Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Co ciekawe w ręcznej jest podobnie.
Ta reprezentacja ma przed sobą 2 imprezy (4 lata). Później będzie zmiana, bardzo możliwe że na jakiś czas popadniemy znowu w marazm, bo nie widać zbyt wielu młodych z potencjałem Lewego.
Widać widać - Lewy w wieku Milika nie interesował nikogo. Ja wierzę że się Milik pozbiera i poukłada i będzie egzekutorem na miarę Lewego. Potencjał ma.
W tej kadrze gra sporo młodych chłopaków, z ktorych Milik i Zieliński to filary. A naprawdę optymalny wiek dla piłkarza to 27-30 lat a nie 23 jak Zieliński z Milikiem.
Drugiego Małysza też miało już nie być, no i nie było - ale to Stoch, nie Małysz zdobył złoto na igrzyskach. Więc nawet jak Milik nie będzie tak dobry jak Lewy, możliwe że to właśnie on zdobędzie medal na dużej imprezie.
My mamy kadrę chłopaków zdolnych, ambitnych, mających sporo szczęścia, ale to nie są kilerzy, którzy wygrywają wszystko co powinni. Spójrzmy prawdzie w oczy - niewiele brakowało, a byśmy dziś zremisowali, a przy pechu przegrali. Z Kazachstanem też się wygrywało 2:0 by wywieźć 1 punkt a nie 3. Nieprawdopodobne męczarnie z Armenią u siebie i gol w ostatnim dotknięciu piłki w meczu. Wygrywać 3:0 z Danią by stracić gola z niczego i drżeć do ostatniej chwili.
To nie jest drużyna zwyciężców turnieju, tylko taka, która przy wielkim szczęściu może się załapać na podium, i pewnie raz i koniec (jak Grecja czy Dania swego czasu).
Mnie brakuje podejścia Niemców, którzy, co by się nie działo na boisku, grają swoje. A że Niemcy z nami ostatnio niezbyt sobie radzą, to możemy sobie wyobrazić czym mogłaby być nasza kadra z potencjałem chłopaków.
Dziś na druga połowę powinni wyjść z przekonaniem że wygrali pierwszą połowę, celem jest wygrać drugą. A nie że "prowadzimy, trzeba dowieźć wynik".
Jak więc widać, zarówno Milik, jak i Zieliński niekoniecznie wyprzedzili Lewego w tym wieku. Milik, wg mnie, nie będzie gwiazdą na miarę piłki światowej, Zieliński papiery ma. Ale ok, oni są przyszłością, kto jeszcze ? Dwóch to trochę zbyt mało.
Dwóch - spokojnie, spokojnie. Krychowiak ma 27 lat, jeszcze pogra. Szczęsny podobnie. Jest trochę czasu, by znaleźć młodych i ich wkomponować.
Poza tym zmiana pokoleń zawsze jest trudna. Nie ma co biadolić, ze 4 lata powinni nas jeszcze cieszyć.
Ale w medal tej repry średnio wierzę - chyba że na zasadzie fuksu. Acz szczęścia tej drużynie nie brakuje w sumie:)
Myślę że to świetnie, a to z następujących przyczyn. Po pierwsze, trochę się młodzież rozrusza. Po drugie, może wreście ktoś będzie racjonalnie prowadził młode talenty z prowincji. Po trzecie, może ruszą się inne kluby, czując na plerach gorący oddech kaczuchy. Nie tak jak w Lublinie, gdzie kibice Motoru urządzili o mało co lanie przedszkolakom, ale tak do przodu, postępowo, nie palić komitetów a zakładać własne.
To trzecie może się też nie zdarzyć i znowu się okaże, że jest w Polszcze jedna-dwie drużyny od reszty ligi oddalone na pół roku świetlnego. Co byłoby kolejnym argumentem na rzecz turbo modern football i powołania jednej czy dwóch lig europejskich.
http://weszlo.com/2017/10/08/mecz-o-rzad-dusz-taktyke-legia-warszawa/
A obok tego są specjalne treningi (i mecze) bardziej profesjonalnej akademii. 12-13 latkowie z akademii otrzymują powołania na zgrupowania treningowe szerokiej kadry narodowej.
No więc tak więc takiego przygotowanego, skoszonego pola do haratania w gałę NIE MA W POLSCE nigdzie.
A treningi odbywają się w każdym z kilkunastu miejskich parków. W stolicy Polski nie ma tylu wolno dostępnych, równych placów z trawą.
Póki co widać w tym dużo jakiegoś kultu profesjonalizmu*, ambicji rodziców i potencjalnych menago-pośredników marzących o życiu z prowizji za handel gwiazdami.
*dziś np. chłopaki nie wychodzą już po prostu zagrać w piłkę po szkole. Oni Trenują. A bardzo ważna jest w tym otoczka: profesjonalne stroje, boiska, trenerzy, ligowe mecze. A w sumie na oko są słabsi niż ich rówieśnicy kilkanaście lat temu, gdy nawet nie marzyło się o takich warunkach.
Krótko mówiąc: tak, to wyciąganie kasy od rodziców.
Ale z perspektywy Narodu zyski są dwa:
a) młodzież ma więcej ruchu ----> profit!
b) jest szansa na wyłapanie mniemanych jenijuszy i ciągnięcie ich w górę świetlistym szlakiem pod światłe oczęta trenażerów ----> profit!
To że przy okazji Legiunia zbuduje se przyczółki kibicowskie w Ustrzykach czy Kozienicach i sprzeda koszulki po 200 zł to już profit dla mecenasa Mioduskiego, ale tego akurat mu nie żałuję. http://legionisci.com/news/71582_Wywiad_LL_Harasimowicz_i_Orlikowski_o_projekcie_Legia_Soccer_Schools.html
Mój dzieciak lat pięć właśnie od ponad miesiąca chodzi na piłkę do takiego klubu.
Jedyna szansa żeby w ogóle zagrał w piłkę w jakiejś drużynie.
Spróbu na osiedlu zebrać sześciu pięciolatków do gry w nogę - powodzenia.
Sam gram w nogę ze studentami. Mam 37 lat i ważę ok 20kg więcej niż na studiach. Poza graniem raz w tygodniu (od października do czerwca) nie robię nic (od trzech lat, teraz dzieci trochę podrosły, wypada ruszyć dupę).
I co? Większość studentów wciągam nosem. A wcale nie byłem najlepszy ani nawet dobry na podwórku (na poważnie grałem ale w siatkówkę).
Dlaczego? Bo chłopaki dekadę młodsi już nie grali w nogę na podwórku nawet jak chcieli - bo nie mieli z kim. Nie że w ogóle nie umieją grać - umieją, ale zauważalnie słabiej. Myśmy haratali od rana do wieczora w wakacje, w roku szkolnym codziennie po szkole, w zimie, w kozakach, na piachu, ściernisku, pochyłym boisku. Dziś tego nie ma - i to nie wróci. Przynajmniej w miastach.
Albo będą treningi, których największą zaletą jest dostarczanie możliwości gry w nogę, albo nie będzie nic.
A swoją drogą co do wyników - futbol oparty na umiejętnościach pojedynczych zawodników, ich zdolności szarpania się z przeciwnikami, odchodzi do lamusa. Sam Boniek biadolił, że piłka stała się grą bezkontaktową niemal.
Wygrywają dobre technicznie drużyny, zdyscyplinowane taktycznie, z pomysłem na grę. A nie takie złożone z zakapiorów co wsadzają głowę tam gdzie inni boją się wsadzić nogę.
Mimo wszystko twierdzę, że obecny model to wyciąganie kasy za coś, co jak pamiętamy było w młodości darmowe, mniej problemowe i jakieś takie bezciśnieniowe.
Nie ukrywam, jest w tym może trochė żalu i zazdrości o to, że nie było takich warunków gdy tzw.kariera była jeszcze niewykluczona:)
A co do ambicji rodziców - jest to problem. Na stronach akademii pojawiają się coraz częściej regulaminy meczowe dla rodziców z takimi odkrywczymi informacjami jak np. to, że trener jest tylko jeden, nie drzemy ryja na dzieci własne, ani też nie rzucamy koorvami w dzieci z drugiej drużyny.
Myśmy grali niejednokrotnie ze starszymy, którym do głowy nie przyszło traktować nas ulgowo - człowiek się wtedy uczy i hartuje. I myśli, bo nie ma wyjścia - starsi są silniejsi, szybsi, mocniej strzelają, lepiej bronią. Jeśli nie będziesz ich antizipiren to rozjadą jak walec. A wypada choć się odszczekiwać prześladowcom z pańskiego dworu.
Czucie gry przychodzi z czasem - oni go nie mieli po prostu. Znaczy jednostki tak, ale en masse - nie.
Pamiętam że pod koniec podstawówki chodziliśmy z kolegami na kosza do parku, ale na pewno nie codziennie.
Kiedy grałem w siatkę w klubie, hasła trenera do 13-15 letnich chłopaków z cyklu "ty kurwa kretynie" albo "onanizuj sie w domu" (kiedy ktoś piłkę zbił za mocno a celem było utrzymanie jej w grze) - to była norma. Kiedy doszło do konfliktu na treningu między mną a kolegą, trener odesłał nas do szatni abyśmy się tam pobili - do czego oczywiście doszło. Innym razem trener zaaplikował nam taki trening że prawie zwymiotowaliśmy. W przerwach latało się po fajki za trenera, który prywatnie był alkoholikiem (ale do pracy chodził trzeźwy).
Dziś takich atrakcji nie ma (i dobrze) ale jest przesada w drugą stronę - niektórzy rodzice chcą swoim dzieciom rozścielić czerwony dywan. A tak się nie da i tak nie można.