Naszło mnie straszne widzenie rano
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
bo np. co to oznacza, że MI6 i CIA współpracują? Do jakiego levelu? Czy wtykają sobie nawzajem agentów? Czy może po prostu Cameron to agent CIA, który ma pod sobą paru koordynatorów?
Nawiasem mówiąc b. dobry film Romka Polańskiego (tu punkt do jego chwały akurat) - Ghost Writer, bynajmniej nie zmyślony.
A jak wygląda kwestia konkretów u kolegi? Obawiam, się że słowa "rozważać" użył kolega mocno na wyrost. Bo zakłada ono branie pod uwagę stanu rzeczywistego oraz ważenie różnych argumentów. Kolega natomiast domaga się, "modelu Teksaskiego", i narzeka, ze w miastach powiatowych nie ma salonów z bronią takich jak na wklejonym przez siebie zdjęciu. Przy czym zupełnie ignoruje kolega informacje o tym, że w rzeczywistości jeżeli ktoś chce, to legalna broń palna może uzyskać. Tyle, że musi na to poświęcić trochę czasu (mniej niż na wyrobienie prawa jazdy) i pieniędzy (więcej niż na "prawko")
Ergo: Nie interesuje kolegę stan faktyczny, a jedynie szuka pretekstu na narzekania.
Co do "Wilczka 2" to powiem tak. Mam ciut starszego kolegę (zresztą, dopóki był w miarę zdrowy sporo pisał na wieloforumie), który na chwalenie Wilczka reaguje mocno agresywnie. Dlaczego? Dlatego, ze pochodzi ze starej rzemieślniczej rodziny i widział ją właśnie z takiej perspektywy. Jego zdaniem nie było to żadne "uwolnienie potencjału ludzkiego" ale pierwszy krok do uwłaszczenia komunistyczno-esbeckiej nomenklatury...
Ustawa Wilczka była prosta i zwięzła (kilka kartek w Dzienniku Ustaw). Wprowadzono ją z dwóch zasadniczych powodów:
1. Gospodarka państwowa, centralnie planowana była skrajnie niewydolna i zbankrutowana. Brakowało wszystkiego, próby reanimacji trupa nie przynosiły efektów. Ustawa Wilczka była swoistym leninowskim NEP-em w realiach końca XX w.
2. Nomenklatura miała władzę ale musiała się uwłaszczyć na wspólnym, żeby przetrwać nadchodzące trzęsienie ziemi.
Nie było żadnego "systemu pozwoleń".
Były koncesje na jedenaście dziedzin:
- wydobywanie kopalin podlegających prawu górniczemu oraz poszukiwania złóż tych kopalin
- przetwórstwo i obrót metalami szlachetnymi i kamieniami szlachetnymi
- wytwarzanie i obrót materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją
- wytwarzanie środków farmaceutycznych, odurzających i psychotropowych, artykułów sanitarnych oraz substancji trujących
- wyrób, oczyszczanie i odwadnianie spirytusu oraz wydzielanie spirytusu z innego wytworu, a także wyrobu wódek
- wytwarzanie wyrobów tytoniowych
- transport morski, lotniczy i usługi lotnicze
- prowadzenie aptek
- obrót z zagranicą towarami i usługami, określonymi w drodze rozporządzenia Ministra Współpracy Gospodarczej z Zagranicą
- obrót dobrami kultury powstałymi przed 9 maja 1945 r.
- usługi ochrony osób i mienia, detektywistyczne oraz w sprawach paszportowych
... reszta - hulaj dusza. Kolega porówna to sobie z dzisiejszymi realiami.
Następne koncesje wprowadzał w 1992 r. Adam Glapiński (ten sam). Dotyczyły obrotu paliwami. Rok wcześniej rząd Bieleckiego wprowadził konieczność uzyskiwania każdorazowych pozwoleń na import paliw, co Glapiński tfurczo rozwinął.
Dalej jednak nie wiemy PO CO miałaby być ta broń, bo ciągle trudno mi na poważnie rozważać, że prywatny gun ma być substytutem broni atomowej na poziomie państwowym. Wyżej owszem, sobie zażartowałem, ale Kolega to powtórzył dokładnie, że w UK nie musi mieć guna, bo to mocarstwo atomowe.
Wilczek2, ja kiedyś sprawę badałem, choć przyznam, że nie 100%, więc zapytam tak - czy znana jest koledze branża, która obecnie jest bardziej regulowana niż w 1989 r. i ISTNIAŁA w 1989 r.? Jeśli, to proszę o szczegóły, bo ja takiej branży nie znam.
Dla przykładu - w ustawie Wilczka koncesjonowane było 11 branż (w tym handel z zagranicą, he he he). W obecnej ustawie koncesje są wymagane w 8 branżach, przy czym jedna z tego co wiem nie istniała w 1989 r. (podziemne składowanie dwutlenku węgla). Oprócz tego jest szereg branż z ograniczeniami innymi niż koncesje, obecnie dla ułatwienia wypisano je w jednej ustawie, wtedy były po różnych ustawach i stąd BYĆ MOŻE wrażenie, że obecnie więcej się reguluje.
Praktyczny przykład hipotetyczny
Przed "reformą Wilczka" żeby otworzyć zakład krawiecki trzeba było mieć zdany egzamin mistrzowski w cechu (ukończenie podstawówki równało się egzaminowi czeladniczemu) albo ukończone technikum odzieżowe albo jakiś konkretny kierunek studiów. Po reformie taki zakład otworzyć mógł każdy. ALE: każdy taki przedsiębiorca miał określony "przydział" materiału jaki mógł po cenach urzędowych kupić u państwowych producentów (a innych w 1988 praktycznie nie było). I dziwnym trafem działacze PZPR lub ich koledzy, którzy nagle poczuli potrzebę założenia firmy dostawali największe "przydziały". Można było sprowadzić z zagranicy ale (pomijając kwestię kosztów) to już był handel zagraniczny, na który trzeba było mieć koncesję. To działało w większości branży.
Wprawdzie przydziały materiałowe, zlikwidowano na przełomie 1989/1990 (w różnych branżach różnie) ale prawie rok silnego uprzywilejowania to naprawdę dużo.
Większa dostępność dla nomenklaturowych to wynik ich lepszego umocowania w strukturach socjalistycznego państwa. Mówienie, że jedna z największych patologii ówczesnego systemu była celowo zaprojektowanym filarem - jest gigantycznym nieporozumieniem.
Zresztą nieomal natychmiast powstał wolny rynek i można było kupić praktycznie wszystko, tylko nie za urzędową, sztucznie zaniżoną cenę.
Reformy Wilczka służyć miały (1) zatrzymaniu powszechnego upadku gospodarczego oraz (2) stworzeniu warunków uwłaszczenia się nomenklatury. Jedno i drugie w celu utrzymania władzy przez czerwonych.
To straszne, że historia raptem sprzed trzydziestu lat staje się dziś coraz mniej czytelna.
Dlatego uważam, że takie rozróżnienie (wykorzystanie czy walka z patologią) nie ma sensu, bo skupiamy się na opisie narzędzia zamiast przyczynie, zakładanym celu oraz skutkach ubocznych.
Firmy "polonijne" to początek stanu wojennego. Czerwony chciał się ratować przed bankructwem przez wprowadzenie kapitalizmu tylko dla swoich. Impotencja intelektualna owego konceptu i postępująca zapaść gospodarcza zmusiła komuchów do szukania mądrzejszych pomysłów. Z epoką Wilczka bym tego nie łączył.
Pierwszy pomysł - kapitalizm dla swoich. Nie zadziałało? No to kapitalizm dla wszystkich a dla swoich bardziej.
Problem jest taki, że obecnie przywrócenie stanu prawnego "in extenso" z przełomu 1988/89 oznaczałoby zmniejszenie sfery wolności gospodarczej w ogóle i całkowitą wolną amerykankę w branżach nieistniejących z przyczyn obiektywnych w 1989 r.
Np. wracając do czasów współczesnych, kolejną próbę "zwiększenia sfery wolności gospodarczej" podjęli najpierw Palikot, a potem Gowin. Obie te akcje zostały sierotami, bo PO, która je wprowadzała wypluła ich "twarze", a z kolei same "twarze" z oczywistych względów nie mają ochoty prezentować swojego dorobku w partii, którą obecnie ich obozy zwalczają. To też znamienne.