Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
I owszem, modlą się i to od lat. Oni i ich wspólnoty.
Konflikt serologiczny się da. Między mną (pierworodnym) a młodszym bratem jest 6 lat różnicy i poronienie po drodze.
Wegetarianie i cykliści
Co do tych statystyk że już po wyżu i nie nadrobimy. Ile było Polaków w 39 a ile w 69? 24mln a po 30 latach 32mln. Chcieć to móc. Ludzie odchodzą od kościoła, jest coraz więcej rozwodów. Powoli psujemy się jak zachód. Żadna polityka tu nie pomoże. Chyba że jest polityka, która potrafi naprawiać dusze.
A jakąś tam grupę badawczą mam - pracuję w firmie gdzie jest 2000 kobiet z czego 95% w wieku rozrodczym.
Większość ludzi (olbrzymia) CHCE mieć dzieci - nawet niedawna moda na jedno zdaje się przemijać. Dziś optimum to dwójka, ale naprawdę jestem pozytywnie zaskoczony ile osób chce trójkę. Pytani dlaczego, zazwyczaj coś "żartują" o ratowaniu demografii, emerytur, pobudkach patriotycznych i tak dalej.
Takie tam "żarty" - ale od niedawna zaczynam obserwować, że to kto z czego jakie żarty robi, jest bardzo istotne, i bardzo wiele o człowieku mówi. Tak, wiem, zapewne ludzie rozumni od dawna takie rzeczy wiedzą, cóż, ja się uczę powoli.
Czwórka nadal jest traktowana jak himalaje, a więcej to jak mount everest bez tlenu. W samych majtkach.
Tym niemniej sytuacja obecna w porównaniu do tej sprzed kilku lat napawa optymizmem.
Straszna wizja. Nieba nie ma, a piekło anektuje świat.
Bardzo ciekawa dyskusja na temat NPR była swego czasu na forum wielodzietni.org. W skrócie i upraszczając, starła się tam frakcja zwolenników regulowania poczęć za pomocą naturalnych, uznanych przez Kościół (i to jeszcze przed soborem!) za dopuszczalne metod (w skrócie NPR) ze zwolennikami, nie wiem jak to nazwać lepiej, "przyjęcia co Bóg da" - czyli żadnych pomiarów, kalkulowania, itp, tylko pójścia "na żywioł".
Nie jest tu moim celem rozstrzyganie słuszności czegokolwiek, tylko zwrócę na jedną rzecz uwagę - NPRowcom wytknięto że stosują tak naprawdę normalną antykoncepcję, tyle że "moralną" i "legalną", ale co do istoty rzeczy (czyli uniknięcia poczęć) nie różniącą się od "nielegalnej" (mowa o tej nielegalnej, która wyklucza wszelką możliwość zabicia zarodków). Podawano przykłady różnych propagatorów NPRu, jak najbardziej katolików, którzy chwalili się że stosują NPR ileś tam lat i mają tylko jedno dziecko czy tam dwójkę, i zapewniają jaki to NPR skuteczny w zapobieganiu niechcianej ciąży, i że broń Boże (sic!) nie propagują wielodzietności. Czyli pełna mentalność anytkoncepcyjna - mimo że formalnie Kościół pozwala na NPR jeśli unikanie ciąży następuje z ważnych powodów (i teraz co dla kogo jest ważnym powodem).
Do czego zmierzam - w łonie Kościoła też są środowiska, zapewne mające bardzo dobre chęci, którymi wiadomo co jest wybrukowane. Myślę że w obecnych czasach bardzo ważna jest właściwa wykładnia naszej wiary - nie tylko w temacie dzietności zresztą. Nawiasem mówiąc kiedyś dostałem pytanie jak godzę swoją wiarę z zamiłowaniem do broni.....
Podobnie z rozwodami. Ludzie są słabi i łatwo się poddają. Większość rozwodów dotyczy mlodych małżeństw.
No i róbmy swoje - uprawiajmy pozytwną propagandę w swoim środowisku.
Co do seminarium to nie jest najgorzej, poza tym że nie przygotowuje do spotkania ze skurwysyństwem.