Dlaczego pan Mateusz wszedł do rządu
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
ale czy Fuckt jest miarodajny?
Napropo: czy ktoś Sz. Excathedrantów ćwierka na ćwitterze? Ja tam założyłam konto, ale na tym poprzestałam.
Wicepremier Morawiecki: Stopniowa repolonizacja banków to jedno z najważniejszych zadań.
Wprost.
Przeproś.
Pszeesz rzecz nie w dylemacie "prywatyzować-nacjonalizować", tylko w potwierdzeniu tezy wałkowanej tutaj od wyborów, że MM realizuje cudze interesa. Banksterskie z całą pewnością, jako że opchnięcie trupa z ujemnym bilansem za żywą gotówkę, służy wyłącznie obecnym właścicielom umarlaka, którzy akurat tej gotówki bardzo potrzebują. Być może MM uważa, że równocześnie robi to z korzyścią dla umęczonego kraju (jak pewien hrabia z Lalki) ale liczą się fakty.
W negocjacjach nie należy ujawniać celu szczegółowego, to znaczy tutaj maksymalnej akceptowalnej ceny czy innych warunków transakcji. Samo ujawnienie zamiaru zakupu nie jest ujawnianiem celu, a jego ukrycie byłoby czystym absurdem. To ujawnienie oczywiście ma jakiś wpływ na cenę, ale nie da się tego uniknąć. Tenże sam pan Mateusz przecież powtarza w różnych wypowiedziach, że za rozsądną cenę, że niekoniecznie ten i każdy bank, że mogą być różne formy zwiększania tego udziału i że niekoniecznie państwo ma kupować, że nie ma określonej daty realizacji zamiaru itp. To są komunikaty oznaczające, że zamiar jest jasny, ale nie ma pośpiechu i przymusu jego realizacji tylko że to pożądane. To ma osłabić pewność siebie sprzedawcy. Może też być skuteczną taktyką na przeciąganie negocjacji i spadek ceny w przypadku, gdy sprzedawca zbyt pewny siebie postawi wygórowane warunki i nie uzyska ofert innych niż polska a to on jest w przymusie sprzedaży, a nie Polska zakupu.
Po drugie."Trup z ujemnym bilansem" proszę traktować jako figurę stylistyczną, bowiem jako technokrata nie czuję się na siłach udowadniać żylaznej adekwatności podobnego określenia.
Będąc równocześnie człowiekiem nie pozbawionym zdrowego rozsądku, uważam iż w określeniu jest trochę prawdy.
Tera dowód:
Gdyby lokalny oddział międzynarodowego banksterskiego syndykatu kwitł posiadając w nadmiarze gotówkę lub papióry z kredytami AAA, to będąca w potrzebie cyntrala, w pierszej kulejności położyłaby areszt na jajca zamiast sprzedawać kurę takowe znoszącą. Skoro jednak sprzedaje się nioskę, zatem jajec dawno nie ma w nadmiarze albo są zepsute albo kura stara albo chora i wyniszczona - tak czy siak nie rokująca dobrze na przyszłość - albo wszystko to razem. Tyle wprawek z logiki.
1. po zmianie władzy ich podebranie może być dużo trudniejsze, bądź perspektywy podbierania na przyszłość przez centralę mogą nie być optymistyczne.
2. być może nie doceniamy siły franciszka. A centrala może poważnie brać pod uwagę masowe przegrywanie procesów i konieczność zwrotu wieloletnich zysków, już skonsumowanych bądź podebranych.
Lepiej wtedy skonsumować ile się da i podrzucić innym pustą wydmuszkę z dobrodziejstwem inwentarza...
A jak jeszcze zapłacą jak za złoto...
Co do Pekao i ewentualnego jego zakupu przez Skarb Państwa, nawet pośrednio, to MM wielokrotnie powtarzał, że za rozsądną cenę. Rozsądna to przecież uwzględniająca jego sytuację, w tym ewentualne zagrożenia stratą na kredytach frankowych. Najbardziej prawdopodobną opcją sprzedaży Pekao i każdego banku frankowego jest wyłączenie portfela frankowego z transakcji z pozostawieniem jego ryzyka, w tym roszczeń bez pokrycia w tych aktywach, na sprzedawcy.
Co do motywacji Unicredito to jest to wymuszona operacja ratunkowa dla centrali będącej w tarapatach. Potrzebują zapewne naprawdę dużo i szybko. W takiej sytuacji nie ma czasu na wyprzedaż aktywów słabej jakości bo ta trwa długo i jest niepewna. Trzeba sprzedawać srebra rodowe. Wybiera się te najmniej potrzebne, nie naruszając klejnotów koronnych. Unicredito broni więc swojej włoskiej centrali i pozycji w głównych krajach starej UE. Pekao jest dla nich ważny i duży, ale jednak Polska nie jest dla nich rynkiem podstawowym. Wolą sprzedać Pekao niż aktywa np we Francji. Podobnie zrobił Rabobank w kłopocie z BGŻ, o który przecież zabiegał latami i który dawał mu na rynku polskim upragniona mocna pozycję i to w jego podstawowym sektorze agrobiznesu.
Nie dziwi, że taka brzytwa jak Morawiecki ma zero doświadczenia poza Polską?
1. Uruchomić kampanię propagandową pt. chcemy polskich banków!
2. Umieścić kreta w rządzie.
Kto ma rozum do myślenia, niech wyciąga wnioski.
Przy okazji: co to jest owe SW ?