Refleksja umiarkowanie równościowa
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Prawo własności to jeden ze sposobów uregulowania stosunków społecznych, tak? Ale nie można go absolutyzować, jako jedynego istotnego stosunku społecznego, tak?
W miastach, a i po wioskach, prawo własności jest ograniczane prawem sąsiedzkim już od czasu staroświeckiego Rzymu, a tako rzecze Zaratustra: Im gęściej ludu, tym te ograniczenia muszą być większe, bo tak. Bo jak się chce żyć na kupie, to trzeba mieć na somsiadów uważanie.
I takie jest twarde jądro rdzenia istoty mojej refleksji, umiarkowanie równościowej: Twoje prawo do wymachiwania swoim szczególnie drogocennym nosem jest ograniczone odległością od mojej pięści.
Tak się składa, że każdy wyjazd ałtomobilem na ulicę jest obarczony ryzykiem. I ja to ryzyko biere na klatę, bo się może zdarzyć, że puknę w ałtko przede mną za mną czy koło mnie. Ale, ja się pytam, w imię czego brać muszę na klatę ryzyko zupełnie akcydentalne, że zamiast samochodu będzie tam jechało cacko jubilersko-motoryzacyjne?
Furex rozbity pod Łomżą.
"posiadam rachunek zakupu w 08m 2015r zapłacono za niego 2miliony 270tys złotych"
Ja cie kręcem...to znaczy uszkodzony jest dopiero w takim stanie:
Jadąc samochodem nieproporcjonalnie i irracjonalnie drogim zwiększa Kolega rydzyko, które ja chcąc nie chcąc muszę ponosić.
Czemu mam ponosić rydzyko, które generuje Kolega własnowolnie, bez przymusu, a i to tylko po to żeby pokłuć w oczy lud pracujący miast i wsi?
Pomijając to, że punkty widzenia nadają się najwyżej dla prawnika. Uczonego interesuje obiektywna rzeczywistość.
I teraz take obiektywne nałkowe pytanie: Czy wstawienie pomiędzy 100 samochodów po 20k PLN kilku ałtek po 500+kPLN zwiększa czy zmniejsza rydzyko przeciętnego kerowcy?
Majaczyło mi się po głowie, że na wieloforum był podobny wątek. No i znalazłem na "Rebelya.pl"
W niebezpieczny rejon cię chciwość zaprowadziła. Czy naprawdę dla złotówki na OC mniej warto iść do Piekła? Zwyczajowa taksa za duszę to zdaje się powtórna młodość, dowolna ilość złota, najpiękniejsza kobieta i władza nad światem a w charakterze bonusa jeszcze jakiś magiczny gadżet w rodzaju czapki-niewidki czy butów siedmiomilowych. Czy nie demoralizujesz diabłów?
Przepraszam za mało merytoryczny głos, ale nadal się po prostu podpisuję pod Losem.
Co jest szokującego w tym, że uważam, że należy się odszkodowanie adekwatne do winy i obiektywnych okoliczności?
Samochód kosztował tyle, ile kosztował, niekoniecznie samochód bogacza jest droższy niż biedaka. Godność każdego zaś w cywilizacji europejskiej jest taka sama, w innych kulturach oczywiście może być inaczej. My biali nie przyjmujemy, że "im wyższy prestiż osób pomówionych, tym wyższa powinna być sankcja ekonomiczna." [dosłowny cytat ze swędzi]
Pytanie, kto, w imię czego i za ile ma ponosić jakiego rodzaju ryzyka i do jakiej kwoty.
Myślę, że z tymi ryzykami sprawa jest równie święta jak ze Świętem Prawem Własności.
Proszę się odnieść do kwestii: Kto i w imię czego ma ponosić ryzyko, wynikające z faktu, że ktoś chce jeździć luksusowym i bardzo drogim samochodem?
Bo na razie jedyna odpowiedź jest taka, że to ryzyko ma ponosić cały świat, a kto tak nie uważa to Kim Ir Sen rogaty! Bo tak!!!
Socjalizm obiecuje "będziesz miał przejebane ale dzięki temu uchronimy cię od rydzyka, że będzie jeszcze gorzej" i kłamie, bo najważniejszych rydzyk nie jest w stanie znieść a to niby by mógł też nie bardzo robi. Ludzie łapią się jednak na socjalizm ze strachu przed rydzykiem. Strachu przed życiem.