Mundial 2014 - zapytanie typerowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Anyway na tym mundialu najlepszy zawodnik to Jakób syn Rodryga i oby tak pozostało. Nie idzie o obiektywną szkodliwość ale o zachowania nie mieszczące się w logice gry. Popchnąć czy kopnąć... to jeszcze zrozumiałe. Ugryźć czy opluć, no nie bardzo.
Np. Brazylia-Niemcy, Belgia-Holandia, to dopiero klasyki.
Jedynie mecze z Kostaryką i Kolumbią byłyby nietypowe, choć np. Kostaryka grała z Argentyną 3 lata temu na Copa America.
Coś jak 2 lata temu Hiszpania-Portugalia, na papierze z przodu w obu ekipach największy chyba potencjał na tamtych mistrzostwach, obok może Niemców, ale oni grają bez napastnika, więc dziwnie. 0:0 i karne.
Wymarzony finał, biorąc pod uwagę to co do tej pory pokazano, to Kolumbia-Holandia. Ale Brazylii się raczej uda, choć im nie kibicuję.
The author has edited this post (w 04.07.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
The author has edited this post (w 04.07.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Mam tylko nadzieję, że Belo-cholandjo-germania, dostanie bęcki. Zasłużenie, czy nie.
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Też nie chodzi w zasadzie o to gdzie on doszedł z tą Argentyną, ale jak grał. Teraz gra trochę lepiej.
Poza tym z Messim jest jeszcze jeden problem - nigdy nie grał poza Barceloną. Oczywiście można cenić stałość i wierność klubowi, ale jest też pytanie czy czasem gra i taktyka Barcy nie jest ustawiona "pod niego" co zapewnia mu świetne statystyki. No i właśnie jakąś tego weryfikacją jest reprezentacja.
A i jeszcze jedno Kolego, mundial to żaden dodatek. To jak olimpiada w innych dyscyplinach, możesz sobie wygrywać mitingi, grand prix a nawet mistrzostwa, ale wielki jesteś jak masz olimpijskie złoto. No Messi to akurat ma, ale w piłce nie o to chodzi.
I ta nieprzewidywalność, element szczęścia, przypadkowości, niespodzianki to jest właśnie powód, żeby oglądać piłkę, co sprawia, że jest ciekawie. Inne sporty są po prostu za bardzo przewidywalne.
No więc piszę, że KRYTERIUM UDZIAŁU LUB FORMY W MUNDIAL-U/ACH i innych dla danej dyscypliny NAJwiększych turniejach - jest niedorzeczne przy ocenie poziomu zawodnika, jego umiejętności i niedosięgalności - przez to samo uprawiających. To są (dla naj-najlepszych) 4 m-ce z ich długiej kariery, podczas których albo są w pełni sił, albo nie. I albo mają rywalów na podobnym poziomie (jest trudniej), albo nie. ....Może kolega pisze o NAJBARDZIEJ UTYTUŁOWANYCH, ale to co innego.....
I dalej, Michael Jordan całe sportowe życie (bez emerytury) spędził w Chicago Bulls, Tim Duncan w SAS, a Bird w Celtics, a Pele w Santosie, a Maldini w Milanie i nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje ich wielkości i nie wstrzymuje się z werdyktami.
I dalej, w ogóle się Zrozum nie zastanowił nad tą olimpiadą, która jest INDYWIDUALNYM CELEM ŻYCIA uprawiających parę tych typowo olimpijskich dyscyplin (nie-zespołowych!), i każdy więc na siebie haruje, osiąga minima, i nie czeka na powołanie, i sam zależy od siebie, i się cały sezon przygotowuje TYLKO DO TEGO - a nie jest zaciągany po soli futbolu - czyli całym ligowym sezonie na turniej. A i nawet tutaj rodzi się pytanie o pierwszeństwo w atletycznej rodzinie, bo gdy rekord świata nie zostaje pobity na olimpiadzie - to co wtedy? Kto jest lepszy - facet, który bił 4x WR w tym samym czasie, czy 2-krotny medalista bez WR?
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
The author has edited this post (w 05.07.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
A gdyby Pele grał tylko w Santosie, a w reprezentacji Brazylii odstawiał kichę to w ogóle byś o nim nie słyszał. I tyle w temacie "argumentów", dobranoc.
Zresztą chociażby fakt, że w prowadzonych przeze mnie typerach niektórzy gracze od paru lat są spokojnie w czołówce, a jeden z nich właśnie dwa razy z rzędu pożarł pulę wbijając się z 15 na 1 miejsce wskazuje, że pewna regularność i zmysł do typowania istnieją, a nie jeno ślepy Święty Przypadek.
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Twoje ostatnie posty to typowy przykład gówna, które zalało rebelkę.
W ogóle ćwierćfinały nie zachwyciły. 3 mecze były na jedno kopyto - szybka bramka po stałym fragmencie/przypadkowym błędzie i gramy na destrukcję. Niekoniecznie autobus, ale destrukcja, przeciwnik nie miał co zrobić. W meczu Kolumbia-Brazylia jeszcze coś zaczęło się dziać w II połowie, ogólnie jakieś akcje żywsze, ale Francja-Niemcy i Argentyna-Belgia to wiało nudą mocno. Czwarty mecz trochę inny, bo Holendrom sie nie udało szybko strzelić gola, no i wcale. Rewelacyjnego poziomu nie było, ale przynajmniej trzymał w napięciu.
Na koniec takie 2 statystyki. Na początku mundialu zachwycano się jaka ładna dla oka piłka i dużo bramek. W ćwierćfinałach mamy:
1,25 bramki na mecz
0,25 bramki na mecz z gry.
Dla porównania 4 lata temu było 2,5 bramki na mecz.
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Gra pressingiem, wysoko (z broniącymi większość czasu tylko dwoma CB + DM w odwodzie), różnicowanym tempem, ale cały czas do przodu, z 3 możliwościami odegrań: do tyłu i w trójkątach - krótkim podaniem i długim, bez dośrodkowań, do nóżki, z 50tką drobnych, wybijających z rytmu, niekartkowanych fauli - tak się teraz wygrywa. Najlepiej to robią Merkel-syny.
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Argentyna-Holandia 6:0
Uzasadnienie? Argentyna ma najlepszego piłkarza w historii (i nie wiem, jak można twierdzić inaczej), a jak mieli słabszych w 1978 r. (no bo kim jest Kempes przy Messim?) to Holendrom strzelili 3. A Holendrzy? W tamtych czasach to była potęga, a dziś wieczny przegrany Robben, gracze z ligi tureckiej albo z siódmej czy ósmej drużyny kiepskiej ligi angielskiej jak van Persie. Czyli nie strzelą nic. Rachunek jest prosty.
Brazylia-Holandia 3:2
Jak w 1994 r., nawet trener Holendrów ten sam. Albo to Adwokat był, a oni z Hallem tak samo wyglądają.
Argentyna-Niemcy 4:0
Rewanż to rewanż, nie?
Poza tym mam wrażenie, że Argentynę dręczy choroba brazylijska. Brak ducha. Holendrzy ich pykną.
Poza tym wiecznie przegrany Robben??? No ja naprawdę nie wiem czy te kilka sezonów w Monachium można nazwać wielką porażką.
http://fivethirtyeight.com/features/lionel-messi-is-impossible/
A co wczorajszego pogromu. Zastanawialiście się dlaczego Brazylijczycy mieli zawsze na tle całego świata bajeczną technikę ? Raz - mentalność, uwielbienie formy i sztuki dla sztuki. Dwa - dzieciaki w Brazylii od rana do wieczora kopią piłkę. Idąc po ulicy sobie żongluje, prowadzi piłkę, bawi się nią. Nawet w domu Kiedyś ilość codziennych dotknięć piłki młodego chłopaka w Brazylii przewyższała i to grubo ich rówieśników w Europie, nawet tych trenujących. To co się stało dzisiaj ? Ano sport zawodowy wszedł na poziom finalny i przygotowuje gladiatorów od 4 roku życia. Widzicie jakąś różnicę w technice między Niemcami a Brazylią ? Fakt, skład gospodarzy to nieporozumienie, ale nawet jeżeli by wzięto jednak paru podstarzałych wirtuozów to i tak można stwierdzić jasno - Brazylia nie ma przewagi technicznej nad zespołami europejskimi. To się wyrównało. A ma cały czas luki taktyczne i mentalne. No i łomot od od lat przygotowywanego zespołu.
JORGE>
The author has edited this post (w 09.07.2014)