Ziemniak jest po tamtej stronie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Między nami (mam na myśli prawicową opinię publiczną) a tymi beneficjentami dobrej zmiany jest rozjazd tak zasadniczy i głęboki, że to musi walnąć, nie ma mowy, żeby obóz zjednoczonej prawicy pozostał zjednoczony po 2018 r.
Byłem niedawno na konferencji - to znaczy, że po raz pierwszy od dłuższego czasu w towarzystwie, którego sobie nie wyselekcjonowałem. Pisowcy, peowcy, komuchy, palikociarze, przekrój społeczeństwa.
Rożne poglądy chodziły, była tylko zadziwiająca zgoda w jednym - w jeździe po Mateuszu Morawieckim. Tego faceta nienawidzą wszyscy, choć niektórzy się tylko z niego śmieją, aż miałem ochotę osobnika bronić.
Co nie jest dziwne - kto się podoba Jackowi Kseniowi, Dermotowi Gleesonowi i Emilio Botinowi, bo zrobi wszystko, czego ci od niego zażądają, nie będzie się podobać nikomu innemu. Pan Prezes strzelił sobie nie w stopę a w potylicę. Emerytura, tylko emerytura.
Wrogowie się zmieniają, dziś to Mateusz Morawiecki i Jarosław Gówin.
Zatem będzie kochany przez lud prezydent Duda i rząd gówinowy z kimkolwiek na czele. Czyli nowa odsłona Czeciej RP w pełnej krasie. Ta pierwsza została zbudowana na kłamstwie związanym z zabójstwem bł. księdza Jerzego Popiełuszki, a jej kontynuacja - na kłamstwie smoleńskim.
Lud będzie zadowolony, totalsi będą pluli w normie, firmy takie, jak Jorgego (miejmy nadzieję) będą kwitły i pomnażały dochód narodowy, prawo i sprawiedliwość - no cóż, o nich akurat możemy zapomnieć, ale to drobiazg wobec ciepłej wody w kranie...
Tylko my na jakimś niszowym forumku będziemy brzdąkać, że nie tak miało być, a Shork napisze, że jesteśmy pokoleniem straconych marzeń...
Ktoś zauważy, że znowu wróciliśmy do padania na kolana i wypinania tyłków (bo już wróciliśmy)
Że jakieś winy i odszkodowania (my im, czy oni nam?)
że podobno mieliśmy być dumnym Narodem
Fiksacje na tym forum, zaczęły się gdzieś tak od przejęcia Pekao przez Morawieckiego.
I muszę sprostować - moja osobista fiksacja na punkcie banksterów zaczęła od kilku rozmów z pracownikami firm zbankrutowanych przez toksyczne opcje. Było to w roku 2008. Proszę zrozumieć, niektórym ludziom tak się zdarza. Nazywa się to podobno empatia.
Przepraszam też za mój chłodny stosunek do banksterów. Niestety, za wielu poznałem, bym mógł uważać inaczej.
I znowu, wszystko wiedzieliśmy. Największym zagrożeniem dla PiS był sam PiS, nie żadna skurwiała opozycja. I nie chodzi o to, że PiS jest zły czy popełnił jakieś dramatyczne błędy, a że jest partią polityczną i podlega określonym regułom i wadom systemowym. I było wiadomo na bank, że mejnstrim ostatecznie w tą nutę uderzy. Warunkiem powodzenia dobrej zmiany było przełamanie właśnie tej ostatecznej konfrontacji i natręctwa elektoratu. Póki co to się nie udaje, ale piłka jest w grze. Dlatego Kaczor obciął pensję posłom, z pozoru idiotyczny ruch, ale to jest najcięższa bitwa. Jeżeli lud uzna, że PiS jest tak samo łapczywy na kaskę i dąży do prywaty (nie jest, zachowują się normalnie, ale propaganda jest jaka jest) mamy pozamiatane. Wszystko inne zostanie wybaczone, to nie.
Elektorat elektoratem, jakieś większej racjonalności i cierpliwości nie oczekiwałem, najdurniej zachowują się tzw. dziennikarze. Jedynym racjonalnym, wojennym medium jest TVP. Tak właśnie trzeba było. TVP była zła w minucie kiedy Kurski przejął stery, najcięższe działa wytoczył mejnstrim natychmiast, bo chodzi o główny front wojny. Przytomni są jeszcze Karnowscy, i to tyle. Reszta, logicznie uznała, że książki będą lepiej sprzedawać się kiedy będą po stronie ciemiężonej opozycji. Po porażce, trzeba ich będzie odstrzelić w pierwszym rzędzie, skurwysyny, kanalie i debile, nie ma zlitowania. Dziennikarze są najgłębszym dnem z możliwych, niezależnie od opcji.
Cała wojna od początku rozgrywa się w głowach. Obserwuję ludzi w realu i internecie. I raczej skłaniam się ku tezie, że kompletnie nie zrozumieliśmy powagi sytuacji. To nie PiS przegrywa Polskę, przegrywają ją sami Polacy. Wydarzył się cud, którego kompletnie nie dostrzegliśmy i go właśnie zadeptujemy, niszczymy. Drugiego nie będzie.
+1000
Polityka to sztuka osiągania celów możliwych.
Przy wszystkich i oczywistych błędach JarKacza (możliwa demencja, fatalne traktowanie ludzi, lansowanie bankstera Morawera itp.) ja osobiście, gdy czytam, że ktoś nawołuje do pozostania w domu w dniu wyborów to wobec takiej osoby najchętniej wysłałbym stek uzasadnionych, bardzo ciężkich wulgaryzmów.
Acha, ja do niczego nie nawołuję. Ja może nawet sam pójdę na wybory i zagłosuję na PiS. Oczywiście - tylko na kogoś na dole listy. Jedyną materialną konsekwencją mej decyzji jest wewnętrzna emigracja. Na zewnętrzną za późno i w sumie po co ona? Warunki do bazowego życia w całej Europie są podobne.
I wiecie co? Zaczyna mi się to podobać. Zwolniony z obowiązku napierdalania na sztachety, oceniania prawdziwości tezy po kolorze koszulki tego, co ją wygłasza, mam większą swobodę dzielenia włosa na czworo i więcej. Lubię to, być może nawet tylko to.
Zrozumcie, ja tę potrawę naprawdę uznaję za bardzo pożywną i smaczną. Przeszkadza mi tylko ten biały proszek, o którym z całą pewnością wiem, że jest cyjankiem potasu. Dlatego cała retoryka świata nie jest w stanie sprawić, bym jej skosztował. Ale wy jedzcie, jeśli koniecznie chcecie, niech to wam pójdzie na zdrowie.
Kolega banalizuje poważny problem.
Odnoszę wrażenie, że kolega kompletnie nieracjonalnie i bez analizy oddał swój głos.
Chociaż określenie "sypie" źle dobrałam. Lepsze będzie - przeobraża. Całkowicie zmienia sztandary, pod którymi wygrało wybory.
PiS jest koalicją niekoniecznie spójnych ... nie tylko ugrupowań, ale i wyborców (!!!). Wystarczy popatrzeć na terytorialny rozkład głosów, który wbrew pozorom wykazuje duże zróżnicowanie, obejmuje niektóre tereny kiedyś mocno popierające komunę i mocno opozycyjne, jednocześnie nie obejmuje niektórych innych terenów mocno opozycyjnych i mocno popierających komunę. Warto też zobaczyć, że początkowy PiS ('01-'02) miał poparcie głównie w dużych miastach, na wsi znikome, potem proporcje się obróciły. Czyli ten elektorat już niekoniecznie jest ten sam i taki sam, co kiedyś.
Jak to ujął kiedyś, za pierwszych rządów PiS, jeden forumowicz, w PiSie spotyka się były punk z radiomaryjną babcią. Więc siłą rzeczy ten elektorat PiS bywa też rozjechany jak chodzi o oczekiwania. Natomiast tutaj przyjmuje się mniej więcej taki tok myślenia -
mam poglądy i oczekiwania (A)
głosowałem/am na PiS
na PiS głosowało 37,5% ludzi
----------------
wniosek: 37,5% ludzi na poglądy i oczekiwania (A)
To tak nie działa...
To i tak stonowane. W 2015 r. czytaliśmy, że przeciwnicy likwidacji gimnazjów powinni iść do egzorcysty.