W zeszłym roku wyszły dwie książki pamiętnikarskie oparte o autiobiograficzne zapiski dwójki osób z tego samego naddniestrzańskiego Żurawna (wrzucam do binga, nie gugla mapy, bo widać lepiej ulicę Szuchewycza - co dobrze wprowadza w temat).
Jedną wydał Rebis: "Fałszywa Hrabina, opowieść o Żydówce, która podczas zagłady uratowała tysiące Polaków". Drugą Bellona: "Hart ducha : osaczony, niezłomny, zwycięski : prawdziwa historia najbardziej prześladowanej osoby w komunistycznej Polsce".
Czytam "Harta" i polecam, bo autor autobiografii nie daje emocjonalnych opisów, tylko realistyczne i szczegółowe, a przy okazji jest hecny jak dyzio czy inny mordechlaj. Przykładowo podaje opis organizowania oporu w czasie sowieckiej okupacji i sabotażu uczniów, których nauczycielka, podła i nielubiana Żydówa, uczyła "Międzynarodówki" do odśpiewania przed wizytującą komisją. Jak przyszło co do czego to uczniowie odśpiewali coś zupełnie innego (tu jest clou tego jak to jest opisane, bo co będą śpiewać dopiero się dowiadujemy w tym samym momencie jak to robią, przez co reakcja samych bolszewików jest dla nas w pełni wiarygodna).
Karol Smoczyński zaczynał jako przedwojenny harcerz, drużynowy drużyny im. Jana III Sobieskiego. W pierwszej bitwie z ukraińskimi nacjonalistami wziął w wieku 14 lat we Wrześniu 39, jego drużynę włączono do działań zabezpieczających na czas kampanii wrześniowej, tylko dlatego że nie dali sie spławić i długo się upierali i naciskali na wojskowych, że chcą brać udział w kampanii. W czasie okupacji jego drużynę harcerską włączono do ZWZ. Świetny organizator, który po każdej wpadce wychodził znowu na prostą (stąd tytuł książki), miał dobre kontakty po każdej stronie konfliktu. Do działań odwetowych na UPA korzystał choćby z broni nabywanej od węgierskiego wojska, a przed zamachami upowskimi na jego życie chronił go polski nkwudzista. Sami Ukraińcy są mocno bezosobowi i istniejący zawsze gdzieś na granicy świata, trochę jak Indianie w "Dyliżansie" Forda, co jest dobrym wstępem do tego jak przez kolejne dekady bohatera zawsze otacza jakieś zagrożenie płynące od nie do końca określonych grup, choć kmwtw.
Książkę spisał, z nagrań kasetowych i na podstawie archiwów rodzinnych i państwowych, syn Karola Smoczkiewicza, Dariusz "Smok" Smoczkiewicz.
Dobrze, że powstają książki o kresowej percepcji wojny, powojnia i tych, których bym nazwał za Adamem Mielczarek "Śpiącymi Rycerzami" (choć pierwotnie użył on tego terminu w węższym zakresie).
Komentarz
W zeszłym roku wyszły dwie książki pamiętnikarskie oparte o autiobiograficzne zapiski dwójki osób z tego samego naddniestrzańskiego Żurawna (wrzucam do binga, nie gugla mapy, bo widać lepiej ulicę Szuchewycza - co dobrze wprowadza w temat).
Jedną wydał Rebis: "Fałszywa Hrabina, opowieść o Żydówce, która podczas zagłady uratowała tysiące Polaków". Drugą Bellona: "Hart ducha : osaczony, niezłomny, zwycięski : prawdziwa historia najbardziej prześladowanej osoby w komunistycznej Polsce".
Czytam "Harta" i polecam, bo autor autobiografii nie daje emocjonalnych opisów, tylko realistyczne i szczegółowe, a przy okazji jest hecny jak dyzio czy inny mordechlaj. Przykładowo podaje opis organizowania oporu w czasie sowieckiej okupacji i sabotażu uczniów, których nauczycielka, podła i nielubiana Żydówa, uczyła "Międzynarodówki" do odśpiewania przed wizytującą komisją. Jak przyszło co do czego to uczniowie odśpiewali coś zupełnie innego (tu jest clou tego jak to jest opisane, bo co będą śpiewać dopiero się dowiadujemy w tym samym momencie jak to robią, przez co reakcja samych bolszewików jest dla nas w pełni wiarygodna).
Karol Smoczyński zaczynał jako przedwojenny harcerz, drużynowy drużyny im. Jana III Sobieskiego. W pierwszej bitwie z ukraińskimi nacjonalistami wziął w wieku 14 lat we Wrześniu 39, jego drużynę włączono do działań zabezpieczających na czas kampanii wrześniowej, tylko dlatego że nie dali sie spławić i długo się upierali i naciskali na wojskowych, że chcą brać udział w kampanii. W czasie okupacji jego drużynę harcerską włączono do ZWZ. Świetny organizator, który po każdej wpadce wychodził znowu na prostą (stąd tytuł książki), miał dobre kontakty po każdej stronie konfliktu. Do działań odwetowych na UPA korzystał choćby z broni nabywanej od węgierskiego wojska, a przed zamachami upowskimi na jego życie chronił go polski nkwudzista. Sami Ukraińcy są mocno bezosobowi i istniejący zawsze gdzieś na granicy świata, trochę jak Indianie w "Dyliżansie" Forda, co jest dobrym wstępem do tego jak przez kolejne dekady bohatera zawsze otacza jakieś zagrożenie płynące od nie do końca określonych grup, choć kmwtw.
Książkę spisał, z nagrań kasetowych i na podstawie archiwów rodzinnych i państwowych, syn Karola Smoczkiewicza, Dariusz "Smok" Smoczkiewicz.
Dobrze, że powstają książki o kresowej percepcji wojny, powojnia i tych, których bym nazwał za Adamem Mielczarek "Śpiącymi Rycerzami" (choć pierwotnie użył on tego terminu w węższym zakresie).