Brzoście rżnąć czy nie rżnąć? bo się pogubiłem
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Teraz odbija im w drugą stronę równie fanatycznie, ale to już inna bajka.
Co do miemców, to w dawno temu w Laufen słyszałem smaczną anegdotkę z czasów gdy pojawiły się pierwsze symptomy obecnej mody na pozostawianie martwego drewna. Otóż w jakims bawarskim lesie uznano, że w ramach dobrzerobienia Alpenbocku, w lesie muszą być martwe buki. I w ramach ordungmussseinu w tem samem czasie z lasu bukowe wiatrowały i posusz wywożono, wymijając się z maszynami, które wwoziły bukowe dłużyce dla nadobniczątek...
No i ja bym chciał wiedzieć czy jest w tym jakiś sens czy to tylko opowieść ze mchu, paproci i turzycy leśnej
W ogóle słowo "plądrowniczy" nie zawsze bywa używane w sensie pejoratywnym. Mój nauczyciel akademicki prof. Bernadzki mówił kiedyś, że chłopskie plądrownicze cięcia w lasach jodłowych i bukowo-jodłowych nie są dalekie od rębni przerębowej uważanej za najlepszą dla jodły (wycinanie po trochu najgrubszych, średnich i cienkich drzew). Zresztą nawet w niemieckim las przerębowy brzmi jako "Plenterwald", czyli źródłosłów ten sam.
No bo nie da się ekosystemu zoptymalizować jednocześnie na maxymalizację połowów śledzia i dorsza (co zjada śledzia). Nu nie da się i już, i jest pytaniem potylicznym, w którą stronę iść chcemy.
Poland approves large-scale logging in Europe's last primeval forest
http://www.theguardian.com/environment/2016/mar/26/poland-approves-large-scale-logging-in-europes-last-primeval-forest
Dlatego na 5 albo 15 kwietnia szykują spotkanie na temat przyszłości ochrony przyrody w Polsce. Wybieram się - niech tylko oficjalnie ogłoszą - bo jednak mam nadzieję, że będzie bardziej merytorycznie niż politycznie....
Prof. Witkowski, którego trudno posądzić o "PiS-owskość" (był v-ce ministrem w rządzie SLD) odgrzebał Guidelines on Wilderness in Natura 2000
Jest tam opisywana m.in kwestia kornika na obszarach N2000 i jako wzorcowe rozwiązanie podaje się to co Niemcy zrobili w Bayerischer Wald National Park, który wraz z otaczającymi go lasami tworzy ogromny obszar Natura 2000. Przy czym w porównaniu z tym wzorcem oprotestowane decyzje min Szyszki to "mała Micky" .
Co ci Niemiaszkowie w Bawarii tak naprawdę zrobili?
Coś jeszcze wyczytałem, że argumentuje się, aby przy korniku kategorycznie nie ciąć, bo las się odradza, bo martwe drewno potrzebne innym żyjątkom, korniki potrzebne na papu innym żyjątkom itd.
To znaczy:
1. wyznaczyć strefy ściśle chronione, w których nie ciąć, nie ciąć, nie ciąć...
2. wyznaczyć wokół stref chronionych 300 m strefy buforowe, w których pilnować kornika, osłabiać wybrane drzewa aby stanowiły naturalne pułapki dla kornika, po czym zarażone ciąć, ciąć, ciąć...
3. w okolicy namawiać właścicieli lasów, aby kornika pilnować i ciąć, ciąć, ciąć...
Nie wiem, głupi jestem, my English jest zdecydowanie techniczny a nie leśno - biologiczny więc mogę po prostu nie rozumieć.
Z tego dokumentu i przykładu bawarskiego wynika, że ciąć, czy nie ciąć?
Tako rzecze przewodnik Komisji Europejskiej. Ja nie wiem czy w przypadku Puszczy Białowieskiej trzeba ciać, ani tym bardziej ile. Wiem natomiast, że opowieści o tym, że to skrajne barbarzyństwo i złamanie unijnych zasad mijają się z prawdą.
A propolis Wajraka - ja oczywiście rozumiem, że felieton musi być mięsisty, ale może kolegowie bardziej zaawansowani jakoś go spostponują merytoryką:
http://wyborcza.pl/1,75400,19872047,pseudonauka-lesnych-dziadkow.html
Gość kwestionuje globcia? Nie on jeden. Zresztą co, globcio to jakaś religia czy inny dogmat? Kuźwa trzeba być idiotą aby twierdzić iż cokolwiek w tym świecie, prócz Boga, jest stałe. A jeśli nie jest stałe to i temp raz w górę raz w dół.
Co do meritum. Jaki cel i w jakim czasie chcemy osiągnąć? Chcemy drzewek tu i teraz, za naszych marnych lat -nastu aby się cieszyć ich szumem. A później wuj z tym bo po nas to i wuj, rzupa i kamieni kupa? A moze chcemy tam puszczy za lat 200 +? Strategii jest wiele.
Osobiście, chodze do lekarza bo wierzę mu bardziej niż znachorom. W tomacie korników takoż.
Co do merituma, mnie się argumenty leśników wydają zasadne, bardziej trafne (nawet jeśli powierzchownie wyśmiewane), niż argumenty nie ruszać puszczy (ale tu znów: przekonać do swoich racji też trzeba umieć).
- w Lesie Bawarskim gradacja kornika była katastrofalna, i o ile mi wiadomo, to że jest on ciągle ładny to między innymi wynik tego, że zastosowano zabiegi, które tak bardzo nie podobają się red Wajrakowi.
- dzięcioł trójpalczasty, rzeczywiście preferuje tereny "pogradacyjne" ale nie znając wypowiedzi prof Sowy nie wiem czy nie dotyczyła ona np. tego że wzrost populacji tego gatunku po gradacjach nie ma charakteru stałego lub czy nie wiąże się z jakimiś negatywnymi konsekwencjami dogęszczenia populacji.
Co do kwestii "lasu naturarlnego" vs "pierwotnego" to jest to kwestia czepialstwa. Dlaczego? Ano dlatego, że w większości prac naukowych Puszcza Białowieska określana jest jako "primeval forest" albo "primary forest" czyli anglojęzyczny odpowiednik tego co Wajrak określa jako "las pierwotny". A takim niewątpliwie PB nie jest, ze względu na kilkusetletnią - mniej lub bardziej intensywną - eksploatację i związane z nią przekształcenia. Ten prosty przykład pokazuje, że ta nomenklatura mało kogo obchodzi - bo dla wielu biologów ważniejsze jest to, czy drzewostan jest zgodny z siedliskiem, zachodzą naturalne odnowienia itp - zresztą kol Brzost może to dokładniej wyjaśnić.
Z prof. Szyszko jest ten problem, że w kwestiach N2000 porusza się on z gracją nosorożca w sklepie ze szkłem użytkowym.
No i dotknął kolega jednego z największych sporów we współczesnej ochronie przyrody . Bo wbrew pozorom sprawa nie jest oczywista. Już dawno okazało się, że - zwłaszcza w krajach rozwiniętych - człowiek przekształcił przyrodę na tyle, że "zostawiając ją w spokoju" musimy liczyć się z tym, że pójdzie ona nie w kierunku tego co było i zostało w resztkach, ale raczej ku alternative stable stage. Co więcej czasami podejmując działania ochronne trafia się na opór materii (anglofony używają określenia "resilience"), którego przełamanie jest nie tylko trudne ale i kosztowne. No i czasami trzeba sobie zadać pytanie czy warto. Takie IUCN np. w zaleceniach dla projektów aktywnej ochrony bardzo dużo miejsca poświęca temu jak prowadzić analizę zysków i kosztów w relacji do zaplanowanych celów. Bo generalna zasada jest taka, że nie da się przygotować jednego, czy kilku schematów postępowania, które zawsze - lub prawie zawsze zadziałają.