O, dzięki za polecankę, bo łaziłam kiedyś przez 2 tygodnie po okolicach Jeleśni, w porze kiedy topniały śniegi - przed Wielkanocą i miło wspominam ten pobyt. Piękne miejsce do wędrówek.
"V2" - tego samego Roberta Harrisa co wyżej. Kolejne udane połączenie historii z fikcją.
Pociski V2 miały odwrócić losy wojny na korzyść Hitlera, miały zniszczyć Londyn, wydano na to niebotyczne pieniądze i gucio z tego wyszło.
Ciekawe są losy von Brauna, twórcy V2. Jego marzeniem był podbój kosmosu i lot na Księżyc. Po wojnie uniknął Norymbergi, bo oddał się w ręce Amerykanów przekazując im całe know how rakiet V2. Do śmierci pracował w amerykańskim programie kosmicznym i locie na Księżyc.
Przy produkcji V2 (wyprodukowano ich tysiące) zatrudniano więźniów, którzy pracowali w sztolniach, w nieludzkich warunkach - zmarło ich ponad 20 000. Brytyjskie ofiary V2 to niecałe 5 000 cywilów.
Ciekawostka: przez pewien czas produkowano V2 w Polsce, w miejscowości Blizna.
O von Braunie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wernher_von_Braun
Werner von Braun, potężna osobowość, major SS, genialny konstruktor rakiet, utalentowany muzyk, główny twórca amerykańskiego podboju kosmosu. Skłonił Hitlera do zainwestowania miliardów marek w miasteczko Pennemunde - ośrodek badań nad V2. Btw zbombardowali je Anglicy.
Btw, Anglicy proponowali von Braunowi piękną przyszłość; obywatelstwo brytyjskie i pracę w przemyśle zbrojeniowym, ale była to zbyt skromna oferta jak na ambicje i plany Wernera.
Wydała tę książkę Fronda: https://www.wydawnictwofronda.pl/ksiazki/najwieksze-tajemnice-czyscca-blogoslawienstwo-ocz
Polecam, chociaż drugiej części (jak pomóc duszom czyśćcowym) dokładnie nie przeczytałam.
Ale pierwsza mnie zafascynowała - autor zebrał wizje (widzenia) czyśćca przekazane przez katolickich świętych i błogosławionych, od siebie nic nie dodając. Dlatego to taka, przynajmniej wg mnie, cenna pozycja.
Książka przekrojowa, omawia edukację na przestrzeni całej historii - ciekawie opisuje edukację klasyczną - dobrze wyjaśnia realizm filozoficzny - i punktuje słabość m.in. Kartezjusza, Kanta, Hegla...
Sporo nawiązań m.in. do Idei Uniwersytetu - św. Jana Henryka Newmana - niedawno ogłoszonego doktorem Kościoła.
2) Jan Senior - Upadek-i-odbudowa-kultury-chrzescijanskiej
W zasadzie to 2 książki - w Polsce wydane jako jedna
Autor - wykładowca na amerykańskich uniwersytetach - miał duże sukcesy w nawracaniu młodych yankee.
Część wniosków analogicznych do pozycji 1 - autor pisze m.in, że celem edukacji nie jest pragmatyzm - w każdym razie nie na 1 miejscu - ale poszukiwanie prawdy, dobra i piękna.
W książce - poza specyficzną sytuacją w Stanach - pojawia się m.in - Claviculusowe... Fontgombault - jako quasi przedsionek nieba poza czasem - już tu na ziemi.
Autorka po filologii klasycznej pisze pięknym językiem - to w dzisiejszych czasach jest raczej rzadkością.
Ciekawa fabuła - aczkolwiek nie do końca brawarystyczna. Bohaterowie to m.in malarka i matematyk. Postawa bohaterów zmienna - w wielu aspektach raczej nie do naśladowania - aczkolwiek pojawią bardzo ciekawe przemyślenia. przesłanie książki to duża zagwozdka. Niemniej dobrze się czyta i występuje wiele wartościowych postaw bohaterów.
Na marginesie - w tle pojawia się nawet Tridentina.
Ps. Po lekturze książki - mam pomysł na jedną z kolejnych książek autorki - albo może kiedyś uda się... samemu napisać...
Bóg Wszechmogący, Stwórca Nieba i ziemi, Najwyższy Władca Świata, i Najchwalebniejsza Dziewica Maryja, Królowa Dworu Niebieskiego, pragną zawiadomić o Zaślubinach ich Dostojnego Syna, Jezusa, Króla królów i Pana panujących, z Panną Teresą Martin, obecnie Damą i Księżniczką królestw wniesionych w posagu przez jej Boskiego Oblubieńca, czyli: Dziecięctwa Jezusa i jego Męki, skąd wywodzą się jej tytuły szlacheckie: od Dzieciątka Jezus i od Najświętszego Oblicza.
Pan Ludwik Martin, Dziedzic i Władca Senioratów Cierpienia i Upokorzenia, i Pani Martin, Księżna i Dama Dworu Niebieskiego, pragną zawiadomić o Zaślubinach ich Córki Teresy, z Jezusem, Słowem Bożym, drugą Osobą Trójcy Godnej Uwielbienia, który za sprawą Ducha Świętego stał się Człowiekiem i Synem Maryi, Królowej Nieba.
Chociaż nie możecie być zaproszeni na uroczystość Zaślubin, która odbyła się na górze Karmel 8 września 1890 (jedynie dwór niebieski był dopuszczony), niemniej zaprasza się do wzięcia udziału w Powrocie z Zaślubin, który nastąpi Jutro, w Dniu Wieczności, w którym to dniu Jezus, Syn Boży, przyjdzie na Obłokach Niebieskich, w blasku swego Majestatu, by sądzić Żywych i Umarłych.Godzina nie jest jeszcze znana; jako zaproszeni, musicie być gotowi i czuwać.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Doktor Kościoła - Dzieje Duszy.
Jedna z najpiękniejszych lektur.
A potem
Abp Fulton Sheen - Św. Teresa - Najpiękniejsza Historia Miłosna
Od wieków nie czytałam polskich kryminałów, więc zabrałam się za "Złotowłosą" Chmielarza. Po 20 kilku stronach zdecydowałam, że nie będę się dłużej męczyć tracąc czas. Początek powieści kryminalnej powinien wciągać/zaciekawiać, a tu jest odwrotnie, początek nuży i zniechęca. Mamy opis majaków jakiejś kobiety, mocno przegadany, następnie opis próby odkręcenia plastikowej butelki z wodą (cale dwie strony) ... Wystarczy. Chmielarz to ponoć ten najlepszy autor kryminałów!
Dziś zabiorę się za "Ulice ciem" Puzyńskiej. Pasmotrim, uwidim.
Btw; co za okropna moda to pisanie kryminałów na 300 - 600 stron! Po kiego czorta aż tyle? Po co rozwadniać treść? Przegadane to, rozwodnione, prze-psychologizowane do niemożebności, bełkotliwe, w sumie- grafomania.
@Mania powiedział(a):
Od wieków nie czytałam polskich kryminałów, więc zabrałam się za "Złotowłosą" Chmielarza. Po 20 kilku stronach zdecydowałam, że nie będę się dłużej męczyć tracąc czas. Początek powieści kryminalnej powinien wciągać/zaciekawiać, a tu jest odwrotnie, początek nuży i zniechęca. Mamy opis majaków jakiejś kobiety, mocno przegadany, następnie opis próby odkręcenia plastikowej butelki z wodą (cale dwie strony) ... Wystarczy. Chmielarz to ponoć ten najlepszy autor kryminałów!
Dziś zabiorę się za "Ulice ciem" Puzyńskiej. Pasmotrim, uwidim.
Btw; co za okropna moda to pisanie kryminałów na 300 - 600 stron! Po kiego czorta aż tyle? Po co rozwadniać treść? Przegadane to, rozwodnione, prze-psychologizowane do niemożebności, bełkotliwe, w sumie- grafomania.
@Mania powiedział(a):
Od wieków nie czytałam polskich kryminałów, więc zabrałam się za "Złotowłosą" Chmielarza. Po 20 kilku stronach zdecydowałam, że nie będę się dłużej męczyć tracąc czas. Początek powieści kryminalnej powinien wciągać/zaciekawiać, a tu jest odwrotnie, początek nuży i zniechęca. Mamy opis majaków jakiejś kobiety, mocno przegadany, następnie opis próby odkręcenia plastikowej butelki z wodą (cale dwie strony) ... Wystarczy. Chmielarz to ponoć ten najlepszy autor kryminałów!
Dziś zabiorę się za "Ulice ciem" Puzyńskiej. Pasmotrim, uwidim.
Btw; co za okropna moda to pisanie kryminałów na 300 - 600 stron! Po kiego czorta aż tyle? Po co rozwadniać treść? Przegadane to, rozwodnione, prze-psychologizowane do niemożebności, bełkotliwe, w sumie- grafomania.
Coś w tym jest, że dzisiejsza literatura popularna zyskałaby na wprowadzeniu limitu stron
@Mania powiedział(a):
Od wieków nie czytałam polskich kryminałów, więc zabrałam się za "Złotowłosą" Chmielarza.
(...) Chmielarz to ponoć ten najlepszy autor kryminałów!
"Ulicę ciem" przeczytałam tylko ze względu na opisy przedwojennej w-wy. Intryga taka se, na trójkę.
Natomiast z zaciekawieniem czytam "Bajtla" Magdaleny Majcher. O! ta babeczka umie pisać, czuć w niej ducha reporterki. Urodziła się w Czeladzi i bardzo wiernie opisuje tamtejsze klimaty z lat 90; biedne i szare życie w familokach, świetne wątki obyczajowe, żywe postacie, żywe dialogi. Dodatkowym atutem jej kryminałów jest snucie fabuły wokół zbrodni, które miały tam miejsce. M.Majcher ma 35 lat, napisała już 30 powieści i żyje tylko z pisania.
Utalentowana i ładna dziołcha.
Cecylia Martin (Genowefa od Najświętszego Oblicza) w książce Rady i wspomnienia.
Mówiła mi często, że nie chce być "handlarką warzyw", bo w tym zawodzie niewiele się zarabia, ledwie grosz za groszem. "Są jednak dusze, które całe życie tak zarabiają, w stopniu wymagającym proporcjonalnej zapłaty. Ale ja - mówiła dalej ja stawiam na bank Miłości... ja ryzykuję wysoką stawkę. Czy stracę na tym, to kiedyś zobaczę! Nie zajmuję się spekulacją giełdową, Jezus to za mnie robi, nie wiem, czy jestem bogata, czy biedna, to zobaczę kiedyś później".
Bellona wydała dwie książki Ossendowskiego: "Zagończyk" i "W ludzkiej i leśnej kniei" i można je nabyć w placówkach Poczty Polskiej po 12 zł. Polecam.
Jestem w trakcie pożerania "W ludzkiej i leśnej kniei" i powiem krótko: arcydzieło. Jest to relacja z podróży po Syberii napisana tak, że ślinka leci i włosy stają dęba.
Izabela - Adama Zamoyskiego.
Książka o Izabeli Czartoryskiej.
1_AUTOR - to daleki potomek bohaterki książki.
Historyk, dziennikarz, urzędujący w Albionie, ale pomieszkuje też na Roztoczu.
2_TREŚĆ - to biografia Izabeli Czartoryskiej.
Zamoyski mocno przeszukiwał archiwa, by dotrzeć do rozmaitej korespondencji swej praprapra...babci.
Książka powoli, ale wciąga czytelnika .
Bohaterka miała pochodzenie polsko-niemieckie, świadomie wybrała Polskę i bycie Polką. Posiadała majątek z mega kosmosu. Wyszła za mąż za Adama Kazimierza Czartoryskiego - jednego z najbardziej wpływowych Polaków XVIII wieku. Niewiele brakło, aby została królową - jednak wybrano innego reprezentanta familii Czartoryskich - Stanisława.
Na kartach książki obserwujemy panoramę ówczesnej Europy - poza Polską - zwłaszcza, Francję, Anglię (najbardziej cenioną przez obydwoje małżonków), różne kraje niemieckie, Szwajcarię, Wiedeń, Petersburg i m.in. Spa - w Belgii. Małżeństwo spotykało się z wieloma najbardziej znanymi postaciami ówczesnego świata.
Z książki dowiadujemy się, że Izabela była dość ładna i niezwykle wszechstronna. Bardzo atrakcyjna towarzysko (nawet może za bardzo czasem), posiadała znakomity gust i była swego rodzaju liderem swoich czasów - nawet na skalę Europy. Organizowała rozmaite bale, inicjatywy patriotyczne, tworzyła wzorcowe gospodarstwa - m.in. Powązki, a w Puławach stworzyła rodzaj narodowego muzeum gdzie gromadziła różnego rodzaju pamiątki po polskich bohaterach.
Tzw. Pałac Błękitny w Warszawie - stał się też rodzajem centrum życia politycznego upadającej Rzeczpospolitej.
Wśród jej gości byli m.in. car Aleksander i liczni notable przełomu XVIII/XIX wieku, chyba zawsze zachwyceni jej gustem i gościną.
3_SUBIEKTYWNA OCENA
Co prawda pani z Puław - bohaterka książki była dość na bakier z VI przykazaniem, jednak wracała do wiary, po katolicku wychowywała dzieci i umarła opatrzona sakramentami. Ostrzegała dzieci przed różnymi tajnymi organizacjami (domyślnie też przed masonerią - chociaż chyba jej syn miał epizody związane z lożami).
Małżeństwo miało potężnych wpływ na dzieje Polski i pośrednio Europy. Można powiedzieć, że starało się ratować co się da. Co prawda nie udało się uratować I RP, ale dzięki ich staraniom straty udało się zmniejszyć. Inwestycje w edukacje czy wojsko zaowocowały dość silnie rozbudowaną świadomą elitą polityczną. Prof. Andrzej Nowak - w innym miejscu zapodał, że bez dobrych szkół raczej nie byłoby np. Adama Mickiewicza. Ciekawie obserwuje się radość i nadzieję Izabeli, która doświadczyła po dramacie rozbiorów pewnych zmian na lepsze - m.in. powstało dość marionetkowo - jednak - Królestwo Polskie - w zdecydowanie lepszych granicach niż te z 1795 (gdzie nawet Warszawa przynależała do OstPreusse)
Poza tym z Izabeli emanuje pewne dobro. Pomimo licznych wywłaszczeń, utrat majątków, przemarszów wojsk jak mogła z mężem starała się stale kreować bijące serce Polskości. Przygarniała sieroty np. po zmarłych innych arystokratkach, jak i dbała np. o chłopów. Jej dom w Puławach stał się swego rodzaju azylem dla rozmaitych polskich rozbitków, którzy w doświadczanej przez historii Ojczyźnie nie mieli gdzie się podziać. U boku Izabeli mieli szansę się odbudować.
Na końcu Zamoyski stawia tezę, że później pałeczkę po mamie przejął jej syn Adam Jerzy Czartoryski, którego Hotel Lambert stał się czymś podobnym do Puław. Azylem dla wszelkiej maści Polaków, którym po prostu pomagano w odbudowie życia.
Najbardziej cieszy - jak już wspomniałem, że mimo burzliwego życia - Izabela umarła pojednana z Bogiem.
Warto tę Polską gościnność pielęgnować i w naszym życiu - pomagać jak umiemy - nie pytając a co ja z tego będę miał, ale z miłości do Boga i ojczyzny.
Benedykta Karolina Baumann "Teraz" powieść biograficzna. Pięknie napisana opowieść o ... życiu zmaganiach rodzinnych, edukacyjnych, wierze jej utratach i odnajdywaniach.
Dla ludzi urodzonych w latach '70 i połowie '80 wyprawa w głąb lat szarych lat '80, trochę mrocznych '90 geograficznie jest Kraków, Rybnik, Kłodzko. Jest smutno, jest czule, jest i mrok i nadzieja.
Religia jest obecna w powieści jako coś integralnego, są zmagania, wątpliwości , etuzjazm neofitki, zwątpienia stany, które przeżywa "przeciętny wierzący", coś co jest wyparte z głównego nurtu albo przybiera formę nachalnej ewangelizacji.
Być może autorka przemawia do mnie z racji podobnego wieku, miejsca, w którym przyszło nam dorastać niemniej jednak z racji na wspóczesne odniesienia, talent pisarski, wyborną polszczyznę polecam serdecznie PT Forumowiczom.
Jeśli ktoś jest zainteresowany mogę "wypożyczyć" kontakt na priv
Dobrze napisana - kolejna książka o Objawieniach NMP w Gietrzwałdzie - to już druga w ostatnim czasie pozycja tego autora dotycząca tych jedynych oficjalnie uznanych przez Kościół objawień Matki Bożej w Polsce
JUSTYNA SZAFRYŃSKA
Autor w dużej mierze koncentruje się na postaci pierwszej z wizjonerek - Justyny Szafryńskiej - opisując zarówno jej
znane koleje losu (Warmia - środowisko rodzinne, Objawienia, Zakon, Francja, wystąpienie z zakonu, małżeństwo)
jak i spekulując nad jej dalszym życiem (ewentualnie okolice Gelsenkirchen?, powrót na Warmię?, być może Olsztyn?, Bysławice?).
Książka ogólnie rehabilituje wizjonerkę
Dla mnie istotnymi informacjami były m.in.
1) kulisy odejścia z zakonu Szarytek (zastanawiające dlaczego, ale mogła odejść - ponieważ śluby odnawiano co roku) oraz
2) opis zachowania Justyny z czasów objawień i późniejszych - jako osoby niezwykle prawej i bezinteresownej (nie brała żadnych podarków podczas objawień, także forma odejścia z zakonu
3) Autor też intensywnie zastanawia się gdzie pochowana jest Justyna
OBJAWIENIA NMP w GIETRZWAŁDZIE w 1877
Ponadto same objawienia - ogólnie trochę - znałem, ale autor bardzo szczegółowo opisuje. W centrum objawień jest NMP jako pośredniczka łask. Maryja zachęca za pośrednictwem wiernych przede wszystkich do
1) zamawiania Mszy św. (zawsze na pierwszym miejscu)
2) wytrwałego i gorliwego odmawiania różańca - osobiście jak i w większym gronie
3) autentycznej i trwałej poprawy życia
Piękne są opisy samych objawień - NMP, towarzyszących jej niekiedy Aniołów.
Nie wiedziałem o co chodzi z trzecią i czwartą wizjonerką - okazało się, że Elżbieta Bitlitowska oraz Katarzyna Wieczorek - jednak też miały objawienia, ale w mniejszym stopniu. Myślałem, że te wizje były nieprawdziwe vel pojawiły się naciągaczki udające, że też mają wizje - ale to dotyczyły tylko incydentów kiedy to diabeł próbował podszyć się pod objawienia. NMP wyjaśniła potem dziewczynkom, że tylko wizje na klonie w okolicach Gietrzwałdu są prawdziwe
W związku tym najbardziej znany obraz z objawień przedstawiający 4 klęczące dziewczyny wokół klonu nad, którym góruje Maryja - można jak najbardziej czcić.
Co prawda do autentyczności i teologicznego przesłania objawień wzięto głównie przekaz Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej, ale pozostałe dwie wizjonerki jak już wspomniałem też miały objawienia.
POLSKA MOŻE ODNIEŚĆ ZWYCIĘSTWO NIE SIŁĄ MILITARNĄ
1) Jako żywo przypomina to UJ-otowskie "Plus ratio quam vis". NMP zachęca do modlitwy i autentycznego nawrócenia co może przynieść odbudowę zniewolonej pod zaborami Polski
POLACY vs NIEMCY
Temat rzeka. Jestem po lekturze arcyciekawego trzyczęściowego wywiadu Cezarego Krzysztopy z "Anonimowym Niemcem" w Tysolu.
Owaj tenże Niemiec naukowiec - chyba ma dość sporo jednak słowiańskiej juchy, co jednak nie jest najistotniejsze - pisze dlaczego Niemcy tacy są a nie inni, dlaczego mógł się wydarzyć z tak licznym uczestnictwem większości narodu Hitler i jego nieprawdopodobne zbrodnie. Autor pisze, że pragenezę należy upatrywać m.in w podporządkowaniu władzy duchowej świeckim władcom, co za tym idzie odejściu od Prawdy jako obiektywnej rzeczywistości na rzecz widzimisię władcy. Znakomicie rozwinęły się rozmaite przepisy - przestaje się liczyć Prawda, sumienie, kategorie dobra i zła, a na czoło wysuwa się czy coś jest zgodne z prawem, z przepisami. Tak łatwiej można uspokoić sumienie popełniając rozmaite zbrodnie. Autor pisze, że to co przyciąga go do Polski to dominacja Cywilizacji Łacińskiej - czyli prymatu ducha, Prawdy, czyli ostatecznie Dekalogu nad materią. Niemcy nie w całości i niedoszczętnie odeszły od Cywilizacji Łacińskiej - np. Bawaria. Stąd bywają i dobrzy Niemcy.
Grzegorz Kasjaniuk dość dobrze opisuje zwalczanie Objawień, prześladowanie Polskości i potężne trudności jakie miały wizjonerki i ogólnie Polacy pod zaborem pruskim. Rzecz jasna istnieją też dobrzy czy może po prostu uczciwi Niemcy jak m.in. proboszcz Weichsel, który jako wierny sługa Kościoła szuka prawdy, bada autentyczność objawień i jest ogólnie ostrożny, ale i życzliwy w stosunku do Justyny i Barbary - a nie zastanawia się czy te Objawienia będą służyć Polskości i osłabią germanizację.
INNE
1) Opis realiów epoki - zarówno objawień jak i życia w Paryżu (Przedmieścia Malakoff), w Westfalii, w zaborze pruskim, sytuacja geopolityczna, piękna postawa mieszkańców Gietrzwałdu do Pielgrzymów (pomagali jak mogli, nie chcieli za bardzo brać pieniędzy za noclegi, żywienie itd.
2) NMP zwraca uwagę (jeżeli dobrze zrozumiałem), że ci co podczas objawień i później będą wpatrzeni w dziewczynki (tj szukający sensacji) nie otrzymają łask. Należy bowiem wziąźć sobie do serca przesłanie (czyli jak już wspomniałem - Msze św., Różaniec, autentyczne nawrócenie)
3) Pokora NMP - m.in. pojawia się, ale nie narzuca się - zaczyna rozmawiać z Justyną dopiero jak ta zapyta
4) Odpowiedź na pytanie o skuteczność modlitwy - do kogo lepiej się modlić do niej czy do Pana Jezusa. Powiedziała, że to nie jest właściwe postawienie pytania. Jeżeli dobrze rozumiem to wola NMP to po prostu wola Pana Jezusa, który chce, aby wszelkie łaski spływały na ludzi za jej pośrednictwem
PS. Trochę szkoda, że Warmia nie weszła w skład Polski po I Wojnie - jak chciał m.in. Dmowski. Można przypuszczać, że i tamtejsi niemieccy katolicy spolonizowaliby się stopniowo.
Już we IX 2027 150 - lecie objawień.
Myślę, że warto na nich pojawić się.
Być może przybędzie na nie papież, siostra Barbara Samulowska zostanie błogosławioną i odnajdzie się grób Justyny Szafryńskiej.
Komentarz
O, dzięki za polecankę, bo łaziłam kiedyś przez 2 tygodnie po okolicach Jeleśni, w porze kiedy topniały śniegi - przed Wielkanocą i miło wspominam ten pobyt. Piękne miejsce do wędrówek.
"V2" - tego samego Roberta Harrisa co wyżej. Kolejne udane połączenie historii z fikcją.
Pociski V2 miały odwrócić losy wojny na korzyść Hitlera, miały zniszczyć Londyn, wydano na to niebotyczne pieniądze i gucio z tego wyszło.
Ciekawe są losy von Brauna, twórcy V2. Jego marzeniem był podbój kosmosu i lot na Księżyc. Po wojnie uniknął Norymbergi, bo oddał się w ręce Amerykanów przekazując im całe know how rakiet V2. Do śmierci pracował w amerykańskim programie kosmicznym i locie na Księżyc.
Przy produkcji V2 (wyprodukowano ich tysiące) zatrudniano więźniów, którzy pracowali w sztolniach, w nieludzkich warunkach - zmarło ich ponad 20 000. Brytyjskie ofiary V2 to niecałe 5 000 cywilów.
Ciekawostka: przez pewien czas produkowano V2 w Polsce, w miejscowości Blizna.
O von Braunie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wernher_von_Braun

Werner von Braun, potężna osobowość, major SS, genialny konstruktor rakiet, utalentowany muzyk, główny twórca amerykańskiego podboju kosmosu. Skłonił Hitlera do zainwestowania miliardów marek w miasteczko Pennemunde - ośrodek badań nad V2. Btw zbombardowali je Anglicy.
Nawet jest piosenka na cześć WvB:
Btw, Anglicy proponowali von Braunowi piękną przyszłość; obywatelstwo brytyjskie i pracę w przemyśle zbrojeniowym, ale była to zbyt skromna oferta jak na ambicje i plany Wernera.
Wydała tę książkę Fronda:
https://www.wydawnictwofronda.pl/ksiazki/najwieksze-tajemnice-czyscca-blogoslawienstwo-ocz
Polecam, chociaż drugiej części (jak pomóc duszom czyśćcowym) dokładnie nie przeczytałam.
Ale pierwsza mnie zafascynowała - autor zebrał wizje (widzenia) czyśćca przekazane przez katolickich świętych i błogosławionych, od siebie nic nie dodając. Dlatego to taka, przynajmniej wg mnie, cenna pozycja.
1) Artur Górecki - formowanie-czlowieka-szkice-o-edukacji
https://www.esprit.com.pl/3698/formowanie-czlowieka-szkice-o-edukacji.html
Książka przekrojowa, omawia edukację na przestrzeni całej historii - ciekawie opisuje edukację klasyczną - dobrze wyjaśnia realizm filozoficzny - i punktuje słabość m.in. Kartezjusza, Kanta, Hegla...
Sporo nawiązań m.in. do Idei Uniwersytetu - św. Jana Henryka Newmana - niedawno ogłoszonego doktorem Kościoła.
2) Jan Senior - Upadek-i-odbudowa-kultury-chrzescijanskiej
https://debogora.com/product-pol-1655-Upadek-i-odbudowa-kultury-chrzescijanskiej-EBOOK.html?gad_source=1&gad_campaignid=23232903311&gclid=CjwKCAiA09jKBhB9EiwAgB8l-B8O10wuxaYBiL6iPM1bcr7qu90GuTffjJweHGo3gJVIt_Sfjn04-xoCpYUQAvD_BwE
W zasadzie to 2 książki - w Polsce wydane jako jedna
Autor - wykładowca na amerykańskich uniwersytetach - miał duże sukcesy w nawracaniu młodych yankee.
Część wniosków analogicznych do pozycji 1 - autor pisze m.in, że celem edukacji nie jest pragmatyzm - w każdym razie nie na 1 miejscu - ale poszukiwanie prawdy, dobra i piękna.
W książce - poza specyficzną sytuacją w Stanach - pojawia się m.in - Claviculusowe... Fontgombault - jako quasi przedsionek nieba poza czasem - już tu na ziemi.
3) Katarzyna Maria Dźwigała - Pani z Wyspy
https://wydawnictwodobroipiekno.pl/product/przedsprzedaz-pani-z-wyspy/
Autorka po filologii klasycznej pisze pięknym językiem - to w dzisiejszych czasach jest raczej rzadkością.
Ciekawa fabuła - aczkolwiek nie do końca brawarystyczna. Bohaterowie to m.in malarka i matematyk. Postawa bohaterów zmienna - w wielu aspektach raczej nie do naśladowania - aczkolwiek pojawią bardzo ciekawe przemyślenia. przesłanie książki to duża zagwozdka. Niemniej dobrze się czyta i występuje wiele wartościowych postaw bohaterów.
Na marginesie - w tle pojawia się nawet Tridentina.
Ps. Po lekturze książki - mam pomysł na jedną z kolejnych książek autorki - albo może kiedyś uda się... samemu napisać...
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Doktor Kościoła - Dzieje Duszy.
Jedna z najpiękniejszych lektur.
A potem
Abp Fulton Sheen - Św. Teresa - Najpiękniejsza Historia Miłosna
Jedna z najlepszych książek, jakie czytałem.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Doktor Kościoła - Dzieje Duszy.
Właśnie skończyłem czytać - rzeczywiście coś pięknego.
Od wieków nie czytałam polskich kryminałów, więc zabrałam się za "Złotowłosą" Chmielarza. Po 20 kilku stronach zdecydowałam, że nie będę się dłużej męczyć tracąc czas. Początek powieści kryminalnej powinien wciągać/zaciekawiać, a tu jest odwrotnie, początek nuży i zniechęca. Mamy opis majaków jakiejś kobiety, mocno przegadany, następnie opis próby odkręcenia plastikowej butelki z wodą (cale dwie strony) ... Wystarczy. Chmielarz to ponoć ten najlepszy autor kryminałów!
Dziś zabiorę się za "Ulice ciem" Puzyńskiej. Pasmotrim, uwidim.
Btw; co za okropna moda to pisanie kryminałów na 300 - 600 stron! Po kiego czorta aż tyle? Po co rozwadniać treść? Przegadane to, rozwodnione, prze-psychologizowane do niemożebności, bełkotliwe, w sumie- grafomania.
kryminały Wrońskiego są niezłe.
Coś w tym jest, że dzisiejsza literatura popularna zyskałaby na wprowadzeniu limitu stron
Czytam VII tom Dziejów Polski. Jeden z najsmutniejszych chyba. Jestem właśnie przy Auguście III.
Polecam dwie serie Grzegorza Brudnika. Warto je czytać (i poszczególne tomy) kolejno, bo się trochę zazębiają.
Pierwsza - o komisarzu Lichym https://lubimyczytac.pl/cykl/48631/komisarz-rafal-lichy
następna - https://lubimyczytac.pl/cykl/54224/inspektor-lezka
Wcześniej napisał dwie książki (Mayday, Fracht), które chyba Ci już polecałam, ale to sensacja w stylu Reachera.
Plusy (dodatnie;) jego twórczości - zero tzw. politpoprawności, a wulgaryzmy tylko, nazwijmy je, niezbędne.
"Ulicę ciem" przeczytałam tylko ze względu na opisy przedwojennej w-wy. Intryga taka se, na trójkę.

Natomiast z zaciekawieniem czytam "Bajtla" Magdaleny Majcher. O! ta babeczka umie pisać, czuć w niej ducha reporterki. Urodziła się w Czeladzi i bardzo wiernie opisuje tamtejsze klimaty z lat 90; biedne i szare życie w familokach, świetne wątki obyczajowe, żywe postacie, żywe dialogi. Dodatkowym atutem jej kryminałów jest snucie fabuły wokół zbrodni, które miały tam miejsce. M.Majcher ma 35 lat, napisała już 30 powieści i żyje tylko z pisania.
Utalentowana i ładna dziołcha.
@MMaria; za Brudnika zabiorę się po "Bajtlu", dzięx za polecankę.
Cecylia Martin (Genowefa od Najświętszego Oblicza) w książce Rady i wspomnienia.
Mówiła mi często, że nie chce być "handlarką warzyw", bo w tym zawodzie niewiele się zarabia, ledwie grosz za groszem. "Są jednak dusze, które całe życie tak zarabiają, w stopniu wymagającym proporcjonalnej zapłaty. Ale ja - mówiła dalej ja stawiam na bank Miłości... ja ryzykuję wysoką stawkę. Czy stracę na tym, to kiedyś zobaczę! Nie zajmuję się spekulacją giełdową, Jezus to za mnie robi, nie wiem, czy jestem bogata, czy biedna, to zobaczę kiedyś później".
Bellona wydała dwie książki Ossendowskiego: "Zagończyk" i "W ludzkiej i leśnej kniei" i można je nabyć w placówkach Poczty Polskiej po 12 zł. Polecam.
Jestem w trakcie pożerania "W ludzkiej i leśnej kniei" i powiem krótko: arcydzieło. Jest to relacja z podróży po Syberii napisana tak, że ślinka leci i włosy stają dęba.
Biegnijcie na Pocztę i kupujcie!
Przeczytałem i polecam:
Inspirujące ale czytać z dystansem:
Izabela - Adama Zamoyskiego.
Książka o Izabeli Czartoryskiej.
1_AUTOR - to daleki potomek bohaterki książki.
Historyk, dziennikarz, urzędujący w Albionie, ale pomieszkuje też na Roztoczu.
2_TREŚĆ - to biografia Izabeli Czartoryskiej.
Zamoyski mocno przeszukiwał archiwa, by dotrzeć do rozmaitej korespondencji swej praprapra...babci.
Książka powoli, ale wciąga czytelnika .
Bohaterka miała pochodzenie polsko-niemieckie, świadomie wybrała Polskę i bycie Polką. Posiadała majątek z mega kosmosu. Wyszła za mąż za Adama Kazimierza Czartoryskiego - jednego z najbardziej wpływowych Polaków XVIII wieku. Niewiele brakło, aby została królową - jednak wybrano innego reprezentanta familii Czartoryskich - Stanisława.
Na kartach książki obserwujemy panoramę ówczesnej Europy - poza Polską - zwłaszcza, Francję, Anglię (najbardziej cenioną przez obydwoje małżonków), różne kraje niemieckie, Szwajcarię, Wiedeń, Petersburg i m.in. Spa - w Belgii. Małżeństwo spotykało się z wieloma najbardziej znanymi postaciami ówczesnego świata.
Z książki dowiadujemy się, że Izabela była dość ładna i niezwykle wszechstronna. Bardzo atrakcyjna towarzysko (nawet może za bardzo czasem), posiadała znakomity gust i była swego rodzaju liderem swoich czasów - nawet na skalę Europy. Organizowała rozmaite bale, inicjatywy patriotyczne, tworzyła wzorcowe gospodarstwa - m.in. Powązki, a w Puławach stworzyła rodzaj narodowego muzeum gdzie gromadziła różnego rodzaju pamiątki po polskich bohaterach.
Tzw. Pałac Błękitny w Warszawie - stał się też rodzajem centrum życia politycznego upadającej Rzeczpospolitej.
Wśród jej gości byli m.in. car Aleksander i liczni notable przełomu XVIII/XIX wieku, chyba zawsze zachwyceni jej gustem i gościną.
3_SUBIEKTYWNA OCENA
Co prawda pani z Puław - bohaterka książki była dość na bakier z VI przykazaniem, jednak wracała do wiary, po katolicku wychowywała dzieci i umarła opatrzona sakramentami. Ostrzegała dzieci przed różnymi tajnymi organizacjami (domyślnie też przed masonerią - chociaż chyba jej syn miał epizody związane z lożami).
Małżeństwo miało potężnych wpływ na dzieje Polski i pośrednio Europy. Można powiedzieć, że starało się ratować co się da. Co prawda nie udało się uratować I RP, ale dzięki ich staraniom straty udało się zmniejszyć. Inwestycje w edukacje czy wojsko zaowocowały dość silnie rozbudowaną świadomą elitą polityczną. Prof. Andrzej Nowak - w innym miejscu zapodał, że bez dobrych szkół raczej nie byłoby np. Adama Mickiewicza. Ciekawie obserwuje się radość i nadzieję Izabeli, która doświadczyła po dramacie rozbiorów pewnych zmian na lepsze - m.in. powstało dość marionetkowo - jednak - Królestwo Polskie - w zdecydowanie lepszych granicach niż te z 1795 (gdzie nawet Warszawa przynależała do OstPreusse)
Poza tym z Izabeli emanuje pewne dobro. Pomimo licznych wywłaszczeń, utrat majątków, przemarszów wojsk jak mogła z mężem starała się stale kreować bijące serce Polskości. Przygarniała sieroty np. po zmarłych innych arystokratkach, jak i dbała np. o chłopów. Jej dom w Puławach stał się swego rodzaju azylem dla rozmaitych polskich rozbitków, którzy w doświadczanej przez historii Ojczyźnie nie mieli gdzie się podziać. U boku Izabeli mieli szansę się odbudować.
Na końcu Zamoyski stawia tezę, że później pałeczkę po mamie przejął jej syn Adam Jerzy Czartoryski, którego Hotel Lambert stał się czymś podobnym do Puław. Azylem dla wszelkiej maści Polaków, którym po prostu pomagano w odbudowie życia.
Najbardziej cieszy - jak już wspomniałem, że mimo burzliwego życia - Izabela umarła pojednana z Bogiem.
Warto tę Polską gościnność pielęgnować i w naszym życiu - pomagać jak umiemy - nie pytając a co ja z tego będę miał, ale z miłości do Boga i ojczyzny.
Benedykta Karolina Baumann "Teraz" powieść biograficzna. Pięknie napisana opowieść o ... życiu zmaganiach rodzinnych, edukacyjnych, wierze jej utratach i odnajdywaniach.
Dla ludzi urodzonych w latach '70 i połowie '80 wyprawa w głąb lat szarych lat '80, trochę mrocznych '90 geograficznie jest Kraków, Rybnik, Kłodzko. Jest smutno, jest czule, jest i mrok i nadzieja.
Religia jest obecna w powieści jako coś integralnego, są zmagania, wątpliwości , etuzjazm neofitki, zwątpienia stany, które przeżywa "przeciętny wierzący", coś co jest wyparte z głównego nurtu albo przybiera formę nachalnej ewangelizacji.
Być może autorka przemawia do mnie z racji podobnego wieku, miejsca, w którym przyszło nam dorastać niemniej jednak z racji na wspóczesne odniesienia, talent pisarski, wyborną polszczyznę polecam serdecznie PT Forumowiczom.
Jeśli ktoś jest zainteresowany mogę "wypożyczyć" kontakt na priv
https://www.wydawnictwofronda.pl/ksiazki/gietrzwald-wezwanie-o-aktualnosci-przeslania
Poniżej garść refleksji po lekturze.
Dobrze napisana - kolejna książka o Objawieniach NMP w Gietrzwałdzie - to już druga w ostatnim czasie pozycja tego autora dotycząca tych jedynych oficjalnie uznanych przez Kościół objawień Matki Bożej w Polsce
JUSTYNA SZAFRYŃSKA
Autor w dużej mierze koncentruje się na postaci pierwszej z wizjonerek - Justyny Szafryńskiej - opisując zarówno jej
Książka ogólnie rehabilituje wizjonerkę
Dla mnie istotnymi informacjami były m.in.
1) kulisy odejścia z zakonu Szarytek (zastanawiające dlaczego, ale mogła odejść - ponieważ śluby odnawiano co roku) oraz
2) opis zachowania Justyny z czasów objawień i późniejszych - jako osoby niezwykle prawej i bezinteresownej (nie brała żadnych podarków podczas objawień, także forma odejścia z zakonu
3) Autor też intensywnie zastanawia się gdzie pochowana jest Justyna
OBJAWIENIA NMP w GIETRZWAŁDZIE w 1877
Ponadto same objawienia - ogólnie trochę - znałem, ale autor bardzo szczegółowo opisuje. W centrum objawień jest NMP jako pośredniczka łask. Maryja zachęca za pośrednictwem wiernych przede wszystkich do
1) zamawiania Mszy św. (zawsze na pierwszym miejscu)
2) wytrwałego i gorliwego odmawiania różańca - osobiście jak i w większym gronie
3) autentycznej i trwałej poprawy życia
Piękne są opisy samych objawień - NMP, towarzyszących jej niekiedy Aniołów.
Nie wiedziałem o co chodzi z trzecią i czwartą wizjonerką - okazało się, że Elżbieta Bitlitowska oraz Katarzyna Wieczorek - jednak też miały objawienia, ale w mniejszym stopniu. Myślałem, że te wizje były nieprawdziwe vel pojawiły się naciągaczki udające, że też mają wizje - ale to dotyczyły tylko incydentów kiedy to diabeł próbował podszyć się pod objawienia. NMP wyjaśniła potem dziewczynkom, że tylko wizje na klonie w okolicach Gietrzwałdu są prawdziwe
W związku tym najbardziej znany obraz z objawień przedstawiający 4 klęczące dziewczyny wokół klonu nad, którym góruje Maryja - można jak najbardziej czcić.
Co prawda do autentyczności i teologicznego przesłania objawień wzięto głównie przekaz Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej, ale pozostałe dwie wizjonerki jak już wspomniałem też miały objawienia.
POLSKA MOŻE ODNIEŚĆ ZWYCIĘSTWO NIE SIŁĄ MILITARNĄ
1) Jako żywo przypomina to UJ-otowskie "Plus ratio quam vis". NMP zachęca do modlitwy i autentycznego nawrócenia co może przynieść odbudowę zniewolonej pod zaborami Polski
POLACY vs NIEMCY
Temat rzeka. Jestem po lekturze arcyciekawego trzyczęściowego wywiadu Cezarego Krzysztopy z "Anonimowym Niemcem" w Tysolu.
Owaj tenże Niemiec naukowiec - chyba ma dość sporo jednak słowiańskiej juchy, co jednak nie jest najistotniejsze - pisze dlaczego Niemcy tacy są a nie inni, dlaczego mógł się wydarzyć z tak licznym uczestnictwem większości narodu Hitler i jego nieprawdopodobne zbrodnie. Autor pisze, że pragenezę należy upatrywać m.in w podporządkowaniu władzy duchowej świeckim władcom, co za tym idzie odejściu od Prawdy jako obiektywnej rzeczywistości na rzecz widzimisię władcy. Znakomicie rozwinęły się rozmaite przepisy - przestaje się liczyć Prawda, sumienie, kategorie dobra i zła, a na czoło wysuwa się czy coś jest zgodne z prawem, z przepisami. Tak łatwiej można uspokoić sumienie popełniając rozmaite zbrodnie. Autor pisze, że to co przyciąga go do Polski to dominacja Cywilizacji Łacińskiej - czyli prymatu ducha, Prawdy, czyli ostatecznie Dekalogu nad materią. Niemcy nie w całości i niedoszczętnie odeszły od Cywilizacji Łacińskiej - np. Bawaria. Stąd bywają i dobrzy Niemcy.
Grzegorz Kasjaniuk dość dobrze opisuje zwalczanie Objawień, prześladowanie Polskości i potężne trudności jakie miały wizjonerki i ogólnie Polacy pod zaborem pruskim. Rzecz jasna istnieją też dobrzy czy może po prostu uczciwi Niemcy jak m.in. proboszcz Weichsel, który jako wierny sługa Kościoła szuka prawdy, bada autentyczność objawień i jest ogólnie ostrożny, ale i życzliwy w stosunku do Justyny i Barbary - a nie zastanawia się czy te Objawienia będą służyć Polskości i osłabią germanizację.
INNE
1) Opis realiów epoki - zarówno objawień jak i życia w Paryżu (Przedmieścia Malakoff), w Westfalii, w zaborze pruskim, sytuacja geopolityczna, piękna postawa mieszkańców Gietrzwałdu do Pielgrzymów (pomagali jak mogli, nie chcieli za bardzo brać pieniędzy za noclegi, żywienie itd.
2) NMP zwraca uwagę (jeżeli dobrze zrozumiałem), że ci co podczas objawień i później będą wpatrzeni w dziewczynki (tj szukający sensacji) nie otrzymają łask. Należy bowiem wziąźć sobie do serca przesłanie (czyli jak już wspomniałem - Msze św., Różaniec, autentyczne nawrócenie)
3) Pokora NMP - m.in. pojawia się, ale nie narzuca się - zaczyna rozmawiać z Justyną dopiero jak ta zapyta
4) Odpowiedź na pytanie o skuteczność modlitwy - do kogo lepiej się modlić do niej czy do Pana Jezusa. Powiedziała, że to nie jest właściwe postawienie pytania. Jeżeli dobrze rozumiem to wola NMP to po prostu wola Pana Jezusa, który chce, aby wszelkie łaski spływały na ludzi za jej pośrednictwem
PS. Trochę szkoda, że Warmia nie weszła w skład Polski po I Wojnie - jak chciał m.in. Dmowski. Można przypuszczać, że i tamtejsi niemieccy katolicy spolonizowaliby się stopniowo.
Już we IX 2027 150 - lecie objawień.
Myślę, że warto na nich pojawić się.
Być może przybędzie na nie papież, siostra Barbara Samulowska zostanie błogosławioną i odnajdzie się grób Justyny Szafryńskiej.