Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Bogu dzięki.
Okazało sie, ze mamy baby boom! Opozycja pieprzy o niczym a społeczeństwo jednak kreatywnie...
(co jakiś czas czytam komentarze Alonzo i płaczę ze śmiechu)
Jest tak że wzrost dochodów i ograniczenie bezrobocia pozwoli zaoszczędzić na wydatkach z tego programu. Po sobie wiem że jak w zeszłym roku składałem wniosek w ramach programu to załapałem się na dodatek na każde z trójki dzieci. Teraz przeliczenie dochodów za 2016 (a pracowałem sam) zweryfikowalo dodatek do drugiego i trzeciego syna. I dobrze, mnie na tyle się poprawiło finansowo, zwłaszcza że żona również podjęła prace, że mniej o 500zl/m_c nie jest dla nas wyzwaniem z cyklu "jak dorwać do pierwszego".
Myślę że jestem jednym z wielu.
Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze zapewne będą zapewne przeznaczone na np. matki samotnie wychowujace 1 dziecko które z programu 500+ eliminował sztywny dochód 800/osobę. W każdym razie w ten sposób można zinterpretować słowa JK z ostatniego wywiadu.
Widać więc ze program rozwoju jest pomyślany w ten sposób że jedno wynika z drugiego i jednocześnie stanowi to logiczną całość. Zaoszczędzone pieniądze z wyłudzeń VAT wrzucone na rynek w postaci 500+ pobudziło popyt, to przełożyło się na produkcję, to na zmniejszenie bezrobocia i wzrost płac a to z kolei ograniczy beneficjentów programu 500+ co pozwoli zaoszczędzone pieniążki przekazać innym potrzebującym. Cykl się powtórzy w innej formie ale skutek będzie podobny i pozytywny.
A tymczasem na forum wielodzietni aj waj bo PiS chce zakazać handlu w niedzielę. I w ogóle be, bo reforma edukacji, i ludzie, nie bójcie się zmiany rządu, bo obecnie żadna partia nie odważy się zabrać 500+.
Odważyła się co prawda zajebać 150 miliardów z OFE, ale kto dziś o tym pamięta...
Czasem myślę że PiS by utrzymać władzę powinien nic nie robić. I tak byłoby lepiej niż za PO i Nowoczesnej, a robiąc cokolwiek, nawet co poprawia wyraźnie byt ludzi, podkłada się ludziom którzy nagle stali się bardzo zatroskani jak budżet państwa zniesie 500+. A to że się poprawia także w budżecie, to kogo to obchodzi - przecież to ściema, propaganda i jak trzeba być głupim żeby w to wierzyć.
Powtórzę za Hłaską z pięknych dwudziestoletnich - i po co takim ludziom wolność?
Po pierwsze - większość rodzin w Polszcze ma jedno dziecko. Zatem większość rodzących rodzi pierwszy, i niestety ostatni raz - choć może się to zmieni.
Naczytały się w newsweekach (był kiedyś taki numer, co na okładce krzyczał jakie to nieludzkie tortury stosują na porodówkach) i innych takich, usłyszały od koleżanek (kobiety, szczególnie jeśli rodziły raz, mają tendencję do kombatanctwa - jako że pracuję w mocno sfeminizowanej firmie, nasłuchałem się o hektolitrach krwi płynącej z porodów, do korytarza i przez schody, bo akurat winda była zajęta, o mdlejących mężach, gościach, lekarzach, przechodniach i tych co stali na przystanku pod szpitalem).
Zatem prócz tego że prywatna położna to noble i od tego człowiek ma humor i ochotę na życie - to jest to jedyna istota na tej ziemi która będzie bronić biednej niewiasty przed eksterminacją, która ją czeka. Bo oczywiście na męża liczyć nie można a poza tym może się napatrzeć i seksualnie zablokować. Tak mi przynajmniej koleżanki argumentowały odradzając udział w porodzie, bo to się często rozwodem kończy, bo jedna ma koleżankę co się przez to rozwiodła a druga męża adwokata. Czy tam prokuratora.
W zasadzie moda na "poród rodzinny" powinna była wykluczyć potrzebę "opłacanej położnej" - no bo skoro mąż jest "legalnie" na oddziale, to i może wywalczyć należną opiekę dla żony w razie potrzeby. Niemniej - można sobie wyobrazić sytuacje, w której taka "indywidualna położna" miałaby rację bytu. Np. nałożenie się akcji porodowych na oddziale. Cały personel jest przy jednej rodzącej, a ta druga właśnie w takiej chwili wypiera główkę. I co wtedy? Mąż odbierze? Prawdopodobieństwo takiej sytuacji zmierza asymptotycznie do zera, niemniej zerowe nie jest.
Poza tym: żona się boi, więc w panice żąda zabezpieczeń grubo przekraczających potrzeby. A co ma robić mąż? Jeżeli nie chce wyjść na niekochającego nieczułego gbura, finansować musi.
O to to.
Każdy może mieć inne wrażenie. To co mnie niepokoi lub cieszy to takie twarde dane ZUS.