Brzoście rżnąć czy nie rżnąć? bo się pogubiłem
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Owóż, jest w Kotlinie Kłodzkiej góra o nazwie Błędne Skały. I roście na niej las. W tymże lesie w XIX w. hasali pruscy leśnicy i np. wyrąbali całą jodłę jako niepożyteczną, a w jej miejsce nasadzili świerku i daglezji, a co! Nadto, bagno które było tam, elegąs osuszyli.
Dzisiej leśnicy godni a postępowi usiłują jakoś przywrócić las co był. I tak zapodają, że np. nie możesz pan wyrąbać wszystkich na raz świerków, bo zostanie łysina, gleba spłynie, no krótko mówiąc awaria. No więc trzeba pomalutku, pomalutku. Tu zrąbiesz świerk, tam posadzisz jodłę, jodłę zeżre sarenka.
Na to wszystko też się kornik czy tam inny drwalnik nakłada, który nie pęka jak leśnicy i całe połacie lasu na raz zrębywuje. Monokultury świerkowej, rzecz jasna.
Między innymi dłatego w tym wątku (oraz pokrewnym, który gdzieś tam siedzi na serwerze) jak mantrę powtarzam, że nie wiem jakie jest optymalne rozwiązanie dla Puszczy Białowieskiej. Ale śledząc dyskusje urwierdzam, sìę w przekonaniu, że tak naprawdę nikt nie dokonał kompleksowej analizy dostępnych danych i celów strategicznych. "Ekolodzy" wołają o niszczeniu idegradacji, a leśnicy straszą, że wyjdą korniki jak dziki i zeżrą wszystko do skały macierzysrej...
Bo trzeba pamiętać, że leśnicy też są różni - sam w ciągu ostatnich kilku lat przekonałem się, że pewne posejście, które uznawałem, za marginalną patologię na wymarciu bywa wcale popularne.
http://www.smh.com.au/world/logging-to-begin-in-last-remaining-european-primeval-forest-20160522-gp0sjj.html
Jak kto przeczyta to się dowie że wróg wszelkiego rzywego a natOOry wokukule Kaczyński właśnoręcznie i z pomocą gupich oprychów, i złodzieIJ przyszłości dzieci naszych, zwanego rządem wyrżnie co do ostatniego pnia wszystkie 600+ letnie dżewka dębowe, i przyokazji wszystkie, inne, a zwierzątka wygna na wygnanie.
Kłamstwo wielokrotnie ......no wiecie jak to było.
No i IKEA jest debest - nie dotyka drzewek z Białowieży...
Kolega wookukule nie umi czytac między wierszówką. Jakby umiał to by wyczytał że:
min Szyszko to tępy zamordysta bo wywalił na zbity pysk uczonych
Cary, kajzery i inne zaborce były lepsze niż niedemokratyczny rząd tyrana Kaczyńskiego
i niinszy kwiatostan....
drzewka zasadzili 9 tysięcy lat temu neandertalczycy, a homosapienssapiensy tam wogóle nie weszły i dopiero pierwszy homospapienssapiens Szyszko tam wejdzie i zetnie...
==
A, i doczytałem że Straszna Wanda* chce wypolować bizony.Choć nic o 9. tysiącletnim bizonie na napisano.
*Wanda Olech-Piasecka, prof. dr hab., szefowa Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz (!) prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów. http://www.smz.waw.pl/kontakt/
poszukałem - z żubrami pewnie o to chodzi.
O czynnej i biernej ochronie żubrów – wywiad z prof. Wandą Olech
11/02/16 E.Strucka
żubryW lutowym numerze miesięcznika „Środowisko” ukazała się rozmowa z prof. Wandą Olech – prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów – dotycząca, przede wszystkim, kontrowersji związanych ze sposobem ochrony żubrów i metod zarządzania tym gatunkiem. W ostatnich tygodniach temat ten parokrotnie pojawiał się w mediach, przy czym przedstawiany był nierzadko w taki sposób, by wzbudzić emocje wśród odbiorców. Niestety, głównie na tym się kończyło, bo problemu nie zgłębiano.
Redakcja branżowego „Środowiska” uznała, że trzeba wyjaśnić wątpliwości i przedstawić racje specjalistów, którzy na żubrach się znają – stąd prośba o wywiad do prof. W. Olech.
Zapraszamy do lektury.
http://www.smz.waw.pl/wp-content/uploads/wywiad.pdf
- specjaliści piszący o jakichś elementach flory, fauny czy jakimś zjawisku nie znają nomenklatury wychodzącej poza ich wąski obszar zainteresowania. Więc w opisie terenu powtarzają sformułowania z innych opracowań powielając i petryfikując zawarte w nich błędne informacje. Sprawę komplikuje jeszcze czasami niekompatybilność nomenklatur tworzonych w różnych językach (np spośród 23 polskich parków narodowych tylko 15 spełnia kryteria "national park" wg IUCN - a jest to forma ochrony najbardziej jednoznacznie rozumiana na świecie)
- napisanie, że badania prowadzone są w ostatnim nizinnym lesie pierwotnym w Europie, po prostu zwiększa szanse na przyjęcie do druku. Choćby z tego powodu, że na dzień dobry odpada zarzut "lokalności" problemu.
Tyle, że przeciętny Europejczyk (o ludziach z innych kontynentów już nie wspominając) po prostu o tym nie wie. Zresztą ludzie zajmujący się turystyką przyrodniczą w nieformalnych rozmowach wspominają, że sporo osób przyjeżdżających do Białowieży zza granicy (i nie tylko) przeżywa spory dysonans poznawczy widząc "pierwotny las" w Białowieży.
Nie ma się zatem co dziwić, że Australijski czy Amerykański dziennikarz od przyrody jak przeczyta, że w Polsce biorą się za "intensywne wycinacie" ostatniego europejskiego lasu pierwotnego uznaje temat za interesujący.
Inna sprawa, że min. Szyszo w dziedzinie komunikacji wybitnie sobie nie radzi. A ogłoszony w zeszłym tygodniu pomysł niezwłocznego rozpoczęcia prac (bodajże od 1 czerwca) to, niestety działanie idiotyczne - bo chociaż uzasadnione z punktu widzenia biologi kornika, to jednocześnie prowadzi do intensywnych działań w siedliskach dziuplaków w szczycie karmienia młodych, a wiec wtedy, kiedy jest to najbardziej niebezpieczne. I z punktu widzenia przyjętych przez Polskę zobowiązań (m.in Natura 2000) jest to prawie całkowicie nie do obronienia i może się wiązać z konsekwencjami poważniejszymi niż Rospuda. Co więcej, prof Szyszko z niewiadomych przyczyn konsekwentnie (jak w przypadku Rospudy) odrzuca możliwość rozwiązania problemu inaczej niż "pójściem na czołówkę" Co gorsza po jego wystąpieniu "audytowym" odnoszę wrażenie, że prawnych regulacji ochrony przyrody i środowiska w UE nie ogarnia nawet na poziomie wymaganym od studentów. Jako prof. nauk biologicznych ma do tego nieogarniania pełne prawo. Jako minister niestety nie.
Co do "bizonów" to oczywiście chodzi o żubry - po angielsku żubr to "European bison". I tu czepianie się odstrzału to czysta głupota, Bo trzeba pamiętać, że obecna populacja żubrów, to pomimo, że większość osobników żyje dziko, to z punktu widzenia praktyki ochrony przyrody stanowi ciągle "captive-wildlife metapopulation" (nie ma to ustalonego, powszechnie przyjętego tłumaczenia na polski'). I jako taka podlegać musi ciągłemu monitoringowi oraz zarządzaniu - w tym prowadzonej selekcji itp. Ale to akurat bardzo ładnie wyjaśniła prof Olech w podlinkowanym przez kol. romecka.
Ps
Po takim paszkwilu konsulat RP w Sydney w osobie kogokolwiek, nawet dozorcy jeśli konsul akurat zbyt zajęty dłubaniem w nosie, powinien ciupasem udać się do headquarters SMH i pogaworzyć z edytor-in-chief aby wyłuszczyć niuanse sprawy. Umiejętnie i dyplomatycznie przy tym sugerując rozwiązania prawno-zbOOjeckie za pOOblikowanie nieprawdy o Polsce.
A restytuja populacji żubra zaczęła się pod koniec lat 20-tych (pierwsze osobniki uzyskane z hodowli w ZOO wypuszczono do Puszczy w 19290
A poważnie to obecne żubry pochodzą od 12 osobników przy czym cześć z nich dała początek mieszanej linii nizinno-kaukaskiej. Po II Wojnie w Polsce były 44 żubry ale tylko 4 linii czysto nizinnej. Późniejsze działania miały na celu wyeliminowanie linii "mieszanej" - generalnie to tema na opracowania i podręczniki a nie wpis na forum
Niestety, Australijski dziennikarz jest tu najmniej winny. Smutna prawda jest taka, że to co napisał generalnie pokrywa się z treścią 3 publikacji w "Nature" - a reszta to też w zasadzie prawda . Trudno mieć pretensje, do dziennikarza, że uznał informacje w jednym z najbardziej renomowanych czasopism naukowych za wiarygodne.
Niestety źródło nieporozumień bije w Polsce. A w zasadzie seria małych "źródełek" o dwu IMO najważniejszych z nich już wspominałem ale jeszcze powtórzę:
- słabe rozeznanie w sytuacji wielu specjalistów. Jeżeli ktoś nie prowadzi w PB badań, albo (co się zdarza częściej niżby się wydawało) nie wychodzi poza swoją wąską specjalizację, to może się nie zastanawiać nad zawartością puszczy ("primeval forest") w Puszczy Białowieskiej ("Białowieża Primeval Forest"). Dla mnie najmocniejszą przesłanką na powszechność wąskiego patrzenia jest np brak porządnego opracowania hydrologii PB. W piątek rozmawiałem sobie z ludźmi, którzy mieli dostęp do dwu "raportów" w sprawie PB - "za" i "przeciw" cięciu - rzuciło im się w oczy, że oba te dokumenty, chociaż dotyczyły tego samego problemu i terenu miały niemal całkowicie niepokrywające się piśmiennictwo. Pojawia się zatem pytanie - czy oba zespoły autorskie nie znały prac prezentujących inny punkt widzenia (możliwe) czy też je zlekceważyły (jeszcze bardziej możliwe)?
- obecna nieprecyzyjna informacja po prostu wielu ludziom się opłaca. Po pierwsze prestiżowo - badać, udostępniać czy pokazywać turystom "ostatni pierwotny las nizinny w Europie" to jest coś. Po drugie finansowo - pomijam już ludzi świadczących usługi z zakresu turystyki dla których "pierwotność PB" jest ważnym elementem reklamy, ale "marka" pierwotnego lasu ułatwia też zdobywanie grantów i to zarówno dla NGO jak i instytucji naukowych. No i przyznanie, że "Białowieża Primeval Forest" nie do końca jest "primeval" to dla wielu ludzi uderzenie w symbol Polskiej przyrody i Polskiej ochrony przyrody. Dlatego każdy też próba merytorycznej dyskusji jest zakrzykiwana - nawet w całkiem szacownych gremiach.
No bo wew Puszczy Białowieszcańskiej znajdywają się fragmenta o dużej pierwotności, które przyrodniku dechę w piersi zapychają.Także samo jak w Krakowie znajdywają się renesansowe Sukiennice ze straganami, kościoły romańskie a i oryginalny układ architektoniczny starego miasta...
Ziewnikarzyca australijska ma byc dziennikarzem a nie kserokopiarką. Dziennikarz newsy sprawdza. A tu nawet jesli to NATURE zerknęła to zanim Polskę i rząd oczerni powinna drydnąć do ambasady lub konsulatu.
Oprócz tego czasem lepey tupnąć nogą niz cały czas siedziec cicho i prosić o wybaczenie że się jeszcze rzyje.
Sir / Madam
Please accept this subpoena duces tecum issued especially for you by our government.
Tymczasem głos powinno zabrać miisterstwo. Na razie jedynie wiceminister Konieczny napisał list otwarty do redakcji AFP i Guardiana. Tyle, że ten list nie jest napisany najlepiej. Przede wszystkim dlatego, że miesza specjalistyczne informacje z kontrowersyjnymi ogólnikami i niepotrzebnymi wstawkami historycznymi.
Takie rzeczy powinny iść wszędzie ale prosto i w punktach:
1. Białowieża nie jest typowym "lasem pierwotnym", bo jej użytkowanie trwa setki lat i miało też okresy ogromnej intensywności
2.Lasy świerkow, o które toczy się spór w większości stanowią resztki sztucznych nasadzeń nie zaś naturalne ekosystemy tego terenu.
3. Planowane wycinki nie stanowią "intensive loging" w takim sensie jak to się dzieje w krajach tzw Zachodu. To cały czas zupełnie inna skala.
4. Nie ma ani słowa o tym, ze przyjęte działanie jest zgodne z zaleceniami KE dla tekich sytuacji (gradacja szkodników na terenie Natura 2000).
Tymczasem takie, oświdczenie powinno być tym, co uderza w oczy przy każdym otwarciu strony ministerstwa.
Co gorsza - jak już wspomniałem w innym poście - ministerstwo niepotrzebnie zaognia sytuacje deklarując rozpoczęcie prac w terminie, który da przeciwnikom tego działania niesłychanie trudny (o ile w ogóle możliwy) do wybicia z ręki oręż..