[Książka] Krysys Kościoła w Polsce -- siostra Bruna
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
...wolno chyba wierzyć :-?
Upierdliwość. Ale ok, poprawię: dla Franciszka kluczowe są dwa aspekty, koniec czasów i walka z antychrystem. Już lepiej ?
Pamiętam forumowe wątki dotyczące współczesnych relacji damsko-męskich i b. delikatnie mówiąc stronniczej postawy instytucji prawno-rodzinnych. Łatwo było tam, będąc "heroldem przekazującym złe wiadomości" ze świata rzeczywistego, a nie wyidealizowanego otrzymać etykietę mizogina.
Ani Boskim Założycielem, który puścił to wszystko na zywioł.
a zresztą...
macham reką
Niepiśmienny był też mój ulubiony Bruder Klaus
A w dupie mam taką troskę.
Strasznie nisko spadliśmy od czasu, kiedy listami mniszki przejęli się papież, cesarz i wielu wiernych. Zrobiliśmy kawał drogi w kierunku Piekła.
Ale oczywiście książki zmieniają rzeczywistość, to było zjawisko najbliższe bombie atomowej zanim powstały bomby atomowe. Biblia, Talmud, manifest komunistyczny, konstytucja USA, pewnie jeszcze kilka takich eksplozji można wymienić.
Innego niż jest, innego niż Go widzimy, nie bedziemy mieli, w naszym krótkim żywocie.
Również innego niz Go nazywamy.
Kosciół to najlepsza rzecz, jaka nam sie trafia .
Prócz milosci.
On, taki jak my upadający , nas podnosi.
I widzi nas, zawsze z nadzieją.
Módlcie sie za biskupów i za swoich kapłanów.
Jak sie bedziecie za nich modlić, to staną sie wam bliscy.
Można też próbować politykować, czy lepsze będzie napisanie książki czy też lepsze będzie nienapisanie książki. A tymczasem najlepiej postępować wg przepisu, jeśli taki przepis istnieje. A tutaj wydaje się, ze istnieje.
Generalnie to mogę pójść dalej z tym wątkiem - kiedy już ostatecznie rozlecą się wszystkie więzy społeczne (a na to się zanosi), centrum jakiegokolwiek życia społecznego będą właśnie parafie. A właściwie to co z nich zostanie, dlatego takie ważne, żeby zostało z nich jak najwięcej.
Teza o nieistnieniu Kościoła w Polsce jednak jest mocno na wyrost. Coś tam jednak jest. Coś się tli.
Szwagierka opowiadała o latach 70-tych w Poznaniu przed wyborem JPII. Pół klasy w liceum niewierząca, pół wierząca, ale regularnie w niedziele do kościoła chodziły tylko dwie osoby.
Nie.
Powiedzcie mi moim mili jaki jest sens krytykować i psioczyć na księży jak ich zaraz nie będzie ? Wasz problem się rozwiąże sam, Kościół się oczyści. Z jakichkolwiek księży.
Nie będzie. Żeby się nie rozpisywać, czeka nas potężny deficyt księży. Jak chcecie pomóc ?
Dziś jest nowy świat, nowe okoliczności. Dotknęliśmy niemal nieba. Dlatego religia nie jest już potrzebna.