Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
500+ nie jest za nic, tylko za posiadanie dziecka, i dla dziecka. Żadni wszyscy, i nie za nic, a za konkretny konkret.
Inna sprawa że 500+ to nie 10 milionów, i pomaga, a nie ustawia życie i pozwala zrezygnować z pracy.
Nawiasem mówiąc byłbym za tym by te 500+ rosło z każdym dzieckiem - np 1000+ na drugie i 2000+ na trzecie (dajmy na to, o liczby się kłócił nie będę), by faktycznie kobieta mogła zrezygnować z pracy, by zostać w domu, jeśli chce - ale nie po to by nie pracować, a po to by pracować na innym, ważniejszym odcinku.
Więc to kompletnie, ale to kompletnie co innego niż danie kupy kasy wszystkim za nic.
Konkretnie zapodal: czy lepiej zeby Papa gadal glupoty i wyciagnal chlopakow z Azowa z ruskiej niewoli, czy niech nie gada glupot a oni zczezna u kacapa?
To właśnie budzi u mnie największe zdziwienie jako trudne do przekonującego wyjaśnienia. Papież jest człowiekiem w podeszłym wieku, swoje przeżył, miał czas pomyśleć. I wymyślił, że samo istnienie narzędzia prowokuje do jego użycia i to do tego stopnia, że gdyby znikło, nikt by do pomysłu wojowania nie wrócił.
Katechizm rzuca tu nieco światła, ale tylko nieco, bo mówi nie o istnieniu broni a o nadmiernym wyścigu zbrojeń - że wzmaga głód, hamuje rozwój, skąd rosnące ryzyko przemocy i wojen:
Kacap po turecku to rzeźnik https://translate.google.pl/?sl=pl&tl=tr&text=rzeźnik&op=translate
Gdyby Ukraina była dobrze uzbrojona od początku wojny, prawdopodobnie w ogóle by jej nie było (wojny znaczy się).
Gdy się to weżmie pod uwagę pewne sprawy wyglądają inaczej niż z naszego punku widzenia.
Inna sprawa co przyczyną a co skutkiem, ale to inny temat. W każdym razie ludzie się sami nie wychowają, tylko dlatego że dostaną pieniądze. To nie kwestia pogody i namiotu. Fawele to siedlisko przestępczości, narkotyków, przemocy, itp. No i bardzo niebezpieczne miejsce do mieszkania - często budowane w korycie rzeki w momencie minimalnego stanu wody, albo w ogóle okresowego wyschnięcia - potem różnie bywa z nimi jak poziom wody wzrasta do maksymalnych stanów.
O sraniu na wydmach piszą czy mówią głównie lemingi, i to te głupsze (jakby lemingi nie były głupie z definicji). Tym niemniej jest to nic więcej jak pogarda dla "motłochu" (to ich określenie, nie moje), który dorwał się do socjalu "za nic" i robi bydło jak menel w salonie.
Prawda jest zgoła inna - po pierwsze w Polsce biedni ludzie co po raz pierwszy wyjechali na wakacje po pierwsze wcale nie stanowią aż tak wielkiej grupy jak twierdzą lemingi, po drugie to sranie na wydmach ma taką wartość jak wynurzenia Szczura o tym że Polska ma zapijaczoną twarz jakiegoś menela którego widział gdzieś tam, po czym sam po pijaku potrącił motocyklistę i spierdolił z miejsca wypadku, a się zatrzymał dopiero jak go poszkodowany dogonił i poinformował, że wszystko ma nagrane.
Mój komentarz o biedzie i fawelach nie ma nic z pogardy a raczej obserwacji socjologicznej. Jestem wielkim zwolennikiem 500+, ale to diametralnie co innego niż "każdemu po milionie". I sarkastyczne powtarzanie hasła leminżerii nie ma tu kompletnie zastosowania.
Uważam to za podtwierdzenie przysłowia "każdy głupi ma swój rozum", a na pewno "każdy ubogi..."
To kasa po pierwsze za coś, a po drugie na coś. A po trzecie - obojętnie jak kto jest biedny, nie jest to kasa od której się przewróci w głowie. Nawiasem mowiąc, gdyby była dwa lub trzy razy większa - też ciężko by się w głowie przewróciło od niej.
by Karl Marx
Po prostu - danie całej ludożerce po melonie na króciutką chwilę spowoduje zmniejszenie przewagi, jaką mają bogaci nad biednymi, i wykorzystują ją oczywiście, by nic się nie mogło zmienić. Jasne, że większość ludożerki wykorzysta tę kasę na wódę i dziwki, ale być może kilku zechce, by coś się jednak zmieniło.