Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ulubiona pracownica prezydenta Sraczkowskiego, prominentnego człowienia Pedofilii Obywatelskiej, której ten wrzuca co roku 2 banieczki, zabiła księdza a po ogłoszeniu tegoż, zbiegła.
Teraz "jaki pan wysoki" Rafalala "Dupiarz" Czaskoski będzie się musiał za nią tłumaczyć.
"1 marca „Gazeta Wyborcza” opublikowała apel Adama Michnika i o. Ludwika Wiśniewskiego, którego przesłanie mnie zdumiało. Napisałam więc (prywatnie) list do obu Autorów o niedopuszczalności zrównania cierpienia agresora i ofiary.
Dziś GW publikuje odpowiedź na mój list. Smutek mnie ogarnia - nie dlatego, że przypisuje mi się nieuważnie czytanie - nikt, kto mnie zna w to nie uwierzy. Chodzi o zarzut bardzo poważny, ktory Adam Michnik określił jako „antyrosyjski rasizm” oraz „zbytnie uogólnienie”. Nigdy i nigdzie nie pisałam, że cały naród rosyjski jest winien zbrodni. Natomiast niejednokrotnie pisałam i mówiłam o indywidualnej odpowiedzialności, a także o odpowiedzialności społeczeństwa za wybory, których dokonuje. To nie Marsjanie przysłali Hitlera czy Putina, to obywatele ich wybrali i obywatele udzielali im poparcia, w zamian za to uzyskując partycypację w ich zbrodniczej, ale też intratnej polityce. Mam wrażenie, że ten „drobny” problem - elephant in the room - jakoś umyka uwadze.
Oba teksty - mój list i odpowiedź Adama w pierwszym komentarzu."
"Drogi Adamie, Wielebny Ojcze!
Wasz apel pt. „Wybiła godzina sądu przedostatecznego" z 1 marca, zdumiał i oburzył nie tylko mnie. Za jego przesłaniem: „Pomagajmy Ukrainie i Ukraińcom, ale nie odwracajmy się od Rosjan", stoi przekonanie, że mamy czy możemy mieć wpływ na pozytywne zmiany w Rosji. Nie podzielam tego przekonania, co więcej, w innym przypadku uznałabym je za przejaw megalomanii, ale rozumiem, skąd się ono wzięło – mam wielki szacunek dla historii całego życia, która za tym stoi.
Zdumienie wywołuje również droga przemian, jaką Panowie wskazują – droga pokojowego sprzeciwu. Wręcz zażenowanie – wskazanie jako wzorców dla naśladowania Mahatmy Gandhiego i Martina Luthera Kinga, tak jakby warunki, w jakich działali, nie różniły się zasadniczo od tych, które panują w Rosji. Tak jakbyśmy nie wiedzieli, czym zakończył się pokojowy protest Białorusinów – nie ma już komu protestować. Czy naprawdę wierzą Panowie, że to może powstrzymać machinę wojenną, wystarczy tylko być cierpliwym i konsekwentnym?! Ukraińscy obywatele na okupowanym terytorium próbowali pokojowo protestować, perswadować agresorom, by wracali do domu. Gdyby na tym się skończyło, gdyby Ukraińcy nie stawili czoła agresji, z bronią w ręku, rosyjskie wojsko stacjonowałoby dziś może nie pod Berlinem, ale pod Przemyślem z całą pewnością.
Kategoryczny sprzeciw budzi we mnie zestawienie cierpienia Ukraińców i Rosjan. Piszą Panowie: „Ofiarą zbrodni rosyjskiego rządu jest nie tylko naród ukraiński, ale także naród rosyjski". Pytam: czy to rosyjski rząd mordował, katował, gwałcił i rabował ukraińskich obywateli, czy też jego żołnierze?
Zdumiewa mnie, jak można zestawiać „okrutną śmierć wielu tysięcy ludzi, nie tylko Ukraińców, ale także Rosjan". Czy nie przypomina to czasem wypowiedzi papieża Franciszka o śmierci rosyjskiej propagandzistki Darii Duginej jako „niewinnej ofiary wojny"? Czyż te słowa nie oburzyły nas – nie tylko Ukraińców – do głębi? Naprawdę chcecie Panowie iść tą drogą?
Piszą to Panowie osiemdziesiąt lat po Zagładzie. Czy trzeba przypominać o losie warszawskiego getta, o Jürgenie Stroopie? Czy przeszłyby Panom przez gardło – nawet dziś, a nie w obliczu płonącego getta i ginących ludzi – słowa współczucia dla „biednych" młodych Niemców, rozstrzeliwujących getto, bo traktowani są jak mięso armatnie? Dla niemieckiego (i austriackiego) społeczeństwa, którego poparcie dla Hitlera to tylko pozory, bo tak naprawdę są przeciw rozpętanej przez niego wojnie?
Nie wiem, skąd biorą Panowie przekonanie, że Rosjanie nie popierają agresji wobec Ukrainy. Na każdy przytoczony przykład pojedynczych aktów sprzeciwu mogę podać sto kontrprzykładów. Można w nieskończoność dyskutować na temat stopnia wiarygodności badań socjologicznych, ale nie dawać wiary faktom, które mówią same za siebie? Gorzej, autorytatywnie stwierdzać, że to „wyrafinowane kłamstwo"?! Nie tędy droga do pokoju i sprawiedliwości.
Z jednym tylko zdaniem apelu Panów wypada się częściowo zgodzić: „Klucz do rzeczywistego pokoju jest w rękach rosyjskiego społeczeństwa". Ale droga, która do niego prowadzi, jest bardzo długa – to droga dogłębnej przemiany mieszkańców Federacji Rosyjskiej w społeczeństwo, które wyznało swoją winę, zadośćuczyniło ofiarom i odbyło pokutę, albo – używając języka prawa międzynarodowego – zbrodnia agresji została ukarana, winni zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości ponieśli karę, państwo karnie spłaciło reparacje wojenne, a społeczeństwo uznało za zbrodniczy ten reżim, który niegdyś gremialnie popierało. Czy może się to dokonać samo z siebie, bez przymusu, bez doświadczenia przegranej wojny, bez międzynarodowego trybunału? Żadne znaki na niebie i na ziemi na to nie wskazują.
Piszę te słowa, choć wiem, że nie sposób Panów przekonać. Mam jednak nadzieję, że przynajmniej uwrażliwię Panów na moralny problem: sprowadzili Panowie do jednego mianownika cierpienia ofiary i agresora.
Łączę pozdrowienia,
Ola Hnatiuk"
"Odpowiedź Adama Michnika:
Jestem bardzo poruszony listem Aleksandry Hnatiuk i chcę odpowiedzieć na jej krytykę bez złośliwości i insynuacji. Przeczytałem ten list z uwagą i namysłem.
Michnik i o. Wiśniewski o wojnie w Ukrainie: Wybiła godzina sądu przedostatecznego!
Nie wiem, czy mamy jakiś wpływ na pozytywne zmiany w Rosji. Wiem na pewno, że jeżeli choćby niewielka grupa czytelników uzna sensowność naszej argumentacji, to warto ją publicznie upowszechniać. Aleksandra Hnatiuk przeczytała nasz tekst pośpiesznie i nieuważnie. Przecież mówimy jasno o barbarzyńskiej agresji, która spowodowała nieszczęście milionów ludzi. Piszemy także, że trzeba wspomagać Ukrainę także pod względem militarnym. Jednocześnie piszemy, że prawdziwego pokoju nie zbuduje się na czołgach, zaś kluczem do takiego pokoju jest walka bez przemocy. Zatem mowa tu o walce społeczeństwa rosyjskiego po zwycięstwie Ukrainy w wojnie.
Nie zrównujemy ofiar agresji z ofiarami po stronie agresora. Niemniej jednak chcemy w tych strasznych dniach pamiętać o dramacie tysięcy Rosjan, których pod przymusem wcielono do wojska i którzy są traktowani jak mięso armatnie. Żal mi tych ludzi i budzą we mnie współczucie. Tu nie ma żadnej analogii z płonącym gettem mordowanym przez hitlerowskie wojsko, to jakieś nieporozumienie.
Skądinąd warto tu przypomnieć słowa polityka, a także znanego zbrodniarza XX wieku Józefa Stalina, który powiedział: „Hitlerzy przychodzą i odchodzą, a naród niemiecki pozostaje". Dlatego dzisiaj trzeba pamiętać o tych Rosjanach, którzy wybrali opór i płacą za to niezwykle wysoką cenę. Aleksiej Nawalny czy Władimir Kara-Murza i setki innych cierpiących w putinowskich więzieniach to znak, że Rosja jest podzielona. Zresztą nie po raz pierwszy. Już nieraz zdarzali się Murawiewowie, którzy wieszali, i Murawiewowie, których wieszano.
Jestem pełen podziwu dla bohaterstwa ukraińskiego. Całym sercem życzę Ukrainie zwycięstwa. Ze ściśniętym gardłem spoglądam na fotografie zamordowanych ludzi, zniszczonych miast, gwałconych kobiet. Ale to zbrodnie gwałcicieli i ich mocodawców, a nie całego narodu rosyjskiego. Za zbrodnie Hitlera i jego szajki winę ponosili Hitler, jego współpracownicy i gorliwi wykonawcy ich poleceń, a nie tacy Niemcy jak rodzeństwo Scholl czy Dietrich Bonhoeffer zamordowany przez nazistów w 1945 r. Czy wielcy wygnańcy jak Tomasz Mann bądź Bertolt Brecht.
Orzekanie, że cała Rosja stoi za Putinem, to akt wiary w putinowską imperialną religię lub jakiś dziwaczny antyrosyjski rasizm.
Tak, uważam, że po klęsce Putina rosyjscy demokraci powinni zmieniać swój kraj nie metodą zamachów i bomb, lecz metodą Martina Luthera Kinga, Gandhiego, Václava Havla czy Komitetu Obrony Robotników. Aleksandra Hnatiuk przypomina, czym się zakończył protest pokojowy Białorusinów, a ja pamiętam, od czego się zaczął: od wielkiego moralnego przebudzenia. Miliony ludzi wyszły na ulice w geście protestu. Widzę w tym wydarzeniu znak przyszłości. Ukraińskie społeczeństwo też musiało wyrąbać sobie ścieżkę do wolności na Majdanie, a nie drogą zbrojnej rewolty.
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że trzeba uczynić wszystko, by Ukraina obroniła swoją niepodległość, i trzeba sprzyjać tym Rosjanom, którzy na rzecz klęski Putina czynią tyle, ile mogą. A jest ich przecież niemało – i tych wygnanych z Rosji, i tych uwięzionych. Aleksandra Hnatiuk jest autorką wybitnych prac na temat Ukrainy i nie może nie wiedzieć, ile niesprawiedliwych uogólnień było wypowiadanych na temat historii różnych narodów, także polskiego i ukraińskiego.
Największym przekleństwem XX wieku jest wielkie uogólnienie. Na żadne uogólnienie nigdy się nie zgadzałem. I nie zgadzam się na uogólnienia w ocenie narodu rosyjskiego. Zarzut, że sprowadzam do jednego mianownika cierpienie ofiar i agresora, uważam za absurdalny. Cierpiący Aleksiej Nawalny nie jest agresorem, lecz ofiarą putinowskiej imperialnej polityki. I warto o tym pamiętać.
Łączę pozdrowienia
Adam Michnik"
Czytaj więcej na https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-jaroslaw-kaczynski-kontra-radoslaw-sikorski-prezes-pis-wygra,nId,6668518#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Premier Australii Julia Gillard powinna zostać królową świata. To, co powiedziała, wymaga dużo odwagi i pewności siebie.
Wszystkie cywilizowane kraje na świecie powinny przyjąć taką postawę.
Premier mówi:
„Muzułmanie, którzy domagają się prawa szariatu, zostali poproszeni o opuszczenie Australii do środy, ponieważ Australia postrzega fanatycznych muzułmanów jako terrorystów. Każdy meczet zostanie przeszukany, a muzułmanie będą współpracować z nami w tym procesie. Wszyscy muzułmanie, którzy wyemigrowali z innych krajów do Australii będą musieli dostosować się i zmienić zgodnie z naszym krajem i nie oczekiwać, że my zmienimy się dostosowując się do nich.
Jeśli nie mogą tego zrobić, to niech opuszczą Australię.
Wielu Australijczyków martwi się, że możemy obrażać konkretną religię... ale zapewniam, że cokolwiek się dzieje, ma na celu poprawę stanu życia Australii i jej mieszkańców.
Mówimy tutaj po angielsku, a nie po arabsku, urdu czy w jakimkolwiek innym języku islamskim, więc jeśli chcesz zostać w naszym kraju, naucz się mówić po angielsku.
W Australii wierzymy w Jezusa, który jest naszym Bogiem i wierzymy w Boga. To, że wierzymy w chrześcijaństwo i podążamy za nim, a nie inną religią, nie czyni nas wspólnotą, dlatego wszędzie można znaleźć obrazy Boga i książki religijne.
Jeśli to Ci się nie podoba, możesz opuścić Australię i udać się w dowolne miejsce na świecie.
Australia to nasza ziemia, nasz kraj i taka jest nasza kultura.
Nie wyznajemy Twojej religii, ale szanujemy Twoje uczucia, dlatego jeśli chcesz czytać koran i oferować namaz, prosimy nie stwarzać hałasu przez używanie głośników i głośne czytanie. Prosimy NIE czytać Koranu ani nie modlić się w naszych szkołach, biurach lub miejscach publicznych.
Możesz to zrobić w zaciszu własnego domu lub w meczecie, co nie będzie nam przeszkadzało.
Jeśli masz jakiekolwiek problemy z naszą flagą narodową lub hymnem narodowym, naszą religią lub stylem życia, uprzejmie prosimy opuść Australię w tej chwili i nigdy więcej nie wracaj ”.
Premier Australii Julia Gillard
https://www.reuters.com/article/uk-factcheck-gillard-idUSKBN24830D
Nb historia niszczenia ks. Stryczka przez Onet podniosła mi ciśnienie. Co za świnie.
"W związku z rosnącym obciążeniem Polski z powodu przedłużającej się agresji Rosji na Ukrainę poinformowałem pana premiera, że podjęliśmy decyzję o specjalnym traktowaniu Polski jako odbiorcy oficjalnej pomocy rozwojowej, mimo że Polska rozwija się już gospodarczo i nie jest zakwalifikowana jako państwo otrzymujące pomoc. Chcielibyśmy sukcesywnie zwiększać liczbę projektów - oświadczył premier Kishida"
Szlachetność tego gestu błyszczy zwłaszcza w zderzeniu z kopaniem Polski po kostkach przez unijne Imperium Hipokryzji pod teutońskim zarządem powierniczym (KPO i takie sprawy)
Nippon Banzai!
150m promień.
mają jakieś wykrywacze made in hell?