Nie ma wątpliwości, że PAD odpowiada na potężne zapotrzebowanie znaczącej częsci elit związanych z dobrą zmianą- tej części, dla której tzw. IIIRP jest państwem polskim a konstytucja Kwaśniewskiego- konstytucją państwa polskiego. Sposób, w jaki działa od 2015 roku PiS jest dla nich na dłuższą metę nie do przyjęcia. To nie ilega dla mnie wątpliwości.
Czy rękami PAD Kaczyński postanowił wyhamować walec dobrej zmiany bez strat dla własnego wizerunku "jastrzębia"? Trudno mi w to uwierzyć, ale też nie raz potrafił nas już zaskoczyć.
To się pewnie nadaje na osobny wątek: Czy Polska potrzebuje Prezydenta? Jeśli tak to jak usytuowanego w strukturach władzy?
Z pewnością obecnie jest usytuowany fatalnie co czasem paraliżuje państwo i czyni cały układ władzy mało czytelnym i niefunkcjonalnym. Powiadacie że to "konstytucja Kwaśniewskiego" stworzona właśnie po to aby państwo paraliżować, a szczególnie paraliżować reformy i rozliczenia komuchów i esbecji. No zgoda, widzi to Prezydent Duda i ogłasza inicjatywę referendum konstytucyjnego. Jednak i to się twardemu PiSowi nie podoba. Co więc ma zrobić ? Powiesić się? Zamknąć się na strychu do końca kadencji czy może wyjechać do Juraty i nie odpowiadać na telefony oraz zostawić z pięćset kartek z podpisem in blanco u posła Suskiego? No i pewnie powinien zabrać ze sobą irytującą Kancelarię z ministrem Szczerskim i szefem BBN Solochem, aby nie drażnili zasłużonych działaczy partii rządzącej.
Kraje sterowne i silne mają jeden ośrodek władzy wykonawczej. USA i Francja mają Prezydenta o bardzo dużej władzy. We Francji jest Premier ale de facto to nominat i podwładny Prezydenta. To samo w Rosji, gdzie jednak prawdziwa struktura władzy jest niejawna i oparta na KGB. W Niemczech rządzi Kanclerz,a Prezydent ma funkcje dekoracyjne. Podział władzy wykonawczej nie ma nic wspólnego nawet z osławionym trójpodziałem władz. Osłabia władzę wykonawczą. Osłabia również władzę ustawodawczą - vide prezydenckie weta. Osłabia ją dodatkowo oprócz zawłaszczenia części władzy ustawodawczej przez różne sądy. Tak więc w Polsce oprócz ukrócenia samowoli sądów i przywrócenia kontroli społecznej nad nimi konieczne jest wzmocnienie władzy wykonawczej poprzez likwidację jej podziału. Można to zrobić na dwa skrajne sposoby. Można pójść w kierunku niemieckim i pozbawić Prezydenta nawet obecnych okrojonych uprawnień i uczynić go dekoracją. Moim zdaniem wtedy lepiej zlikwidować tę funkcję. To automatycznie wzmocni rząd i Premiera. To również wzmocni Sejm i Senat. Można też pójść w druga stronę - w kierunku systemu prezydenckiego, a więc uczynić go bezpośrednio szefem administracji rządowej lub też podporządkować mu rząd z Premierem. Pewnie Prezydent Duda będzie optował za systemem prezydenckim. Może Jarkacz zaś za systemem kanclerskim. W gruncie rzeczy na jedno wyjdzie. Istota zmiany będzie w szczegółach stosunku z władzą sądowniczą i w osobie na czele władzy wykonawczej. Z pewnością w systemie kanclerskim Jarkacz mógłby zostać kanclerzem i nawet negatywny elektorat by mu w tym nie przeszkodził. Niestety na to juź za późno - nie zdąży przed późną emeryturą. Chyba że rachuba jest na wygranie wyborów parlamentarnych z większością konstytucyjna i ekspresową zmianę Konstytucji przed Prezydenckimi. Jeśli tak to trzeba wszystkich ugotować zawczasu - Dudę, Szydło i Morawieckiego.
Rozumiem ale mając do wyboru system hitlerowski i masonski wolę masonski i chyba większość Polaków tez lubi wybory bezpośrednie Prezydenta skoro frekwencja jest najwyższa. Ale jowy w dwóch turach do parlamentu to patologia.
Ta przesadna dbałość o czystość szeregów strasznie mnie razi. Z niej wynikają ciągłe zarzuty i szydera w stosunku do rzekomo "siedzących okrakiem na barykadzie". To bardzo wygodne siekiery do walki wewnętrznej w każdym obozie - tak Dobrej Zmiany jak i Zgniłej Magdalenki. Ich użycie promuje i wysuwa na czoło radykałów i karierowiczów niekoniecznie reprezentujących choćby zadowalający poziom umysłowy, zawodowy i moralny. Oczywiście służy to eliminacji nie tyle wrogów i szkodników co zdolniejszych, myślących i bardziej prostolinijnych konkurentów wewnętrznych. Jak słucham tych szyderstw o siedzeniu okrakiem to mam ochotę rozwalić tę barykadę i bojowców kryjących się po obu jej stronach rozpędzić na cztery wiatry. Oczywiście sam razem z podobnymi mnie nie mogę prawie nic. Może jednak się zdarzyć że zniecierpliwiony zdecyduję się jednak na zaangażowanie się i poparcie hybrydy typu K'15.
Wraca sprawa ewentualnego odtajnienia aneksu do raportu o likwidacji WSI. Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla TVN24 stwierdził, że ta kwestia nie jest obecnie najważniejszą sprawą dla Polaków.
Napisał Dziennik Gazeta Prawna, więc robi się coraz bardziej ciekawie123. Bo o ile vetowanie i nominacje jeszcze byłem w stanie zrozumieć, o tyle tej postawy to już tak nie za bardzo.
Wraca sprawa ewentualnego odtajnienia aneksu do raportu o likwidacji WSI. Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla TVN24 stwierdził, że ta kwestia nie jest obecnie najważniejszą sprawą dla Polaków.
Napisał Dziennik Gazeta Prawna, więc robi się coraz bardziej ciekawie123. Bo o ile vetowanie i nominacje jeszcze byłem w stanie zrozumieć, o tyle tej postawy to już tak nie za bardzo.
Pytanie jest proste: kto z prominentów Dobrej Zmiany i to tych starych - jeszcze z poprzednich rządów, a najpewniej z początków III RP był (jest?) współpracownikiem WSI i jej spadkobierców?
A może w tej kwestii należałoby (np. na spotkaniach autorskich itp.) pytać tych współautorów aneksu, którzy nie pełnią funkcji "tajnych" (SKW, SWW)- czyli np. lasandrystycznego historyka...
Na marginesie: gdyby aneks był do kitu i Prezydent rzeczywiście pełen złej woli walczył z Ministrem Macierewiczem to chyba by nie ukrywał tego aneksu narażając się dodatkowo na ataki wyborców - miłośników Ministra Macierewicza.
Pemta. Mięsie wydaje, że nie masz tu żadnej ustawki, a za to idzie na wojnę atomową między Panem Prezydentem i ZZ Top.
Wieszczę też, że Pan Prezydent pójdzie za cioskiem w sprawie swojej inicjatywnej inicjatywy konstytuującej nową konstytutę. I że - tu uwaga - z pewnością będzie to projekt sprowadzający instytucję prezydenta do podpisywania tego co mu Suski każe, hue hue huehuehue!
No to być może pod warunkiem jednak że: 1. Jest to misterna ustawka uzgodniona z PJK w celu eliminacji ZZ Top (rozumiem ze ziobryści i pan Mateusz? A może co inne bo nie nadążam za błyskotliwą myślą Koleżeństwa i anglosaskim zwyczajem określania czego się da skrótami?). 2. Likwidacja lub marginalizacja urzędu Prezydenta ma umożliwić Prezydentowi Dudzie rezygnację z ubiegania się o reelekcje i staniecie na czele Dobrej Zmiany, a przynajmniej zawalczenie o tę pozycję. Możliwe jest oczywiście równoczesne wystąpienie 1 i 2.
Po wetach Andrzeja Dudy pojawiły się pytania, w co gra prezydent. Czy to budowanie własnej pozycji, własnego ugrupowania, chęć wybicia się na niezależność?
Pan prezydent nie gra na szachownicy partyjnej. Nie można do niego stosować logiki partyjnej. Wątpliwości prezydenta dotyczyły treści ustaw, sposobu ich procedowania oraz tego, że nie były z nim konsultowane. Wynikały też z jego poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo i spokój w Polsce. Celem pana prezydenta nie było wywołanie jakichkolwiek skutków na scenie partyjnej. Ale jeśli jego decyzja przeorganizuje w jakiś sposób relacje w ramach obozu dobrej zmiany, to będzie to raczej niezamierzona konsekwencja, a nie świadomie realizowany cel pana prezydenta.
Ale te wydarzenia układają się w pewną całość. Z jednej strony weto, z drugiej coraz ostrzejsze działania w relacjach z MON, a do tego jeszcze kilka nowych inicjatyw ustawodawczych. Pan prezydent chce podkreślić swoją pozycję?
Drugi rok prezydentury Andrzeja Dudy był rokiem dużej aktywności politycznej prezydenta. Wiele rzeczy, które wydarzyły się w tym roku – od wyboru Polski do Rady Bezpieczeństwa ONZ, szczytu Trójmorza i wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie po sprawy reformy sądownictwa i inicjatywy związanej z referendum konstytucyjnym – pokazuje, że prezydent aktywnie kształtuje politykę w Polsce. Z każdym miesiącem coraz więcej wydarzeń politycznych w naszym kraju wiąże się z inicjatywami lub decyzjami politycznymi pana prezydenta.
To widać też w geografii inicjatyw społecznych. Gdy ktoś apeluje o podjęcie ważnych decyzji politycznych, to idzie albo pod Sejm, gdzie biegnie proces legislacyjny, albo pod Pałac Prezydencki, gdzie podejmowane są decyzje o ostatecznym kształcie reform w Polsce. To pokazuje, jak ludzie widzą realne ośrodki władzy w Polsce.
A jeśli mowa o ludziach. Polacy dobrze ocenili decyzję o dwóch wetach. Niezadowolona jest jednak z niej część wyborców PiS. Elektorat prawicy jest tu podzielony.
Oczywiście różne środowiska mają prawo do różnej oceny. Ale to tylko dowodzi, że prezydent nie kalkulował, jak zostanie oceniona w poszczególnych częściach elektoratu jego decyzja, ale działał w sposób zgodny z wymogami stawianymi przez konstytucję urzędowi prezydenckiemu. Jeśli ponad trzy czwarte Polaków dobrze oceniło tę decyzję, to znaczy, że prezydent dobrze odczytał oczekiwania społeczne, a nie oczekiwania poszczególnych partii czy ich elektoratów. Podobnie było, gdy ratyfikowano traktat lizboński. Ta decyzja spotkała się wtedy z ostrą krytyką ze strony części środowisk prawicowych, nawet w kierunku rozłamu. Ale z czasem przyszła refleksja nad długoterminowymi skutkami tych decyzji i oceny się zmieniły. Jestem przekonany, że tak samo będzie w tym przypadku.
Andrzej Duda przypomniał ostatnio przegraną PiS w 2007 roku i jego podział z 2011 roku. To dobra rada czy groźba?
Nie. Po prostu prezydent wyciąga właściwe wnioski z przeszłości. Historia pokazuje, że przesadne ambicje prowadzą do porażki. Polacy nagradzają tych, którzy potrafią być ponad dzielącymi sprawami, szukać czegoś, co łączy. Jeśli będziemy kroczyć tymi ścieżkami, które prowadzą wysoko, dojdziemy na szczyt, ale gdy zboczymy z tej drogi, czeka nas przepaść.
Czy Andrzej Duda już zdecydował o tym, czy wystartuje w 2020 roku?
Andrzej Duda został prezydentem, ponieważ zaufały mu miliony Polaków oczekujących dobrej zmiany w Polsce. I w swoich działaniach pan prezydent kieruje się wypełnianiem swojego wyborczego zobowiązania wobec Polaków. Do wyborów prezydenckich zostały jeszcze blisko trzy lata, więc na decyzję w tej sprawie przyjdzie jeszcze czas. Na pewno kluczowy wpływ będą tu miały oczekiwania samych Polaków. Prezydent powiedział zresztą wyraźnie, że, jeśli Polacy będą chcieli przedłużenia jego misji, to ponownie weźmie udział w wyborach.
Andrzej Duda przypomniał ostatnio przegraną PiS w 2007 roku i jego podział z 2011 roku. To dobra rada czy groźba? Nie. Po prostu prezydent wyciąga właściwe wnioski z przeszłości. Historia pokazuje, że przesadne ambicje prowadzą do porażki. Polacy nagradzają tych, którzy potrafią być ponad dzielącymi sprawami, szukać czegoś, co łączy.
Przyczyną porażki w 2007 roku nie były przesadne ambicje.
Polacy nagradzają tych, którzy potrafią być ponad dzielącymi sprawami, szukać czegoś, co łączy.
Gadka szmatka, bez cienia dowodu lub chociażby ogólnego uzasadnienia..
Ten wyświechtany slogan pojawia się na ustach wszystkich rządzicieli ostatnich 28 lat, zawsze w kontrze do czynów.
Ba! Już Gierek dostrzegał i troszczył się o jedność Polaków, powołując FJN. Potem WRONA walczyła z dzieleniem rodaków - wprowadzając stan wojenny. Kulminacją miłości wzajemnej i szukania tego co łączy był Okragły Stół.
Nieomal całą wypowiedź Szczerskiego można wziąć za dobrą monetę i przyklasnąć za koncyliacyjność, gdyby nie pewien mały fragment:
Na pytanie czy prezydent buduje właśną pozycję i chce wybić się na niezależność Szczerski stwierdził, że „prezydent nie gra na szachownicy partyjnej”.
Można było zrobić unik, odpowiedzieć na milion sposobów, a wybrano powyższe słowa. Oczywiście prezydent gra na szachownicy partyjnej, która ma przywrócić Polskę. Dudy nie namaścili wyborcy z obu stron frontu, tylko jest ważnym żołnierzem w ramach jednej armii, która zrobiła zeń oficera. Jemu wydaje się, że będzie dobrym naczelnikiem ponad wszystkimi walczącymi obozami, że za sprawą powściągliwości pokochają go nie tylko właśni piłsudczycy ale również endecja i bolszewicy z KPP. Aberracja.
Skoro Szczerski uznał za stosowne podkreślić niezależność prezydenta, w sytuacji gdy niezależność lub jej brak staje się osią wszystkich zgrzytów - to znaczy, że jest ona kluczowa dla pałacu. Biada nam.
randolph napisal(a): Jemu wydaje się, że będzie dobrym naczelnikiem ponad wszystkimi walczącymi obozami, że za sprawą powściągliwości pokochają go nie tylko właśni piłsudczycy ale również endecja...
Piłsudczycy i endecja kochali Polskę, więc coś ich jednak łączyło. I w chwili próby razem stanęli przeciw wrogowi.
Komentarz
https://wpolityce.pl/polityka/352522-dobry-macierewicz-zly-blokujacy-prezydent-a-ja-czekam-na-choc-jeden-konkret-poza-ta-magiczna-teza
Nie ma wątpliwości, że PAD odpowiada na potężne zapotrzebowanie znaczącej częsci elit związanych z dobrą zmianą- tej części, dla której tzw. IIIRP jest państwem polskim a konstytucja Kwaśniewskiego- konstytucją państwa polskiego. Sposób, w jaki działa od 2015 roku PiS jest dla nich na dłuższą metę nie do przyjęcia. To nie ilega dla mnie wątpliwości.
Czy rękami PAD Kaczyński postanowił wyhamować walec dobrej zmiany bez strat dla własnego wizerunku "jastrzębia"? Trudno mi w to uwierzyć, ale też nie raz potrafił nas już zaskoczyć.
Z pewnością obecnie jest usytuowany fatalnie co czasem paraliżuje państwo i czyni cały układ władzy mało czytelnym i niefunkcjonalnym. Powiadacie że to "konstytucja Kwaśniewskiego" stworzona właśnie po to aby państwo paraliżować, a szczególnie paraliżować reformy i rozliczenia komuchów i esbecji. No zgoda, widzi to Prezydent Duda i ogłasza inicjatywę referendum konstytucyjnego. Jednak i to się twardemu PiSowi nie podoba. Co więc ma zrobić ? Powiesić się? Zamknąć się na strychu do końca kadencji czy może wyjechać do Juraty i nie odpowiadać na telefony oraz zostawić z pięćset kartek z podpisem in blanco u posła Suskiego? No i pewnie powinien zabrać ze sobą irytującą Kancelarię z ministrem Szczerskim i szefem BBN Solochem, aby nie drażnili zasłużonych działaczy partii rządzącej.
Kraje sterowne i silne mają jeden ośrodek władzy wykonawczej. USA i Francja mają Prezydenta o bardzo dużej władzy. We Francji jest Premier ale de facto to nominat i podwładny Prezydenta. To samo w Rosji, gdzie jednak prawdziwa struktura władzy jest niejawna i oparta na KGB. W Niemczech rządzi Kanclerz,a Prezydent ma funkcje dekoracyjne. Podział władzy wykonawczej nie ma nic wspólnego nawet z osławionym trójpodziałem władz. Osłabia władzę wykonawczą. Osłabia również władzę ustawodawczą - vide prezydenckie weta. Osłabia ją dodatkowo oprócz zawłaszczenia części władzy ustawodawczej przez różne sądy. Tak więc w Polsce oprócz ukrócenia samowoli sądów i przywrócenia kontroli społecznej nad nimi konieczne jest wzmocnienie władzy wykonawczej poprzez likwidację jej podziału. Można to zrobić na dwa skrajne sposoby. Można pójść w kierunku niemieckim i pozbawić Prezydenta nawet obecnych okrojonych uprawnień i uczynić go dekoracją. Moim zdaniem wtedy lepiej zlikwidować tę funkcję. To automatycznie wzmocni rząd i Premiera. To również wzmocni Sejm i Senat. Można też pójść w druga stronę - w kierunku systemu prezydenckiego, a więc uczynić go bezpośrednio szefem administracji rządowej lub też podporządkować mu rząd z Premierem. Pewnie Prezydent Duda będzie optował za systemem prezydenckim. Może Jarkacz zaś za systemem kanclerskim. W gruncie rzeczy na jedno wyjdzie. Istota zmiany będzie w szczegółach stosunku z władzą sądowniczą i w osobie na czele władzy wykonawczej. Z pewnością w systemie kanclerskim Jarkacz mógłby zostać kanclerzem i nawet negatywny elektorat by mu w tym nie przeszkodził. Niestety na to juź za późno - nie zdąży przed późną emeryturą. Chyba że rachuba jest na wygranie wyborów parlamentarnych z większością konstytucyjna i ekspresową zmianę Konstytucji przed Prezydenckimi. Jeśli tak to trzeba wszystkich ugotować zawczasu - Dudę, Szydło i Morawieckiego.
Jak słucham tych szyderstw o siedzeniu okrakiem to mam ochotę rozwalić tę barykadę i bojowców kryjących się po obu jej stronach rozpędzić na cztery wiatry. Oczywiście sam razem z podobnymi mnie nie mogę prawie nic. Może jednak się zdarzyć że zniecierpliwiony zdecyduję się jednak na zaangażowanie się i poparcie hybrydy typu K'15.
?
Może czekał na drugokadencyjną kampanię wyborczą?
Na marginesie: gdyby aneks był do kitu i Prezydent rzeczywiście pełen złej woli walczył z Ministrem Macierewiczem to chyba by nie ukrywał tego aneksu narażając się dodatkowo na ataki wyborców - miłośników Ministra Macierewicza.
Wieszczę też, że Pan Prezydent pójdzie za cioskiem w sprawie swojej inicjatywnej inicjatywy konstytuującej nową konstytutę. I że - tu uwaga - z pewnością będzie to projekt sprowadzający instytucję prezydenta do podpisywania tego co mu Suski każe, hue hue huehuehue!
1. Jest to misterna ustawka uzgodniona z PJK w celu eliminacji ZZ Top (rozumiem ze ziobryści i pan Mateusz? A może co inne bo nie nadążam za błyskotliwą myślą Koleżeństwa i anglosaskim zwyczajem określania czego się da skrótami?).
2. Likwidacja lub marginalizacja urzędu Prezydenta ma umożliwić Prezydentowi Dudzie rezygnację z ubiegania się o reelekcje i staniecie na czele Dobrej Zmiany, a przynajmniej zawalczenie o tę pozycję.
Możliwe jest oczywiście równoczesne wystąpienie 1 i 2.
Gadka szmatka, bez cienia dowodu lub chociażby ogólnego uzasadnienia..
Ten wyświechtany slogan pojawia się na ustach wszystkich rządzicieli ostatnich 28 lat, zawsze w kontrze do czynów.
Ba!
Już Gierek dostrzegał i troszczył się o jedność Polaków, powołując FJN. Potem WRONA walczyła z dzieleniem rodaków - wprowadzając stan wojenny. Kulminacją miłości wzajemnej i szukania tego co łączy był Okragły Stół.
A dowód można przeprowadzić tylko przez tzw badanie opinii publicznej.
Dzielą obyczaje pogrzebowe.
Nieomal całą wypowiedź Szczerskiego można wziąć za dobrą monetę i przyklasnąć za koncyliacyjność, gdyby nie pewien mały fragment: Można było zrobić unik, odpowiedzieć na milion sposobów, a wybrano powyższe słowa. Oczywiście prezydent gra na szachownicy partyjnej, która ma przywrócić Polskę. Dudy nie namaścili wyborcy z obu stron frontu, tylko jest ważnym żołnierzem w ramach jednej armii, która zrobiła zeń oficera. Jemu wydaje się, że będzie dobrym naczelnikiem ponad wszystkimi walczącymi obozami, że za sprawą powściągliwości pokochają go nie tylko właśni piłsudczycy ale również endecja i bolszewicy z KPP. Aberracja.
Skoro Szczerski uznał za stosowne podkreślić niezależność prezydenta, w sytuacji gdy niezależność lub jej brak staje się osią wszystkich zgrzytów - to znaczy, że jest ona kluczowa dla pałacu. Biada nam.