Fajny film dzisiaj widziaaaaa...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Tak czy owak sezon 8 będzie ostatni.
Pewnie piszę to po raz 5, ale będzie kolejny ....
Co do samego filmu mam mieszane uczucia. Motywy biblijne są zaledwie podkładem, scenariuszowym artefaktem na którym skonstruowano resztę obrazu. Nie ma żadnego drugiego i trzeciego dna, tylko pustka. Film akcji usiłujący momentami sugerować istnienie nieistniejącej wartości dodanej.
edit:
Poczytałem sobie komentarze widzów i rence mię opadli do kostek. Spora część obglondaczy uważa film z jego pseudobiblijnym sztafażem za chrześcijańską propagandę, co stanowi dla nich największą wadą obrazu. Laickość deistyczno-antychrześcijańska (być może jest gdzieś Bóg ale daleko i się nie wtrąca, a my nie znosimy czarnych, symboliki i umoralniających tekstów z Biblii) jest dziś bardzo rozpowszechniona jeśli nie dominująca, więc tu zdziwień nie ma, ale poziom dalszego wnioskowania komentatorów o istocie scenariusza jest już tak powierzchownie debilny, że aż mnie przyprawił o stupor i zacukanie, co łatwe nie jest.
Dywizjon 303, bitwa o Anglię.
Jak znajdujecie?
film ten to https://video.wp.pl/i,tlumy-w-kawiarni-patryka-jakiego-quotwnetrze-jest-pomyslem-pana-ministraquot,mid,2025063,cid,4051,klip.html?ticaid=11bec4&_ticrsn=3
czyżbyż wp był po stronie Jakiego?
Ja jestem już po El Chapo ,tez polecam.
Zwłaszcza pierwsza część, potem było już, jak zazwyczaj, gorzej, co nie znaczy, że nie oglądało się przyjemnie.
Ale najwięcej elementów polityki i historii Kolumbii było w pierwszej serii. Druga część jest przeciągnięta, a trzecia cóż... jest to dobre sensacyjny serial, ale elementy polityczne i historyczne są zminimalizowane i ostro podporządkowane akcji. W sumie mogłaby się dziać gdziekolwiek.
Tu też mała dygresja o problemie seriali. Pierwsza seria to czas kilkunastu lat. Druga - kilkunastu miesięcy. Pierwsza jest zbyt pobieżna i pomija sporo wątków*, a druga zbyt wolna. A czemu? Cóż, obstawiam finansowanie - była kasa na pierwszą serię, a na drugą - nigdy nie wiadomo. Więc pierwszą robisz, żeby była super udana i była kasa drugą... ale potem jak dasz w tym samym tempie, to drugą serię zakończysz w naszych czasach i co dalej? Więc sztucznie wydłużamy itd.
* np. Barry Seal, jest o tym niedawny, pełnometrażowy film z Tomem Cruisem (dobry, choć nie wybitny), a w serialu o kolesiu są 2-3 sceny w jednym odcinku.
Wersji słuchałem tej, co Ty, za gringosów lektor, a hiszpańskie słowa - napisy. Pewnie jakbym oglądał sam (a nie z Żoną), to w ogóle bym "na żywca" oglądał, czyli angielski oryginał zamiast lektora. W ogóle ten zabieg z Kolumbijczykami rewelacyjny, choć na rynek amerykański to było spore ryzyko.
Natomiast wracając do języków i "prymitywizmu" hiszpański, zwłaszcza w tym serialu, ale ogólnie nie tylko, jest zazwyczaj wymawiany z dość dobrą dykcją i poszczególne słowa idzie zrozumieć, a przynajmniej wychwycić. Tak samo Włosi mówią i do pewnego stopnia Niemcy (mówię o oficjalnych wersjach obu języków, a nie żadnych dialektach). A na przeciwległym biegunie jest francuski, od jakiejś totalnie duperelnej różnicy w wymowie jest hotel albo ołtarz.
Ale to nie jest prymitywizm.
Chiba jakieś rejony w mózgu są, które odpowiadają za języki, z czasem muszą zanikać.
Co do hiszpańskiego to, para mi, najpiękniejszy język świata. Szkoda, że nie możemy porównać jego urody z polskim. Nie da się.