Wielkie Chiny -- rozwój i upadek
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Miałem na myśli raczej przytaczane w filmie i uznane przez w/w znawcę Chin za dość typowe przypadki nieudzielenia jakikolwiek pomocy ofiarom wypadków przez świadków i przechodniów. W literaturze dotyczącej wypraw wysokogórskich (np. "Wszystko za Everest" Jona Krakauera) były opisywane zdarzenia świadczące o skrajnej znieczulicy uczestników chińskich wypraw wysokogórskich wobec innych nacji.
Obaj bardzo spoko.
W grupie studentów było sporo Chińczyków, ale żeby nie było za różowo, był taki jeden, wg którego Chińczycy byli we wszystkim najlepsi, nawet w koszykówce - nie jakieś NBA, Chiny! Ciężko się z nim gadało, więc się w sumie nie gadało. Ale większość była spoko - na ile zaobserwowałem, to zachodni (!) Niemcy byli dużo bardziej wyniośli i z rezerwą, bawili się wyłącznie w swoim towarzystwie, nie integrując się z innymi. Kilkoro wschodnich Niemców było, i oni spoko - w szoku byłem że taka różnica.
Chińczycy oczywiście z integracją nie przesadzali, ale generalnie było spoko, z dziewczynami też. Oczywiście wszyscy, co do jednego, to jedynaki.
Pamiętam mój początek (przyjechałem tydzień później niż wszyscy) - kazali mi się przedstawić na zajęciach, to wychodzę na środek i mówię:
My name is Michał (nie Majkel, tylko po polsku Michał - nie umiędzynarodawiam swojego imienia)
Jedna trzecia klasy natychmiast wybucha śmiechem - jak na komendę. No nie powiem, zdziwiłem się mocno.
Chińczycy, bo to oni się śmiali, mówią: - your name is "hello" in chinese!
I faktycznie, wszyscy się przywyczaili, ja zapomniałem - aż mój współlokator wyjechał, pojawił się drugi, wyciągam do niego rękę i mówię: "Michał". On przyjmuje uścisk dłoni i odpowiada:
Natomiast co do pozostałej Azji, to odnoszę wrażenie jakby to były społeczności z innej planety. Mieszkańcy różnych globów musieli opuścić swoją galaktykę, a ich niedobitki znalazły tylko jedna planetę do zamieszkania. I żółci osiedlili się po jednej stronie Himalajów, ciapaci po drugiej i sobie aż do dziś żyją.
Streszczenie w dwóch słowach: "wuj wie...".
- Chiny trzymają bardzo wysoko gardę,
- jak ktoś pisze analizy krytyczne, to go przestają wpuszczać,
- prowincja chińska jest potwornie skorumpowana, jak u nas w PRL,
- Chiny od 30 lat prowadzą eksperyment społeczny na niespotykaną skalę,
- obecny Gnesek ma wielu możnych wrogów, bo sam też stąpał po głowach swoich przeciwników,
- Covid i pełnoskalowa wojna pokazały w części jak wygląda świat realny,
czyli w prognozach trzeba być wyjątkowo ostrożnym.