Mundial 2014 - zapytanie typerowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
JORGE>
http://babb.telegraph.co.uk/2014/07/anatomy-of-a-drubbing-how-and-why-brazil-were-annihilated-by-germany/
Lubię takie kawałki, bo nawet jak się nie znam na temacie, to widzę, że kolo, kto to pisze, to się zna. Podoba mi się intelektualna głębia analizy tematu. Kolo pokazuje, że fusbal to nie jest jakaś bezładna kopanina, tylko system.
http://www.telegraph.co.uk/sport/football/world-cup/10955553/Germanys-destruction-of-Brazil-was-a-decade-in-the-making-as-fostering-talent-through-academies-pays-off.html
JORGE>
Mnie nie zachwycili ani Algierią ani z Francją ani z USA, ot wykorzystali błędy i trochę szczęścia i tyle - równie dobrze mogło być odwrotnie ...
A z Brazylią to tak naprawdę nie grali . tzn Brazylia ten mecz w głowie przegrała ...
The author has edited this post (w 10.07.2014)
Najpierw jest dużo pijaru i picowania. Jest lanie wody, ahy i uhy oraz podśmiechOOjki z przechfalkami. A później przychodzi ktoś, na ten przykład niemiec, i mówi: "Sprawdzam"
Kiedyś kopana była sportem. Teraz ze sportu nic tam nie ma.
“It is not necessary to understand things in order to argue about them.”
“I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
OK. Można nie lubić Messiego (również jako modela męskich slipek :-] ), ale trzeba mu oddać co jego - jest świetnym piłkarzem. Inaczej januszowiejemy.
A statystyki są fajne. Krótki przykład: po lewej stronie heat mapa Niemców z półfinału. Po prawej - Brazylijczyków. Wnioski nasuwają się same.
A to przecież tylko wakacyjny turniej po sezonie, prawdziwą klasę Messi pokaże dopiero w jesiennej kolejce ligi hiszpańskiej.
The author has edited this post (w 10.07.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Co do Messiego. Cóż, posiadanie/ nieposiadanie duszy w kontekście sportu to jest skrót myślowy. Chodzi o to, że Messi jest nijaki. Podobnie jak większość geniuszy dzisiejszego sportu. Wytrenowane robociki, brak charyzmy jest jednym z elementów. Najlepiej to widać właśnie po NBA. Byli szołmeni w stylu Magica, O'Neala, Barkleya ale też milczący artyści pokroju Jordana, Birda czy Stocktona. Wszyscy oni byli jacyś. Dzisiaj mamy legiony kserowanych platikowych żołnierzyków. Nie podba mi się to.
JORGE>
A w sporcie to odejście pewnego pokolenia z bb mamy (draft '84) po finałach '98 i z piłki - kilka faktów: w '94 skok FIFY (nie do końca udany) na świat i kasę (USA), Widzew i Legia ost. raz w LM, koniec szkółki Ajaxu i Barcy Krujfa (Cholandii całej), metroseksualizacja zdolnego blondyna z ManU przez spajsetkę. Co jeszcze? Jakie symptomy?
The author has edited this post (w 10.07.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
http://www.youtube.com/watch
Są też inne czynniki. Torpedą w piłkę nożną była walka cioci Thatcher z kibicami angielskimi. Wywalono ich ze stadionów do pubów, albo do V lig. W końcu umarło to śmiercią naturalną (no, prawie). Najlepsza liga w świecie dziś jest po prostu na trybunach smutna. A po kolejnej wielkiej imprezie znowu można powiedzieć, że piłka nożna nie wróci do domu. Wiesz, niby to nic, to tylko problem Anglii, ale gdzieś ten posmak historii uleciał. A z takich detali składa się dusza futbolu. Na naszych oczach upadła Brazylia, profesjonalizacja sportu zabrała im to czym się różnili od całej reszty świata. Wielkie pieniądze wymiotły zdolnych chłopaków do Europy w ilości hurtowej. Trochę dostosowali się do stylu robotów, trochę świat ich dogonił i dziś są jacy są.
Trzeba też jasno powiedzieć, że upadek komuny, przepaść gospodarcza państw wyzwolnych wobec reszty świata i ogranicznie dostępu do wielkich pieniędzy w reglamentowanych rozgrywkach, spowodowały że na dobrą sprawę piłka nożna w wielu krajach upadła. Ok, pięć minut mieli Czesi, Bułgarzy, jakoś trzymają się Chorwaci, Polska po totalnej zapaści organizacyjnej lat '90 zagrała w paru wielkich imprezach, ale zobaczmy co się dzieje z klubami ostatnimi czasy, albo na Mundialu w Brazylii. Kiedy patrzy się na mapę państw europejskich, które mają swoją reprezentację, rzuca się w oczy plama, od południa Europy na pólnoc idąc w kierunku wschodnim. Nie ma Serbii, Rumunii, Węgier, Czech, Słowacji, Polski, Ukrainy, a padły też kraje północy, które niekoniecznie chcą rzucać miliony na piłkę nożną. Bo gdzie są Duńczycy, Szwedzi, Norwegowie (którzy też mieli dobry okres) ? Albo Belgia, po latach zapaści w końcu są na Mundialu, ale kluby są tam słabe, sukces osiągnęli dzięki szkoleniu dzieci i eksportowaniu ich do lepszych lig. Udało się, ale jak długo to będzie trwało ? Jedno pokolenie ?
W NBA mamy sytuację innego rodzaju. Liga leżała na łopatkach, ożywienie wprowadziła rywalizacja Birda z Johnsonem i generalnie pojawienie się rzeszy zawodników nadających koszykówce nowy wymiar. Era Jordana to był kuliminacyjny punkt, gotówka zaczęła napływać strumieniem. Tyle, że lata '80 i połowa '90 to była koszykówka techniczna, inteligenenta, z dodatkami genialnych atletów pokroju Jordana, Wilkinsa, Malone czy Barkleya. Bo przecież kulawy Magic (miał mocno jedną nogę krótszą), drewniany Bird, hakujący Jabbar, walący łokciami Bad Boy Leimbeer to byli gracze operujący techniką, inteligencją, intuicją i ogólnym wyszkoleniem, albo nieprawdopodbnym hartem ducha. Paradokslanie Jordan, który wporwadził koszykówkę na poziom kosmiczny przyczynił się do jej kryzysu (wg mnie). Powstała tendencja na sprawność, w której Murzyni są bezkonkurencyjni. No i młodzi chłopcy naśladowali, ale i trenerzy czy skautowie szukali, promowali fruwaczy. Kasa zaczęła przyciągać różny dziwny element z ulicy, ba, zawodowa koszykówka przejęła stylowo mnóstwo rozwiązań właśnie ze streetbala. Był też okres kiedy do zawodowego sportu hurtowo przechodzili studenci pierwszego roku, albo generalnie z pominięciem uniwersyteu (tu akurat władze ten proceder powstrzymały). Przecież uznawany za najlepszego obecnie koszykarza na świecie Lebron James ma braki w wyszkoleniu. Jako dzieciak poszedł do NBA, a jednak okres uniwersytetu jest bardzo istotny. Tyle, że on ma niespotykane warunki fizyczne, to jest swego rodzaju mutant, dlatego rządzi. W każdym razie NBA to dziś wielki interes, liga jest nudna. Wygrywają albo latające świniaki, albo doprowadzona do perfekcji organizacja gry w stylu obecnych mistrzów - San Antonio Spurs. Ostatnim wielkim zespołem wg mnie było Detroit Pistons, prowadzone przez Larrego Browna, który wygrał ligę absolutnie niekonwencjonalną obroną. Ale to było dawno. Jest źle.
W każdym razie, w kontekście najbardziej widowiskowych i prestiżowych sportów mamy jeden problem. To stał się wielki biznes. A biznes ma jeden cel - zarabianie pieniędzy, a to wymaga przewidywalności i ustalenia targetów. Kibic ma wydać kaskę. A najwięcej kaski wydają dzieci (via rodzice), kobiety, pikniki, którzy przychodzą na mecze jak do kina (przyszli, zobaczyli, pobawili się, nażarli, wyszli, zapomnieli). Sport ma być pod nich ustawiony, nie na darmo Messi reklamuje Cole i chipsy (jakież to w sumie smutne). Jaki więc target tacy i wykonawcy. Ma być miło, sympatycznie, bez agresji, dobry szoł. Kasa się zgadza, ale czy to jest jeszcze sport ?
JORGE>
The author has edited this post (w 10.07.2014)
The author has edited this post (w 11.07.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
JORGE>
Zabawne komentarze po klęsce Brazylii z Holandią
Inni dziwili się, że "Canarinhos" zdołali pokonać w ćwierćfinale Kolumbię prowadzoną przez Jose Pekermana.
"Na miejscu Pekermana podałbym się do dymisji za to, że przegrałem z czymś takim..." - napisał inny fan.
Część kibiców uznała, że turniej skończył się dla Brazylii przed meczem o trzecie miejsce. Spotkanie z Holandią komentowali z rezygnacją i ironią.
"Widzę wyraźny postęp w grze naszych. Do przerwy z Niemcami było 0-5, a z Holandią tylko 0-2. A pesymiści tylko gadają, że wszystko jest źle" - żartowano.
Z dużą krytyką spotkali się poszczególni
piłkarze
re
prezentacji, przede wszystkim zastępujący Freda napastnik Jo oraz obrońca David Luiz.
"David Luiz jest jak taki szczeniaczek, który gania bezmyślnie za piłką, którą dla zabawy podają do siebie dwie osoby..." - zauważył jeden z internautów.
"To, co pokazuje Jo sprawia, że zaczynam tęsknić za Fredem..." - napisał inny.
Czytaj więcej na
http://sport.interia.pl/raport-mistrzostwa-swiata-2014/ms-w-brazylii/news-ms-2014-media-w-brazylii-bezlitosne-dla-pilkarzy-fiasko-kole,nId,1467532#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
JORGE>
Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
JORGE>
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Ich renomę buduyą więc awans i dwa dwa mecze; z Portugalią słabiutką 4:0 i 7:1 z niedolną psychicznie do gry - Brazylią ... Ale te Niemcy to nie nadludzie żadni piłkarscy (np Bayern Monchium gdzie większość reprezentantów gra (plus doskonały Robben i Ribery ) - dostał bęcki u siebie z Realem 4:0 w reważu LM) - a zatem każdy może psychicznie nie wytrzymać , przestaye wierzyć w sukces , w swoye możliwości TEGO DNIA, dostaye "parliżu" i kończy się "hokeyowo" ...
Argentyna gra dobrze w defensywie, ma indywidualności: Messiego (bez formy), Lavezziego, Higuaina, di Marię, i wygra to spotkanie
Kibicuyę zawsze drużynom z Ameryki Płd. (no kiedyś kibicowałem był - jeszcze Francyi )