Pierwsze ruchy w nowym Sejmie i rządzie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Syn nauczyciel twierdzi, że wielu straci pracę. Do jego gimnazjum przychodzą uczniowie z kilku podstawówek. Jeśli tam zostaną jeszcze przez 2 lata, to zdychające gimnazjum nie zapewni pracy dotychczasowej kadrze. Naiwnością jest wiara w to, że podstawówki oddadzą godziny nauczycielom odchodzącym z gimnazjów. Każdy dyrektor podstawówki da zarobić przede wszystkim swojej kadrze. Doprłni do całych etatów umowy śmieciowe, rozdzieli nadgodziny, a co skapnie, odda nowemu.
Nigdy nie będzie tu prostej matematyki.
Nieco lepiej to może wypaść w zespołach szkół 3 poziomów.
Tak właśnie będzie. Podstawówki dadzą pracę swoim. Nie jest fajnie. Gdybym wiedziała wcześniej to, co wiem dzisiaj, nie wiem jakby głosowała moja rodzina. Przyznam, że mam żal o ten brak informacji przed wyborami, a dzisiaj pani Witek i prof Legutko potrafili się wypowiedzieć. Myślę, że to celowe przemilczenie, głównie informacji, że rewolucja będzie w 2016.
Nauczyciele na pewno będą potrzebni, bo z zapowiedzi wynika, że ten rząd (który jeszcze nie powstał
Poza tym nie jest tak łatwo zwolnić nauczyciela - i słusznie. bo to strategiczny dla państwa zawód, niezbędny do jego istnienia, a indywidualnie patrząc - to powołanie.
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CBwQFjAAahUKEwiaudv_z-jIAhUI7XIKHdF_DfI&url=http://www1.men.gov.pl/rap_download/index.php?param=RapDownload_getFile_e4df4c34aca539ac52326ddbfb6289a0_7be90f5a992ced00e73d4901afaa9ec2_pdf&usg=AFQjCNG3glY2EEyZViJLOGrX8VwHJDdreQ&bvm=bv.106379543,d.bGQ
Oczywiście, że "taki zawód jest niezbędny", ale pytanie, w jakiej ilości.
Aha, w przypadku likwidacji szkoły nauczycieli wcale nie musi być tak trudno zwolnić.
Chyba że ustawowo zakażą pracy w nadgodzinach, a to też będzie krzywdą dla wielu.
Solidarność nauczycielska?
Trudno o nią nawet w jednej szkole, a co dopiero w stosunku do przybyszy.
Ta konkurencja w walce o byt trwa od chwili wejścia Polski w niż demogragiczny
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Te fluktuacje związane z demografią są duże, ale można przecież wyrównywać je liczebnością klas i liczbą godzin w programie. Poza tym nie można zapomnieć o problemie imigrantów (problemie, w który wpakował nas poprzedni rząd) - nauczyciele będą potrzebni także do pracy z dorosłymi.
Jasne, zawsze mogą wziąć kredyt i zmienić pracę, zwłaszcza na prowincji.
Damy radę!
X_X
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Natomiast jak rozumiem konkurencja miałaby się odbywać w ramach państwowego, obowiązkowego, nieodpłatnego szkolnictwa. Czyli kryterium konkurowania o kasę odpada. A jakie zostają? Trzeba by wymyślić jakieś inne, sztuczne, zewnętrzne testy czy coś. Do czego to prowadzi świetnie wiemy - a może właśnie nie? Nie wiem na ile Kolega bezpośrednio czy choćby pośrednio zetknął się z systemem edukacji w późnych latach 90. i jeszcze później. I na ile zetknął się ze zjawiskiem uczenia do testu zamiast uczenia przedmiotu. Efektem będą półgłówki dobrze wypadające w zobiektywizowanych testach, no ale z czegoś ofiarę liberalnym bożkom trzeba przecież zrobić.
Jeszcze jest tutaj kwestia tego mianowania, w domyśle Karty Nauczyciela itd. Można oczywiście wyobrazić sobie system, że takich gwarancji nie ma, a nauczycieli w prowadzonych przez placówki samorządach zatrudnić na umowy na czas określony równy kadencji burmistrza. Zmieni się burmistrz, kadra do wymiany i co się przejmujemy dziećmi?
Wracając do polityki, przypomnę, że AWS właśnie przejechał się m. in. na reformie oświatowej. Z poziomu niewiele mniejszego poparcia niż teraz PiS, zjechał na 5,6%. A że była to reforma w drugą stronę niż teraz planowana? Rozgardiasz spowodowany nagłymi zmianami zawsze może być problematyczny. Obecny system, czy nam się podoba czy nie, istnieje już 16-17 lat i trudno to ignorować. Nie mówię, że nie można go w ogóle zmienić, ale na pewno nie powinno się tego robić na łapu-capu.
http://wpolityce.pl/polityka/270118-prof-legutko-o-gimnazjach-zebysmy-nie-wiem-jak-kombinowali-tego-systemu-nie-uratujemy-wprowadzenie-go-bylo-absurdalne-nasz-wywiad?strona=1
Szydło obiecała, he he he.
Skąd wziął się ten paskudny obyczaj odpuszczania wszystkiego łajdakom i obarczania ludzi przyzwoitych winą za wszystkie nieszczęścia? Aż się normalnie trzęsę.
Mam znajomą, wieloletnią nauczycielkę w liceum (rocznik 58), a od 7 lat w kuratorium i bardzo to przeżywała, bo walczyła o przynajmniej 3/4 etatu, by nie było zwolnień. W jej "okręgu" zwolniono ok. 80 nauczycieli.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kluzik-rostkowska-jestem-gotowa-zginac-zeby-bronic-gimnazjow/5crcxz
Też dla mnie było oczywiste, tylko nie było informacji, kiedy. Nic by się nie stało, jakby nie zrobili tego z dnia na dzień i solidnie to przygotowali. Nie wyobrażam sobie stworzenia podstaw programowych, podręczników i innych ważnych rzeczy w ciągu paru miesięcy. I nagle się okazuje, że likwidacja gimnazjów to sprawa priorytetowa. Szkoda, że pani, która nawet jeszcze nie jest ministrem, w ten sposób zaczyna.