Marsz Niepodległości 2017, 2020
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Dwóch Arabów przyjechało do Polski i założyło między sobą, który z nich się lepiej zintegruje z naszym krajem.
Mija rok, spotykają się i pierwszy mówi:
- No ja właśnie skończyłem z dzieciakami oglądać skoki narciarskie w TV, żona ugotowała na obiad schabowy z mizerią i ziemniakami, i zaraz zabieram je do muzeum Powstania Warszawskiego, a ty?
- Sp...j tam skąd przyjechałeś kozojebco - odpowiada drugi.
Przypomniała mi się anegdota, ale prawdziwa, z okresu Powstania Styczniowego. Jakiś austriacki urzędnik we Lwowie postawił wniosek do przełożonych, aby tych urzędników, których dzieci "źle się prowadzą", czytaj: przekradają się przez granicę Kongresówki, aby dołączyć do oddziałów powstańczych, pozbawiać stanowisk, jako niepewny element. Nie minęło czasu wiele, gdy wyszło, że syn owego urzędnika to właśnie uczynił :-)
Ale - jak wyżej - sam kolor skóry nie może być kryterium trwale wykluczającym możliwość bycia Polakiem.
https://www.wykop.pl/link/4015311/stowarzyszenia-odpowiedzialne-za-rozwiniecie-banerow-na-marszu-niepodleglosci/
edit: i jeszcze 2 linki twitterowe
Ja sam dwukrotnie stałem przed decyzją przyjęcia do Polskiego Towarzystwa Leśnego osób pochodzących z Ukrainy. Nasz kilkuosobowy Zarząd w obu wypadkach po dyskusji zadecydował pozytywnie, gdyż oboje pracują w polskich instytucjach, wnosząc wkład w ich dorobek i posługują się całkiem nieźle językiem polskim. Natomiast czy i kiedy "staną się Polakami", to jest sprawa otwarta.
Zaczyna smierdziec onucem. Chyba taka maja teraz akcje, w Charlottesville to podobnie wygladalo a tam wiadomo, ze Ruchy.
A pierwszy zdaje sie o wszystkim wiedzial ruski The Independent, przed polskimi mediami.
Naród nie jest żadną grupą, to dosyć nieostra kategoria zbiorowa. Pan Weszpolak powiedział tylko, że nigdy, przenigdy nie umieści w niej osoby o zbyt ciemnej karnacji. Ja z kolei z tej grupy mogę wykluczyć gadających tak jak on i siła sprawcza nas obu będzie dokładnie taka sama - żadna.
W dyszkie. Za Wyspiańskim, "a to Polska właśnie".
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Wyspianski pokazał pierszy
inteligentsji
że wsiok może też być Polakiem
ba! nawet wiejska dziewucha może mieć Polskę w sercu, zwuaszcza kiedy mądra ręka to sprawdzi
tegom się nię spodzięwał!
w szkole mnie tego nie powiedzieli!
dzięki Brzostu, wiązie górski!
teraz bardziej rozumiem jego obrazy z dziećmi
Sienkiewicz opiewal magna terrie
A Wyspianski -lud
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
W Europie nie było chyba bardziej różnorodnego etnicznie państwa niż nasza I Rzeczpospolita. Kultura obowiązująca była polska, łacińska, chrześcijańska. To było spoiwo, które trzymało polskość, nie tylko u szczytu potęgi państwa, ale nawet po jego upadku. I postępowcy wytykali nam, że Polska upadła bowiem nie była jednorodna, a była tyglem narodów. Kluczem do sukcesu miała być jednolitość, państwo narodowe - rozumiane etnonacjonalistycznie. Tak jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania. I przez cały XIX i XX w. suszono nam głowę, aby upodabniać się do innych. Teraz to się zmieniło o 180 stopni. Możni tego świata, przez swoją brukselską tubę nawołują, aby wszystko od nowa się mieszało. Ma być dywersyfikacja i już. Bo nacjonalizm to wojny, przemoc, nietolerancja.
Ale w Rzeczypospolitej nacjonalizm to przecież solidarność narodowa. Nie wszędzie tak jest jak w Berlinie, Paryżu czy Londynie. Po co zmieniać to, co stanowi o wielkiej, niezrealizowanej sile Polski. A chcą zmieniać tubylczy zwolennicy rewolucji i tolerancjonizmu. Stąd po 1989 r. stale upokarzanie polskości, stąd patologie, którym naród się sprzeciwił w ostatnim głosowaniu. Stąd wściekłość na Polskę w Davos.
Szwedzki znajomy posumował, że "władcy świata" w ogóle nie rozumieją co się dzieje. Ależ rozumieją doskonale - ja na to. Tylko analizują rzeczywistość inaczej niż my."
Fragment felietonu Marka Jana Chodakiewicza w Tygodniku Solidarność (6/2016)
Taką oto perełkę, przypadkowo wyczytałem dziś jadąc pociągiem. Podpisuję się pod tym, o to właśnie chodzi. To co było kiedyś - było. Czasy się zmieniają, dziś potrzebna nam jest homogeniczność.
czy Murzyn może zostac Polakiem i czy 20 mln Murzynów może zostać Polakami to są dwa różne pytania.
Sto razy wolę Murzyna, który uważa się za Polaka bo tu mu się podoba, niż takiego "Polaka", co pluje na Polskę, albo na moich rodaków bo nie dorośli do czegoś tam.
Inna sprawa że w pracy mam obecnie w bliskim zasięgu Egipcjanina, Hiszpana, Brazylijczyka (innych też, ale teraz chodzi mi o tych trzech). I wiecie co? Im się Polska podoba. Obecny rząd także. Za cholerę nie mogą zrozumieć co konkretnie jest nie tak z obecnym rządem i już zauważyli że od cholery Polaków na rząd pluje, tylko nie bardzo potrafią wytłumaczyć dlaczego właściwie.
Nie, oni się nie polonizują (na razie) ale uważają Polskę za miejsce gdzie żyje im się dobrze, przynajmniej na razie. Oczywiście od cholery "Polaków" siedzących niestety znacznie bliżej, przez co narażony jestem na ich towarzystwo, Polskę i Polaków postrzega znacznie gorzej - jako bydło co do demokracji nie dorosło i wybrało oszołomów, szkodników i takie tam.
A moim zdaniem wszelkie rasizmy to jest woda na młyn wrogom Polski, bo oni o niczym innym nie marzą jak przybić nam taką łatkę gwoździem.
dokladnie: nie wiem czy Murzyn moze byc Polakiem ale az za bardzo wiem, ze wielu Polakow uwielbia byc murzynami...
I te kraje gdzie nie ma formatu mózgów na temat Polski (bo daleko i temat nie chodliwy) zazwyczaj sami sobie wyrabiają opinię, która jest zwykle bardzo pozytywna.
poszedl priv.
Jest jednak wielki problem na rynku pracy. I są to niestety młodzi Polacy. Kompletnie nie rozumieją, że płaci się za coś. Nie potrafią nic, są kompletnie nieprzygotowani do pracy (a nie oczekujemy cudów), są niecierpliwi, nie rozumieją procesu wdrażania i uczenia się. Kaska na już. Póki co, nie dostają tego co chcą, więc skaczą z firmy do firmy. Roszczeniowe pokolenia, w końcu się zderzą z rynkiem i będzie bolało, bo nikt przytomny nie spełni ich oczekiwań. Nie mają szans, nie wygrają. Jeżeli jest mało rąk do pracy firmy po prostu ograniczą ilość zleceń, podnosząc ceny, będą wybierać. To w sumie bardzo dobrze, taki paradoks.