Francja, Francuzi, francuskość
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Podobała mi się.
Głos był wielkim atutem Gabina.
Niedawno zostało wznowione i można kupić np. tu https://www.dvdmax.pl/don-camillo-i-posel-peppone-ludzie-boga-booklet-dvd,art673361?trs=Y2VuZW8=
"Armia Francuska"
"One Niemce i Francuzy
Mają pludry i rajtuzy
Niechrześcijańską miłość głoszą
I na wierzchu jajca noszą
Pyski w pudrach i w pomadkach
Wszy w perukach, franca w zadkach"
Minęło ćwierć wieku (edit: tysiąclecia), wszystko nadal aktualne.
- wśród krzyżowców lewantyńskich najpowszechniejszym językiem był francuski;
- tylko trzem obcym armiom udało się zbrojnie zdobyć Moskwę, i Francuzowie byli jedną z nich;
- odparcie i zdławienie rewolucyjno-bonapartystowskiej inwazji na Europę zajęło ponad dwie dekady i wymagało olbrzymiej mobilizacji prawie wszystkich „starych” monarchii;
- w roku 1914 najlepiej zorganizowanym i dowodzonym wojskiem było niemieckie. Ale to Francuzi okazali się główną (choć niejedyną) siłą, jaka wyhamowała dywizje kajzera. Potem wytrzymali jeszcze 4 lata szlachtuza, którego nie każdy by wytrzymał. Miało to później swoje konsekwencje w deklarowanej niechęci umierania za Gdańsk, jednak bądźmy szczerzy - ilu Polaków gotowych jest dziś umierać za Mosul?
- w 1940 zaliczyli klęskę z powodu błędów dowództwa i polityków (skąd my to znamy?), ale żołnierzowi nie można odmówić bohaterstwa. Walki pod Aisne, pod Hannut, Stonne, Montcornet, Abbeville, bohaterska śmierć kapitana Gabriela Ducuinga broniącego osaczonego ze wszech stron Cape Gris-Nez – to tylko niektóre przykłady, z których każda armia byłaby dumna;
- w maju-czerwcu 1940 zginęło 90 tysięcy żołnierzy francuskich. Dla Wehrmachtu nie był to łatwy spacerek. Mit o masowo rzucających karabiny i uciekających Francuzach ma to samo źródło, co legenda o polskich ułanach szarżujących na czołgi.
Poza tym, oczywiście, miewali swoje upadki, nieraz wielce spektakularne. Jak każdy. Główny problem polega chyba na tym, że jak się spada z wysokiego konia, to echo się niesie. Ale przecież nie tylko spadali.