U mnie w Instytucie jakaś dziewczynka (nie znam jej, chyba niedawno przyjęta) napisała owego dnia i rozesłała obiegiem w poczcie służbowej, że bierze dzień urlopu "w związku z walką o prawa człowieka". Odpowiedziała jej również obiegiem koleżanka będąca w okresie ochronnym przed emeryturą, że prawo do urlopu jest ustawowym prawem pracowniczym i pracownik nie musi opowiadać się wszystkim, co będzie tego dnia robił. A jeśli chce porozmawiać o tych sprawach osobiście, to ona ją zaprasza do siebie.
TecumSeh napisal(a): Miałem tak w korpo kilka lat temu jak przyszły pewnego dnia ubrane na czarno bo też się temat aborcji pojawił. Nie wszystkie oczywiście ale sporo. Ile pięknych panien zbrzydło mi raz na zawsze i nieodwracalnie - to szok.
Mam podobne doświadczenia, i taka refleksja: czarownice i wiedzmy to nie są wymyślone postacie ze starych mitów będące sublimacją jakiś patriarchalnych obsesji. Właśnie wracają na główną scenę dziejów (nota bene rozmaite wróżbitki zajmowały także się spędzaniem płodów) wywierając ogromny wpływ na żeńska cześć społeczeństwa ze wszystkimi konsekwencjami.
I nie pomogą tu żadne rytualne zaklęcia o zagubionych, nieświadomych panienkach kompensujących sobie brak jakiś mitycznych "prawdziwych mężczyzn" i plujących na istniejący Kościół, bo usilnie pragną jakiegoś "prawdziwie autentycznego".
Z moich obserwacji życiowych wynika, że piekno bardzo czesto jest "mylone z miłą powierzchownością" tak jak "strajk" z wzięciem udziału w demonstracji w czasie wolnym od pracy.
nonieno! nie można sprowadzać kobiety do wyglądu! albo czy i jaki i komu rosołek ugotuje. przeczytaem wpisy wyżej czyli supra i wychynął mi użytkowy patriarchat. Massakra!
christoph napisal(a): No że nasze to piękne, a te drugie to nie. Ale może się która maskować, ale i tak ta brzydota z niej wyjdzie. Sylwetka, skóra, twarz i wogóle.
Wy tu sobie jaja robita, a burmistrz Zakopanego cierpi i łka, że ferie w jednym czasie, przez co czas darcia kasy się skurczy. Ubóstwo górali zakopiańskich na horyzoncie. Dudków będzie przymało. Oj, oj, premierze ratuj. Ustaw całą Polskę tak, by zakopiańskie ludzie mogły nadal ssać dudki bez ograniczeń. Czemuś im, k..., nie współczuwam. Bo takiego zdzierstwa jakie się w Zakopcu uprawia świat nie widział. To się zwie: pazerność. Albo bardziej po ludowemu: żarli by dupą i pyskiem.
Zazu napisal(a): Wy tu sobie jaja robita, a burmistrz Zakopanego cierpi i łka, że ferie w jednym czasie, przez co czas darcia kasy się skurczy. Ubóstwo górali zakopiańskich na horyzoncie. Dudków będzie przymało. Oj, oj, premierze ratuj. Ustaw całą Polskę tak, by zakopiańskie ludzie mogły nadal ssać dudki bez ograniczeń. Czemuś im, k..., nie współczuwam. Bo takiego zdzierstwa jakie się w Zakopcu uprawia świat nie widział. To się zwie: pazerność. Albo bardziej po ludowemu: żarli by dupą i pyskiem.
Mieli takie żniwa w tym roku latem, że odkuli się na kilka lat. Kolejki były wszędzie. Ci ludzie gdzieś spali, gdzieś jedli.
Zakopane i Podhale to turystyczna, budowlana i kulturowa patologia narastająca od dekad. Tak samo zresztą jak Alpy, wybrzeże i" znane i lubiane" kurorty na całym świecie. Jeśli upadną nie będę ich żałował. Tylko aktywna turystyka i krajoznawstwo, ewentualnie tak zwana turystyka kwalifikowana co należy do aktywnej.
Jednak turystyka i hotelarstwo w Polsce to nie tylko Podhale i nie tylko hotele. Jest cała masa ludzi, w tym informatyków, którzy to obsługują. Będą bez pracy.
Rafał napisal(a): Zakopane i Podhale to turystyczna, budowlana i kulturowa patologia narastająca od dekad. Tak samo zresztą jak Alpy, wybrzeże i" znane i lubiane" kurorty na całym świecie. Jeśli upadną nie będę ich żałował. Tylko aktywna turystyka i krajoznawstwo, ewentualnie tak zwana turystyka kwalifikowana co należy do aktywnej.
Nuale Tatry kojarzą się raczej z aktywną turystyką, choć morze już niekoniecznie. Samo wejście na Nosal, ba - nawet podejście pod Morskie Oko czy Gubałówkę to dla standardowego mieszczucha spory wysiłek, że o Giewoncie nawet nie wspomnę.
Dlategom napisał Zakopane i Podhale. One już w większości do Tatr nie należą. W Tatry można jechać w kwietniu, może w maju po długim weekendzie. Wtedy jednak chodzić może być niebezpiecznie bo śnieg nadal leży. Można też w październiku i listopadzie, ale tez niebezpiecznie bo śnieg już może być i dzień krótki. Za to ludzi mało.
Komentarz
Koleżanki! Nie drzyjcie papy!
I nie pomogą tu żadne rytualne zaklęcia o zagubionych, nieświadomych panienkach kompensujących sobie brak jakiś mitycznych "prawdziwych mężczyzn" i plujących na istniejący Kościół, bo usilnie pragną jakiegoś "prawdziwie autentycznego".
nie można sprowadzać kobiety do wyglądu! albo czy i jaki i komu rosołek ugotuje.
przeczytaem wpisy wyżej czyli supra i wychynął mi użytkowy patriarchat.
Massakra!
Sylwetka, skóra, twarz i wogóle.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia