Fajny film dzisiaj widziaaaaa...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Chodziło mi o to sformułowanie o "rzeszy naszych bliźnich", z którego "ja" jest jakby wyjęte i stoi sobie obok :-) Jak ktoś mówi, że "rzesza naszych bliźnich cierpi głód", to jest jasne, że on akurat nie cierpi, tylko najwyżej ubolewa albo apeluje, żeby coś z tym zrobić. Co innego jak mówi "Cierpimy głód" albo nawet mniej wyraźnie "wielu z nas cierpi głód". Wtedy siebie z tego doświadczenia nie wyklucza.
https://en.wikipedia.org/wiki/James_Franco_filmography
No, wreszcie się można było zrewanżować za te wszystkie zagadki.
Zresztą, nigdy nie czytałem nic Coelho, to nawet nie mogę z czystym sumieniem zaprzeczyć. Nazwisko znane mi jest wyłącznie z memów.
Edit: Doczytałem, że teraz Malick ma zamiar zrobić film o Jezusie i zaczynam się bać.
---
Zaskoczyło, że zrobiono tak katolicki film. Dzisiaj to raczej albo postmodernizm, albo nihilizm, albo protestancka pasza, którą się trzeba zachwycać ze słusznych powodów. Ale może za bardzo popadam w estetyzm? Może jednak protestancka pasza robi robotę w odpowiednich sprawach, np. w sprawie aborcji? To trochę jak z telewizją publiczną u nas – jaka jest, taka jest, ale przecież ma robić robotę.
Wracając do „Ukrytego życia” – film o człowieku, który nie chciał brać udziału w wojnie. Co robi w takiej sytuacji 99,9999% współczesnych reżyserów? Kręci ordynarną „pacyfkę” w stylu franciszkowym. No przecież się nie powstrzymają, kiedy ich się wręcz zaprasza do zrobienia dziełka o hipisie. Ale w filmie Malicka jest wyraźne rozróżnienie między wojną sprawiedliwą i niesprawiedliwą, dobrze zresztą wkomponowane w to dzieło, tak że z całą pewnością nie da się powiedzieć o głównym bohaterze, że jest hipisem. Mamy też taką scenę, w której prawie expressis verbis pojawia się rozróżnienie między rozumieniem sumienia po katolicku i protestancku, o którym od lat nauczają różni mędrcy. Jedno pozwala mieć kochającą rodzinę w Vaterlandzie i mordować poza Vaterlandem (bo mordować każe państwo, więc sumienie można wyłączyć), drugie takiej schizofrenii nie dopuszcza.
Oczywiście Polacy rozpłaszczeni są na przeciwległej ścianie – państwa bardzo się nienawidzi, szczególnie polskiego, i uważa się je za największego wroga ludzkości, co też może mieć przykre konsekwencje.
W każdym razie bardzo byłem zdziwiony katolickością tego dzieła.
Faktycznie.
Dyszkusja o filmie na sąsiednim forumnie.
---
Zaskoczyło, że zrobiono tak katolicki film. Dzisiaj to raczej albo postmodernizm, albo nihilizm, albo protestancka pasza, którą się trzeba zachwycać ze słusznych powodów. Ale może za bardzo popadam w estetyzm? Może jednak protestancka pasza robi robotę w odpowiednich sprawach, np. w sprawie aborcji? To trochę jak z telewizją publiczną u nas – jaka jest, taka jest, ale przecież ma robić robotę.
Wracając do „Ukrytego życia” – film o człowieku, który nie chciał brać udziału w wojnie. Co robi w takiej sytuacji 99,9999% współczesnych reżyserów? Kręci ordynarną „pacyfkę” w stylu franciszkowym. No przecież się nie powstrzymają, kiedy ich się wręcz zaprasza do zrobienia dziełka o hipisie. Ale w filmie Malicka jest wyraźne rozróżnienie między wojną sprawiedliwą i niesprawiedliwą, dobrze zresztą wkomponowane w to dzieło, tak że z całą pewnością nie da się powiedzieć o głównym bohaterze, że jest hipisem. Mamy też taką scenę, w której prawie expressis verbis pojawia się rozróżnienie między rozumieniem sumienia po katolicku i protestancku, o którym od lat nauczają różni mędrcy. Jedno pozwala mieć kochającą rodzinę w Vaterlandzie i mordować poza Vaterlandem (bo mordować każe państwo, więc sumienie można wyłączyć), drugie takiej schizofrenii nie dopuszcza.
Oczywiście Polacy rozpłaszczeni są na przeciwległej ścianie – państwa bardzo się nienawidzi, szczególnie polskiego, i uważa się je za największego wroga ludzkości, co też może mieć przykre konsekwencje.
W każdym razie bardzo byłem zdziwiony katolickością tego dzieła.
Mallick prawdopodobnie jest katolikiem. Nawet, jak o tym nie wie. Jego żona jest katoliczką i bohaterką tego fajnego świadectwa. Nie umiem już tego znaleźć na YT, ale historia leciała tak:
Pojechał do Mallicka prosić go o rolę. Po drodze modlił się na różańcu. Był prawie że spóźniony. Pod domem reżysera wyskoczył z auta i pobiegł w stronę drzwi. Przy samych drzwiach zorientował się, że trzyma w ręce różaniec. Pobiegł z powrotem do auta go schować. Przy aucie pomyślał jednak, że to głupio wstydzić się różańca. Wrócił więc do drzwi i zadzwonił. Otworzyła mu gosposia. Gadają, gadają, gosposia mówi, że zgubiła swój różaniec i czy on by jej nie podarował swojego. Wahał się, gdyż był to prezent od ukochanej babki, ale przecież nie można takiej prośbie odmówić.
Potem okazało się, że to była jednak żona Mallicka, nie gosposia.
Dostał rolę i choć w filmie grało kilkadziesiąt gwiazd światowej wielgości, jego rola była chyba najdłuższa i najbardziej zapadała w pamięć.
A Drzewo życia (nie Ukryte życie) jest genialne pod każdym względem. Czytałem wiele różnych recenzji i objaśnień, ale najlepsza, najtrafniejsza, najbłyskotliwsza i najciekawsza (jak zwykle zresztą) była egzegeza Consumera. Otóż jest to ekranizacja Modlitwy Pańskiej.
A sam Mallick jest najlepszym reżyserem. Wielkie gwiazdy już po zakończeniu swoich zdjęć zostawały miesiąc-dwa na planie, by zobaczyć jak pracuje. Żadnej fałszywej nuty u żadnego aktora. A zdjęcia bajeczne.
A jeśli chodzi o żonę to która żona? Bo on dwa razy rozwiedziony. I w ogóle ta historia z różańcem jakaś dziwna. Biec do samochodu, żeby schować różaniec? Kieszeń nie wystarczy? Przecież nie pojechał na wizytę w bokserkach.
Link do mojej recenzji Drzewa życia.
https://www.tapatalk.com/groups/pismejker/viewtopic.php?p=171162#p171162
Link do dyszkusji o filmach Malickiego:
https://www.tapatalk.com/groups/pismejker/ukryte-ycie-hidden-life-t8929.html
A tu jakiś dominikanin miał odczyt o "Drzewie życia" w świetle antropozofii i to ruskiego antropozofa.
https://opeast.org/2014/04/order-chaos-and-rebirth-the-tree-of-life/
Ja tam się nie znam, nie wiem co o tym myśleć i z chęcią posłucham mądrzejszych, ale mnie uczyli, kto się lubi przebierać za anioła światłości. A tej świetlistości u Malicka jest sporo. Widzę, że Kolegom Malick się podoba się ze względu na "duchowe tematy" i też dlatego, że jest jakby trochę katolicki. No ale chyba wszystkie herezje są trochę katolickie i dopiero w jakimś momencie, często tak bardzo uduchowionym, że aż już Kościoła nie potrzeba, bo tyle jest tej duchowości, następuje odjazd w inną stronę.