Robicie jakieś przetwory na zimę?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Jak długo wytrzymuje?
Po raz pierwszy (niemal) dokładnie według przepisu i nie próbując przed zakończeniem pierwszego gotowania.
Pyszota.
Uwagi:
- dziubdziania przy papryczkach jednak sporo, dlatego zrezygnowałam z przygotowanych wcześniej suchych (rence mnie już bolały) w sumie wyszło mi mniej niż 20 dkg. I całe szczęście
- gdyż jest to nielichy zajzajer... Kaziowe dzieci najwyraźniej baaaaaardzo odporne
Zatem do zmielenia poszło 20 dkg świeżych chili i nie wiem, ile ważyły po wypatroszeniu. Pewnie z połowę. I tej drugiej porcji w sosie już bym nie strawiła.
Podsumowując,
wielkie i serdeczne dzięki za rewelacyjny przepis.
:-*
20 litrów wiśni
10 litrów czereśni
5 litrów limonka mandarynka
15 litrów pomarańczowego wina
5 litrów malin
25 litrów truskawek.
Winogrona mi pomarły więc nie robię.
Został mi tylko głóg. Będę zbierał w tym tygodniu.
Na cholerę Ci tyle Alko?
A to da się znajomym coś czasem albo większa okazja i chwila moment i nie ma. Mam jeszcze klarujący się banan 15 litrów ale to nie z tego roku oraz z 20 litrów śliwki i 25 litrów gruszka - jabłko. + małe ilości zapasów z poprzednich lat już zabutelkowanych.
Warto sie poświęcić, obierać i mrozić.
Już pokrojone
Maślak to rarytas
Peppers z Kieleckiego.
dziś reklama online szkoleń z kiszenia/zakwaszania
również ciekawe brzmienia
Od lat robię powidło-dżemy wieloowocowe. Najpierw wiśnia, którą podsmażam, słoikuję i wstawiam do lodówki. Czeka tam na sezon śliwek, jabłek i gruszek. Robię te owoce osobno, śliwki jako powidła, jabłka jako mus, gruszki lekko obgotowuję. Potem wszystko to mieszam w jednym garze. Gdy się przegryzą i uzyskają odpowiednią konsystencję, wkładam niemal wrzące do wygotowanych słoików. W sam środek upycham kawałek jeszcze twardawej gruszki. To ona daje pożądany aromat. Z cukrem nie przesadzam. Aha, do tego jeszcze agrest, jeśli jest do kupienia, który mocno to żeluje. Efekt końcowy: niebo w gębie.
Niestety, w tym roku mnie podkusiło i na koniec dodałam do rondla kilka (słownie kilka) malin. Skutek straszny. Wszystko przeszło malinami - i wyszedł jakiś dziwny, jakby zatęchły wyszedł. Cały efekt zepsuty. Wniosek: precz z malinami w dżemie wieloowocowym! Zjeść się da, ale to już nie to.
Moje ulubione to śliwkowe powidła oraz żurawinowa galaretka.
i de facto grono jagód (owoc zbiorowy) na stożkowatym dnie kwiatowym.
To niesamowite, co robi nasz mózg z maliną! Cała jest hmm-pycha-niebowgębie, a przetarta - kwaśne, zgrzytające pestki w zębach...
Natomiast bezprzecznie najlepszym wyrobem z malin jest likier malinowy,
Im starszy tym lepszy, ale u nas nigdy nie doczekał zadnego powazniejszego wieku.
ale likier wg Cwierczakiewiczowej bardziej pachnący, dlatego pisalam o nim
Piołunówkę polecam - na żołądek oczywiście