Robicie jakieś przetwory na zimę?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
W sobotni wieczór napyskowalismy sobie z W , bo kolezanka obdarowała nas grzybami ( dwie skrzyneczki podgrzybków!) i trza było przynieść ze strychu maszynę do suszenia. Maszyna jest z ubiegłego wieku, wczesny Gierek z gustownego blaszyska, z siatkami nierdzewnymi, rozlatująca się , bo wykonawstwo śrub skręcajacyh to ustrojstwo może być przykładem, jak sie umiało spieprzyć.
Waży tonę i ja sie tego nie tykam. Padło na chłopa i klął jak szewc, bo jak zwykle musiał toto stachać ze strychu , zawadzając nogami o przydasie i łbem o belki, no i drutować.
Co roku obiecujemy sobie ,że wywalimy to g...w d....y, i kupimy nowe, ale tak schodzi....już ze czterdzieściparę lat, bo to maszyna moich Rodziców.
Grzyby się suszą, pachną zacnie , po awanturze ni śladu bo my wrzemy szybko i szybko nam przechodzi
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Też uwielbiam łazić po lesie , a znalezione grzyby wprawiają mnie w archetypową euforię ( dobrobyt ! dobrobyt ! znaleziony ręcyma!) ale pewnie nam sie nie uda w tym roku zrobić wypadu...
Maślakami rzuciło naokoło. Chadzam, zbieram, klnę przy obieraniu bo klei się po świńsku. Ale mam nowy sposób na zbieranie. Na dłoń, którą wyciągam grzybka z ziemi ubieram jednorazową rękawicę, taką do mycia garów. W drugiej nożyk. Ścinam przed włożeniem do kosza koniec nóżki, ten ubrudzony.
MAŚLAKI:
1. twarde suszę, większe sztuki krojąc. Są najlepszymi grzybami do bigosu. Trzymam w osobnym słoju.
2. mniejsze marynuję. Najpierw gotowanie przez kilka minut we wrzątku osolonym. Odcedzone daję do słoików i zalewam marynatą (woda, ocet, cukier, liść laurowy, ziele angielskie no i ważne: sporo krążków cebuli. To trzeba gotować i dosmaczać; najlepsze są o smaku winnym, bardziej słodkawym niż kwaśnym). Gotującą się marynatą zalewam maślaki w słoikach, zakręcam i do góry dnem na kocyk.
3. maślaki większe, miękkie ( czasem razem z innymi. np. podgrzybkami) myję starannie pod strumieniem wody, kroję na kęsy, do rondelka, solę i podduszam jak na sos; niczego nie odlewam. Studzę, przekładam do większych pojemników po śmietanie, kefirze i zamrażam.
WRZESIEŃ a więc drugi rzut najlepszego szczawiu!
Rzuciło szczawiem. Mnóstwo tego na polach i łąkach. Zbieram z miejsc oddalonych od dróg, szos. W domu przebieram, oceniam na ile zup to wystarczy, myję i podduszam w garnku. Solę. Kiedy już zmienia się w ciemnozieloną pulpę, studzę, rozdzielam na pojemniki po małej śmietanie - i do zamrażarki. Chociaż pojemnik mały, intensywność takiego skondensowanego szczawiu wystarczy na solidny garnek zupy.
POMIDORY.
1. Przecier. Wrzątek, wrzucam na chwilę pomidory, wyjmuję, pod zimną wodę. Skórki cudownie schodzą. Kroję na większe cząstki ,wyrzucam twardy głąb i do gara. Tłuczkiem do ziemniaków naciskam, żeby na dnie był sok, bo inaczej przywierają. Solę, gotuję, potem przecieram przez sito. Pestki z resztą miąższu wrzucam do garnka z wodą, podgotowuję i cedzę na tzw. zupę dzisiejszą , coby nic nie zmarnować. Słoiki wkładam do garnka, gotuję, wyciągam trzonkiem od drewnianej łyżki, napełniam wrzącym przecierem, zakręcam i na kocyk dupą do góry. Leżą do następnego dnia. Nigdy mi się nie popsuły.
2. Pomidory we wrzątek, cedzę, chłodzę,skórę ściągam. Kroję na kawałki jak na spaghetti. Do woreczków i zamrażam.
WARZYWA
Marchew, pietruszka, korzeń selera, por. Por kroję na cienkie talarki, resztę obieram i ścieram na największym oczku tarki. Mieszam, do woreczków, zamrażam.
Dzika róża, ta czerwona. Zbieram płatki, suszę jak dziewannę. Słoik. Zimą po kilka listków do herbaty. Zapach, moc.
Jabłko. Kroję na cienkie plasterki, suszę w piecyku nawiewowym. Słoik. Zimą jako herbata lub dodatek do niej.
Aha. WARZYWA jeszcze suszę. Obrane kroję drobno na cienkie talarki (trochę roboty jest) i do piecyka nawiewowego. W słoik. Idealne na zimową zupę, bo bardzo smaczne.
ja trzymam w paierowych torebkach śniadaniowych, ale moze lepiej w blaszanych?
Dawno temu tego typu keczup robiła firma Agros z Białegostoku. Tyle, że oni dodawali jeszcze jakichś drobno pokrojonych warzyw, chyba selera czy pietruchy. Do wypróbowania następnym razem.
W sklepie raz tylko kupiłem sok - ilość cukru zabija smak i aromat
Jako że mieszkam na obrzeżach miasta, a wokół przy dróżkach pełno krzewów bzu.... Od dziesięciu lat się zbieram....
Lila, rusz ....
zacznij od kwiatów , do mnie dotarł przepis przez Austrię, fajna rzecz latem, pasteuryzujemy i mamy do późnej zimy. a potem na owoce ;-)
kupilismy kiedyś w agroturystyce (Pod Kogutem gdzieś w Dolinie Kłodzkiej)
A, na końcu ogródka wyrosła mi samosiejka i nie wiem, wykopać czy nie. A, niech sama-sobie rośnie!