Te karaczany to musiał być naprawdę jakiś dil
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Po prostu nie mam pojęcia, co on w tym rządzie robi. We w tej kulturze zwłaszcza. Może mnie ktoś oświeci. Niekoniecznie teorią spiskową
Tyle że nadal nie mamy śmigłowców.
I to jest problem a nawet duży problem.
Drugie oczywiście to że śmigłowce, jeśli to będą Black Hawki, będą z Mielca, a nie z USA bo odwrotnie to byłby samobój polityczny. Zakładam, że za to dostaniemy jakieś dodatkowe uzbrojenie, technologię, umiejętności i ewentualnie zlecenia zewnętrzne dla Mielca.
Politycznie i militarnie zaś oczywiście że Amerykanie dysponują potencjałem nieporównywalnym z Francją i całą UE. W tym sensie ten wybór dobrze świadczy o rządzie i jego ostentacja też. Ta ostentacja oznacza, że teraz Polska będzie prowadzić politykę wyciągania wniosków z faktów a nie gestów. To oznacza, że nie będzie dyskutować z faktami. To oznacza też, że Polska za najbardziej wiarygodnego sojusznika uważa USA. To oznacza też, że kraje nieustannie atakujące polski rząd na forum międzynarodowym i głosujące za jego nękaniem przez PE i KE będą z tego tytułu ponosić konkretne konsekwencje ekonomiczne. Może małe, ale jednak wystarczająco dotkliwe aby powodować fochy i odwoływanie wizyt głów państw.
Bo, se pedzmy, przepłacić za helikoptery zawsze miło, ale to jeszcze nie powód.
Nadto, zupełnie nie rozumiem, jak to się stało, że Francuzi w ogóle dopuścili do zerwania tego kontraktu? Mruknął Macierewicz, że chce tego tam offsetu? Mruknął. No to powinny francuskie maszyny offsetowe od roku na pełnej parze się kręcić. Duprawdy, dupy z tych Francuzów a nie sprzedawcy.
Co innego premier Millerand! - Zrobił - powiada prof. AN - ile się dało, by Polsce w trudnych chwilach pomóc. Warto wiedzieć, warto pamiętać.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Alexandre_Millerand
W takim dystrykcie prowincjonalnym radomskim była sobie ulica Focha Ferdynanda w czasach międzywojnia. Komuna przyszła, Focha fochnęła i ustanowiła Marchlewskiego Juliana. Poczem minęła wraz z czasami słusznie minionymi. I co zrobiła wadza lokalna słusznie nastała?
Brawo! Przywróciła panu Fochowi Ferdynandowi jego ulicę.
I po wuj było przywracać, skoro rzeczony wujem nie mniejszym się okazuje i rusofilem niemal Marchlewskiemu równym?
O tempura o morus o suszi
Słabo u nas z produkcją prochu do nowoczesnej amunicji. Chcieliśmy uzyskać odpowiednie technologie w ramach offsetu. Francuzi nie dali, to dostali kopa. Takie plotki.
Ale trochę znam się na kontraktach wydobycia ropy i gazu.
I tam jest często taki podobny mechanizm: local content, czyli jakaś część projektu musi być zrealizowana w kraju zamawiającym.
I jak firma jest poważna to inwestuje w danym kraju w fabryki, biura projektowe a nawet i R&D, żeby ten local content miał sens. Nawet jeśli to jest Nigeria albo insza Angola.
Druga opcja to taka żeby kupować od lokalnej firmy, która kupiła gdziekolwiek. 20% taka usługa kosztuje. Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze ale w wielu miejscach powszechne.
Jeśli opcja jest taka żeby kupić od Francuza i zapłacić za mglisty offset jak za zboże albo kupić od Amerykana bez albo z małym offsetem, za to z wymogiem że będą u nas to robić, to jestem za tą drugą opcją.
A faka to dobrze pokazać każdemu od czasu do czasu.
Mój „minimalizm” w tej sprawie ma dwa źródła:
1. Techniczne. Polskie zakłady produkujące helikoptery (a w zasadzie „biorące udział w produkcji helikopterów): Świdnik, Mielec i WZL przez cały PRL były ze sobą ściśle związane (jak zresztą cała zbrojeniówka) i specjalizowały się w innych etapach, czy też fragmentach produkcji. A tera tak się złożyło, że każdy z tych zakładów jest częścią innego ze światowych potentatów. Sikorsky po przejęciu Mielca w zasadzie pogłębił specjalizację tak, ze oprócz montowni jest tam produkcja kadłubów, belek i części podwieszanego uzbrojenia. Przekazanie innych istotnych technologii związanych z produkcją Black-Hawków to de facto uruchomienie od zera całych linii produkcyjnych. Totalnie nieopłacalne. Zwłaszcza, że i tak produkcja większości nowoczesnych broni to „składanka”.
2. Nie wiem jak to dobrze nazwać, może „negocjacyjny”?. Przy zakupie helikopterów dla wojska, Polski wybór ograniczony jest do trzech firm. Poprzedni przetarg był dość chamsko ustawiony pod Caracale. Do tego stopnia, że Sikorsky publicznie rozważał, czy w nim w ogóle wystartować, a potem złożył ofertę, która była wręcz kpiną (wersja przestarzała i nieuzbrojona ale za to drogo). Po aktualnym zerwaniu z Caracalem, Polska ma do wyboru Black Hawka albo Świdnicki AW-149. Teoretycznie. Bo Świdnik swojej maszyny w zasadzie nie produkuje seryjnie i już w „przetargu na Caracale” przepadł głownie z powodu bardzo odległego terminu realizacji zamówienia. A helikoptery potrzebne są już. Oczywiście nie wszystkie, ale cześć dla specjalsówi marynarki to zakup „na już”. I Amerykanie o tym wiedzą. No i jak w tej sytuacji widzi kolega szanse na twarde negocjacje? Warto przy ty podkreślić, że ta sytuacja to też pokłosie spaprania poprzedniego przetargu…
Aha i jeszcze jedno. To co ta Augusta u nas i generalnie robi jeśli nic nie ma seryjnie ?
A Swidnik robi jeszcze jakies awionetki i szybowce...