Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
U mnie w szkole dzieci żyją mistrzostwami. W bloku sąsiedzi krzyczą, ulice pustoszeją.
Jednak potrzeba sukcesu do wojażowania, a tego brak. Był w F1 Kubica, jeździli kibice na zawody mimo , że nie ma tradycji w sportach motorowych.
Dajmy na to Polska liga uważam, że w stosunku do poziomu jest chętnie oglądana. Wręcz powiedziałbym, że kibice utrzymują poniekąd swoim zainteresowaniem średniactwo, bo po co się starać skoro pieniądze w piłce są, kibice są, a wymagania do piłkarzy niewielkie.
Dwa, ocena naszej kadry, w perspektywie całego turnieju. Dzisiejszego meczu nie widziałem, tylko skrót. Powiem tak, był to absolutnie najlepszy występ na mundialu jaki pamiętam (Meksyku 1986 nie pamiętam), zarówno pod względem obiektywnego wyniku, jak i prawidłowej realizacji założeń taktycznych. Podkreślę jeszcze raz: zremisowaliśmy mecz z wyżej notowanym Meksykiem (gdyby Lewandowski strzelił karnego mogliśmy wygrać), wygraliśmy z niżej notowaną Arabią Saudyjską, przegraliśmy z drużynami z absolutnego topu, z aktualnym mistrzem Ameryki Południowej i aktualnym mistrzem świata. Z grupy awansowaliśmy różnicą bramek (a przez kawałek meczu przewagę dawał nam bilans fair play) - i tej przewagi upilnowaliśmy. Wielkie szczęście, że Meksyk nie strzelił więcej? A może wielki pech, że Lewandowski nie strzelił karnego z Meksykiem, Milik i Lewandowski minimalnie nie trafili z AS? Przy 1:0 z Meksykiem i 4:0 z AS mielibyśmy 6 pkt, bilans 5-2 i... tak samo drugie miejsce. Więc raz się ma pecha, raz się ma szczęście, globalny wynik z drugim miejscem nie był wypaczony.
A czy był to najlepszy mundial pod względem stylu? Oczywiście, że tak. Kiedy był niby lepszy styl? Z Koreą, Portugalią, Ekwadorem, Kolumbią czy Senegalem? A zwracam uwagę, że żadna z tych drużyn nie dostała potem medalu, poza Koreą wszystkie odpadły albo w grupie, albo w 1/8 (Korea uczciwie też powinna odpaść w 1/8). Więc był i fatalny styl, i fatalne wyniki, teraz nawet jak ktoś ma zastrzeżenia do stylu (co i tak jest subiektywne i w zasadzie w ogóle nie powinno podlegać ocenie), to wyniki były satysfakcjonujące, były zgodne z tym, co wynikało z wycen transfermarktu i wyższe niż wynikało z rankingu FIFA.
Kadrę Michniewicza porównywałem z najlepszymi kadrami, jakie pamiętam - z mundialowymi kadrami Nawałki, Engela i Janasa. Nie będę na tyle złośliwy, żeby porównywać ją z kadrami Fornalika, Smudy, Beenhakkera czy Sousy, ale jeśli serio publika teraz będzie oczekiwała dymisji Michniewicza, to na takie właśnie "fajne, dobre i mądre" kadry zasłużyła. Na uciułane zwycięstwa 1:0 z San Marino, na remisy z Mołdawią, na tracenie bramek z Andorą grającą w dziesiątkę.
Jedyna kadra, z którą Michniewicz nie wypada w sposób oczywisty lepiej, to kadra Nawałki z 2016 r. Wtedy odpadliśmy w 1/4 euro, czyli byliśmy wśród 8 najlepszych zespołów w Europie. W tym roku do 1/8 mundialu też zakwalifikowało się dokładnie 8 zespołów, znów byliśmy w 8 najlepszych zespołach z Europy. Wtedy odpadliśmy z przyszłym mistrzem, czy dziś lub w środę przegraliśmy z przyszłym mistrzem, tego dowiemy się już za dwa tygodnie.
Natomiast zwrócę uwagę na to, jka może przebiegać mechanizm myślenia publiki.
Otóż od 20 lat (tj. od kiedy pierwszy raz po 1989 r. zagraliśmy na turnieju) publika oczekuje "meczu otwarcia, meczu o wszystko, meczu o honor", odśpiewania "Polacy nic się nie stało", "już za 4 lata Polska mistrzem świata" i (od kiedy są memy) prześmiewczych memów, że nasi nie umieją grać. Teraz zamiast odpadającej kadry była awansująca, a publika pozbawiona festiwalu narzekania na wynik. Stąd jej wściekłość.
Wieszczę tedy, że już za cztery lata wyrobi se licencję trenera i już za sześć lat Polska będzie mistrzem Europy.
Mówiąc poważniej, to zdaję sobie sprawę, że dwa poprzednie sezony Lewandowskiego i przekonanie o "najlepszym piłkarzu świata" sprawiają, że niektórzy myślą "łooo z takim napastnikiem to trzeba wygrywać", tylko że futbol też tak nie działa, jak weźmiemy Argentynę, to ona ma kilku porównywalnych napastników, Francja też, a do tego lepszych graczy praktycznie na każdej pozycji. No może oprócz bramkarza, bo Szczęsny zaliczył 4 wielkie mecze, ale to w sumie jego pierwszy udany turniej.
Pan Adam, choć luter, ma / miau status prawie JPtu w sporcie radykalno-narodowem
Nie upieram się że poziom idzie za zasobnością tylko że są w społeczeństwie grupy którym wzrastają oczekiwania sportowe wraz z poprawą sytuacji materialnej.
Powinno być:
"Tylu fajnych, utalentowanych polskich chłopaków zmarnowało się przez piłkę nożną... Bici w eliminacjach, poniżani w finałach, wydrwieni w kraju, lekceważeni za granicą, ośmieszeni po karierze...
Za tyle drwin, za lata łez już zemsty nadszedł czas!"
bez związku mnie oczywiście najszło...
Sousa zaś nie wyszedł z grupy, zdobył jeden punkt... i został. Podobnie jak wcześniej Benhauer.
Więc może te nie zapisane cele są ważniejsze od tych zapisanych.
Żenada. Ale podwójna żenada to było, gdy jego syn próbował robić to samo z Austrią w 2008r. Nie dało się na to patrzeć.
Ja chyba nawet temat o tym założyłem. Druga połowa była zupełnie w porządku, ale pierwsza... Matko Jedyna. Ja nie widziałem tak żenującego meczu naszej kadry nigdy.
Tyle że to nie były założenia taktyczne, tylko nogi z waty - nie trafianie w piłkę, podania do nikogo, itp. Większość z sytuacji Anglików nie oni stworzyli tylko my.
I tak i nie.
Tak, bo cel jest najważniejszy, a nie, bo nie za wszelką cenę. Przykład - przekupienie przeciwnika/sędziego, chyba zdaniem Kolegi nie wchodzi w grę?
I teraz - czy ten styl to cena jaką jesteśmy w stanie zapłacić? imho - tak.
Ale nie można ignorować problemu, bo ten sport nie ma sensu bez kibiców a kibice nie mogą na to patrzeć.
I na koniec - naprawdę albo-albo? Pierwsza połowa z Francą pokazała że wcale nie. Nie tylko dało się zagrać dobrze, ale i wcale nie stracić bramek z tego powodu. France miały 2 sytuacje w 1 połowie - jedna po katastrofalnym podaniu z naszej strony, druga to był normalny atak pozycyjny, więc absolutnie nie konsekwencja naszego wysokiego pressingu, naszego ataku itp.
W drugiej połowie było u nas w ofensywie znacznie gorzej, a dostaliśmy kolejne dwa gole. Więc nie ma albo-albo.
Byłoby celne, gdyby było prawdziwe.
Nie przypominam sobie wściekłości publiki w 2016 roku.
Wczoraj wszedł bodaj na 10 minut - i dwa razy wykreował akcje, raz zabawiając się z Francuzami jak z dziećmi. I to jest zawodnik z polskiej ligi - z Pogoni Szczecin. I prawdopodobnie właśnie dlatego Czesio dał mu parę minut w ostatnim meczu, kiedy już było po herbacie.
Ale ważniesze od rozważań pięknie/brzydko jest to, że przy ultradefensywnej taktyce męczą się wszyscy zawodnicy i nie chcą tak grać. Bo czują że potrafią, a każe im się grać tak jakby nie umieli. I to jest chyba najważniejsze w tym rozważaniu.
Z takich bardziej spektakularnych:
Karolina Łozniaki, mimo że była długo światową jedynką, nigdy nie wygrała turnieju wielkoszlemowego. W jednym z ostatnich jej występów w pierwszej rundzie przegrywała z jakąś patałaszką 0-1 i 1-5. Przy stanie 15-40 popełniła podwójny błąd serwisowy, co eliminowało ją z turnieju. Pech (dla przeciwniczki) chciał, że sędzia nie zauważyła drugiego błędu. Nie wywołała autu. Aut był wyraźny. Ojciec patałaszki machał nawet z trybun, by ta wzięła czalenż. Patałaszka nie chciała się jednak dekoncentrować i nie sprawdziła piłki. Kolejne dwa punkty przegrała, potem cały set a na końcu mecz. A Karolcia wygrała rundę drugą, trzecią i tak dalej aż do zwycięskiego finału i pierwszego triumfu w karierze.
W sporcie żadna taktyka i żadne przygotowania i żadne nastawienie nie gwarantuje niczego.
- Około 20 mln dodatkowych złotych w kasie związku, jakbyniepaczeć - nie w kij dmuchał....