to szlag trafi wszystko. Mam dość. To były moje ostatnie wybory. Nie słucham dzienników, nie czytam internetu. Jeszcze nie podjęłam decyzji w sprawie EC i podobnych, ale zawsze mogę wchodzić w wątki modlitewne tylko.
  • A wystarczyło, zeby się dali ludziom oswoić z tematem. Nagle się okazuje, że nie ma ważniejszych problemów, niż likwidacja gimnazjów.
  • tiaaa, bo gimnazja są dobre dla Polski, a ich likwidacja zła...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.