Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Pisali o tym m.in. św Alfons Liguori, św Ludwik Grignion de Montford i inni.
Ale tym bardziej mu kibicuję właśnie dlatego - no bo nie z uwagi na to, że repra pięknie gra
Ale... czy podobny nie jest Fernando Santos? Chodzi mi o typ człowieka, prócz tego też katol, też żaden samiec alfa.
A sukcesy ma duże, ale zanim nie objął reprezentacji Portugalii nie były one aż tak spektakularne - wiadomo że większe od Czesia, ale też pracował na innym materiale.
Być może jednak nie był poddany takiej presji jak Czesio - jak pisałem w Polsce polskiego trenera który nie wygląda jak Nawałka i nie mówi jak Engel, po prostu się nienawidzi z założenia, niezależnie od wyników. Tak było z Janasem i to zanim pojechaliśmy na Mundial, tak było z Brzęczkiem (celowo tych dwóch, bo wyniki oni mieli). Dla odmiany Benhauer i Sousa musieli się kompletnie wysypać zanim przestano bić przed nimi czołem.
Tak czy inaczej - imho Czesiowi jego wiara i ignorowanie przesądów raczej pomoże niż przeszkodzi w osiąganiu sukcesów. W to że będą pod nim kopać dołki - ani przez chwilę nie wątpię. W to że sukces przy jego cechach jest możliwy - też nie wątpię, acz zdaje sobie sprawę że one nie pomagają.
Domowy Kościół powstał w 1973 r. Pierwsza wakacyjna oaza odbyła się w tym roku w Krościenku nad Dunajcem. W tym samym roku ks. Blachnicki utworzył pierwszy krąg rodzin w Lublinie. W 1974 roku było już 36 kręgów.
Działa przy parafiach. Rodziny Domowego Kościoła spotykają się w tzw. kręgach (liczących od 4 do 7 małżeństw) w jednym z ich domów. Jedno z małżeństw staje się parą animatorską. Nad spotkaniami czuwa ksiądz moderator. W formacji małżeństw ważne są rekolekcje.
Główne założenia:
dowartościowanie miłości małżeńskiej
rodzina jako Kościół domowy
rodzina jako katechumenat
rodzina jako wspólnota[2].
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Domowy_Kościół
Zezwala się przenieś dzie trzeba.
Ale Dania była beznadziejna
Stąd zresztą w późniejszych typerach (aż do tego z mundialu 2018 r., który był jednym z ostatnich), aby przeciwdziałać takiemu zjawisku (określanemu jako "typowanie systemowe") zaczęto większą proporcję punktów przyznawać za trafienie dokładnego wyniku niż ogólnego kierunku, żeby ci, którzy traktują typera jako zabawę nt. piłki wygrali z tymi, którzy traktują ją jako zabawę nt. statystyki.
Ale i to można było strollować, co zresztą sam, w jakimś zakresie, często robiłem. Np. w LM nieprawdopodobnie dużo punktów przyznawano za ... dokładne wytypowanie wyniku dogrywki. I karnych. Dogrywki bardzo często kończą się 0:0 (z dość oczywistych względów sportowych, nie rozwijam, żeby nie tracić wątku). Ale w którym meczu będzie dogrywka? Więc ja obstawiałem możliwie najwięcej dogrywek, bo miałem większą szansę trafić w tą, która będzie, a jak już trafiłem, to zgarniałem punktów tyle, co np. za trzy dokładnie wytypowane inne mecze czy coś. Jednocześnie dużo nie traciłem na źle wytypowanych dogrywkach, bo np. na dogrywkę trzeba było 2:1, padło 1:0, to zgarniałem część punktów za ogólny kierunek, tyle samo ile bym dostał za 3:1, 3:2 itd.
W typerze za mundial 2018 r. byłem drugi czy coś, bez obstawienia ćwierćfinału, bo na wakacjach nie miałem cały czas wygodnego netu. Myślę, że co najmniej w takim samym stopniu było to efektem opanowania systemu typerów, co znajomości piłki. No i jak to w grach losowych, szczęścia.
Więc, wracając do tej perfekcyjnej analizy buków - wystarczy umieć liczyć i wziąć możliwie najprostsze dane statystyczne o poziomie zespołów.
👣
🐾
🐾
faktycznie, przesądy Nawałki robią wrażenie, nie znałem tego, bo jak już wiele razy pisałem, raczej ignoruję newsy "z życia piłkarzy / trenerów". Ale i tak autor artykułu trochę namieszał, mianowicie co najmniej 3 kategorie:
- minimalne standardy dla współpracowników,
- nawyki,
- faktyczne przesądy,
(- być może ostra mizoginia, z której jedyną ucieczką było pokazanie jej jako przesąd - to poniekąd znak czasów)
Minimalne standardy, typu jak chcesz pracować u dentysty to sam myj zęby, albo jak sprzedajesz garnitury to nie łaź do pracy w wymiętym swetrze są bardzo ok, w tej kategorii dałbym to wymaganie ćwiczeń fizycznych od sztabu i dbanie o to, żeby życie prywatne nie rozpraszało. Druga rzecz to nawyki, np. lubi tą trawę 26 mm, to też jest ok. Ja powiem tak, nie jestem przesądny, ale miałem parę nawyków przedegzaminacyjnych. Nie uważałem, że one przynoszą mi szczęście, uważałem, że mnie dobrze nastrajają, że ja się wtedy czuję bardziej w formie. Chodzi głównie, choć nie tylko, o słuchanie odpowiedniej muzyki (i zwłaszcza niesłuchanie nieodpowiedniej), niejedzenie niestrawnych potraw itd. Jak ktoś ma ulubioną herbatkę przed snem i jak jej nie wypije, to mu będzie jej brakować - to niech ją wypije, to poprawi jego spokój, ograniczy rozproszenie typu "gdzie moja herbatka" itd.
Natomiast 90 rowerów, okrągłe stoliki, taki sam układ przy kawie to już coś jest nie tak pod kopułą.
Ale baba za kółkiem to mogła być jakaś uwaga typu "co baba będzie prowadzić autokar, jak to baba? kobiety na traktory hehehe?" i jakąś formą wyjścia z niepoprawnej politycznie uwagi mogło być pójście w zabobon. Nie wiem jak było, bo nie było mnie tam, ale tak coś to sobie wyobrażam.
Ileż można czekać...
Rozwiązać ten burdel!
Ale przeszli, hehe.
👣
🐾
🐾
A na wielki mecz się jeszcze doczekamy.
Bardziej to Meksyk przegrał awans z grupy niż myśmy go wywalczyli.