Pierwsze ruchy w nowym Sejmie i rządzie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Gdyby jednak ZUS był ustawiony powiedzmy 5 % od dochodu zapłaciłby 2,5 tys ZUS
+ dopłaca 10 tys. dochodowego od pracowników i 2,5 tyś od siebie. Razem 15 tys.
Praktycznie to samo jak przy wersji na czarno. do ZUS wędruje 1 tys. wiecej
Jest róznica?
Już nie mówię , ze to sprzyjałoby zatrudnieniu i uszczelniało system.
Problemem jest to,że wg zapowiedzi, którą słyszałem ZUS miął być liczony od przychodu a nie dochodu. Rozumiem, że takie rozwiązanie miałoby być batem na cwaników, którzy przy stosowaniu różnego rodzaju machlojek potrafią wykazywać niemal zerowy zysk lub wręcz straty ze świetnie funkcjonujących przedsiębiorstw. Tyle, że to domena raczej dużych firm z kapitałem międzynarodowym a nie samozatrudnionych. A to, że istnieją branże, w których niewielki zysk wypracowuje się ogromnym przychodem jest przecież faktem..
Skąd tendencje do omiania zatrudnienia na etacie, ZUS, etc.? Ano po pierwsze stąd, że firma Kowalskiego generuje większe koszty niż Nowaka, który od dawna zatrudnia wszystkich na umowy o dzieło. Po drugie, horda pracowników na etacie w przypadku chwilowego nawet zmniejszenia ilości zleceń, to balast nie do uniesienia, bo trzeba zapłacić PIT, ZUS i VAT od wynagrodzeń. Tak naprawdę, państwo samo sobie ściągnie pieniądze z konta po upływie dwóch tygodni od terminu wymagalności.
Pokusa zatrudniania ludzi poza Kodeksem Pracy, bierze się więc z instynktu samozachowawczego. Winnym jest w pierwszej kolejności państwo - organizator niehumanitarnej ekosfery gospodarczej i jej aktywny współuczestnik. W drugiej kolejności winny jest pracodawca, który uległ pokusie.
To o czym koleżeństwo pisze, może być rozwiązaniem dobrym jak i całkowicie nietrafionym. Trudno cokolwiek sensownego powiedzieć bez wiedzy o detalach. Znając dotychczasową praktykę, jestem pesymistą, a to dlatego, że osoby zajmujące się podobnymi problemami w przeszłości można podzielić bez reszty na dwie kategorie: (a) niekompetentnych teoretyków i (b) kompetentnych cyników a'la Modzelewski, banksterzy, etc.
A Biereckiego do NBP.
X_X
:!!
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
A na niepewne i niesamodzielne stanowisko w Warszawie za 5 tys. mogą przyjść tylko 3 typy ludzi: ideowcy, złodzieje albo tacy, co sobie nie radzą.
Rozumiem, że dwóch ostatnich grup nie chcą brać, ale z tego wynika, że brakuje pierwszej. "Żniwo wielkie tylko robotników mało" to był już problem w czasach "pierwszych" rządów.
Stanowiska rządowe i wysokie stanowiska urzędnicze to powinny być prestiżowe posady, o które ludzie by się starali, a nie takie gdzie trzeba robić łapankę, bo dobry specjalista w swojej branży zarabia więcej i po co mu się z całą tą rządową awanturą szarpać.
Jak to mówił jeden mój znajomy kapitan, szukając załogi nie można za bardzo oszczędzać, bo you pay peanuts, you get monkeys.
Nadto, Manitou osobiście uwarza rze wysokim urzędnikom państwowym hajs nie jest potrzebny, a jeśli komuś potrzebny jest, to niech go szuka w biznesie.
To i ludzie szukają, a zaszczytnym propozycjom zostania wiceministrem z zakłopotaniem odpowiadają, że niestety ich na tak kosztowne hobby nie stać.
Acha, to może przy okazji poinformuję, że jest praca dla kerowniczki sekretariatu w znajomym wydawnictwie, na cały etat.Można się wszystkiego przyuczyć, bo tam nie ma przesadnego ruchu, ale szef by wolał kogoś, kto już pracował w jakimś wydawnictwie i zna cykl produkcyjny ksiażki. Miejsce jest super, róg Nowego światu i Wareckiej. Biuro malutkie, przyjemne, wszędzie blisko. a szef i żona niekonfliktowi zupełnie., kulturalni, bo on sam jest pisarzem. A, że mieszkają poza W-wą - nie siedzą na głowie całymi dniami.
A w meritum: no to może po prostu złóż wniosek o przyjęcie?
@Pantalej - może faktycznie trzeba złożyć wniosek?