Będzie z tym problem, rozrosło się to niemożebnie. Przy ziemi grubość pnia krzewu ma mniej więcej grubość przedramienia. System korzeniowy jest bardzo rozległy i głęboki.
Zetnę teraz przy ziemi i potraktuję kilka razy chemią, na jesień spróbuję potraktować traktorem lub koparką małą (sąsiad już ogarnięty). W międzyczasie załatwię sprawę z geodetą i zajmę się organizowaniem materiału na ogrodzenie.
Moje lilaki też takie były, i rosły tam odkąd pamiętam, od najstaszych wspomniem ok. 1984 roku. Pozwól działać chemii, jak roślina zacznie wegetować i pojawią się liście spryskaj je, roślina wciągnie to przez liście do najgłębszych korzeni i po kilkunastu dniach zetnij, taka jest prawidłowa kolejność. Wtedy wyrwiesz korzenie a co zostanie w glebie będzie już zatrute, w przeciwnym razie może odbić z tych resztek.
Oj, też mam problem z lilakiem. Wokół dużego krzaka jest mnóstwo kilkucentymetrowych odrostów - takie patyki wychodzą z ziemi i jest ich mnóstwo :-((( Wycinam je nożem - nic to nie daje.
@Przemko powiedział(a):
Moje lilaki też takie były, i rosły tam odkąd pamiętam, od najstaszych wspomniem ok. 1984 roku. Pozwól działać chemii, jak roślina zacznie wegetować i pojawią się liście spryskaj je, roślina wciągnie to przez liście do najgłębszych korzeni i po kilkunastu dniach zetnij, taka jest prawidłowa kolejność. Wtedy wyrwiesz korzenie a co zostanie w glebie będzie już zatrute, w przeciwnym razie może odbić z tych resztek.
Zetne stare, grube części zdrewniałe teraz. To co się wypuści za jakiś czas potraktuje chemią. To wg mnie lepsze wyjście niż czekać aż obecny stan żywopłotu zacznie bujać bo będzie trudniej, ze względu na rozmiary i gęstość ciętego przez lata żywopłotu, dotrzeć do "każdego listka" randapem.
@Mania powiedział(a):
Oj, też mam problem z lilakiem. Wokół dużego krzaka jest mnóstwo kilkucentymetrowych odrostów - takie patyki wychodzą z ziemi i jest ich mnóstwo :-((( Wycinam je nożem - nic to nie daje.
Tam pod ziemią jest gigantyczny system korzeniowy, byłem zdziwiony ile wyrwaliśmy traktorem spod ziemi (ale jak mówię to rosło tam z 50 lat albo i dłużej), a potem jeszcze przeoraliśmy tę ziemię glebogryzarką i wylazła cała masa pourywanych korzeni.
U mnie wjechanie traktorem odpada - nie ma miejsca. Zostaje chemia.
A za płotem - ten sam problem z sumakami. Gorzej, że dziadostwo przechodzi na moją posesję. Wyrywam z korzeniami na bieżąco, ale tu też będzie potrzebna chemia.
Sumakami zainfekowała nasze sąsiedztwo śp. Koleżanka, bo "takie ładne drzewko" - to ona zasadziła pierwszego sumaka. xDDD
@Mania powiedział(a):
U mnie wjechanie traktorem odpada - nie ma miejsca. Zostaje chemia.
A za płotem - ten sam problem z sumakami. Gorzej, że dziadostwo przechodzi na moją posesję. Wyrywam z korzeniami na bieżąco, ale tu też będzie potrzebna chemia.
Sumakami zainfekowała nasze sąsiedztwo śp. Koleżanka, bo "takie ładne drzewko" - to ona zasadziła pierwszego sumaka. xDDD
Randap to jest naprawdę potężne świństwo, tylko trzeba dobrze dobrać stężenie, co nie jest takie proste bo na rynku są różne wersje preparatu o różnym stężeniu - mniej lub bardziej skondensowane i gotowe mieszanki, trzeba zwrócić uwagę co się kupuje.
Jeśli na przykład sąsiad nie dba o zieleń u siebie i włazi coś do nas to dość łatwo jest selektywnie spryskać liście tych jego roślin wchodzących na naszą stronę i szlag je trafi, tylko trzeba w trakcie pryskania podkładać coś pod liście po naszej stronie (jakiś karton na przykład) żebyśmy sobie swoich roślin czy trawy nie ususzyli, mały spryskiwacz i cierpliwie po listkach - na bank uschnie.
Znalazłem swoje notatki - kupiłem Roundup 360, butelka 1 litr, nakrętka jak zmierzyłem ma pojemność ok. 18 ml, na 3 litry wody do baniaczka dodawałem 2 nakrętki środka i zielsko schło, jak dodałem 3 nakrętki na 3 litry i spryskałem tym latem 2024 darń włażącą na kostkę brukową to do dzisiaj jest ślad gdzie pryskałem.
Komentarz
Będzie z tym problem, rozrosło się to niemożebnie. Przy ziemi grubość pnia krzewu ma mniej więcej grubość przedramienia. System korzeniowy jest bardzo rozległy i głęboki.
Zetnę teraz przy ziemi i potraktuję kilka razy chemią, na jesień spróbuję potraktować traktorem lub koparką małą (sąsiad już ogarnięty). W międzyczasie załatwię sprawę z geodetą i zajmę się organizowaniem materiału na ogrodzenie.
Moje lilaki też takie były, i rosły tam odkąd pamiętam, od najstaszych wspomniem ok. 1984 roku. Pozwól działać chemii, jak roślina zacznie wegetować i pojawią się liście spryskaj je, roślina wciągnie to przez liście do najgłębszych korzeni i po kilkunastu dniach zetnij, taka jest prawidłowa kolejność. Wtedy wyrwiesz korzenie a co zostanie w glebie będzie już zatrute, w przeciwnym razie może odbić z tych resztek.
Oj, też mam problem z lilakiem. Wokół dużego krzaka jest mnóstwo kilkucentymetrowych odrostów - takie patyki wychodzą z ziemi i jest ich mnóstwo :-((( Wycinam je nożem - nic to nie daje.
Zetne stare, grube części zdrewniałe teraz. To co się wypuści za jakiś czas potraktuje chemią. To wg mnie lepsze wyjście niż czekać aż obecny stan żywopłotu zacznie bujać bo będzie trudniej, ze względu na rozmiary i gęstość ciętego przez lata żywopłotu, dotrzeć do "każdego listka" randapem.
Tam pod ziemią jest gigantyczny system korzeniowy, byłem zdziwiony ile wyrwaliśmy traktorem spod ziemi (ale jak mówię to rosło tam z 50 lat albo i dłużej), a potem jeszcze przeoraliśmy tę ziemię glebogryzarką i wylazła cała masa pourywanych korzeni.
U mnie wjechanie traktorem odpada - nie ma miejsca. Zostaje chemia.
A za płotem - ten sam problem z sumakami. Gorzej, że dziadostwo przechodzi na moją posesję. Wyrywam z korzeniami na bieżąco, ale tu też będzie potrzebna chemia.
Sumakami zainfekowała nasze sąsiedztwo śp. Koleżanka, bo "takie ładne drzewko" - to ona zasadziła pierwszego sumaka. xDDD
Randap to jest naprawdę potężne świństwo, tylko trzeba dobrze dobrać stężenie, co nie jest takie proste bo na rynku są różne wersje preparatu o różnym stężeniu - mniej lub bardziej skondensowane i gotowe mieszanki, trzeba zwrócić uwagę co się kupuje.
Jeśli na przykład sąsiad nie dba o zieleń u siebie i włazi coś do nas to dość łatwo jest selektywnie spryskać liście tych jego roślin wchodzących na naszą stronę i szlag je trafi, tylko trzeba w trakcie pryskania podkładać coś pod liście po naszej stronie (jakiś karton na przykład) żebyśmy sobie swoich roślin czy trawy nie ususzyli, mały spryskiwacz i cierpliwie po listkach - na bank uschnie.
Znalazłem swoje notatki - kupiłem Roundup 360, butelka 1 litr, nakrętka jak zmierzyłem ma pojemność ok. 18 ml, na 3 litry wody do baniaczka dodawałem 2 nakrętki środka i zielsko schło, jak dodałem 3 nakrętki na 3 litry i spryskałem tym latem 2024 darń włażącą na kostkę brukową to do dzisiaj jest ślad gdzie pryskałem.
Lilak to jedno z moich ulubionych drzewek. ;-)
Rok temu w ogrodzie w tuje wsadziłem kurdybanka. Podobno ekspansywny. Na razie rozwija się pod tujami, a jak wchodzi na trawnik to go wyrywam.