Ziemniak jest po tamtej stronie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ale niech to będzie mit ze wszystkimi wielkimi Polakami, co o Polskę walczyli. Jakoś tam rozumiem pianę Ziemniakiewicza na Bandytę spod Bezdan, a nawet nie na samego Bandytę, co na jego bezrozumny kult. Zresztą, sam Piłsudski to przewidział:
A co do mody na obrzygiwanie XX-lecia międzywojennego, to nie jest nic nowego, to powtórka z peerelu propagowana przez polskojęzycznych kacapów, którym Piłsudski do siech por stoi kością w gardle.
Ale dziś? Mieszkaniec miasta? Obyty, wykształcony i nawet niegłupi? Przecież pismo wymyślono głównie po to, by mówić do ludzi nie patrząc im w oczy. By lepiej kłamać.
Jak można być tak nierozsądnym, by wierzyć w słowo pisane?
Szacunek z kultem się wręcz wykluczają.Szacunek opiera na się na faktach - dokonaniach i wymaga uprzedniej oceny faktów. Kult wyklucza ocenę. Szacunek wręcz jej się domaga. Patriotyzm wręcz wymaga refleksji nad przeszłością, a więc oceny głównych aktorów.Nie bardzo rozumiem dlaczego ocena aktorów międzywojnia jest nazywana pluciem na międzywojnie. A jeszcze bardziej nie rozumiem dlaczego ocena Piłsudskego i sanacji jest pluciem, ale już endecji czy ludowców nie jest.
Na marginesie - ja akurat mam pewien tytuł do takich ocen bo ostra dyskusja i spór na ten temat w mojej rodzinie zaczął się długo przed moim urodzeniem już w międzywojniu. Rodzina mamy to byli piłsudczycy, a taty endecy - obie aktywne politycznie.
Aha bym zapomniał o ryzyku. Co Koleżeństwo wie o ryzyku ponoszonym przez rozmówców? Nic Koleżeństwo nie wie więc niech się nie wypowiada. To że Piłsudski ponosił ryzyko czy Jarkacz albo Minister Macierewicz ponosili ryzyko nie oznacza że mój dziadek endek ryzyka nie ponosił. Walka w Powstaniu Warszawskim, Buchenwald i powrót do komunistycznej Polski z Anglii wymagał pewnego hartu i podjęcia ryzyka. Nie wiem czy Minister Macierewicz ponosił i ponosi większe. A mój ojciec za Solidarność zapłacił wywaleniem w pracy, tułaniem się po obcych miastach przez 10 lat i przedwczesną śmiercią w dużej mierze ze zgryzoty. Nie był wielbicielem Piłsudskiego, ale Polskę kochał i ryzykował dla niej. Moje ryzyka są śmiechu warte wobec ich ryzyk, ale jakieś tam też były. Irytują mnie ci nowi bohaterowie co podobno tak strasznie ryzykują i żądają ode mnie pokłonów. Do furii doprowadzają mnie ich wyznawcy.
Kiedyś spytano Zygmunta Kałużyńskiego co mu przeszkadza, że Hemingway dostał Nobla, bo tak napisał. Kałużyński odpowiedział: "bo z czegoś trzeba żyć".
Nie wiem na ile historia prawdziwa, ale mentalność Ziemniaka oddaje na pewno. I Zychowicza i innych takich. Postawić tezę, którą wkurwi pół Polski, a najlepiej całą. I niech się organizują listy oburzenia, niech ludzie sobie skaczą do gardeł, a ciągle pojawia się jedno i to samo nazwisko. I o to chodzi.
Gdyby nie Obłęd - w życiu bym nie wiedział kto to Zychowicz. Nie, nie czytałem i nie zamierzam. Ale teraz jak słyszę "przeczytaj obłęd" to już wiem z kim mam do czynienia. Jeśli się w ten sposób zarabia na życie, to już zrozumieć łatwiej. Choć również łatwiej w ten sposób zrozumieć określenie, przepraszam za francuski, "dziennikurwa". Hje hje:)
Kolega, ujmując to subtelnie, duby smalone bredzi i rozumowi bluźni. Tyle.
Pisudskorealizm, ba nawet piłsudskosceptycyzm, a już na pewno sanacjosceptycyzm nie musi mieć niczego wspólnego z "obrzygiwaniem XX-lecia międzywojennego". Nurt krytyczny w historiografii i refleksji nad historią być musi, bo bez tego nie ma Polski, mówiąc górnolotnie, a mówiąc kolokwialnie - nie warto oszukiwać siebie samego.
Przecież krytycyzm wobec Piłsudskiego, i to głęboki, cechował w zasadzie całą polską scenę polityczną - od endecji, poprzez ludowców aż po socjalistów. Jedynie "apolityczne" towarzystwa budowniczych dróg i mostów w rodzaju "Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem" były za. Zresztą, se Koleżanka przeczyta tę nazwę: BBWR i pomyśli, nu, nie róbmy polityki, nie bawmy się w partyjniactwo, a jedynie współpracujmy z rządem. Myśli Koleżanka, że to taki żart? Nie, to właśnie sanacja, formacja o wadach tak głębokich że ober-sanator Walery Sławek palnął se z wrażenia w łeb.
A jeśli o dziadkach mowa to tak, dziadek mojej żony pokończył studia w szkole handlowej i nigdzie nie mógł znaleźć pracy, bo był endekiem. A mój osobisty znajomy był dyrektorem fabryki kolejowej w Bydgoszczy i się zgłosił po zamówienia rządowe - poprosili go o cztery lawety czołgowe z dostawą w 1942. Tak więc, tak. (Info dla losu: mówili mi osobiście, nie pisali.)
Nigdy nie byłem takim piłsudczykiem jak w latach 80., kiedy to każde szczekanie nauczycielki na Marszałka zbywałem w duchu: "Kłam, komunistko, kłam!", ale dziś widzę sprawy z pewnym zniuansowaniem.
Wiemy bez pomocy i udziału Ziemkiewicza.
Za rozmyślne, publiczne, nieumiarkowane sranie na mit, w chwili największego nagromadzenia oglądających i tylko po to żeby gwiazda kartoflana miała z tego większy glanc - należy się ostracyzm. Powieki.
Ignac, upraszczasz rzeczywistość tamtych czasów. Zewsząd krytykowana sanacja vs druga strona, którą tak naprawdę Polacy kochali, ale Piłsudski ich gnębił. Wcale tak nie było. A z resztą, historycy PiSowi też taką kiedyś laurkę wystawią, krytyka będzie totalna i udowadnianie, że całe społeczeństwo właściwie było na nie i wszystko zrobili źle. Tak to już bywa. Pozytywne jest jednak to, że Polacy już na noendecję się nie nabiorą, a może jeżeli nawet, to środowisko narodowców jest tak mizerne, że nie ma mowy o czymkolwiek poważnym, I dobrze.
Jedna tylko uwaga - nie ma chyba postaci bardziej zakłamanej. To co o Dmowskim piszą jego wrogowie i jego niby zwolennicy z Ziemniakiem na czele to jest diametralne zaprzeczenie tego, co sam Dmowski pisał.
Natomiast warto na ówczesne spory patrzeć z dystansem sporym, bo nie bardzo wiem, co jest jeszcze w nich aktualne. Ale trochę rozumiem konieczność wbijania słupków "Tu, kurde, byłem, nie?"
Natomiast teraz, niektóre ludziki, od dobrych paru lat walą w sanację i Piłsudskiego, faktycznie, jak komuniści za PRL. No na to nie ma zgody.
@Szturmowiec; jeśli uważasz, że uprawiam "nierozumny kult" - nic na to nie poradzę i nie będę z tym dyskutować. Nurt krytyczny, kariery Nikodemów Dyzmów poznałam, przeczytałam nawet pamiętnik żony sanacyjnego oficera (pisany na wywózce w ZSRR) - nie podobał misię. Noji co? Mam na tej podstawie publikować w Swięto Niepodległości felietony o wujowym Dziadku? Małość - delikatnie mówiąc- przemawia przez RAZa. Btw. właścicielem papierni pod Bydgoszczą (chyba największej w Polsce) był dziadek moich znajomych, endek zresztą. Mój skromny dziadek, endek, przepracował całe XX-lecie w prowincjonalnym magistracie. Co nam da taka wyliczanka? Przecież nie o to chodzi.
oczywiście
A może lepiej w dziale Humer?