Ziemniak jest po tamtej stronie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kasyno zawsze wygrywa.
NB w ostatnim filmie na swoim kanale YouTube RAZ przekonywał, że liberalizm wielkich korporacji to tak naprawdę zaprzeczenie liberalizmu bo niszczy wolną konkurencję. Nietety mydli się - gdy usilnie w imię ideologii zwalczało się Państwo, to kto ma pilnować przestrzegania reguł?
Wyrzucono sędziego z ringu i teraz płacz, że największy osiłek bezkarnie fauluje?
To jest zarówno przeciw empirii i przeciw wiedzy ekonomicznej - bo zagadnienie wzrostu firm należy do klasycznych zagadnień ekonomicznych, są liczne prace i generalnie stwierdzają one, że rynek ma skłonność do monopolizacji.
Co do IT, to cała przestrzeń wywodzi się od uczonych i USArmy, więc...
Dzisiejszy świat ma konstrukcje kompletnie nieakceptowalną dla silnych ludzi. Dlatego robią swoje, ale będąc raczej poza społeczeństwem, obok. Tu nie ma żadnego wspólnego mianownika, jakiejś przestrzeni do mieszania się, wspólnego działania. Celem dzisiejszego świata, w skali makro, ale też i poszczególnych ludków, jest maksymalne zminimalizowanie ryzyka. Wszystkiego. Ma być bezpiecznie, reszta się nie liczy. Tak jak słabi chcą.
Daleki Kitaj postawił -- i żyje.
Można też punktowo strzelać. Np. raz pan Ergogan zadzwonił do pana Cukierberga i się mu skarżył, że bzitko na Fejsiku o Turcji piszą. I co? I od poniedziałku już bzitko nie pisali.
Osobiście uważam, że proces którego jesteśmy świadkami jest nieodwracalny. Naturalna kolej rzeczy, społeczeństwa, ba, cywilizacje całe, dążą do dobrobytu, a kiedy go osiągają odchodzą. A właściwie zdychają powoli i zostają wyeliminowane przez grupy ambitne, które są na początku swojej drogi do wielkości. Jakieś zmiany w tym kole cywilizacyjnym są, czasami trwa to długo, czasami spektakularnie, ale koniec jest ten sam. Zawsze.
Czy należy nad tym ubolewać i czy można coś zrobić ? Bardzo możliwe, że chrześcijaństwo ma odpowiedź na ten problem, ale szkopuł jest w tym, że społeczeństwa dobrobytu stają się antyreligijne. Odpowiedź, w skrócie, polega na bardzo korzystnych (w kontekście omawianego tematu) ograniczeniach, które proponuje chrześcijaństwo. Ale też radzi sobie z problemem o którym jest film wklejony przez Przemka - chrześcijaństwo nie jest religią dążącą do bezpieczeństwa. Chrześcijaństwo jest żywotne, ryzykujące, aktywne. Życie trzeba przeżyć, żeby żyć dalej. Ci, którzy zakopią je, żeby nie stracić, popełniają katastrofalny błąd, jak uczy Nowy Testament. Oni właśnie je stracą, to wieczne.
Czyli co się z nami stanie ? Dla Zachodu ratunku nie widzę, nie wiem natomiast na ile my, w tempie błyskawicznym, dorównaliśmy zmianom, którym oni ulegli przez dziesięcio, a może i stulecia. Ich Barbarzyńcy zmiotą, tak po cichu liczyłem że to my będziemy Barbarzyńcami, ale chyba jednak nie. A w tle są jeszcze Chiny, państwo Środka, które zrozumiało, że żeby skutecznie odizolować się od wszystkich musi kontrolować cały świat. Jest rozpieprzona Afryka, która chętnie cała przyjedzie do Europy, żeby zrobić z niej śmietnik i go zjeść. Są jeszcze Indie, złożone z miliarda kosmitów, oni nie mogą być z tej planety, to jest nawet inna galaktyka. Też wszystko jeszcze przed nimi
Będzie gigantyczna rozpierducha. A Biały Człowiek nie będzie w niej wśród głównych aktorów.
Antyk zostaje rozbity i zlikwidowany przez najazdy barbarzyńców, a jego 'odrodzenie' nie było odbudowanym Imperium Rzymskim, a nową formą czyli feudalizmem. Feudalizm został zlikwidowany przez wojny religijne z XVIw. oraz rewolucję przemysłową. itp Nie było odbudowy, a zniszczenie i stworzenie czegoś nowego.
2. Kościół upadał wielokrotnie.
ale się odradzał. Nawet papiestwo nie zawsze było w Rzymie, więc utrata jego nie jest niczym nowym. Co więcej, Kościół ostatecznie upadnie i to też nie jest niczym zaskakującym.
Piszę o substancji, a nie etykietach.
Nie raz nie dwa obserwowałem tzw. zwykłych ludzi, nawet porządnych i łagodnych, nastawionych pokojowo i koncyliacyjnie, skupionych na swojej codzienności, nawet należących do kulturowego kręgu "wierzących", w których wstępowało coś ponad miarę ich łagodności gdy musieli konfrontować się z chrześcijańską treścią.
Wszystko, co mogłoby obudzić z wygodnie umeblowanego marazmu wzbudza agresywny opór. To nie jest życie, ale co zrobić, gdy jakaś część ludzkiej natury dąży do takiego stanu?