Refleksja umiarkowanie równościowa
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Piszmy np. o szybach. Gra gówniarz w piłkę na podwórku, trafia w szybę, brzdęk i jest strata. Duża strata, bo okno było drogie i reprezentacyjne. Co mówi tatuś gówniarza? Zacytuję z drobną modyfikacją:
Azali istotnie jako zwykły prosty tatuś przyszłego Lewandowskiego mam ponosić odpedzialność że jacyś tam kolesie wprawiają sobie we framugi nie zwykłe najtańsze szyby a kosztowne cacka? Nu, gdzie tu sens gdzie logika? Chętnie pokryję szkodę wynikającą z tego, że komuś naruszyłem funkcję mieszkaniową, ale czy rzeczywiście w pełni winienem pokrywać szkodę z naruszenia funkcji ostentacyjnej?
Jak nazwiecie tego obywatela? Jak mam określenie.
Część osób ( tak rozumiem ) uważa tu, że odkupiony być musi element dokładnie po tej samej cenie w chuj drogi. Nawet jeżeli taki sam wyglądem. spełniający funkcję nie ustępujący niczym temu poprzedniemu mógłby być znacznie tańszy.
Ja uważam, że nie ma takiej potrzeby. Potrafiłbym to zrozumieć, w przypadku zniszczenia z premedytacją ale mówimy o wypadku czyli czymś co z założenia obie strony chcą uniknąć.
Jeżeli ktoś postanawia wydać w wuj kasy na autko tylko po to aby mieć jak najdroższy samochód. Żeby móc się poczuć tą *elitą* co ją stać. Naprawdę nie widzę problemu aby byli oni w mniej uprzywilejowanej sytuacji. Vide odkupywany element ma być taki sam z wyglądu/spełniać warunki, nie uzgledniając ceny.
Dla mnie takie rozwiązanie jest uczciwe.
Zawiść rządzi ludźmi, człowiek podpali własny dom, jeśli tylko jest szansa, by zajęła się też wypasiona chałupa sąsiada.
Kiedy pojawi się zawiść, wyłączają się rozum i empatia. Miał rację Piotr Binsfeld przedstawiając grzechy główne jako demony, które chwytają dusze i wiodą do Piekła.
Co mówimy? Już jest template:
Azali istotnie jako zwykły prosty pan lokator mam ponosić odpedzialność że jacyś tam kolesie mieszkają nie w zwykłych chałupach a w kosztownych cackach? Nu, gdzie tu sens gdzie logika? Chętnie pokryję szkodę wynikającą z tego, że komuś naruszyłem funkcję mieszkaniową, zapłacę za strzechę i klepisko, ale czy rzeczywiście w pełni winienem pokrywać szkodę z naruszenia funkcji ostentacyjnej?
Moim prawem człowienia jest odpowiadać do wysokości normalnej, przeciętnej, zwyczajnej szkody, którą wyrządziłbym, wyrządzając ją bliźniemu. Wolność mojej pięści jest ograniczona bliskością zwykłego nosa.
Gorzej jak się nie ma pieniędzy.
Obowiązkowe OC jest bardzo udaną próbą poradzenia sobie z tym problemem.
Tu pełna zgoda.
To czego bronię, to podstawiania mi pod pięść kosztownych nosów tam gdzie nie jest to do niczego nikomu potrzebne, poza epatowaniem ludu pracującego miast i wsi bogactwem wrogów ludu.
To jest defakt. Ale nie odnosi się on do kwestii zasadniczej, a mianowicie ograniczenia odpowiedzialności sprawcy do normalnych następstw czynu.
Co to znaczy, że jest kolega właścicielem Astona Martina czy Poloneza? Tylko to, że jeśli ktoś uzna, że on też chce nim jeździć, a pogląd kolegi będzie inny, to przyjdzie policja, wsadzi go do tiurmy a samochód jeśli cały to odprowadzi, a jak skasowany, to każe odkupić.
Kolega zaś proponuje ograniczenie prawnej ochrony własności samochodu do pewnego poziomu, jeśli tylko nie potrafimy udowodnić sprawcy, że on to specjalnie zniszczył. Ot, był nieuważny. Jeśli to nie Pol Pot...
Nie ulega wątpliwości (dla mnie przynajmniej), że jak kto jest niewinnie poszkodowany, to powinien zostać odszkodowany do wysokości poniesionej szkody. Jednakowóż nato mamy 2 literki OiC, żeby odpowiedzialny cywilnie mniał na kogo odszkodowanie zwalić...
Zaniepokoili mnie Kuledzy mniendzywierszową supozycyą, że może dawca 2 literek ma jakiś limit ponad który płacić nie zechce. Otusz spoźrzałem w papiór, a tam jak wół napisano jeden melon ojro. No, to cheba na Astona i to nawet z Martinem starczy...
OCB zatem?
Składki OC są "na wszystkich". Jeśliby wszystkie wypadki były z winy rozbijających (a nie rozbitych), to rosną składki OC, bo przecież zwiększyła się suma całkowitych wypłat.
I teraz załóżmy, że te wypłaty z OC dla poszkodowanych nie idą na remont Polonezów, hitleroskich pasków z przebiegiem 180kkm w urwodizlu, lecz na naprawę porszów i bugatów.
Noji przez to, że inne biedaki rozbijają powozy bogaczy, to i moje OC wzrasta.
Zakas drogich i burżujskich ałt, napędzających szczególnie hitlerskom gospodarkie- bardzo bardzo OK. A jeszcze bardziej OK opodatkowanie ich. Podatek od mania i podatek od kilometrów przejechanych. Płać i płacz.
Jak się powiedziało "A" to trzeba ciągnąć dalej..
Dyskusja o limitach odpowiedzialności sprawcy za naprawienie szkód, może mieć moim zdaniem sens jedynie wtedy, gdy są one trudne. lub wręcz niemożliwe, do wycenienia - np "straty wizerunkowe" ..
Zielono wokoło. Psów dingo nie było a jedynym szkodnikiem atakującym stada owiec byli aborygeni, którzy nie uznając prawa własności, uważali owce za nicczyje,a więc za swoje i do zjedzenia. Dodatkowym szkodnictwem był ich styl życia charakteryzujący się osadnictwem w pobliżu źródła pożywienia (pacz owce) co oznaczało wałęsanie się po ziemi którą osadnicy uznali za swoją. Suma sumarum osadnicy 1 aborygeni z Tasmanii 0.
Na całej reszcie OZ sprawa jest ciut inna. Nagle okazało się że pewni aborygeni, co to do XX wieku prawo własności i państwo mieli w ...swej czarnej dziurze, obudzili się i stali się najzacieklejszymi wyznawcami praw własności i państwowości. Szczególnie tej wyrażonej przez sądownictwo.
I tak oto okazuje się dziś iż każdy skrawek ziemi OZ, który niegdyś nie należął do kogokolwiek a dziś skrywa w sobie jakiś tam bardziej lub mniej wartościowy pierwiastek, albo stoi na nim jakiś fajosko wypasiony budynek vel wyczesane pole golfowe zawsze miał i ma dziś swego aborygeńskiego własciciela. A ten wypierając się korzeni swej kultury będzie o niego walczył protestami petycjami i innemi pozwami do sądów wszelakich.
Dlatego mnię tak naszło. Że aborygeni i korwiniści mają wiele wspólnego co do państwowości. Jedni i drudzy chcą jej jak najmniej, ale tylko do czasu gdy ta państwowość okazuje się być im na rękę.