Kościół w czasach Zarazy - wątek eschatologiczno - apokaliptyczny
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
byłby despekt dla abpa, gdyby przyszedł z własną szklanką i herbatą
Przeciwników to ma się w innych partiach, we własnej ma się wrogów.
Kolejne generalizowanie i szufladkowanie z tzw. dupy.
Biali są lepszymi koszykarzami.
No tak, przecież Stockton, Eaton i Bird są (byli) Biali.
A Murdelio, Romeck, też są tradsami a jakoś do szurii się nie zapisali.
Nieprzypadkowo Konfederacja zbiera te wszystkie szurostwa pod jednym parasolem, tradsizm może mieć dokładnie te same podstawy co mikkizm, na przykład.
Uwaga techniczna: Termin "tradycjonalizm" jest nieprawidłowy, gdyż tradycjonalizm to herezja, potępiona przez Kościół ze sto lat temu.
Tradycyjna wiara, Makiaweliczna polityka, Dekadenckie obyczaje.
No ja też najlepiej czuję się na mszy trydenckiej i lubię śpiewać bez akapela jak Jerycho, ale wychowałem się na wsiowym NOM-ie i tam też się dobrze czuję, tylko z gitarą i scholek wyrosłem.
Co to środowiska - to różnie się zdarza, ale większość to porządne, pobożne rodziny wielodzietne, sporo powołań jak na wciąż niewielkie środowisko. W kraju św. Ludwika to circa co trzeci kleryk to trads. Przypuszczam, że w Polsce środowisko nadal będzie rosło w siłę, a przyciąga - to co od wieków - prawda, dobro, piękno, łacina. Poważny, wymagający katolicyzm, stare/ponadczasowe katechizmy, pieśni. Msza - sacrum - bez różnych udziwnień od muzyki, przez ministrantki i komunii św. na rękę.
Jeśli chodzi o NOM, to osobiście też uczęszczam, ale zmiany moim zdaniem nie idą we właściwym kierunku.
Z tego co się orientuje to Prymas Tysiąclecia zmiany posoborowe wprowadzał powoli. Sam jeszcze pamiętam mszę w NOM u babci Stasi. Gdy ksiądz po rozdaniu Komunii św. wracał to klękali wszyscy, nawet ci w stanie grzechu ciężkiego. Podobnie jak byłem na Wielkim Piątku u Serbów Łużyckich w sanktuarium w Różancie, to pomimo ww zmian (ministrantki w butach Nike, Komunia św. na rękę) czuć było jednak sacrum. Teraz nawet w naszcyh wioskach bywa inaczej, a pandemia przyspieszyła jeszcze zmiany w "zachodnim stylu". Liczba powołań "NOM"-owych spada w zastraszającym tempie. Byłem nawet na chrzcinach NEO, co było dość trudnym przeżyciem (teraz - m.in. w związku z przyspieszonym pochodem rewolucji - inaczej oceniam to środowisko).
Co robić? Myślę, że to co zawsze od wieków - miłość, modlitwa (w tym zwłaszcza różaniec i koronka), sakramenty, sakramentalia (woda święcona wyegzorcyzmowana, szkaplerz) pokora, pokuta, cicha codzienna praca wokół 4 kluczowych spraw życia (wg m.in. św. Józefa Marii Escrivy) -
1) Bóg,
2) Rodzina,
3) Praca i - jak starczy czasu -
4) życie społeczne.
We wszystkim stale prosić o pomoc NMP - np. z Częstochowy, Leśniowa, z Różanta, Gietrzwałdu, Swarzewa, Ostrej Bramy, Ludźmierza, długo można wymieniać
Pulchra est nostra Fidem Catholica, pulchra est nostra Polonia.
Msza piękna i godna, owszem, ale nie rokuję przyciągania tłumów dopóki pozostaje zamknięta w swoistym rezerwacie (a jeśli chodzi o tradsów najbardziej, że tak powiem, "w łączności", to rozkoszne godziny celebracji też wiernych nie przyciągną - tak tak, wiem, true katolik nie zwraca uwagi na takie drobiazgi etc., ale jednak wielu ludzi ma coś do zrobienia, rozmaite obowiązki stanu, i niestety jednak też musi sobie ten plan dnia ułożyć).
(Piszę o sobie, małej żonce i synku2. Pięć lat z rzędu, potem coraz rzadziej i koniec.)