Co teraz czytacie i co polecacie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kuczyński - Bałkańska pożoga (mniej więcej to samo, ino zwięźlej jest w wybranych rozdziałach tegoż - Krwawiąca Europa)
Gibas-Krzak - Serbsko-albański konflikt o Kosowo w XX wieku
Luković - Konflikt kosowski oczyma Serbów
Waldenberg - Rozbicie Jugosławii
Marszałek - Sojusznicza operacja "Allied Force"
W "Wojnach Zachodu" pod red. Madeja też były rozdziały o interwnecjach w Bośni i Kosowie
Jeszcze wzmiankowane wyżej "Dobij mnie Europo", a tego Bilskiego nie czytałem.
Wiadomo, ktoś się może czepić, że sympatie tego czy innego autora leżą nie tam, gdzie zdaniem oceniacza leżeć powinny. Choć ten zapis autorskich emocji też ma, moim zdaniem, wartość.
Jakbym miał coś polecić, to najbardziej chyba tego Kuczyńskiego Macieja. Primo po pierwsze, że nie leje wody, samo mięcho. Primo po drugie, że dość obiektywny (znaczy się nie oszczędza nikogo).
robię kamingaut
popłakałem się
[dobyło się z turoniowej gardzieli zdławionej wzruszeniem]
fajnie , nie?
;D
uściski
tzn. juz zamowilam "Szpital..."
Szczypiorskim tak się kiedyś brzydziłam, jak dziś Lewandowskim, Bonim czy Tuńczykową. Trudno o większe kanalie. A merytorycznie: przeczytałam kiedyś (stojąc w księgarni) jeden rozdział z jakiejś jego książki. I wystarczyło. Jak mówił, tak i pisał. Ziew i paw! Nie wypada karmić się wyziewami podleców i grafomanów.
w takim razie: Amen!;)
Edit:
literówka "i"
No i takie tam
Mocne
Nie na czasie
Nie z tey epoki, ale nie ramotka (od Rameau, fajnego kompozytora)
Warto
- Ale o czym właściwie to jest?
Wtenczas on się wziął zastanowił głęboko, pomyślał chwilę, po czym rzekł lapidarnie i z uczuciem:
- Napier**lają się!
W rzeczy samey, całość składa się z kojących, pełnych słodyczy opisów, w stylu: Albo: Bądź też: Lebo to: Nie zapominając o tych panach, z czasów Wielkiej Krucjaty Iberyjskiej: Nad tym kawałkiem zadumają się pewnie miłośnicy serialu „24 godziny” (do których sam się zaliczam): No i, żeby nie kończyć horrorową nutą:
Tę Modlitwę Mieczy.
Ale rozumiem, że do zakochania.
Tak na pierwszy rzut oka w internety pozycja w papierze raczej nieosiągalna.
"Krwawiąca Europa" Kuczyńskiego bywa (przynajmniej kiedyś bywała) tam częściej, bo nakład był chyba większy, a treściowo z grubsza pokrywa się, gdy idzie o Bałkany.
Tym bardziej, że jeśli tubylcowie faktycznie mieli kontakt z panem B., to mogli od niego wiedzieć, że w kraju Kościuszki, Pułaskiego, Bema i Bednarczyka pewne formy obywatelskiego zaangażowania mogły być wtenczas nagrodzone 5 latami wczasów na koszt podatnika.
W Krakowie w tamtych czasach bardzo starał się wykazać na tej niwie jeden pułkownik z prokuratury wojskowej (Sienkiewicz mu było? kurcze, już nie pamiętam), takoż esbecja z UOP i WSI.
Heh, równo rok temu gadałem z jednym Chorwatem, przyszło nam na wspominki Starych Dobrych Czasów, no i ten ludź ino pokręcił głową na naszym popieprzonym prawem "antynajemniczym". No bo przecie oni musieliby z marszu zapuszkować samego Antka Gotowinę, za służbę w Legii.
po Jalowieckim (jego polecenie) "Na skraju imperjum"
dziś moje
Karl Dedecius "Europejczyk z Łodzi", sporo przedwojnia, sporo powojnia i Rzeczpospolita wielu narodów
O antysowieckiej partyzantce w "powojennej" Pribałtyce. Solidna dawka wiedzy, ale raczej nie dla bezkrytycznych entuzjastów wychowanych na "Wojnie w lesie" Laara, a już na pewno nie dla zwolenników narracji lukrowanych. Bo przy całym szacunku dla bohaterów, jest też co nieco o sprawach mrocznych.
Człek odruchowo ma sympatię dla maleńkich narodów opierających się sowieckiemu Molochowi, chciałby się z nimi solidaryzować, dokonywać prostych i pozornie oczywistych ekstrapolacji (u nas Żołnierze Wyklęci, u nich Leśni Bracia, zatem kochajmy się!). Ale gdy wejdziemy w szczegóły... Czytając to, czułem nie raz gorzki posmak w gębie.
Dobry pomysł - autor-liberał (w amerykańskim znaczeniu słowa, znaczy się lewak), ze środowiska ostro gardłującego za "prawami obywatelskimi" (do aborcji, do związków jednopłciowych, itd.) i "antydyskryminacyjnymi", nagle odkrywa mało tolerancyjny stosunek swojej politycznej obediencji do społeczności posiadaczy broni palnej. Rusza więc w podtytułową podróż, żeby pogadać sobie z ludźmi. Trzeba przyznać, że potrafi słuchać i przekazywać cudze racje, nawet jeśli się z nimi nie zgadza. Najciekawsze są opisy własnych reakcji na kontakt z bronią, jak zmieniał się jego sposób myślenia i postrzegania otoczenia. Warto przeczytać, nawet jeśli się nie jest pasjonatem oręża (a właściwie - szczególnie wtedy).
https://allegro.pl/maciej-kuczynski-krwawiaca-europa-konflikty-i7460284106.html
Z kolei prawica - nie ta pseudo-, liberalna, ale konserwatywna, uważa, że od zapewnienia bezpieczeństwa jest państwo, a obywatelom należy ufać w ograniczonym stopniu, a już na pewno nie każdemu z ludu. Więc powinna być przeciwko posiadaniu broni przez każdego. W USA to nie wyszło, bo korzenie partii republikańskiej są właśnie klasyczno-liberalne.
Za prawicę wtedy robili demokraci, w połowie ubiegłego wieku partie stopniowo zamieniły się miejscami, ale coś tam zostało.
Stąd takie zgrzyty, że niby tolerancjonizm, a posiadaczy broni to dyskryminujemy.
Owóż pamiętam, jak po stanie stanie wojennym wydawano u nas komplet dzieł Lenina. Ludzie gadali, że podobno cenzura usunęła z nich zdanie: "W wypadku groźby kontrrewolucji należy rozdać broń robotnikom".
Nie wiem, żart to był czy nie żart. Ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że tow. Władimir Iljicz rzeczywiście mógł napisać coś takiego, np. w czasach przed Wielką Wojną, kiedy szwendał się po emigracyjnych salonach i zapalczywie oprotestowywał zamordyzm caratu. Co nie zmienia faktu, że gdy sam dorwał się do władzy, to z nielegalnymi posiadaczami broni nader często gawędził towarzysz Mauzer.
Z tym, że Mr. Baum jako tolerancjonista uderza się tutaj w piersi w imieniu własnego środowiska, przedstawiajac styl tamtejszych debat. Cytuje opinie liberalnej prasy o posiadaczach broni, np.:
- "współwinni morderstwa"
- "niedorzeczna mniejszość półgłówków"
- "kmioty i prostacy lubiący sobie wyobrażać, ze bronią swoich domów przed wyimaginowanymi śniadymi łupieżcami, którzy koniecznie chcą ukraść z ich butwiejących werand zapchlone kanapy"
- "znudzone, niewykształcone, zgorzkniałe, przerażone, źle ubrane, chorobliwie blade, ziejące nienawiścią białe kobiety z przedmieść zapomnianych miast".
Po czym stwierdza całkiem rozsądnie:
"Niewyobrażalne byłyby równie okrutne opinie na temat, powiedzmy, gejów czy czarnoskórych, a jednak jeżdżenie po właścicielach broni w pewnych kręgach uchodziło za dobrą rozrywkę, wręcz za coś słusznego."
Tak więc pan Baum w zasadzie pisze o sprawach orężnych, ale przy okazji odkrywa pogardę żywioną przez współczesną lewicę polityczną wobec ludzi ubogich (te wszystkie kmioty, butwiejące werandy, źle ubrane kobiety itp.). I jest tym faktem, bidula, wstrząśnięty.
Tu przypomniał mi się sławny monolog ZOMO-wca obsewującego strajkującą Stocznię Gdańską:
- Bo te robole to wielkie zagrożenie dla nas, dla PROLETARIATU!
Wyję ze złości. Dwa tomy nie do czytania, tłumaczenie tak straszne, że aż kiszki bolą.W wykonaniu niejakiej Martyny Plisenko. Horror stylistyczny, bełkotliwe zdania. Nawet trudno się domyślić o czym Chesterton pisze. Jest na osłodę jeden tom tłumaczony przez Tadeusza Jana Dehnela. B. dobry.
Wydawca całości: Replika.
Jak może wydawca nie widzieć, że ktoś mu sprzedał gó...To jakaś znajoma kogoś ważnego, ta Plisenko? Bo jak inaczej można było pozwolić na zarżnięcie, ukatrupienie Chestertona?