Kościół w czasach Zarazy - wątek eschatologiczno - apokaliptyczny
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
teraz wyobraźcie sobie zwkłego, polskiego księdza: postawił ołtarz na dole i stanął na przeciw wiernym (twarzą do wiernych); przecież to wyglądałoby jak jakaś zwykła msza 'pielgrzymkowa', jakich wiele 'gdzieś w terenie'
Na moje oko to była raczej rozpaczliwa próba obrony starej religii rzymskiej poprzez wprowadzenie tylnymi drzwiami Pana Boga. No, nie wyszło, gdyż Pan Bóg jest Bogiem zazdrosnym.
"Jego ludowi dasz poznać zbawienie,
przez odpuszczenie mu grzechów,
dzięki litości serdecznej naszego Boga,
z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce,
by światłem stać się dla tych,
co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki skierować na drogę pokoju"
a apostołowie wtedy pouciekali, pod krzyżem ostały się ino baby (i jeden Jan)
poza tym podczas wieczerzy siedzieli boso na poduszkach, a sandały zostawili w zakrystii
a serio to straszne zamieszanie z tym: tyłem do wiernych czy tyłem do tabernakulum...
Ale racja - pamiątka ma być wg kolacji wzoru.
Jednak jeśli wszysko brać dosłownie, to ubierać się (przychodząc na mszę) również trzeba by, jak wtedy...
Ktoś mi nawet wywodził, że ocet, który podali Panu na trzcinie gdy wisiał na krzyżu, to był ostatni kielich, który miał spełnić zgodnie z procedurą wieczerzy paschalnej.
Jak wygląda nabożeństwo ku czci Niezwyciężonego Słonia? Ustawiamy się buźkami w kierunku wschodnim o stosownej porze i krótki czas do wzejścia Słońca zajmujemy wprowadzającymi obrzędami - palimy jakiś ogień, podniośle śpiewamy, możemy czas też urozmaicić gimnastyką bo z rana zimno, wznosić ramiona ku górze, klękać etc. Potem pojawia się główny bohater ceremonii, wtedy jest prosto - padamy na twarz i oddajemy mu cześć. No i imprezę należy jakoś zakończyć, najlepiej wesołym oberkiem. Dobrze też by był jakiś przodownik, guślarz czy gęślarz, by skoordynować śpiewy, tańce i gimnastykę. Ten guślarz czy gęślarz najlepiej niech stoi przed innymi, by wszyscy widzieli co robić, ale tak samo jak oni jest zwrócony na Wschód, bo jest jednym z nich.
Pozycja kapłana chrześcijańskiego jest inna, on nie jest tylko pierwszym z chóru, który ma nadać tonację i moment podniesienia rąk tylko jakiś element boskości przez niego przechodzi. Dokonuje Przeistoczenia.
Poszło o wektor kapłana przy wieczernikowym-stole-golgotowym-ołtarzu:
w tę, czy we w tę.
Mnie się wydaje, że nie, że wciąż jest tylko jednym z nas, choć wykonuje specjalne funkcje. Więc kieruje się ku Panu Bogu tak samo, jak my.
Może jakiś teolog by rozstrzygnął?
In persona Christi capitis .
To 'capitis', głowy, jest ważne, bo każdy/wszyscy jesteśmy częścią mistycznego ciała Chrystusa, gdzie głową tego ciała jest sam Jezus. I kapłan stoi w imieniu (tak jakby on sam był) głowy, a nie innych, reszty członków.
Również. W naszym ("zwykłych wiernych", czyli również swoim osobistym, jako Jan Nowak) imieniu składa ofiarę.
https://kaplani.pl/pl/strefa_mysli/czytelnia/artykuly/kaplan_in_persona
Tak. Za nas jest złożona ofiara. Jeden raz na Golgocie i uobecniania w wiecznym 'teraz' podczas mszy. I składa ją kapłan Jezus Chrystus i samego siebie.
Wyrażenie "w naszym imieniu" odnosi się do powszechnego kapłaństwa każdego ochrzczonego. Gdzie tylko wybrany (członek Kościoła, czyli biskup i prezbiter) działa in persona Christi capitas i fizycznie składa on a my (zwykli wierni) poprzez niego, czyli ksiądz niejako 'w naszym imieniu'.
Szerzej, jeśli możemy nasze małe lub duże, fizyczne lub duchowe cierpienia dnia codziennego składać jako ofiara (dla Boga), dopełniającą tę na krzyżu (całe książki o tym), to ze względu na powszechne kapłaństwo wiernych.
Edit (szybko pisane) miało być:
...(prorok) Malachiasz poganin?
wielopiętrowe ironie, niedopowiedzenia, jakieś mgliste aluzje. Potem można powiedzieć: żartowałem, nie zrozumieliście mnie, zastosowałem skrót myślowy i tak dalej
ubierał słowa
w haiku
byłoby dobrze