Dlaczego Konrad Szymański nie kandyduje
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
A tak w międzyczasie, coby oddechu zaczerpnąć, dodam że MJ nie jest moim idolem tak samo jak i JarKacz. Ja zwyczajnie nie mam w polityce żadnych idoli. Bardzo mi przykro, ale ani trochę nie wstyd. Jeden z Kolegów zarzucił mi tu, że sam jestem dla siebie idolem. Odpowiedziałem, ze w demokracji idolem jest wyborca-lud i ja w tę grę gram. Nie bardzo jest jak sie wypisać. Muszę przyznać, że może nawet więcej niż gram z przymusu. Mnie odgrywanie tej roli sprawia pewną przyjemność. Nie mam zamiaru przed żadnym politykiem klękać, ani spuszczać oczu z pokorą czy milknąć na sam ruch jego złotych ust. Staram się oceniać polskich polityków z pracy na rzecz Polski i realizacji interesów Polaków. Nie interesują mnie zbytnio ich rozgrywki personalne, wzajemne urazy i sympatie. Mogą je mieć, ale jeśli szkodzą, moim zdaniem, tej pracy i tym interesom to będę ich z tego chłodno rozliczał. MJ chciał wprowadzić ustawę, która była w interesie Polski. Nawet gdyby przegrała, ale z dużym poparciem w tym poparciem PiS to by to było lepiej niż się skończyło. To czy miał przy okazji jakieś inne, uboczne cele i ambicje ma znaczenie drugorzędne. Twierdzenia po latach, że nie tylko zrobił to aby samemu zbudować sobie nową partie na gruzach PiS, albo jeszcze gorsze że flirtował z PO to pomówienia. Partię może i chciał zbudować, a nawet zbudował aby nie popaść w zupełny niebyt polityczny, ale z pewnościa nie bylo to jego celem w akcji antyaborcyjnej. To była rozpaczliwa akcja ratunkowa, ktora się powiodła. Miałby to zrobic aby flirtowac z proaborcyjnym PO ? To juz gorzej niż pomówienie - to absurd.
Wytrwałośc Kolegow w tropieniu prawdziwych i rzekomych odszczepieńców od kaczyzmu oraz bezwzględność w żądaniu ich politycznej dekapitcji i pozbawienia praw publicznych na zawsze budzi niechęć i obawę. Chcialbym wygranej PiS, ale jeśli taka opcja wraz z PiS zwycięży to skończy się znowu przedterminowymi wyborami i tym razem ostateczną katastrofą.
Przytomny rolnik nie mianuje lisa dozorcą kurnika. Bank nie powinien zatrudnić kasiarza w charakterze menedżera placówki. Tak samo Kaczor powinien się wystrzegać znanych mu rozbijaczy tylko dlatego, że cieszą się oni jakąś tam popularnością wśród wyborców Tenkraju. Oczywiście fajnie by było, gdyby PiS wygrał wybory i przejął Władzię, ale nie za wszelką cenę. Nie za cenę kompromisów z rozbijaczami. Nie dlatego, że każde odstępstwo od ortodoksyjnego kaczyzmu trzeba tępić. Dlatego, że rozbijacze zaatakują znowu, w najmniej dogodnym dla Kaczora momencie, i być może tym razem skutecznie. Czyli znowu przedterminowe wybory i tym razem ostateczna katastrofa, żeby Ciebie samego zacytować.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
The author has edited this post (w 29.05.2014)
Tu był jeszcze jeden problem, ale w sumie podobny. Zmarnowano wiele czasu i zasobów powierzając tekę szefa rządu Marcinkiewiczowi. A przecież mniej więcej było wiadomo, co to za egzemplarz. Kaczor zarydzykował otwarcie się na nowe środowiska i też przegrał.
Oczywiście fajnie byłoby sobie porządzić, ale nie za wszelką cenę. Dobieranie sobie do kompanii osobników typu Kazek, Qń czy śp. Endriu musiało się skończyć źle i tak też się skończyło. Wiem, wiem, trzeba być skutecznym, precz z FEM i te pe, i te de. Tylko nie wiem, czy o taką skuteczność, z jaką ciągnęli sprawy w swoją stronę Kazek czy Qń, powinno nam tu chodzić.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Najbardziej to mnie śmieszą te "eskalowane żądania". Zawsze pytałem i albo odpowiedzi nie ma albo jest odpowiedź, że mało wiemy, a przecież mogły być, a jak mogły to były. Czyli jak czegoś nie wiesz, to Kaczor ma rację, a ten drugi jest chujem. Mniej więcej tak samo myślą lemingi. W polityce nie wiadomo o co chodzi, a jak nie wiadomo o co chodzi, to Kaczor jest chujem, a PO ma rację. Miejsca się oczywiście zmieniają, ale struktura myślenia zostaje ta sama.
Nie twierdzę oczywiście, że jest jakaś symetria między Kaczyńskim a Tuskiem. No właśnie... i ja uważam, że rządy PiS nawet w trudnej koalicji byłyby lepsze (to mało powiedziane) od rządów obecnych. W Elblągu PiS wszedł w koalicję z ruchem Palikota i jak widać się dało.
Trudno porównywać nawet schyłkowe rządy koalicji PiS-Samoobrona-LPR do dzisiejszych nierządów. Kaczyński, co by o nim powiedzieć, wykazał się jednak odpowiedzialnością i nie pozwolił na psucie państwa przez ekipę przez niego samego kierowaną. Uznał, że lepiej wywołać nowe rozdanie nawet przy ryzyku przegranej - i niestety przegrał. Co by było gdyby rozegrał to inaczej - to już pozostanie wyłącznie w domenie spekulacji. Ośmielam się twierdzić, że nic dobrego. Tzn. że i tak PO wygrałaby wybory w 2010 i 2011 r., a PiS miałby dziś poparcie oscylujące w granicach progu wyborczego.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Generalnie było tak, że poparcie PiS osiągnęło sondażowe minimum (ok. 20-25%) w czasie pierwszego rozpadu koalicji we wrześniu 2006 r., a potem stopniowo rosło aż ustabilizowało się w 2007 r. na poziomie ok. 30-32% i taki też wynik mamy od tamtego czasu. PiS będąc w rządzie głośów nie tracił, bo był też lepszą partią rządzącą niż jest opozycyjną, trochę na odwrót niż np. LPR, która w opozycji wymusiła twardą politykę unijną Millera, a w rządzie straciła poparcie.
AWS zniknął, ale elektorat znalazł sobie nowe partie (PO, PiS, LPR), które z AWS się wywodziły. SLD się wyautowało, ale elektorat poszedł w większości do PO.
Jeden mój znajomy ma podobną maxymę: "Jeśli ktoś robi coś, co wydaje ci się idiotyczne, to albo jest idiotą albo wie coś, czego ty nie wiesz."
Co zreszą nie jest zaskakujące - każdy przez lata zbiera swoje własne informacje i dlaczego niby miałbym uważać, że o życiu Juana Martineza z Kostaryki wiem więcej niż Juan Martinez z Kostaryki? A jednak strasznie wielu ludzi tak uważa.
Jak poskrobać, to u źródeł tego dosyć kretyńskiego (musicie to przyznać!) zabobonu jest pewne dosyć powszechne urządzenie, które nie miało swojego tysiączka lat, by się ludzie nauczyli korzystać z niego w sposób właściwy, oraz jedna bardzo paskudna herezja.
The author has edited this post (w 29.05.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Przegrana to żadna ujma na honorze. Wielcy wodzowie też nie zawsze wygrywali. Kaczyński wielkim wodzem pewnie nie jest, ale nie można o nim powiedzieć, że jest głupcem. I wydaje się, że potrafi wyciągnąć wnioski ze swoich porażek (chociaż nie zawsze - vide decyzje kadrowe, hue hue). Umiał też wyciągnąć wnioski z losu AWS, dzięki czemu dziś poparcie PiS wynosi 32%, a nie 3.2%. Bo wtedy dziś mielibyśmy wybór pomiędzy Solidarną Polską Bronisława Komorowskiego a Polską Razem Grzegorza Schetyny.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Otóż Kaczyński chciał uniknąć losu AWS, to znaczy rządzenia za wszelką cenę, zważywszy na to jak wysoka miałaby być taka cena. A miała być bardzo wysoka. Wolał pozwolić, by tę cenę płacono z polecenia PO, dzięki czemu PiS w ogóle pozostaje jakąś alternatywą dla dzisiejszej Władzi. Inaczej mokre sny kuców z rebelki stałyby się przykrą rzeczywistością.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
AWSu nie ma, ale jego niektórzy politycy świetnie radzą sobie w PiS czy PO, np. jeden jest prezydentem, a inny był premierem.
Z Marszu dla Życia i Rodziny w Warszawie zostali wyrzuceni działacze
Młodzież Wszechpolska
;
Obóz Narodowo-Radykalny
i
Stowarzyszenie Dzielny Tata
MW i ONR oskarżono o ... posiadanie "politycznych symboli" Szczerbca i Falangi Chłopaków od Dzielnego Taty, którzy bronią praw ojców o ... chyba o "niepasowanie" do konwencji marszu ?
Oczywiscie trzeba być skrajnym ignorantem, by nie wiedzieć, że MW i ONR to stowarzyszenia - organizacje społeczne, a nie partie polityczne. No chyba
, że to był tylko pretekst.
Wskazuje na to fakt, że Marsz dla Życia firmowali np politycy partyjni Prawicy Rzeczypospolitej z Markiem Jurkiem, kandydatem PIS do jewroparlamentu, a jednym z celów było zaznaczenie, że w wyborach samorządowych należy popierać kandydatów gwarantujących realizację postulatów pro-life.
Na ludzi ze stow. Dzielny Tata złożono doniesienie na policję i jak na państwo prawa przystało zostali otoczeni, odseparowani od marszu i spisywani przez jakieś 2 godziny.
http://www.narodowcy.net/polska/9767-skandaliczne-zachowanie-organizatorow-marszu-dla-zycia-i-rodziny-w-warszawie
Bardzo się też cieszę z mojego własnego wyniku w Wielkopolsce. Zebrałem tam najwięcej głosów, choć jest to dla nas trudny okręg, bo zdominowany dotąd przez PO. Dla Platformy to był szok.
Przecież mieliście tam mandat Konrada Szymańskiego, uznanego za jednego z najlepszych europosłów minionej kadencji.
Ale on pięć lat temu dostał znacznie mniej głosów i uzyskał czwarty − a nie pierwszy jak ja teraz − wynik. Tak więc w tym roku zdecy- dowanie poprawiliśmy rezultat − w tym okręgu i w całym kraju. Zro- biliśmy krok naprzód do wygrania wyborów parlamentarnych.
Nie jest panu trochę głupio, że wygryzł pan Konrada Szymańskiego?
Konrad Szymański sam zrezygnował z kandydowania, a ja go zastąpiłem. Premier Kaczyński zadeklarował, że gdy PiS utworzy rząd, to znajdzie się dla Konrada poczesne miejsce. Stawia więc pani zarzuty człowiekowi Bogu ducha winnemu. Pięć lat temu to Marcin Libicki miał pretensję, że wygryzłem go, żeby zrobić miejsce dla mojego kolegi Konrada, co nie było prawdą. W tym roku też nikomu krzywdy nie zrobiłem.
Zrezygnował, bo zaoferowano mu trzecie miejsce, a teraz pan opowiada o miejscu dla niego w rządzie, który może nigdy nie powstać. Widzę, że nie ma pan żadnych wyrzutów sumienia.
Bo nie ma ku temu powodów.
http://www.rp.pl/artykul/9160,1116296-Buntownicy--beda-wyrzucani-do-oceanu.html
The author has edited this post (w 09.06.2014)