SNB ogłosił start wyprzedaży niespłacalnych nieruchomości lemingów
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Zresztą, oni chyba nawet tak nie twierdzą, po prostu naciskają, żeby im dołożyć, bo nie dają rady (cokolwiek by to "nie dają rady" miało znaczyć, np. konieczność ograniczenia o 200 pln/m-c konsumpcji).
Jest jakiś sensowny makro sposób ograniczenia strat (powstałych w związku z aktualną zwyżką franka- o ile w ogóle takie mogą powstać?) dla gospodarki narodowej (hehe, narodowej), który nie zmniejszy w żaden sposób ciężaru dla indywidualnych kredytobiorców?
Jeżeli jakikolwiek program miałby zakłdać dołożenie frankowiczom teraz, to musi zakładać, że będą oddawać do skarbu państwa różnicę, gdy wartość franka będzie spadać poniżej ceny z chwili zawarcia umowy kredytu.
Zegar biologiczny tyka potęgując lęk Michnika
The author has edited this post (w 17.01.2015)
The author has edited this post (w 17.01.2015)
Można wziąć inny przykład - ktoś ma 200 tys. Kupić czy wynajmować, a kasę zainwestować, a może wziąć kredyt, kupić, a kasę zainwestować? No więc, żeby zainwestować to trzeba mieć w co. Czasem inwestycja w mieszkanie z zaoszczędzeniem na czynszu jest całkiem dobra.
W każdym razie te nasze rozkminy pokazują, że takie decyzje trzeba sobie dobrze przekalkulować, także biorąc pod uwagę różne rodzaje ryzyka (spadek cen, utrata pracy, zmiana pracy, konieczność przeprowadzki). Z kolei przykład z facetem od frytek dzieci pokazuje, że nie można żyć ponad stan. Przy wynajmie takiego domu po prostu w którymś momencie by pewnie spasował przed rodziną i jej potrzebami.
Odróżnił bym pragnienie luksusu od podstawowej potrzeby godnego życia. Pomieszanie tych postaw zaciemnia obraz. Ponieważ r
ynek mieszkań na wynajem był i jest totalnie popieprzony, nie dziwi że ludzie tak rozpaczliwie i bez sensu się zadłużali.
The author has edited this post (w 17.01.2015)
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/230017-gornicy-i-frankowicze-czyli-o-schadenfreude-i-solidarnosci
Zegar biologiczny tyka potęgując lęk Michnika
Ogólnie sprawa tego zbiorowego zahipnotyzowania jest bardzo ciekawa bo pamiętam dobrze że byli tacy którzy się śmieli ze speców od nieruchomości, urodzonych w połowie lat 80-tych, dla których historia gospodarcza zaczęła się w 1989. Teraz też zresztą nie brak takich, większość wykresów cen nieruchomości zaczyna się od maja 2004.
Co do kredytu na 30 lat - zależy o jakiej wielkości racie mówimy, oraz o jakich kosztach takiego rozłożenia. Ja nie miałbym specjalnego problemu z wzięciem takiego kredytu przy założeniu, że to co za niego kupuję ma sens oraz że ratka to 20góra25% moich (nie moich i żony) miesięcznych dochodów. To mógłbym rozważyć w odniesieniu do domu lub mieszkania. Tyle że obecne ceny uważam za idiotyczne oraz za bardzo nie widzę co i gdzie miałbym kupić. Mieszkanie - a w jakim mieście? Dom - to jeszcze gorzej. Przecież my nie mamy żadnych jako takich pewników w życiu, tak ogólnie jako mieszkańcy terenu między Odrą a Bugiem i jako obywatele III RP. Bardziej niż niepewność co do kursu waluty odstręcza mnie od wzięcia kredytu mieszkaniowego na 30 lat fakt że nie widzę za bardzo nic sensownego do kupienia. A że miałyby to spłacać moje dzieci? Będą chciały to spłacą do końca, nie to nie, ważne żebym miał je gdzie wychowywać, a jeśli przy okazji ten dach nad głową będzie dla nich jakimś majątkiem na start życia to fajnie. Ale nie zakładam że cokolwiek takiego dostaną ode mnie, wychowanie i zrozumienie świata im dam, skoro już udało mi się pewne rzeczy zrozumieć (za późno ale jednak) to im o tym powiem.
Bo w sumie co z tego że będę wynajmował mieszkanie do końca życia, że dzieci w takim wychowam? Do grobu cegieł nie zabiorę a jaką ta nieruchomość może mieć wartość dla moich dzieci w przyszłości? Wszystko raczej wskazuje że żadną, tak więc ziemi na wsi nie sprzedam, siedliska też nie (kapitalna uwaga że własność generuje wartościowe postawy, kapitalna, przy czym to musi być realna własność - domek letniskowy na swojej grządce ziemi jest wartością, garaż może być, apartament rzadko jest), ale czy kupię gdzieś ziemię to wątpię, ceny muszą się urealnić.
A co do naszej mentalności kupowania - chyba to jeszcze nie padło w tym wątku ale Jorge już zauważył ciekawą zależność wyprzedawania majątku przez firmy. My z bloku pokomunistycznego chcemy mieć (uważam że to też chęć zaspokajania podstawowych potrzeb psychicznych - stabilizacja, spokój, stałość), zachodniakom nie jest to już potrzebne do szczęścia (a może im o coś innego chodzi?). Parę miesięcy temu krążyła taka mapka z rozkładem własności mieszkań i domów - Bułgaria/Rumunia >95% nieruchomości kupionych na własność, Niemcy - coś chyba ponad 60% wynajmowanych.
The author has edited this post (w 17.01.2015)
http://na-plus.blogspot.com/2013/07/utajniona-skala-spadku-cen.html
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
A lud paczy na to maślanymi oczami...
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
The author has edited this post (w 17.01.2015)
Czy e-booki zarżną książkę nie wiem. Raczej nie, z wielu względów, ona tu ma rację. Papierkowe kodeksy dalej się kupuje, mimo że jest lex, w ogóle książka papierowa ma wiele zalet i kilkaset lat przyzwyczajenia.
(tak, wiem, że odjeżdżamy od franka, ale to już dawno temat o wszystkim
)
Natomiast jakie zalety ma płyta cd? Lat przyzwyczajenia 20-30 zależnie od kraju, praktyczność niewielka, jedyne co jest wartościowe to zapis cyfrowy. Czyli coś co jest w sieci, za darmo, choć nie zawsze legalnie. A rynek muzyczny zdaje się nie upadł, prawda?
The author has edited this post (w 17.01.2015)
", własne przepisy drogowe"
Mógłby Kolega rozwinąć o co chodziło? Uznałem to za żart ale jakoś mnie gryzło, że może?
_______________________
Jorge napisał:
". Ale powiedziałem, że się zastanawiam jak to wpłynie na rynek wydawniczy, czy będzie się opłacało pisać ?"
Coś gdzies czytałem, że piracą na potęgę. Książkę zeskanować to troche czasu a tu pyk przegrane i jest.
Osobiście uważam, że to dobrze. Oczywiście próbują z tym walczyć hueee hueee
http://isohunt.com/torrents/?ihs1=5&iho1=d&iht=9&age=0
The author has edited this post (w 17.01.2015)
Jeszcze wracając do tego jak oni wtedy myśleli, te 10 lat temu - nikt nie zakładał że wszystko pójdzie źle, o to się rozchodzi. Że franek skoczy, płaca spadnie, pracy nie będzie, paliwo podrożeje, Tusk zawiedzie. Tego się nikt nie spodziewał, a że winy szuka się poza sobą to jest jak opisuje Randolf: Zobaczcie jak wielkiego wysiłku, jakiej zmiany w myśleniu wymaga przyjęcie tego do wiadomości. Toż to zanegowanie fundamentu życia. Dlatego kolorowo tego nie widzę, nadzieja jakaś jest zawsze.
Jeśli wykroczenia drogowe przez swędziów są inaczej karane, znaczy to, że obowiązuje ich inny kodeks bez względu na żadne tuszu na pulpie celulozowej.
Ja piszę o stanie rzeczy a nie o tym, jak kto sobie coś opisuje.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Co do e-booków i czytników to na pewno papier schodzi ze sceny. Nie wiem ile lat to potrwa, ale te czytniki są po prostu wygodniejsze i bardziej praktyczne już teraz, a technologia idzie do przodu (nie mogę się doczekać, kiedy będzie można czytać w wannie). Czy rozwali rynek ? Oczywiście nie, jakoś to się ureguluje, ale jakieś przejściowe problemy mogą być.
The author has edited this post (w 17.01.2015)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
The author has edited this post (w 17.01.2015)
http://www.ivona.com/pl/
Ma jeszcze jedną zaletę - diabelnie oszczędza czas, bo można słuchać w samochodzie, pociągu, w trakcie spaceru, w łożku przed zaśnięciem.
The author has edited this post (w 17.01.2015)