homeschooling ? dobry czy nie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Pierwsze to takie, że rodzic jest omnipotentny, w 100% skuteczny i w 110% odpowiedzialny za treść wtłaczaną do głowy dziecięcia.
Drugie - treść serwowana przez rodzica jest jedyną słuszną i tylko taka powinna wypełnić dziecię.
Trzecie - istnieje bardzo proste przełożenie między zetknięciem dziecka z treścią, a jej przyswojeniem i akceptacją.
Czwarte - to z czym dziecko zetknie się poza domem i tym co zaserwuje rodzic będzie z pewnością złe i dziecko zostanie zepsute.
Wszystkie one więcej mówią o kondycji rodziców, niż o dzieciach, wychowaniu i otoczeniu społecznym.
Nie wygląda na to, by którakolwiek ze stron społecznego tygla, w tym szczególnie ta specyficzna część rodziców, była gotowa do spojrzenia na problem zaczynając od diagnozy słabości we własnym wnętrzu.
Za moich czasów, dawno dawno temu, gdy o takich strasznych wybrykach przeciwko systemowi jak ED nawet nie słyszeliśmy, jeden młodociany ogłosił swoim starym, że sorry Winnetou ale on ma zamiar nauczyć się angielskiego na maksymalnie najwyższym poziomie, więc z góry przeprasza ale zawala rok i będzie zimował w tej samej klasie - chce się zanurzyć w języku i nie poświęci innym przedmiotom ani odrobiny czasu.
Starzy byli nawet dość przytomni i przekonawszy się że pociecha śmiertelnie poważna, machnęli ręką i wyrazili zgodę.
Stało się dokładnie jak chłopię zapowiedziało, i peem tak, profity z tej decyzji przekroczyły najśmielsze oczekiwania otoczenia, w tym i moje - bo ja, oczywiście, tradycyjny syndrom systemowego prymusa. ojojoj, jakie to straszne i jak tak można. ;;)
A tak już ogólniej, bodajże w Stanach, gdzie ED jest w ogóle bardziej rozwinięta, robiono badania na ludziach którzy z ED wyszli, znaczy na grupie tzw. młodych dorosłych.
Psiakostka, wyszło że są bardziej otwarci na świat i ludzi niż analogiczna grupa porównawcza, niezwykle chętnie uczestniczą w społecznych inicjatywach, dysponują ponadprzeciętnym zasobem wiedzy i charakteryzują się postawą społecznikowską (no nie wiem czy to po polsku, jakoś mi dziwnie brzmi - w każdym razie inicjowali różne akcje i, jakby to rzec, "aktywnie uczestniczą w życiu lokalnej społeczności").
Mnie gorszy brak mantylki.
Bo każdy powinien na bieżąco czytać wszystkie lektury, znać wszystkie dotychczasowe słówka z 2 języków obcych, mieć wszystkie zadania z polskiego, matmy, fizyki, geografii, historii i co tam jeszcze jest, być nauczonym na każdą lekcję (bo kartkówka i odpytywanie). Rano odpytka z romantyzmu w literaturze, potem sprawdzian z trygonometrii, potem kartkówka z elektromagnetyzmu. Jeszcze czegoś tam na WFie oczekują.
W praktyce wychodzi z tego szkoła radzenia sobie w życiu.
Mantylku zaposiadam na okoliczność turystyki do Hiszpanii
Czerwona koszula jako wyraz sympatii do Cara, Wielopolskiego i chóru Aleksandrowa
Ile masz dzieci w wieku tzw. szkolnym?
Prawda?
Albo ta troska "to na pewno jest złe, więc wam zabronimy".
Opieki i wspierania ich w harmonijnym rozwoju.
Pomocy w rozkwitaniu ich talentów, zainteresowań, pasji.
Umiejętnego kompensowania "braku kontaktów społecznych" rozsądnym zapewnianiem zajęć "pozaszkolnych".
Zastanawialiście się, że w ED jest nadreprezentacja dzieci aktywnych społecznie, uprawiających (niekoniecznie wyczynowo) sporty, grających na instrumentach?
W głosie każdego, kto z "twarzą pełną troski" i "dla naszego dobra" nie jest w stanie powstrzymać ekscytacji i niezdrowego podniecenia na myśl o zajebaniu edukacji domowej wyczuwam poczucie winy.
Czujecie się winni, że gorzej dbacie o swoje dzieci. Mało kto w środowisku edukacji domowej manifestuje taką wyższość i "wiedzenie lepiej". Ludzie po prostu robią swoje, tak wybrali i temu się każdego dnia poświęcają. Ich wybór, ich decyzja (a raczej: nasza). Wiadomym jest, że każda rodzina nie przejdzie na e.d. i tradycyjne szkoły nie znikną.
Ale "życzliwi doradcy", wiedzący lepiej. O kurwa, tu już nie ma litości. Wasze dzieci to, tamto. Niesocjalne, porypane, aspołeczne, wiemy dobrze, hehe [uśmieszek]. Więc spierdolimy wam funkcjonowanie, ale wiecie [protekcjonalne klepanie po ramieniu] - to dla waszego dobra.
___________
Tak mówiąc bardziej serio, tak, ale nie znalazłem żadnych danych z liczbami, żeby w ogóle zweryfikować czy tak jest. A chętnie bym zobaczył.
1. ED dla jedynaczki to w mojej ocenie patologia, trzeba się umawiać w kilka rodzin, więc poziom trudności znacząco rośnie.
2. Pośród rodziców, z mojej perspektywy, najbardziej ED atakują rodzice z 'elitarnych szkół' oraz samotne matki.
3. Otwarte pytanie do jakiego poziomu ED, bo to chyba też jest zmienna.