Kościół w czasach Zarazy - wątek eschatologiczno - apokaliptyczny
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kiedyś z niedzieli było ok 3ooo
To przecież właśnie Kościół był, oprócz państwowych urzędów, JEDYNĄ pomocą w "kontroli społecznej" w lockdownie. I teraz jest. Wszędzie indziej jest 'Mariola ma piwne oczy'* w większej lub mniejszej części (całej przy #strajkukobiet).
*ktoś pamięta?
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Ale jak naucza Kościół - sanguis martyrum semen christianorum* - było z czego się odrodzić
A teraz, nie widać 'lepiej', bo z czego ma wzejść co na wiosnę?
* krew męczenników nasieniem chrześcijan
Ciekawe jak 'kontratak' kleru bazylikowego wpłynie na dominicantes (poza mszalne)?
(Chodzi o to, że wiele nabożeństw odbywa się m.in. na Kalwarii, gdzie może przebywać 150 osób, a przychodzi ok. 20-25 wiernych.)
Na mszach jest pełno. Na pewno ponad kowidową normę.
Każdego roku przybywa ok. 350 pielgrzymek i 150.000 wiernych.
W zeszłym, kowidowym roku 2020-ym tylko... 5.000 (pięć!)
Nie o kasę zatem (tylko) raczej tu chodzi, bo parafianie nie załatają pielgrzymkowej dziury. Ale jest to bardzo maryjny kapłan. A poza mszami, a zwłaszcza poza niedzielą - kicha.
___
Zwykle dwa razy w roku piekarską kalwarię zdeptuje po kilkadziesiąt tysięcy pątników, a w minionym roku tak przepięknie odrosła, zarosła, odżyła...,
Opuszczają więc Kościół, a może pewien obraz Kościoła i Boga; obraz, który albo sami sobie wytworzyli albo im wytworzono. Czy ponoszą przy tym winę? Pewnie kwestia indywidualna. Ale śmiem wątpić w to, że odchodzą ludzie, którzy poznali Kościół, zobaczyli również, że Bóg jest i czyni cuda (często te małe) w życiu.
Może trzeba odważniej mówić o "śmierci Boga" - ale trochę inaczej: aby umarł Jego fałszywy obraz; tak samo trzeba śpiewać "requiem aeternam" fałszywemu obrazowi Kościoła, który jest tylko powodem rozczarowania a czasem i zgorszenia. Fałszywe motywacje do kapłaństwa również nie wytrzymają próby czasu. Kończy się czas społecznej pozycji kleru; "zostać księdzem" oznaczać będzie odwagę i gotowość na odrzucenie. Także, czasy są ciekawe, a Duch Święty nas na pewno nie opuści!
Tak, jak kończy się np. podstawówkę - zostają i te dobre i te złe wspomnienie, trochę zdjęć na pamiątkę, dyplomów, książek itp - i idzie się w życiu dalej, BEZ Kościoła, często z nowym bogiem.
Teraz mamy jednak agresywną manifestację jawno-głośno publicznych wystąpień. W GW artykuły o tym, jak proboszczowie UTRUDNIAJĄ wypisanie z księgi parafialnej. A nuwapostaci (chyba mi nie wyszedł neologizm...) ZNAJĄ SWOJE PRAWA!
Kiedyś była "zwykła" 'zlewka na to'.
---
Jakoś wiąże tę nową sytuację ze śmiercią i pogrzebem (artystki) Kory. Jej całe życie to było poszykiwanie Boga z jednoczesnym odrzuceniem i opluwaniem Kościoła. Znalazła swoich bogów, tak umarła, jej pogrzeb był wielką manifestacją afirmacji takiego życia (i takich bogów). Że tak się da żyć i 'klecha' nie jest nawet do pogrzebu potrzebny.
zwłaszcza, że jej mąż się nawrócił i odszedł z tego świata jako praktykujący katolik
zobacz, jak różne drogi osób, których połączyło również małżeństwo (i miłość)
Dziękuję Księdzu za ten głos.
Wazny i przemyślany.
Jeśli zaś chodzi o inicjacje w dziecinstwie...cóz ona jest rozłozona w czasie. I składa się z okruchów pamieci małego czlowieczka.
To sa najczęsciej obrazy dziadków, rodziców , słów wypowiadanych podczas ważnych wydarzeń, czasem łez dorosłych, które są jak drążące skałe krople.
I ta ciagła obecność Boga w zyciu rodziny, która wyprowadza ze zwyczajów w wiarę.
Niech Pan Jezus Ksiedza prowadzi
+
Dziś dochodzi do tego, że dzieci są wypisywane z religii zaraz po I komunii św. Czy to o to chodzi? (inna kwestia to dopuszczanie kandydatów do poszczególnych sakramentów wtajemniczenie... może ktoś nie jest jeszcze gotowy.. Czy Kościół stwarza warunki do indywidualnego dojrzewania do przyjęcia sakramentów?).
Więc nie dziwujmy się, że do kościoła chodzą niewierzący, bo kto ma chodzić? Któż się dziś poda za wierzącego? Ja to tylko jak przyjdzie jakieś badanie opinii i spytają, czy jestem wierzący -- "Tak, bardzo!"