Przebudzenie w świecie geopolityki

edytowano December 2017 w Forum ogólne
Właśnie przeżywamy. W zasadzie to budzimy się, my tu i lud pisowski, z pięknego snu o Polsce suwerennej, dumnej, neojagiellońskiej.

Tymczasem na świecie trwa geopolityczne przesilenie. Rosja od upadku ZSRR jednak nadal słabnie. Militaryzacja i awanturnictwo Putina są efektowne i groźne, ale realnie Rosję osłabiają gospodarczo i odrzucają kolejnych sojuszników jak Ukraina, a za chwilę Białoruś. UE trzeszczy w posadach, a Niemcy po zjednoczeniowym umocnieniu wyraźnie słabną. Błędy w sprawie strefy EURO i polityki imigracyjnej, a ściślej ich długofalowe konsekwencje, prowadzą Niemcy do spadku znaczenia, a UE do rozpadu. Chiny nadal rosną w siłę i nie bardzo wiedzą co z nią zrobić, to znaczy po co i w którą stronę rosnąć. Islam jest bliski śmierci głodowej i wybuchu. Można o tym długo i wstecz aby omówić przyczyny. Nie miejsce tu na to i mnie chodzi bardziej o teraźniejszość i przyszłość i nasze podwórko.
Na naszym podwórku trwa od minimum kilkunastu lat wyścig Niemiec i Rosji z czasem, który pracuje przeciwko nim. Demograficznie są już przegrane i mogą tylko się staczać. Rosja podpiera się szantażami surowcowymi i agresją militarną. Te skutecznie kontrują USA. Ropa i gaz łupkowy w zasadzie zabiły rosyjskie mrzonki o potędze gospodarczej i dyktowaniu warunków. Militarnie nie wytrzyma wyścigu, który właśnie USA wznowiły. Niemcy ratowały się najpierw Turkami, potem Polakami i przybyszami z nowej UE, a ostatnio muzułmanami arabskimi i się na tym wykładają. Eksploatacja via strefa EURO kończy się szybko zaczynając od Grecji. Dlatego Rosja i Niemcy połączyły siły. To sojusz, de facto defensywny, dwóch upadających potęg. Nie wymyśliły nic nowego poza sprawdzoną eksploatacją Mitteleuropy. Trochę zmodyfikowały koncepcję: doprosiły do stołu Francję i może Włochy, ale chyba tylko północne i przyległości z Beneluxu. Do podziału zaproponowały oprócz Mitteleuropy południowe peryferie. Zaproponowały większą specjalizację: niemieckie pieniądze i technologia oraz rosyjska armia i surowce. To mało więc zaczęły się przymilać Chinom dla kasy i wypchnięcia USA z gry.
Amerykanie to nie idioci więc, jak wyżej, już wcześniej się przygotowali, ale jak zawsze chcą zminimalizować koszty. Sojusz rosyjsko-niemiecki i Jedwabny Szlak można przeciąć i kontrolować poprzez kontrolę Międzymorza. Mogą nawet na tym zarabiać. W zasadzie nie potrzebują już Bliskiego Wschodu. Przecięcie Kanału Sueskiego szkodzi, ale głównie Chinom i UE. Paradoksalnie daje znacznie większe znaczenie i opłacalność Jedwabnemu Szlakowi lądem. Osłabia więc Niemcy i UE, a wzmacnia Międzymorze. W zasadzie rozpad UE jest na rękę USA byle nie za bardzo zubożył Europę, a szczególnie Miedzymorze więc jako strefa wolnego handlu będzie przez nich wspierana. Chiny muszą robić dobrą minę do złej gry i korzystać z droższych szlaków kontrolowanych przez USA - przez Międzymorze i wokół Afryki. To je mocno przyhamuje. Silne Międzymorze to też tama dla islamu. Pozostaje mu zachodnia UE co ją jeszcze bardziej osłabi. USA będą wolały imigrację przyhamować i skontrolować więc nawet w tym pomogą. Jest jednak problem Izraela. Jest ważny i coś trzeba mu zaproponować, a szczególnie Żydom. Oni lubią Międzymorze, już tu mieszkali setki lat. Utrzymanie samego Izraela bez konieczności kontrolowania pół naftowych, rurociągów i Kanału Sueskiego będzie nadal możliwe i dużo tańsze.
Tak więc Międzymorze staje się ważnym elementem amerykańskiej gry. To element niezbędny i musi być pewny. Ma być gospodarczo stabilny. Jak wspomniałem wyżej, USA mogą to rozegrać tak że zapłacą za to w dużej części Chiny i koszty poniesie tez stara UE. Bardzo sprytny i przewrotny plan. Ma być pewny militarnie więc trzeba tu więcej wojsk USA, ale chyba nowych, a nie z Niemiec i Włoch, bo tych lepiej pilnować nadal. Trzeba tu rządów pewnych i spolegliwych. Nie mogą być zbyt ambitne niepodległościowo bo mają wykonywać swoja rolę w całym planie, a nie grać w swoje gry. Mają być przyjazne kapitałom USA i Żydom. Mają nie zwracać na siebie zbytnio uwagi i muszą wyciszyć spory z UE rozwalające wspólnotę atlantycką i utrudniające USA promowanie sojuszu z Międzymorzem u siebie wobec opinii publicznej.

Powyższe wystarczająco tłumaczy, moim zdaniem, rekonstrukcję rządu i pozwala snuć przypuszczenia co do jego przyszłości i składu. Minister Macierewicz wcale nie musi odejść byle robił co robi i kupował bez szemrania Patrioty, a czasem dla zapchania gęby Francuzom Mistrale i inne takie. Prędzej wywalony zostanie ambitny i młody Kownacki jak będzie się stawiał. Najbardziej zagrożony jest Minister Ziobro, bo kogoś trzeba dać Timmermansowi na pożarcie. To najtrudniejsza część gry bo w Polsce może grozić rozpadem Dobrej Zmiany. W USA zaś trzeba jakoś wytłumaczyć reformy sądownictwa. Może się okazać konieczne ich zmiękczenie. Żydowska pomoc medialna, holywoodzka i prawniczo-bostońska może się okazać nieoceniona w tym zakresie. Ta jednak może sporo kosztować. Reprywatyzacja chyba jedna znowu ruszy. Takie postaci jak Ministrowie Szyszko, Adamczyk, Radziwiłł, Zalewska, nawet Gliński czy Gowin i kilku innych nie mają dla głównych graczy najmniejszego znaczenia. Cyborg i technokrata jako koordynator bardzo się przyda. Nie trzeba mu będzie za wiele tłumaczyć bo wie jak się promuje i realizuje programy oraz składa sprawozdania. Brak własnego zaplecza będzie tu zaletą bo będzie łatwy do wymiany w razie konieczności.

Komentarz

  • A Duda w tej układance jak pasuje?
  • No przekonamy się. Współpracował pilnie, ale teraz potrzebna jest większa precyzja. Plan chyba wkracza w fazę realizacji o krytycznym znaczeniu.
    Na etapie projektowania i testów oraz pilotażu sprawdzał się dobrze. Współpracował, jeździł, tłumaczył, dobrze się prezentował itp. Spór z MON nie miał większego znaczenia bo zmiany w armii następowały, Caracale wywalano, Partioty zamawiano, manewry były, wojska amerykańskie witano itd.
    Teraz się okaże co jest w sprawach militariów najważniejsze. Zapewne ostrego i publicznego sporu na linii MON - Prezydent USA nie będą akceptować, chyba że potrzebny jest do przykrycia czegoś w tym obszarze ważniejszego. .W tym układzie nie ma chyba znaczenia kto powołuje naczelne dowództwo i jak się ono nazywa. Ważne że ma raportować do Langley. Wtrącą się jak ten spór będzie w tym przeszkadzał. Oczywiście nie będą akceptować ruskich agentów i niemieckich też na kluczowych pozycjach. Dlatego o losie generała Kraszewskiego zdecyduje CIA i obaj mają się jej podporządkować. Jeśli Minister tego nie zrobi wyleci. Jeśli Prezydent tego nie zrobi zostanie odcięty od wpływu na armię i straci szanse na reelekcję.
    Jeśli chodzi o MS i reformę sądownictwa to być może Prezydent dobrze się wywiązał pacyfikując nastroje antyrządowe.Obecnie to zależy od oceny co jest akceptowalne w USA i do opanowania konfliktu z UE. Od tej oceny w Waszyngtonie zależeć będzie zalecenie. Jak się Minister nie zastosuje poleci. Prezydent raczej się zastosuje. Już obiecał podpisać, ale w razie potrzeby może zawetować i reformę odwlec albo zmiękczyć.
  • Minister Ziobro zostaje w rządzie - powiedział dziś MM w tv TRWAM.
  • "W USA zaś trzeba jakoś wytłumaczyć reformy sądownictwa. "

    Komu?
  • To znaczy że się zastosuje do zaleceń. MM nie odpowiedział też jak długo zostaje i jaki będzie miał zakres oraz jakie ustawy wejdą w życie.
    Możliwe jest że mocodawcy chcą sprowokować wywalenie Polski z UE i jej rozpad. To ich niewiele będzie kosztować. My zapłacimy. Pan Premier lubi kontrolować wszystko więc w zasadzie sądy też za pośrednictwem ZZ. Czemu nie? Wyrok 25 lat w trybie doraźnym to mocna motywacja dla niepokornych.
  • Blob nie jest w stanie wszystkiego kontrolować. On tylko lubi mieć jak najwięcej. Kilkujadek.
  • edytowano December 2017
    Premier Morawiecki ma być sprawnym nadzorcą i koordynatorem. Ma mobilizować, dyscyplinować i pchać projekty do przodu usuwając sprawnie przeszkody wewnętrzne. Te przeszkody i zadania etapowe może identyfikować sam, ale będzie w tym korygowany i kontrolowany. Samodzielne kontrolowanie wszystkiego i zbytnia inicjatywa własna nie jest jego zadaniem. Wręcz przeciwnie, jeśli go zbytnio poniesie i nie będzie realizował tego co ma zadane zostanie skarcony. To jego główne ryzyko bo rzeczywiście ma nadmierne parcie na władzę. Może jednak to nie jego parcie tylko rozkaz. Drugie ryzyko to utrata zaufania społecznego - duże spadki w sondażach. To ma sobie załatwić sam z pewną pomocą zewnętrznych ekspertów. To ma mu też załatwić PiS - z tego będzie rozliczany jako partia i ruch sojuszniczy. Jak mu poparcie spadnie to go wymienią. Wcale nie ma łatwo. To oczywiście nie znaczy że Morawiecki nie jest niebezpieczny.

    A wszystko to oznacza też że etap zaspokajania elektoratu - etap socjalny i wyrównywania szans minął. Sygnał jest jasny: dostaliście już maksimum tego na co mogliście liczyć. To był zadatek. Teraz macie się zabrać za budowę silnego i sprawnego państwa - wiarygodnego i silnego sojusznika USA i Izraela w Europie Centralnej. Celem tego państwa na kolejne dwa lata nie jest wasz spokój, dobrobyt i przyjemności. Teraz musicie się wykazać. Najważniejsze abyście udowodnili swoją przydatność. Jak to zrobicie możecie liczyć na więcej. To będzie kolejne rozdanie i runda negocjacji. Teraz do roboty.
  • Decyzja USA o uznaniu Jerozolimy stolicą Izraela jest jawną i świadomą prowokacją wobec muzułmanów. Nie żeby nie była stolicą, bo była i jest, ale to muzułmanów upokarza bo pokazuje im ich miejsce w świecie i prawdziwą hierarchię siły i znaczenia również w ich okolicy. Ta prowokacja zapewne spowoduje duże rozruchy tam, działania antyamerykańskie, dalsza destabilizację, pogorszenie bezpieczeństwa.Na pierwszy rzut oka to fatalne. Będzie mniej inwestycji, mniej transportu w okolicach, w tym przez Morze Czerwone, mniej turystów albo wcale, jeszcze niższy poziom życia, brak pieniędzy na import żywności itd.Tylko może o to chodzi !? To zmusi do działania i wydawania pieniędzy przynajmniej dwie grupy krajów. Po pierwsze starej UE, bo presja emigracyjna jeszcze bardziej wzrośnie. Druga grupa to bogate kraje arabskie i islamskie naftowe, gdzie napięcia społeczne wzrosną radykalnie.
    USA nie wybiorą za kraje UE. Te mają tylko trzy wyjścia:
    - Zabrać się za wojsko i ochronę granic z prawdziwego zdarzenia, znaczy wysłać na morze okręty i na granice wojsko i strzelać, a nie zabierać do siebie.To od razu wymusza zabranie się za prawo, sądy, służby i policje w celu inwigilacji i kontroli oraz pacyfikacji środowisk islamskich w Europie.To osłabiłoby ich gospodarczo i zmniejszyło rolę Niemiec, ale jest USA na rękę.
    - Poddać się. Wpuścić imigrantów, dać im zasiłki, zapełnić fabryki nisko wydajnymi robotnikami i stopniowo się islamizować.To by osłabiło ich gospodarczo, przyspieszyło degenerację Niemiec, doprowadziło do rozpadu UE i strefy Schengen. Europa Centralna z Bałkanami by się zbliżyła politycznie i gospodarczo i była zmuszona do wspólnej obrony. To ryzykowny scenariusz, ale USA mogą sobie w nim poradzić stosunkowo małym kosztem wsparcia Międzymorza. UK już wyszło z tego układu. Iberia chyba by też wyszła. Międzymorze mogłoby być małe, albo duże z Białorusią, Ukrainą i Kaukazem. Kurtyny na Odrze i Alpach oraz na Bugu albo Donie.
    - Scenariusz optymistyczny to powrót na łono wspólnoty atlantyckiej, odbudowa militarna, dowalenie muslimom wespół z Izraelem, dorżniecie gospodarcze Rosji i też jedwabny Szlak z Chinami. USA byłyby naturalnym hegemonem i gwarantem tego układu. Nasza rola mniejsza niż w poprzednich scenariuszach, ale też silna i bezpieczniej.
    Bogate kraje islamskie, szczególnie arabskie i ich elity miałyby chyba tylko dwa wyjścia:
    - Poddać się islamistom, ukraść tyle ile da się unieść i uciec na Zachód. Zostałaby nędza, chaos i nieustanna wojna domowa. Zachód jakoś by utrzymywał Izrael i drogę wodną na Ocean Indyjski.
    - Zmniejszyć wyzysk lokalny, zaprzestać budowy meczetów w Europie i finansowania terrorystów oraz emigracji, przestać kupować złote mercedesy. Pieniądze wydawać na programy socjalne, rozwój lokalnej gospodarki i pacyfikacje rodzimych islamistów. W polityce zagranicznej pogodzić się z Izraelem niekoniecznie formalnie, ale zaprzestać ataków.
  • Wildcatter napisal(a):
    "W USA zaś trzeba jakoś wytłumaczyć reformy sądownictwa. "

    Komu?
    Prawniczym fanatykom. USA to "rządy prawa". U nich to wypływa z tradycji i składu etniczno-religijnego społeczeństwa. Prawo cementuje społeczność USA bardziej niż w Europie. Musi być drakońskie bo inaczej nie da się zapanować nad indywidualizmem i rozbojem jak na Dzikim Zachodzie. Musi być przestrzegane przez wszystkich bo nie ma jednej religii, czy też jednej denominacji chrześcijańskiej i jednego systemu zasad. Nawet Trump musi się bardzo liczyć z prawem i prawnikami. Zresztą sam jest Amerykaninem i pewnie tak to traktuje jak wyżej. Chrześcijaństwo Amerykanów wydaje się mocno podporządkowane republikanizmowi, a nie odwrotnie.To jest też wygodne dla Żydów, którzy co prawda boja się muslimów, ale za chrześcijanami też zbytnio nie przepadają.
  • edytowano December 2017
    Patrząc z perspektywy ortodoksyjnego protestantyzmu, stolica w Jeruzalem jest zwykłą koleją dziejową. Bog obiecał odrodzenie Izraela, wiec się stało, a to teraz jest kolejnym drobnym etapem. USA sa od początku narzędziem w ręku Boga. Bez USA państwo Izrael nie przetrwałoby roku. Istnieje w Stanach zdemoralizowany Hollywood, finansjera ciężko pracująca na swoje miejsce w piekle, itd. ale nadal jest to kraj chrześcijański w takim znaczeniu jak Polska, który ma wypełniać przeznaczoną mu rolę.
  • Ciekawy wątek i koncepcja miedzymorza znajduje tu swoje uzasadnienie. Jest tykko jeden problem. Jezeli Europa Zachodnia będzie islamska i wroga to będziemy odcięci od morza.
  • No że będzie islamska to czarny scenariusz. Nie będzie jednak Międzymorze odcięte jeśli zdarzy się kilka rzeczy. Jedna to Iberia. Niekoniecznie zgodzi się na równoczesną islamizację i marginalizację oraz eksploatacje w strefie EURO. Niemiec nie stać na utrzymywanie Francuzów, Włochów i jeszcze ich. Muszą mieć kogo wyzyskiwać. Druga to Skandynawia. Ta może pójść własna drogą niekoniecznie pod dyktando Niemiec i Brukseli. Ma swoje lepsze położenie i silne związki z UK i USA.
    Zapewne islamizację da się wyhamować. Bedzie 10-20 % muzułmanów i będą kontrolowani. Będzie biedniej, będzie chaos, będą zamachy, ale szariatu nie wprowadzą. Raczej zostaną obywatelami z marginesu, drugiej kategorii pod kontrolą.W zdewastowanej imigracja i starzejącej się Europie Zachodniej nie będą rządzić młodzi muzułmanie, czy podstarzali anarchiści i lewacy. Będą rządzić mniej liczni i agresywni biali narodowcy.
  • No są dwa korytarze do nas, albo wody duńskie, albo Giblartar i droga do południa Miedzymorza. No ale nas interesuje głównie Dania.
  • raste napisal(a):
    No są dwa korytarze do nas, albo wody duńskie, albo Giblartar i droga do południa Miedzymorza. No ale nas interesuje głównie Dania.
    Owszem, ale chyba takie rozważania są, na szczęście, niepotrzebne. Jakkolwiek złe nie będą nasze stosunki z UE i zachodnimi sąsiadami scenariusze konfliktu militarnego, czy ich jawnego sojuszu z Rosją, z blokadą dróg morskich są wielce nieprawdopodobne. Gdyby ktokolwiek chciał te drogi blokować miałby zresztą natychmiast do czynienia z USA, a nie z nami. Dania jest lojalnym członkiem NATO, Hiszpania też, a Gibraltar jest brytyjski.
    Realny zagrożeniem jest słabość NATO na Bałtyku i brak silnej osłony krajów bałtyckich i naszego wybrzeża.To jest do zbudowania. Należy jednak pamiętać że to bardziej Rosja jest zamknięta na Bałtyku przez NATO niż odwrotnie. Jej wyjście na Atlantyk to Murmańsk i Morze Arktyczne.
  • edytowano December 2017
    Realny zagrożeniem jest słabość NATO na Bałtyku i brak silnej osłony krajów bałtyckich i naszego wybrzeża.To jest do zbudowania. Należy jednak pamiętać że to bardziej Rosja jest zamknięta na Bałtyku przez NATO niż odwrotnie. Jej wyjście na Atlantyk to Murmańsk i Morze Arktyczne.
    Bałtyk nie jest wogóle akwenem do prowadzenia wojny na wodzie . Mała płytka kałuża. Potrzebujemy małych szybkich zwrotnych jednostek obrony granicznej i zwiadu przygranicznego. Silnych umocnień brzegów i portów. Ciesniny dunskie mają strategiczna ogromna wartosc i tyle. Rosja z tymi swoimi północnymi portami jest jak niedzwiedz w ciasnej klatce. Dlatego zajeli Krym zeby zachamowac tworzenie sie baz morskich NATO na Ukrainie.
  • Rafał napisal(a):
    raste napisal(a):
    No są dwa korytarze do nas, albo wody duńskie, albo Giblartar i droga do południa Miedzymorza. No ale nas interesuje głównie Dania.
    Owszem, ale chyba takie rozważania są, na szczęście, niepotrzebne. Jakkolwiek złe nie będą nasze stosunki z UE i zachodnimi sąsiadami scenariusze konfliktu militarnego, czy ich jawnego sojuszu z Rosją, z blokadą dróg morskich są wielce nieprawdopodobne. Gdyby ktokolwiek chciał te drogi blokować miałby zresztą natychmiast do czynienia z USA, a nie z nami. Dania jest lojalnym członkiem NATO, Hiszpania też, a Gibraltar jest brytyjski.
    Realny zagrożeniem jest słabość NATO na Bałtyku i brak silnej osłony krajów bałtyckich i naszego wybrzeża.To jest do zbudowania. Należy jednak pamiętać że to bardziej Rosja jest zamknięta na Bałtyku przez NATO niż odwrotnie. Jej wyjście na Atlantyk to Murmańsk i Morze Arktyczne.
    ja tam wiem? Niemcy nie chcieli przepuścić rok temu Amerykanów do Polski, jak to ujęli amerykańscy generałowie - macie kłopot. W tym roku już lądowali bezpośrednio w Polsce.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.