Smoleńsk - teraz kwiecień (2017)(2019)
Otagowano:
0
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
http://niezalezna.pl/96961-tylko-u-nas-jak-eksperci-odpowiadali-na-pytania-internautow-o-smolensk-wideo
Otóż wraz z upływem czasu zdaje się wzrastać świadomość ludzi na temat tego co stało się w 2010 roku w Smoleńsku.
Wczoraj w pracy rozmawialiśmy na temat zamachu no i o dziwo osoby krytyczne wobec PiS (500+ im kością w gardle stoi) w kwestii wydarzeń z 10 kwietnia są zwolennikami zamachu. Mrówcza praca ZP pod kierunkiem AM przynosi zamierzone efekty. Kwestia zamachu jest bezdyskusyjna, a gorące emocje budzi sprawa pociągnięcia do odpowiedzialności Donalda Tuska. Tak, tak - sam krur ełropy byłby smacznym kąskiem dla gawiedzi.
Nie wolno Tuska powiesić dla uciechy gawiedzi. Ma być osądzony, ma zostać udowodnione mu, i ma być dopiero wtedy skazany. Jakiekolwiek odstępstwo to tragiczny w skutkach błąd.
Nawet 100% przekonanie że jest winny ale bez udowodnienia wszem i wobec jest niczym.
Chodzi o to że wszystko ma się odbyć jak należy, a przy rezultacie jakiego się spodziewamy gawiedź miałaby uciechę - choć po mojemu jedni uciechę, drudzy zagwozdkę, trzeci będą w szoku, ale każdy będzie zainteresowany (przynajmniej z grubsza).
Zespół AM ma niepodważalne zasługi.
Ale to co zrobił Putin z malezyjskim boeingiem i Ukrainą - to też obudziło mnóstwo lemingów.
Pamiętam jakie były w pracy reakcje na moje słowa o Smoleńsku przed, a jakie po boeingu.
Na dobrą sprawę trudno uwierzyć, ale nie Tupolew a Boeing dla wielu w Polsce był jak strzał w pysk, po którym nastąpiło otrzeźwienie.
I jak pamiętam narrację od co najmniej połowy lat 90tych, to nagminnie się powtarzało, że wojny i takie takie to już historia. Może owszem - w Afryce, gdzieś tam w Azji, no, ostatecznie u Jugoli, ale to wszystko. To nie takie proste. Narracji gotowych do wtłaczania w chłonne jak gąbka mózgi jest milion - a to że Ruscy owszem, ale to nie wina Tuska, itp, a znając ich bezczelność, to zrobią z Tuska ofiarę Ruskich a z Kaczyńskiego ich wspólnika. Że dał się zabić Tuskowi na złość.
Naprawdę po tym wszystkim Kolega nie wierzy, że byłoby ich stać na taką narrację? Bo ja jestem pewien. I co najśmieszniejsze - mnóstwo ludzi to kupi.
A o tym to Kolega niech nawet nie wspomina - ta sprawa udowadnia jak bardzo jesteśmy sami i jak bardzo w czarnej dupie. Nasi "sojusznicy" nie wiedzą co się stało w Smoleńsku? Wolne żarty.
Siewiernyj był POD OBSERWACJĄ amerykańskich satelit bo służył do przerzutu broni do nielegalnego handlu na dużą skalę. I to nie są plotki - mam kolegę w pracy, który się takimi rzeczami zajmuje służbowo i ma dane zarówno z prywatnych agencji wywiadowczych, jak i tych państwowych.
A jeśli Amerykanie obserwowali lotnisko w Smoleńsku, to co, wybuch, zestrzelenie czy co tam było - przegapili? Satelity im na moment wysiadły?
Tak wiem jak niskie pobudki mną kierują. Nie o to chodzi.
U wiele osób zadziałał mechanizm wyparcia. Podświadomie zdawali sobie sprawę, że uświadomienie sobie prawdy o Smoleńsku oznacza, że żyją w gówno-państwie, gdzie ktoś bezkarnie może nawet zabić prezydenta i ujdzie mu to płazem, a co dopiero szarego obywatela.
To oznacza, że wyjedziesz do Rosji, ktoś ci tam łeb rozwali i nikt niczego się nie dowie, nie mówiąc o odpowiedzialności - a przy twoim nazwisku będzie stało "wyszedł po pomidory i nie wrócił do tej pory".
To oznacza, że Ruski - byle dobrze kryty - może ci bezkarnie łeb rozwalić TUTAJ i w imię dobrych relacji między narodami same nasze służby zamiotą sprawę pod dywan.
To oznacza wreszcie że nasze państwo jest jak martwe drzewo - stoi bo go jeszcze nikt nie kopnął. Ale przyjdzie większy wiatr i samo się zawali.
Takie właśnie konsekwencje oznaczało przyjęcie prawdy o Smoleńsku - u tych ludzi zadziałał prosty strach a następnie mechanizm wyparcia.
Kiedy przyszło do Ukrainy a potem do Boeinga - ludzie zobaczyli, ze nie tylko nam robią kuku. Zawsze łatwiej przyznać że coś się dzieje komuś, zwłaszcza że nie było chóru wujów którzy na siłę przekonywali że jest inaczej niż jest.
A kiedy zginęło 200 prawie przedstawicieli cywilizowanego zachodniego kraju, co jest w NATO i UE to po pierwsze odpadł argument że się takie rzeczy nie dzieją - bo dzieją się, a po drugie coś gdzieś zatrybiło, że skoro im można, to nie ma racjonalnego powodu że nam nie można.
Z grubsza i w uproszczeniu tak to działa.
Był w 2010 jeszcze wywiad z oficerami wywiadu (ABW) którzy twierdzili że odebrali materiały od USA i przekazali Arabskiemu. I tyle - nic się więcej nie zadziało.
USA nawet rozumiem - jeśli oczywiście przekazali wszystko co mieli, po co mieli robić wrzask skoro Polska milczy?
Tyle tylko że po Smoleńsku zostaliśmy członkiem NATO wyłącznie na papierze. Przynajmniej do wygranej PiSu.
USA wiedziało że cokolwiek idzie do Polski - informacje, know how itp, od razu stanie się łupem Rosjan.
Wygrana PiS oczywiście wiele zmieniła, ale raz nadszarpnięte zaufanie ciężko odbudować - potrzeba na to lat o ile nie dekad.
2) Dziwi mnie, że dziwni ludzie od Laska nie poszli w swoich ekspertyzach w kierunku awarii technicznej. Wiem, że mieli wytyczne z góry (kazanie J. Millera), ale nawet nie próbowali, w czym okazali się bardziej strachliwi od badaczy katastrofy iła-62 z marca 1980 r., którzy stwierdzili, że przyczyną katastrofy była usterka techniczna lewego silnika.
Prawda jest taka że Czempiński kiedy było trzeba i można USAńcom się kłaniał, a faktyczne działania jego były zawsze pro ruskie. A już na pewno w XXI wieku.
Vide prywatyzacja TePsy i załatwienie sprzedania tajnej łączności, vide komentarz po śmierci Petelickiego (nie ten zaraz po, tylko dzień czy dwa później) - żeby daleko nie szukać.
Broń nas Boże przed takimi "ludźmi USA"
USA, że próbuje się układać z każdym kto aktualnie rządzi to nie nowina, a to że nasze elity włażą w de aktualnie silniejszemu, to też nie nowina.
Nie wiem czemu dziwisz się że ludzie Laska nie poszli w kierunku awarii - awaria to czyjeś zniedbania, błędy itp, musiałyby polecieć głowy. A najlepiej zwalić na tych co już nie żyją - awarii jednak nie da się zwalić na pasażerów.
No i ważna rzecz - Tupolew był zdaje się remontowany w Samarze zaledwie chwilę wcześniej. W tym kontekście wiadomo co oznacza pójście w kierunku awarii.
2) Za doc. Wiki: "Od 21 grudnia 2009 roku do 9 kwietnia 2010 roku samolot Tu-154M nr boczny 101 wylatał około 138 godzin. 23 stycznia 2010 roku, w czasie lotu z pomocą humanitarną dla ofiar trzęsienia ziemi na Haiti, miał awarię zespołu ABSU (autopilota) oraz uszkodzenie agregatu sterowania wychyleniem lotek Ra-56-w-1; awaria wystąpiła na ziemi, na lotnisku w Portoryko, i została usunięta po kilku godzinach (po remoncie generalnym w 2009 roku, w okresie od grudnia 2009 roku do kwietnia 2010 roku, wystąpiło ogółem 11 usterek; przed remontem miały miejsce inne awarie). W marcu 2010 roku Dowództwo Sił Powietrznych RP przeprowadziło przegląd okresowy maszyny, a 6 kwietnia 2010 roku samolot odbył oblot komisyjny, ważny na dzień 7, 8 i 10 kwietnia 2010 roku. Przed północą 8 kwietnia 2010 roku, na 30 godzin przed wylotem do Smoleńska, Tu-154M nr 101 zderzył się z ptakiem po starcie z lotniska w Pradze; w Warszawie maszyna została sprawdzona i nie zanotowano żadnych uszkodzeń." Moim zdaniem można było pójść tym tropem i zwalić wszystko na usterkę techniczną. Tego dziwni ludzie z Laskiem na czele nie zrobili. Nawet nie próbowali, bo do tego, aby wykryć, czy nawet zwalić winę na awarię sprzętu, trzeba mieć wrak. A tego czy Ruskie nie chcieli oddać wraku, czy też peowski rząd niezbyt naciskał na jego oddanie, tego nie ustalono.
Podobnie z tym nieotwieraniem trumien w Polsce i nieprzeprowadzeniem sekcji zwłok. Przecież Ruskie nie mieli jurysdykcji na Torwarem, o czym zresztą wspominał ruski ambasador.
Dlatego też, coraz bardziej przychylam się do teorii wskazującej na rodzime (krajowe) przyczyny katastrofy w Smoleńsku.
1) Nie na Haiti tylko w Angoli.
2) Nie beta-testy aktywacji radiowej ładunków/nadajników, tylko powtórzenie eksperymentu filadelfijskiego.
Proszę sobie przypomnieć- trzęsienie ziemi na Haiti. Prezydencki samolot (z Gosiewską pierwszą jako delegatem z kancelarii) leci z pomocą humanitarną. Uziemiony przez awarię na kilka dni tamże.
Mówiłem Antuanowi, żeby sprawdzili, jakie samoloty stały tam wtedy na lotnisku... Może jeszcze to przeczyta.