Marek Jurek melduje gotowość do wykonania zadania
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Teraz sytuacja jest taka, że lekarz ma prosto - nadrzędne jest życie i zdrowie matki (przypominam odszkodowanie zasądzone dla pani Alicji 1000) i znane przypadki mam, które zdecydowały się oddać życie, aby ich dziecko mogło się urodzić tej ogólnej zasady nie zmieniają. Wprowadzenie przepisu o "równocenności" życia matki i dziecka (koledzy prawnicy wybaczą nieprecyzyjne wyrażenie) to, moim zdaniem, istotny postęp. Bo teraz jasna jest waga podejmowanej decyzji - czyje życie ratujemy. Że to trudne? Wszystkie decyzje w sytuacjach ekstremalnych są trudne - np selekcja rannych po katastrofie.
I jeszcze, być może głupie pytanie (ale pytam na poważnie):
czym różni się hasło feministek
(Aborcja w obronie życia)
od
"§4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego."
Na pierwszy rzut oka - niczym. I to warto wykorzystać propagandowo.
Na drugi - różnice są już bardzo poważne.
1. §4 mówi o "następstwie działań leczniczych", a nie aborcji jako takiej. Czyli np. podania chorej kobiecie leków ratujących życie, które ubocznie mogły spowodować śmierć dziecka poczętego. W szczególności np. chemii dla kobiety chorej na raka. Z bezpośrednich działań aborcyjnych to mi tu przychodzi do głowy tylko usunięcie ciąży pozamacicznej. Ewentualnie usunięcia wątpliwości i wahań przy podejrzeniach zaśniadu groniastego czy innych nowotworów zarodka. Nie wiem, co jeszcze mogłoby wchodzić w grę, zważywszy na to, że aborcja jest większym obciążeniem dla kobiety niż poród.
2. Hasło feministek jest "z definicji" kłamliwe. Tzn. w sposób oczywisty dążą one, żeby na fali współczucia do jakiegoś przypadku rzeczywistego zagrożenia życia kobiety wywalczyć aborcję praktycznie na życzenie. A nie jest to - jak się wydaje - specjalnie trudne. Zważywszy na fakt, że sam poród jest dużym wyzwaniem dla zdrowia kobiety, a jakiś tam ułamek promila kończy się śmiercią.
Tak więc pytanie powraca, gdzie róznica? O
"Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Zasada ta nie stoi na przeszkodzie ukaraniu za czyn, który w czasie jego popełnienia stanowił przestępstwo w myśl prawa międzynarodowego"
Tyle, że praca nad duszami poszła na tyle dobrze, że można wprowadzać ustawę
http://mrn69.salon24.pl/704428,nowa-wojna-o-zycie-czyli-dlaczego-pis-wygra
Przed nami nowa faza wojny cywilizacyjnej i wojny domowej: spór o rozszerzenie ochrony prawa do życia w fazie prenatalnej, czyli - w ujęciu potocznym - spór o dopuszczalność tzw. aborcji.
14 marca na ręce Marszałka Sejmu zostało złożone zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji" wraz z projektem ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży ("ustawa z 1993 r."). Celem tej inicjatywy jest wprowadzenie pełnej ochrony prawa do życia dziecka od jego poczęcia. Spowodowanie śmierci dziecka poczętego ma być karalne, z pewnymi wyjątkami dotyczącymi lekarza i matki. Tutaj można zobaczyć projekt ustawy: http://www.stopaborcji.pl/wp-content/uploads/2016/03/projekt_2016.pdf.
Chociaż już pojawiły się pierwsze komentarze i pierwsze wypowiedzi polityków na temat tej inicjatywy, a spór wydaje się narastać, to jednak można założyć, że już tylko z przyczyn proceduralnych (m.in. ustawowy termin zbierania podpisów) ta potencjalnie najgłośniejsza i najgorętsza w przestrzeni publicznej sprawa pozostanie w cieniu przez około trzy miesiące od przyszłego postanowienia Marszałka Sejmu, czyli prawdopodobnie do połowy lipca. A to oznacza, że politycy mają sporo czasu, aby przygotować się do tego sporu i wybrać najkorzystniejszą dla siebie postawę.
Moim zdaniem, wybuch tej wojny w połowie roku jest korzystny dla PiS i niekorzystny dla opozycji parlamentarnej. Dlaczego? I dlaczego uważam, że ten spór zostanie wygrany przez PiS?
Po pierwsze, PiS umiejętnie wiąże procedowanie inicjatywy obywatelskiej z wizytą Ojca Świętego w Polsce. Tak rozumiem pewną grę na zwłokę ze strony Marszałka Sejmu, który wezwał Komitet Inicjatywy Ustawodawczej do uzupełnienia swojego zawiadomienia i tym samym opóźnił całą procedurę o około miesiąc. Inaczej sprawa wniesienia projektu ustawy wybuchłaby już w połowie czerwca. Atmosfera wizyty Ojca Świętego i Światowych Dni Młodzieży oczywiście sprzyja dyskusji o zmianie ustawy z 1993 roku i wzmacnia działania polityczne w tym kierunku.
W tym czasie opozycja parlamentarna, chcąc nie chcąc, zachowa wstrzemięźliwość. Na stanowczy sprzeciw pozwoli sobie tylko jej lewy margines. Dosłownie margines. Być może partia Razem zbierze jakieś żniwo, oczywiście kosztem...pozostałej opozycji.
Po drugie, PiS umiejętnie komunikuje się z różnymi częściami swojego obecnego i swojego potencjalnego elektoratu. Czyli mówi nieidentycznymi głosami. Innym głosem mówi Jarosław Kaczyński, innym głosem mówi Jarosław Gowin. Ten pierwszy mówi twardo, chociaż nie mówi wcale do twardego elektoratu (majstersztyk!). Ten ostatni mówi do miękkiego elektoratu PiS i do tych, którzy nie popierają PiS, ale pozostają w sferze tradycyjnych poglądów i wartości. A takie osoby są zarówno wśród zwolenników opozycji parlamentarnej, jak i opozycji pozaparlamentarnej, a także wśród "milczącego" elektoratu.
A kto dzisiaj po stronie opozycji umie tak komunikować się z szerokim elektoratem? Schetyna?! Petru?! Być może tylko Kukiz i Kosiniak-Kamysz będą próbować naśladować Kaczyńskiego (jestem za, ale w klubie nie będzie dyscypliny...).
Po trzecie, warunki moralne zmieniły się w Polsce od 1993 roku. Od tamtego czasu wyraźnie wzrosła świadomość, iż tzw. aborcja jest złem i w konsekwencji akceptacja jej dopuszczalności zmniejszyła się. W tym sensie są warunki moralne do zmiany ustawy z 1993 r. w kierunku rozszerzenia ochrony życia dziecka poczętego. Dlatego, moim zdaniem, PiS ma przestrzeń społeczną do działania w tym kierunku bez żadnego uszczerbku politycznego dla siebie.
Dzisiaj nawet argument z możliwej lewicowej kontrofensywy nie działa. Której lewicy?! Gdzie ona jest?! Platforma Obywatelska ogłosi, że w następnej kadencji rozszerzy "prawo do aborcji'?!?! W publicznej dyskusji na temat zakazu tzw. aborcji z przesłanek eugenicznych obrońcy status quo wg ustawy z 1993 r. są zwyczajnie bez szans...
Ufam i wnoszę, że PiS przyjmie inicjatywę obywatelską i wesprze ją w Sejmie, rozszerzając ochronę życia poprzez likwidację tzw. aborcji z przesłanek eugenicznych i być może w przypadku ciąży z czynu zabronionego. Mimo różnych nazw i pojęć prawnych, to jest przecież w istocie to samo.
Pełna ochrona życia dziecka poczętego wymaga zmiany Konstytucji, co stanie się - w wariancie optymistycznym - w II części kadencji obecnego Sejmu, albo w następnej kadencji po ewentualnym zwycięstwie PiS.
Fiat.
Streszczenie całej akcji już jest w protokołach z Sejmu z 2007 r. i 1993 r. Miłej lektury
Albo w Usiech, jeszcze gorzej. Tam zakaz abortu ma poparcie 66% ludożerki, a ostatnio Parti Rebublicana miała go wprowadzić i w chwili ostatniej speniała jak neptki?
Dafuq?
Ludziki piszą, że Orban zrobił wielką kampanię pro-life za fundusze z Wujni. Prawda to? I czy u nas dałoby się też?
http://wpolityce.pl/polityka/287396-dr-zbigniew-girzynski-to-czy-pis-bedzie-rzadzilo-w-kolejnej-kadencji-nie-bedzie-mialo-zwiazku-z-ustawa-o-aborcjinasz-wywiad
O i właśnie. Przy ewentualnej debacie w sejmie mam nadzieję, że ktoś przyniesienie orzeczenie K 26/96 (sprawozdawca i autor uzasadnienia Andrzej Zoll), odczyta stosowne fragmenty i na koniec zapyta posłów PO i Nowoczesnej, czy trybunał przestał być dla nich wyrocznią.
Taktycznie również dobrze dorzucić teraz do pieca , który i tak płonie. Zresztą nie ma co wnikać i rozważac gdy zaplecze PiSu już walczy- po prostu trzeba to wygrać
"
a przy okazji takie kwestie jak np. 500+, lekarstwa dla seniorów, podatki, gospodarka zeszły do głębokiego cienia
1. Papież ok. Przykazanie nie zabijaj dotyczy i nienarodzonych, i narodzonych.
2. Gdyby komuś naprawdę zależało na obronie tych nienarodzonych, którzy jeszcze nie są w Polsce chronieni, to nie zachowywałby się jak słoń w sklepie z porcelaną, tylko walczyłby po cichu, metodą coraz bardziej restrykcyjnej praktyki w stosowaniu istniejącego prawa. Do wykorzystania jest zapis o ochronie życia ludzkiego w konstytucji, możliwe są ułatwienia w stosowaniu klauzuli sumienia dla lekarzy drogą rozporządzeń, a także np. 0 refundacji z NFZ za "zabieg" albo zaporowo niska punktacja i różne urzędowe szykany dla szpitala, w którym te mordy są dokonywane (włącznie z obowiązkową procedurą sprawdzania przez prokuraturę każdego przypadku), promowanie szpitali wolnych od aborcji (szyldy "tutaj nie zabijamy", "szpital przyjazny dzieciom", dodatkowe punkty, przywileje - itd., itd.). A potem, gdy władza już okrzepnie i będzie widać efekty rządów PiS, można by było usankcjonować uzus nieabortowania także specjalną ustawą. Wtedy oprócz paru lamentów lewaczek-morderczyń byłaby ogólnie cisza, bo wiadomo by było, że nic się nie zmienia, prawo opisuje istniejącą praktykę.
Ale temu komuś nie zależy, tylko instrumentalnie wykorzystuje życie nienarodzonych do własnych brudnych celów - czyli totalnej destabilizacji społecznej w Polsce, może nawet wojny domowej - bo kod się już znudził, a trzeba za wszelką cenę odsunąć PiS od władzy, "żeby było tak jak było" .
Ile frontów jest już otwartych na tej wojnie totalnej zbuntowanej opozycji - i dlaczego otwiera się jeszcze jeden?
Dlaczego ci "obrońcy" nie gardłowali tak rok temu? 8 lat siedzieli cicho, nie przeszkadzało im nawet in vitro czy pigułki aborcyjne wprowadzone przez rząd PO, aż tu nagle PiS u władzy i od razu - bach! - jest temat.