A moje dziecko powiedziało...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Mam więc nazbierane z kilku lat.
Córka około 2,5-roczna, bardzo lubi kolędy, w sumie kolędy lecą od pażdziernika do kwietnia.
- tato, tato, a znas kolende o jagodach ?
- ?????
- ...kiejby rękawickaaa, alboli tyz jagody, jagody kawałecek smycka.
Te wszystkie rady są fajne z punktu widzenia mieszkańca dużego miasta. Dżudo, harcerstwo .U nas się bierze co jest . Karate 10 km , dżudo 30. Abstrahując od faktu ,że karate lubi .
W końcu wybrał jakiś i oznajmił:
- Tato, nie ma zboczoności, możemy ogladać
zaabsorbowałam ,szacun
nie mniej karate nie koszer w 100%
Coś jak joga?
guz nie ma nic wspólnego z uprawianym sportem, szczególnie w tak młodym wieku
życzę wnukowi, żeby wszystko skończyło się dobrze
i żeby został mistrzem świata
może być w karate
Ty piszesz o czym innym
ja też jestem wrogiem sportu wyczynowego
ale tu chodzi o to, żeby Cyrylica nie dręczyła się niepotrzebnymi wyrzutami
stało się to co miało się stać
lub "wola Jego"
Teraz realizuje się w koszykówce. Bawi się i o to chodzi. Nawet coś takiego jak klasy sportowe to nieporozumienie. Dzieci się zajadą, rodzice przy nich, efekt żaden. Jeden promil coś z tego będzie miał.
zbił kilka rzeczy w domu, kiedy zimą ćwiczył w mieszkaniu, ale obecnie uczciwy poziom europejski
sam sie wyćwiczył i nauczył, ojciec dokłada do wyjazdó, ale świata już trochę zobaczył i pokazał co nasze chłopaki potrafią
raczej zabawa
Sport rekreacyjny dzieci i nie tylko bardzo OK, wyczyn to już naprawdę spore ryzyko - np. w takiej koszykowce, siatkówce, pływaniu jeśli ktoś nie ma predyspozycji genetycznych do wysokiego wzrostu to powinno się odpuścić, oczywiscie uprawianie wyczynowe a nie zabawe/rekreację.
Z ciekawszych rzeczy znalazłem tam:
- komiks typu Gigant z Kaczorem Donaldem
- dwa słoiczki miodu, z wyraźnymi śladami użytkowania
- plastikowy, ale jednak duży młotek
Sprzęt tak potrzebny w szkole, że trudno było się z nim rozstać!
Przedszkolak jest w okresie pytań, których mądrość i wnikliwość buzi szacunek. Na każde staram się odpowiadać wyczerpująco.
Padło jakieś kolejne, odpowiadam i opowiadam całość zagadnienia.
Dziecię słucha i na koniec rzuca z podziwem: jesteś w tej sprawie prawdziwym eksperymentem.
Mój pierwszoklasista na szczęście nie lubi nadwyrężać swojego kręgosłupa, poza tym po doświadczeniach ze starszą siostrą rodzice bardziej pilnują zawartości plecaków obojga.
Natomiast pytanka ma, nie powiem, dość zasadnicze.
Ostatnie z serii:
Babciu, co to jest dusza?
Nie wiem, czy okazałam się prawdziwym eksperymentem, ale zadowolił się odpowiedzią
ja- idziemy na targi książki, czy damy sobie w tym roku spokój
dziecko- czemu? Idziemy.
ja - a wirusa się nie boisz?
dziecko - najwyżej zachorujemy wcześniej i jeszcze nas przyjmą do szpitala