Pierwsze ruchy w nowym Sejmie i rządzie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Dla mnie jest to ruina relacji uczeń - nauczyciel, którą ja rozumiem klasycznie, bez pośrednictwa pedagogów, psychologów, przepisów. To żaden problem dostosować się do zasady legalizmu, przeciwnie - będzie to o wiele wygodniejsze. Ale nie chcę pracować w takiej szkole, bo nie sądzę, by ktokolwiek z nas był z niej zadowolony. Z tych samych powodów mam też nadzieję, że współczesny cezaropapizm nie zażąda uregulowania relacji między dziećmi a rodzicami, przy zachowaniu - a jakże - cywilizowanych procedur odwoławczych.
Ja byłbym zadowolony. Prawdopodobnie w dużym stopniu z powodu własnych, mało przyjemnych dościwdczeń z czasów szkolnych. To oczywiście było w zupełnie innych okolicznościach, ale teraz też znam przypadki ewidentnego szykanowania uczniów przez nauczycieli. O jednym wspomniałem.
Dlatego pozostanę przy swojej opinii, że od możliwości odwołania się od decyzji nauczyciela czy nawet całej rady pedagogicznej dużo bardziej demoralizujący jest jej brak. Zarówno na poziomie indywidualnych uczniów jak i całego społeczeństwa.
Ja byłbym zadowolony. Prawdopodobnie w dużym stopniu z powodu własnych, mało przyjemnych dościwdczeń z czasów szkolnych. To oczywiście było w zupełnie innych okolicznościach, ale teraz też znam przypadki ewidentnego szykanowania uczniów przez nauczycieli. O jednym wspomniałem.
Dlatego pozostanę przy swojej opinii, że od możliwości odwołania się od decyzji nauczyciela czy nawet całej rady pedagogicznej dużo bardziej demoralizujący jest jej brak. Zarówno na poziomie indywidualnych uczniów jak i całego społeczeństwa.
Cóż, mogę tylko zagwarantować, że A więc jesteśmy skazani na modle zachodni, z fatalną edukacją publiczną. Szkoły prywatne w Polsce są generalnie gorsze niż publiczne, choć oczywiście w dużych ośrodkach nie brakuje wyjątków. Mimo to jest ich mniej niż na zachodzie, co wynika z poziomu zamożności i wiary w możliwość awansu dzięki wykształceniu. Polskie szkoły wyższe plasują się poza pierwszą setką rankingów. Nie mamy co się łudzić, że na niższych etapach kształcenia będziemy wypadać lepiej. Ergo - zlikwidujmy przynajmniej te okropne gimnazja.
Tak tedy wyjaśnię wprost, bez jaj se robienia.
Otóż, pajdeja to grecka koncepcja wychowywania, że jest nauczyciel-mistrz, ucząco-wychowujący młodzież, i jeden pan o tym książkę napisał:
"Twierdzę z całym przekonaniem, że każdy kto wypowiada się na temat pedagogiki nie znając „Paidei” Wernera Jaegera, tak naprawdę nie wie o czym mówi. Twierdzę ponadto, że każdy wychowawca, pracując bezpośrednio z dziećmi, który nie ma wiedzy na temat zagadnień poruszanych w „Paidei” – mówiąc delikatnie – nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału."
http://www.edukacja-klasyczna.pl/„paideia”-w-jaegera-–-dzielo-ponadczasowe
Otóż, pajdeja to grecka koncepcja wychowywania, że jest nauczyciel-mistrz, ucząco-wychowujący młodzież, i jeden pan o tym książkę napisał:
"Twierdzę z całym przekonaniem, że każdy kto wypowiada się na temat pedagogiki nie znając „Paidei” Wernera Jaegera, tak naprawdę nie wie o czym mówi. Twierdzę ponadto, że każdy wychowawca, pracując bezpośrednio z dziećmi, który nie ma wiedzy na temat zagadnień poruszanych w „Paidei” – mówiąc delikatnie – nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału."
http://www.edukacja-klasyczna.pl/„paideia”-w-jaegera-–-dzielo-ponadczasowe
Pereła. Kolega dokładnie przetrząsa te śmietniki historii.
Pozostaję ultrasceptycznem, choć po prawdzie to wie Kolega szczegółowo, do kiego stopnia wujwiem otem.
Co do doktoratu z ekonomii to jak Kolega zauważył chciał, ale zamiaru nie zrealizował. Ja jak robiłem doktorat to szczerze chciałem robić karierę naukową, a nawet jak najszybciej profesorem belwederskim zostać. Same chęci nie wystarczą. Ambicje należy cenić, ale brak realizmu w samoocenie prowadzi do śmieszności. Zresztą kolega rozum już wyrażał tu wielokrotnie swoją opinię o doktoratach z ekonomii. Co innego gdyby Kazio był prawnikiem. Dopiero to zdaniem niektórych nobilituje.
Jeśli prawdą jest, co napisał Los, że doktoraty na ekonomii wyglądają tak jak Goliszewskiego (choć prywatnie mam wątpliwości), to ja mówię jasno: sama magisterka na państwowej uczelni na prawie wygląda lepiej. A przez prawnika rozumiem osobę po aplikacji / zdanym egzaminie zawodowym, czyli nie tylko z magisterką.
Czemu Kazio nie trzymał się fizyki? Dobre pytanie. W głowie nie siedzę, ale może jakby nauczyciele lepiej zarabiali, to nie szukałby innych posad. A zdaniem Kolegi to chyba pazerne środowisko z przywilejami, chociaż w pewnym momencie się zgubiłem, więc jak coś nie tak, to proszę sprostować. W każdym razie tematu dlaczego ktoś w latach 90. wolał bycie posłem niż nauczycielem trochę nie rozumiem, skoro poseł zarabiał jakieś 10 razy więcej.
Co do nauczycieli to do tego zawodu nie warto iść dla pieniędzy i nikt rozsądny nie idzie z tego głównie powodu. Oprócz powołania są też niepieniężne profity w tym zawodzie. Główny to chyba czas pracy. Jest zdecydowanie krótszy i bardziej elastyczny niż w innych zawodach. To jest zapewne jeden z powodów jego feminizacji. Nauczycielkom znacznie łatwiej pogodzić obowiązki zawodowe i rodzinne niż na przykład lekarkom czy managerkom. Dlaczego więc Kazio tam poszedł, a potem zmienił zdanie ? Nie wiem. Może najpierw miał poczucie misji wychowawczej i postanowienie poświęcenia się rodzinie i wychowaniu wielu własnych dzieci? Co się potem zmieniło ? To mniej ważne od tego kto tego kretyna promował na posła, ważnego posła, a potem premiera.