Ziemniak jest po tamtej stronie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Precyzja odpowiedzi godna matematyka.
Nie jesteś spowiednikiem Admina i niegrzeczne jest wchodzenie w taką rolę.
Jeżeli jego jednostka zatrzymała się w okolicy, ów zatrzymywał się we dworze, rekwirował pokój lub salon, grzebał w kuchennych garnkach i straszył swoimi dzikimi zachowaniami służbę i mieszkańców, sam czerpiąc z tego azjatycką rubaszną satysfakcję. Byli też tacy, którzy nie znając pojęcia toaleta, srali w oranżerii, a książki z biblioteki zużywali na papier toaletowy i machorkowe skręty.
To są wszystko objawy choroby, która zaczęła się od jednego z synów Noego po wyjściu z Arki. Przytoczone przykłady opisują ciężkie stadium, ale choroba najczęściej przebiega w łagodnej formie. Cała sztuka by się skutecznie wyleczyć i uodpornić.
Prawda jest taka, że już na samym początku chciałem odejść. Chyba to Maniu potwierdzisz. Uznanie mnie na początku za Głosia lub jego ente wcielenie, czepianie się stylu wypowiedzi (np. posądzanie o katedralność), zmiany nastroju, trolowatość. Problem polegał chyba na tym, że zbyt po polsku się wypowiadałem i nie starałem się przypodobać. No akurat Ani się to podobało. Konflikt z Gnębonem, który mnie się zwyczajnie zaczął czepiać, spowodował, że postanowiłem sobie z nim poradzić i przypomniałem coś, o czym koleżeństwo zapomniało. Nieznany regulamin, który musieliście zaakceptować przy rejestracji. Jest to odnotowane w wątku leguczegośtam jako link dla osób ze specjalnymi uprawnieniami. I jak wtedy zareagował los kiedy znalazłem dziurę w systemie? Uważam, że był niesympatyczny. Zamiast napisać coś w stylu, o kurcze, kolega znalazł dziurę w naszych zasadach, musimy to poprawić, to pisał do mnie apodyktycznym tonem. Że jest tak i tak, nawet jak jest inaczej i mam się dostosować. Koniec kropka. Co to było? Jakieś wojsko? Nie było to łamanie własnego leguczegośtam? Nawinął do mnie jak do szczyla studenta? No ale on jest tu Superadminem, to siedzi na tronie i wolno mu więcej. I trzeba być grzecznym, bo jak nie to zbanuje. Dlatego prosiłem o skasowanie.
Niestety dla koleżeństwa, a stety dla mnie, do kolegi losa nie czuję respektu. Bo niby dlaczego? Nie będę teraz krytykował stylu jego wypowiedzi, ale tak się jakoś stało, że się nie lubimy. I z paroma osobami jeszcze pewnie też. Dlatego chciałem odejść. Ale Mania i Romeck poprosili mnie bym został, bo uznali mnie za ciekawą personę. W sumie to był to błąd z mojej strony. Staram się unikać gier sieciowych (czyli portali społecznościowych oraz różnego rodzaju forum), ale byłem w stresie związanym z realem. Może szukałem jakiejś pomocy? Łączy nas ff, ale chyba nic więcej. Jest tu dość spokojnie, ale panuje jakaś nieznośna atmosfera znana z towarzystw wzajemnej adoracji. Moja rada otwórzcie okna, wytrzepcie dywany, klepnijcie się w pierś, bo idzie Wielki Post. Czas płynie.
Na ExC trafiłem przez wpisy JORGE dotyczące Karonia. I jak czytałem kolegę JORGE to czułem, że się czegoś dowiaduję, czytam wpisy po polsku. Widzę człowieka, który w przeciwieństwie do mnie stara się myśleć o przyszłości, tak pozytywistycznie. Podobnie ciekawie czytało mi się Rafała, kilka razy Marię i jeszcze parę osób. Inni próbują stosować hermetyczną neomowę o bardzo małej precyzji wypowiedzi. Jeszcze żeby to było ładne lub chociaż celne jak u Gnębona.
Na ExC udało mi się trafić na Shorka. Właściwie mogłem po latach napisać do niego na maila, ale jakoś sympatycznie było spotkać się na forum delikatnie przypominającym stare ff. No i dzięki naszej rozmowie koleżeństwo zostało uraczone wspomnieniowym wątkiem zainicjowanym przez Shorka. Ale to wszystko nie ma znaczenia. Nie mam pojęcia czy moje wypowiedzi kogoś zaciekawiły lub dały do myślenia. Mam nadzieję, że pomogłem Sarmacie w wyznaczeniu dalszej drogi w fotografii. Mi ExC przydała się do potwierdzenia wniosku, że porozumienie między ludźmi jest dziś chyba niemożliwe, nawet jak w wielu sprawach jest nam blisko. Świat zwariował, sprzedał duszę diabłu. Zapadł się i zaczął podążać ku jakiejś nieokreślonej czarnej dziurze.
Niebawem zaczyna się w Wielki Post. Na ff chyba zawsze znikałem. W Adwent też. Teraz zrobię podobnie i pewnie się więcej nie pojawię, bo jeżeli Bóg da i dożyję, to na wiosnę czekają mnie nowe wyzwania. Z netem powinienem dać sobie spokój. Dlatego przepraszam, że koleżeństwo denerwowałem, ale z drugiej strony mnie to gila, bo obojętnie co powiem i tak nie ma to już znaczenia.
A wracając do pomstowania na RAZ-a, do twierdzenia, że jest on po drugiej, ciemnej strony mocy, to czy Wam odwaliło? Koleś ma problemy, jest trochę pokręcony, ma wady związane z pycha i pragnieniem próżnej sławy, ale to człowiek, bliźni. Dlatego lepiej się za niego pomodlić. Ci co mnie już poznali wiedzą, że piszę to całkiem serio. Bo zanim trafiłem na ff, to stałem w lesie na przystanku PKS. Z drugiej strony stała tirówka. Podjechał klient i pojechali nieco dalej w las. Po chwili przechodzili przy samochodzie drwale i się śmiali. A ja, ja czekałem na autobus, który po chwili podjechał. Serce mi pękało i mogłem się tylko pomodlić. Teraz zawsze tak robię w duchu jak tylko widzę kurwę. Nic innego nie mogę zrobić. Bo nie wiem czy pamiętacie, ale dziewczyny czekają 24h/dobę na naszą modlitwę.
A teraz pozdrawiam i spadam machając na Koleżeństwo ręką (do wyboru).
To, że próbował ratować co się na własny "rachunek", i to, jak mu się udało- to już inna para kaloszy. Ja złego słowa o człowieku nie powiem.
Co się tyczy człowieka, to nie podzielam zdania kolegi, za moją wersją przemawia (a) nieśmiałe próby czepiania się żyrandola u Bronka Lewatywy i (b) zamknięcie Robalyi po wdrapaniu się na stołek w TVP. Ktoś miał ssanie na karierę, a do rozpędzenia się wykorzystał to co akurat było pod ręcami.
Obrzydliwa jest ta maniera części ludzi ze środowiska: "nie lubię Petepa od jakiegoś momentu, bo cośtam, rzucę więc dowolnym gównem. Poraniony jest, ma szramy i blizny, to się gówno na pewno przyklei".
A nad esbekami co udawali katolickich byznesmenów to cisza, a nad katogwiazdą Grzesiem Górnym z cnotą po wielokroć cerowaną esbeckimi i budżetowymi funduszami- też cisza.
Tylko poczciwego Petepa i Gnychę byście biczowali, tchórze i pipki!
Stracili zaufanie do właścicieli/ macherów, to co, mieli firmować cudzy biznes? To tak, jakby przyznali towarzyszom z resortu rację i dobrowolnie poszli na ich służbę.
Źle, że poszedł do TVP? A co, miał się unieść godnością i na to miejsce delegować Terlika albo innego Memchesa?
Z żyrandola też się tłumaczył- jednych może przekonywać, innych nie. Dowodów na to, że Bronkowi kadził, nie ma. Kwitów żadnych nie podpisywał, funduszy nie pobierał- samo pójście i rozeznanie, kto chętny i przymilny do Bronka, jest moim zdaniem nawet na plus.
Rzekomo z poduszczenia samego księcia Budzyńskiego (Tomasza).
odpowiedź RAZa (pogrubienia moje)